Pieszy, który znajduje się przed przejściem, jednak nie będzie miał pierwszeństwa przed samochodami. I bardzo dobrze

Dobre wiadomości Gorące tematy Moto dołącz do dyskusji (674) 26.03.2019
Pieszy, który znajduje się przed przejściem, jednak nie będzie miał pierwszeństwa przed samochodami. I bardzo dobrze

Udostępnij

Paweł Mering

Jakiś czas temu głośno było o propozycji zmian w przepisach, dzięki którym ukonstytuowałoby się bezwzględne pierwszeństwo pieszych, względem pojazdów. Wszystko wskazuje jednak na to, że owe plany — na szczęście — mają znikome szanse na realizację.

Pierwszeństwo pieszych

Jakiś czas temu b. prezes NIK, Janusz Wojciechowski, przedstawił propozycję zmian w treści art. 26 ust. 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Ów przepis obecnie wygląda tak, jak poniżej.

Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych obowiązany jest zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu.

Przepis miałby uzyskać nowe brzmienie, które stanowiłoby zarazem swoistą rewolucję.

Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, obowiązany jest zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu lub wchodzącemu na nie. Za wchodzącego na przejście uważa się pieszego, który zatrzymał się przed przejściem, zwrócony w jego stronę.

Obecnie kierujący pojazdem obowiązek ma przepuścić jedynie tego pieszego, który już znajduje się na przejściu.

(Nie) bezpieczni piesi

Co warto sukcesywnie podkreślać, pieszy faktycznie ma pierwszeństwo, gdy znajduje się na przejściu. Jednak wkroczyć na nie może tylko wtedy, gdy nie utrudni to ruchu pojazdów. Zapomina się niestety bardzo często o treści art. 14 pkt 1 lit. a) ustawy Prawo o ruchu drogowym, który stanowi, iż

Zabrania się:
1) wchodzenia na jezdnię:
a) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych

Jak zresztą wspominaliśmy, obecne zachowanie pieszych może stanowić zagrożenie nie tylko dla ich własnego zdrowia, życia i bezpieczeństwa, ale także tego szerzej pojmowanego — bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Postanowiono poprawić sytuację pieszych i zaproponowano przedmiotowe zmiany. Pozwoliłyby one na udzielenie pierwszeństwa pieszemu, który w każdym momencie mógłby wkroczyć na jezdnię. Oczywiście w wyznaczonym do tego miejscu.

Jak się jednak okazuje, propozycje zmian mają bardzo małą szansę na realizację.

I bardzo dobrze

Na sejmowej stronie internetowej znaleźć można stenogram z przebiegu posiedzenia komisji ds. petycji, w której procedowano ów projekt zmian. Zastępca dyrektora Departamentu Porządku Publicznego w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, Dariusz Minkiewicz, bardzo rozsądnie odniósł się do problemu.

Stwierdził on, że

[…] na chwilę obecną koncepcja [bezwzględne pierwszeństwo pieszych – przyp. red] ta powinna być traktowana jako punkt wyjścia do dalszej dyskusji w ramach ewentualnych prac nad zmianą przepisów ustawy Prawo o ruchu drogowym w przyszłości. Ewentualne działania legislacyjne zmierzające do zmiany przepisów ustawy Prawo o ruchu drogowym, ale także innych ustaw […] powinny uwzględniać potrzebę i wymagania bezpieczeństwa nie tylko pieszych, ale wszystkich uczestników ruchu drogowego.

Biorąc pod uwagę bezczelność wielu pieszych, którzy nie zastanawiając się nad swoim bezpieczeństwem, wkraczają przed maski pojazdów, takie zmiany, wprowadzone pochopnie, przyniosłyby więcej szkód niż korzyści.

Miejmy nadzieję, że zmiany w tym zakresie będą wprowadzone. Oby jednak zostały przemyślane tak, aby zachowane zostały interesy zarówno pieszych, jak i kierowców.

674 odpowiedzi na “Pieszy, który znajduje się przed przejściem, jednak nie będzie miał pierwszeństwa przed samochodami. I bardzo dobrze”

  1. Szkoda gadać… Kiedyś uczono „popatrz w lewo – popatrz w prawo”. Obecnie ani stary, ani młody tego nie robią. Może w szkołach już tego nie uczą? Może w TV pokazywać zamiast reklam?

