Serial osadzony w Śródziemiu może jeszcze długo nie ujrzeć światła dziennego. Wszystko przez prawa autorskie po zmarłym kilka dni temu synu Tolkiena

Prawo dołącz do dyskusji (25) 21.01.2020
Serial osadzony w Śródziemiu może jeszcze długo nie ujrzeć światła dziennego. Wszystko przez prawa autorskie po zmarłym kilka dni temu synu Tolkiena

Justyna Bieniek

Śmierć Christophera Tolkiena, obok niewątpliwej straty dla uniwersum Śródziemia, to również nowy rozdział dla objętych prawami autorskimi dzieł jego ojca. Ewentualni spadkobiercy mogą otworzyć drogę do nowych ekranizacji tolkienowskiego świata lub zamknąć ją na wiele lat. Może to oznaczać, że planowany serial Władca pierścieni będzie jedynym, jaki przyjdzie nam zobaczyć. 

Prawa autorskie do dzieł Tolkiena

Prawa autorskie do znanych dzieł literackich to temat, który jest pasjonujący zarówno dla fanów, jak i prawników. W szczególności w obliczu tak znaczących wydarzeń, jak śmierć ich właścicieli. Dalsze losy dzieł kultury bywają wtedy bardzo zawiłe. A historia niejednokrotnie pokazuje, że spór co do ich wykorzystania zamraża je dla szeroko pojętej kultury na wiele lat.

Obecnie przed podobną obawą stoją fani świata Władcy Pierścieni. Syn twórcy Śródziemia zmarł 16 stycznia 2020 roku. Oznacza to, że zarządzana przez niego intelektualna i literacka spuścizna po Johnie R.R. Tolkienie właśnie przeszła w inne ręce. Dziedziczenie prawa autorskich to co do zasady standardowa procedura. W czym tkwi więc problem? Pisarz wszystkie prawa autorskie do swoich dział zapisał w testamencie dzieciom. W tym najmłodszemu synowi Christopherowi Tolkienowi, który praktycznie całe swoje zawodowe życie poświęcił na opracowywanie rękopisów swojego ojca. To właśnie jego staraniem utworzona została fundacja Tolkien Estate zarządzająca m.in. prawami autorskimi do tolkienowskich dzieł.

Christopher Tolkien znany był z dość restrykcyjnego podejścia do komercyjnego wykorzystywania dzieł ojca. A jego ogólna niechęć do komercjalizacji dzieła znalazła odbicie w konflikcie, jaki powstał po ukazaniu się filmowej trylogii. Prawa do jej ekranizacji, podobnie jak prawa do Hobbita, sprzedał amerykańskiej wytwórni sam Tolkien w latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku. Spadkobiercą nie podobała się jednak komercyjna otoczka towarzysząca promocji, która odwoływała się do całokształtu pracy literackiej Tolkiena.

Czytając związane z tolkienowskim światem opracowania znajdujące się na stronie fundacji, czy stowarzyszenia fanów da się zauważyć, że środowisko skupione wokół spadkobierców jest zdecydowanie niechętne wychodzeniu Śródziemia poza literackie karty. Wielokrotnie pojawiające się pytanie o ekranizacje Silmarillion raczej szybko nie uzyska twierdzącej odpowiedzi.

Czy powstanie serial na podstawie Silmarillionu?

Obecnie, po śmiercie głównego (w sensie intelektualnym) spadkobiercy Tolkiena model zarządzania prawami autorskimi może więc nie ulec zmianie. W końcu jego główni spadkobiercy to również osoby związane z fundacją, w tym jego druga żona Baillie oraz trójka dzieci. Warto jednak pamiętać, że Christopher Tolkien przez wiele lat był skonfliktowany z najstarszym synem (z pierwszego małżeństwa). Simon Tolkien był zaangażowany w realizację filmów Petera Jackona, co nie podobało się jego ojcu. Właśnie to odmienne podejście do wykorzystania świata Śródziemia budzi niepokój i wieszczy rozłam w prowadzonej polityce fundacji.

Warto pamiętać, że prawa autorskie do dzieł Tolkiena to nie tylko te odziedziczone w spadku po słynnym twórcy. Christopher Tolkien opracowywał pozostawione przez ojca rękopisy. To właśnie najmłodszy syn Tolkiena przez wiele lat zajmował się odczytywaniem i redagowaniem dzieł ojca. Za jego sprawą światło dzienne ujrzały książki takie jak: SilmarillionNiedokończone opowieściDzieci Hurina, Berenie i Luthien oraz ostatnio wydany Upadek Gondolinu.

O ile prawa autorskie do dzieł ojca wygasną w 2044 roku, o tyle prawa do tych ostatnich w 2091 roku, czyli siedemdziesiąt lat po śmierci Christophera Tolkiena. Do tego czasu o wszelkich sposobach ich wykorzystania będą decydować jego spadkobiercy. To od ich wizji będzie zależeć droga, jaką obierze uniwersum Śródziemia w najbliższych latach. Jaką wizję zarządzania nimi będą mieli jego następcy? Na razie nie wiadomo.