  2. Piesi dzielą się na dwie kategorie . Tych co sami prowadzą auta i tych którzy tego nie robią. Ta druga kategorja nie potrafi postawić sie na miejscu kierujacego pojazdem i nie bierze pod uwagę tego że wprawiona w ruch masa nie zawsze da się zatrzymać w miejscu . Zachowują się jak św karowy w Indiach. Może ich ustawowo uświecić , to kierowcy będą czekać i godzinę aż się św krowa ruszy z drogi .

      • często pomaga. Tak samo ludzie, którzy trochę pojeżdżą samochodem, trochę bardziej krytycznie patrzą na dzikie manewry rowerzystów

        • – jak i ci kierowcy samochodów którzy trochę jeżdzą rowerami, trochę bardziej krytycznie patrzą na jazdę….. kierowców samochodów ;)
          wiem, znam, doświadczyłem

  3. Zgadzam się z jednym wyjątkiem: należy ograniczyć zakres obowiązywania przepisu o „wtargnięciu”, wyłączając z niego przejścia z sygnalizacją świetlną.
    Jeśli pieszy ma zielone światło to ma bezwzględne pierwszeństwo i karanie go obarczeniem współwiną za „wtargnięcie” pod koła kogoś, kto tego nie respektuje, jest absurdem.

    • zgadzam się, ale z drugiej strony jeśli wejdzie w miejscu niedozwolonym jego rozjechanie powinno być w pełni legalne, nawet przy nadmiernej prędkości

      • Jeśli wejdzie na jezdnię, czy jeśli wtargnie pod koła?
        Różnica ogromna – zdziwiłbyś się, w ilu miejscach można legalnie przechodzić przez jezdnię…

        • mówię o sytuacji, gdy nie wolno mu wejść, a wejdzie – wtedy nie powinno być obowiązku hamowania i uważania na taką osobą

          • Czyli w zasadzie ograniczasz się w swych morderczych zapędach do przechodzących na czerwonym. To miło :-)

          • Statystycznie rzecz ujmując – w zdecydowanej większości miejsc…

      • Rozumiem, że jeśli kierowca zastawi przejście dla pieszych na moim zielonym to mam święte prawo poskakać mu po masce?

        • Nie wolno wjeżdżać na przejście/skrzyżowanie, jeśli nie masz możliwości zjechania z niego
          Jeśli przebiegniesz komuś po masce śpiesząc się gdzieś… to bym uniewinnił, ale jeśli się zatrzymasz i zaczniesz złośliwie skakać, to bym skazał

    • A co w sytuacji, w której piesi dostają zielone w tym samym momencie co kierujący skręcający w prawo? Nie mówię tu o „strzałce” tylko o normalnym zielonym, takich skrzyżowań nie brakuje. Jak ktoś jeździ i zna dane skrzyżowanie, to wie, że musi uważać na pieszych, ale jak ktoś jest, dajmy na to, przyjezdny, to może się nie spodziewać pieszego, który mu wlezie prosto przed maskę bez patrzenia. Winić kierowcę że jechał na zielonym?

      • Ale to już jest uregulowane w pewnym stopniu – w odniesieniu do rowerzystów (których zresztą nie obowiązuje przepis o wtargnięciu). W takiej sytuacji rowerzysta jadący na wprost ma pierwszeństwo przed pojazdem skręcającym. Można by to zastosować również do pieszych, chociaż de facto to dublowanie zielonej strzałki.

      • Nie żartuj sobie – nie ma takich skrzyżowań, aby poprzeczne kierunki jednocześnie miały sygnał zielony. Nigdzie.
        Chyba, że myślisz o pieszych przechodzących przez jezdnię już po skręcie samochodu w prawo. To przecież oczywiste, że nie wolno wtedy jechać, bo zielony sygnał nadawany jest w tym samym kierunku i dla aut i dla pieszych.
        Co więcej – nawet jak na takim skrzyżowaniu nie ma żadnych świateł, to skręcając zawsze musisz ustąpić pierwszeństwa pieszym przechodzącym na skrzyżowaniu.

  4. I niby co to zmieni a raczej niby niczego to nie zmieni, ponieważ w naszym kraju panuje kult pieszego. Sady wręcz odgórnie rozpatrują wtargnięcia na jednie na pasach na korzyść pieszego, nie ważne ze miał telefon w ręku, słuchawki na uszach i patrzył się nie tam gdzie powinien, wchodząc prosto pod koła pojazdu.
    Ostatnio było nawet głośno o wyroku dla kierowcy, któremu sąd cała winę jemu przypisał tylko dlatego ze jechał o 17km/h więcej, nie ważne ze napięty koleś wskoczył mu prosto pod mache samochodu. O współwinie sąd nie słyszał.
    Zapamiętajcie kierowcy – jak wam wyskoczy pieszy to macie przejeb… nawet z setka świadków ;-(

    • W Polsce mamy kult kierowcy. Wymuszanie pierwszeństwa na pieszych, zastawianie chodników to norma. Infrastruktura tez jest projektowana tylko pod kierowców a piesi niech sobie idą śmierdzącym, niebezpiecznym przejściem podziemnym.

      • Pieprzysz głupoty…. Już nie wytrzymuję takiej bredni!! Jaki kult kierowcy? Dla kogo jezdnia, dla kogo chodnik… Już sama nazwa wskazuje pewien kierunek myślenia. A skoro, jezdnia jest (podpowiadam tym mniej rozgraniętym) dla jeżdzących to nie ma prawa być mowy o pierwszeństwie dla pieszych na jezdni. Pierwszeństwo pieszy może mieć tylko na chodniku – a tam w te tereny jednak samochody się nie zapuszczają. Przejście dla pieszych jest wyodrębnioną częścią jezdni z której może skorzystać pieszy co nie odznacza w żaden sposób iż jest na niej uprzywilejowany. Czy to jest takie trudne do zrozumienia.
        Sam jestem kierowcą i przepuszczam bardzo chętnie pieszych zbliżających się do przejścia. Ale uprzywilejowanie ich powodowałoby bezmyślne i bezrefleksyjne korzystanie z tego prawa. Finał można sobie wyobrazić.. choć ktoś kto pisze takie głupoty jak Ty raczej nie cierpi na nadmiar wyobraźni

        • Sama nazwa „przejście dla pieszych” sugeruje, że kierowca powinien przed nim zwolnić, żeby móc się zatrzymać, w razie gdyby ktoś przechodził. Jak najbardziej pieszy jest na przejściu uprzywilejowany – żeby było inaczej, musiałby wejść tuż pod nadjeżdżający samochód, co się praktycznie nie zdarza.

          • Przejscie dla pieszych jest miejscem wyznaczonym dla ruchu pieszego (co oznacza, że na jezdni tylko w tym miejscu pieszy może zgodnie z kodeksem się pojawić, nigdzie indziej) ale nie oznacza uprzywilejowania z definicji. Tylko tyle.

        • Masz wiele racji, ale właśnie niech na tym chodniku ma pierwszeństwo , a nie rowerem, hulajnogą, seagwayem czy jak to się nazywa , elektryczną deskorolką i innymi pojazdami( choć część to środki transportu osobistego) , co do przejść , muszą istnieć podobnie jak skrzyżowania dróg i jakoś to trzeba uregulować, IMHO niech się pieszy zatrzyma przed przejściem , przy krawędzi jezdni, i da znać , zasygnalizuje chęć przejścia np podniesioną ręką i tyle

          • Osoba na hulajnodze obecnie jest pieszym i może poruszać się chodnikiem. Rowerzyści – są miejsca, gdzie trzeba być wariatem by zgodnie z prawem wybrać ulicę.

          • Absolutnie tak. Sam poza tym, że jestem kierowcą, jestem czesto pieszym. I tym bardziej nie zgodzę sie z tymi bzdurami jakie sie tu wypisuje. Przejscie dla pieszych jest miejscem wyznaczonym dla ruchu pieszego (co oznacza, że na jezdni tylko w tym miejscu pieszy może zgodnie z kodeksem się pojawić, nigdzie indziej) ale nie oznacza uprzywilejowania z definicji. Apeluje do pieszych… Zatrzymanie, lub spowolnienie kroku dla pieszego jest latwiejsze niz wyhamowanie srednio 1,5 tonowego pojazdu. Można na sie spierać ale instynkt samozachowawczy powinien podpowiadać rozwiazanie

        • Oczywiście, że kult kierowcy. Cała infrastruktura projektowana jest pod kierowców, pieszych i rowerzystów wyrzuca się gdzie tylko można. Kierowcy parkują gdzie im się podoba, zastawiają przejścia dla pieszych, światła dla pieszych są 10x gorsze niż dla aut.

          • Gdzie Ty żyjesz, mieszkasz? W którym mieście samochody zastawiaja przejścia dla pieszych. A te światła to, które są gorsze (i pod jakim względem – gorzej świecą, czy co?) sygnalizacyjne, czy uliczne? Ale jaja :)

          • Warszawa :). Parkują przed przejściami, na zielonym dla pieszych stoją na środku przejścia / drogi rowerowej. Im później, im większe korki, tym gorzej.

            Pod jakim względem? Na przykład by przejść przez jedno skrzyżowanie pieszy musi STAĆ na czerwonym 5x. Albo światła są tak ustawione, że nie przejdziesz na raz , musiałbyś dosłownie biec by zdążyć. Sytuacja, gdy auta stoją i piesi nadal stoją jest normą.

  5. Wszystko fajnie, ale samochód powinien zwolnić przed przejściem. I jeśli zwolni to raczej, piza ekstremalnymi, sytuacjami nie będzie miał problemu z wyhamowaniem, gdy pieszy wkroczy na jezdnię. A jeśli dojdzie już do sytuacji potrącenia to raczej pieszy nie odniesie śmiertelnych obrażeń. Ale to wymaga od samochodów dostosowania się do przepisówi jeżdżenia tych 50 km na godzinę. A do tego droga jeszcze daleka. Zabawne, że w Wiedniu w wielu miejscach nie ma pasów dla pieszych i przechodzi się często dość dowolnie. I jakoś nie jest to wielki problem, samochody po prostu jeżdżą zgodnie z przepisami. Co więcej zdarza się, że ustepują pieszym w miejscach nie oznaczonych jako przejścia. No ale wiadomo, źli piesi sami są sobie winni, że śmią nie jeździć samochodem.

    • W cywilizowanych krajach to norma. W polskim Bantustanie jak kierowca nie jedzie 70 przez miasto, to go telepie.

    • Skąd taki absurdalny pomysł, że „samochód powinien zwolnić przed przejściem”? Proszę o źródło.
      Nie, nie powinien.
      Po pierwsze – nie samochód, a kierowca. Po drugie – nie zwolnić, a zachować szczególną ostrożność.
      Szczególna ostrożność oznacza dostosowanie zachowania do warunków i sytuacji zmieniających się na drodze, w stopniu umożliwiającym szybkie reagowanie. Może wymagać zwolnienia, ale wcale nie musi.

      • konwencja o ruchu drogowym mowi jasno ze samochod musi zwolnic przed przejsciem dla pieszych do takiej predkosci zeby mogl sie zatrzymac w razie gdyby pieszy zdecydowal sie przejsc przez przejscie.

        Konwencja jest wazniejsza od naszych przepisow drogowych.

  6. No tak, piesi są bezczelni więc mają stać aż nie zakłóca ruchu (w niektórych miejscach – do nocy?). Kierowcy zaś mogą byc bezczelni i regularnie, bezkarnie wymuszać na pieszych pierwszeństwo :)

    Ah ta równowaga sił.

  7. Uważam że powinny być wyznaczone specjalnie oznaczone miejsca bezwzględnego pierwszeństwa dla pieszych. Miejsca które znajdują się przy szkołach, przedszkolach, szpitalach, drogach osiedlowych czy też miejscach gdzie szczególnie jest ciężko przejść pieszym ze względu na duży ruch, ale gdzie nie są osiągane duże prędkości

    • Generalnie pomysł nie jest zły, ale jak dopuścisz takie przejścia, to zaraz wszystkie 50 przejść w Pcimiu Dolnym, które przecinają drogę krajową, będą tymi bezwzględnymi.

  8. Mam nadzieję, że na szkoleniach „BRUTALNIE” wbijają kursantom do głowy, żeby jeżeli już jeden kierowca się zatrzyma przed pasami to należy przewidzieć, że ma na celu puszczenie przechodnia. Wczoraj osobiście dałem się złapać w taką pułapkę, jadąc jednak z odpowiednią prędkością.

  9. Obecne przepisy zakazują wyprzedzania na pasach. W efekcie pieszy jak już wejdzie na pasy bo jeden się zatrzymał najczęściej nie patrzy czy na drugim pasie ktoś nie jedzie. W efekcie dochodzi regularnie do potrąceń z których duża część jest śmiertelna. Wystarczy pooglądać dowolny kanał z filmami z kamerek samochodowych żeby zobaczyć jak to popularne wykroczenie. Co gorsze najczęściej wykonywane przez kierowcę z pełną premedytacją.

    A skoro nawet w tak ekstremalnych sytuacjach kierowca potrafi omijać pojazd ustępujący pieszemu – można sobie pomyśleć jak będzie z ustępowaniem oczekującym na wejście na pasy. Jak do tego dodamy młodzież zapatrzoną w smartfony – nie trzeba być jasnowidzem żeby przewidzieć jak to wpłynie na wzrost wypadków (głównie śmiertelnych).

    Niech mi więc ktoś powie jak to się ma do założenia poprawy bezpieczeństwa pieszych? Bo akurat ten przepis ma się do tego wręcz odwrotnie.

    • Nie mówię o swiadomym wyprzedzaniu. Mówię o np zagapieniu się, rozmowie, chwilowym roztargnieniu. Takie zatrzymanie się i przepuszczenie pieszego to niedzwiedzia przysluga.
      Wg mnie. Chcesz przepuscic to zmien pas tak zebys byl na drugim pasie od pieszego, a ten widoczny dla innych aut.
      Proste.

  10. I słusznie
    Dla mnie samochód na chodniku to intruz i należy go bezwzględnie opuścić z zachowaniem ostrożności w stosunku do pieszych
    Pieszy na jezdni /przejściu/jest intruzem i powinie bezwzględnie go opuścić z zachowaniem ostrożności w stosunku do pojazdów aby nie zakłócać ruchu drogowego a nie pospiesznie wchodzić na przejście aby wymusić zatrzymanie pojazdu

  11. BUAHAHA Od razu widać w komentarzach i tekscie sowiecka mentalność Wschodniego pana właściciela samochodu ROTFL. Wybierzcie się do Skandynawii, albo na Zachód od Odry i zobaczcie jak to tam działa. A później zajrzyjcie do statystyk Europejskich odnośnie wypadków i śmierci pieszych na drodze.

  12. Większej bzdury długo nie widziałem. Panu redaktorowi radzę przejść się czasami po polskich miastach i zobaczyć w jakim poważaniu to kierowcy mają pieszych, jak bardzo liczy się tylko „szybka i bezpieczna” jazda. I jakoś tak zupełnie przez przypadek w krajach, w których piesi mają więcej praw jednocześnie mniej ich ginie na drogach niż w Polsce. Tam też nie trzeba prosić łaskawie kierowcy aby przepuścił na pasach, tylko się idzie, i to często tam, gdzie jest wygodnie. A tutaj? Niechroniony uczestnik ruchu ma najwięcej ograniczeń.

  13. „I bardzo dobrze”?? Bardzo źle!
    Brak tej regulacji sprawia, że mamy więcej wypadków i będziemy ich mieć więcej, niż gdyby została przyjęta. Wtedy po prostu musielibyśmy za każdym razem zwolnić lub zatrzymać się, a teraz jedziemy, a pieszy i tak wchodzi. I mamy przykre „bum”.
    My kierowcy powinniśmy zdać sobie sprawę z tego, że jak pieszy stoi przed przejściem, to chce przejść. A polscy kierowcy na przejściu dla pieszych… nie spodziewają się pieszych. I jadą, pędzą, a piesi giną.
    Ta regulacja powinna zostać przyjęta.

  14. Żadne przepisy nie zastąpią nigdy prostego zdrowego rozsądku, a cmentarze są pełne tych co mieli pierwszeństwo…

  15. Prawidłowo!! Jak kierowca ma ocenić czy ktoś stojący przy przejściu jest pieszym przechodniem czy kimś kto stoi sobie przed przejściem i napierdala przez telefon/?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *