1. Bezprawnik -
  2. Prawo -
  3. Rewolucja na rynku suplementów. Polacy łykają je garściami, ale Sejm chce z tym skończyć

Rewolucja na rynku suplementów. Polacy łykają je garściami, ale Sejm chce z tym skończyć

W Sejmie został złożony projekt ustawy dotyczący suplementów diety. Jeśli zmiany wejdą w życie, rynek ten czeka rewolucja. Przykładowo zakazane będzie sugerowanie właściwości leczniczych tego rodzaju produktów. Konsumenci zyskają też znacznie większą pewność co do tego, co kupują.

Aleksandra Smusz29.04.2026 6:54
Prawo

Polacy uwielbiają suplementy diety

Szacuje się, że zgłoszonych do Głównego Inspektoratu Sanitarnego produktów może być nawet 100 tysięcy. Rzecz jasna, nie wszystkie z nich są w obrocie. Wskazuje to jednak na skalę całego przedsięwzięcia.

Jako społeczeństwo kupujemy je bardzo chętnie. Warto jednak na wstępie zaznaczyć, czym są suplementy diety i co należy o nich wiedzieć — bo nie każdy konsument zdaje sobie z tego sprawę. Masowość tego zjawiska niesie za sobą liczne ryzyka. Planowane zmiany w przepisach przedstawiła „Gazeta Prawna". Jest ich bardzo dużo. Tu zrelacjonujemy więc jedynie wybrane z nich.

Ograniczenia dotyczące reklamy suplementów

Obecnie suplementy diety często są przedstawiane w materiałach promocyjnych przy pomocy języka właściwego dla leków. Planowane przepisy mają to zmienić. W świetle prawa suplementy diety są bowiem środkami spożywczymi.

Zgodnie z przedłożonym projektem ustawy zakazane ma być np. wskazywanie w reklamach, że zbilansowana dieta jest dla człowieka niewystarczająca.

Koniec z obietnicami zdrowotnymi

Wśród niedozwolonych praktyk umieszczono także obietnice zdrowotne. Konsument zapoznający się z materiałami promocyjnymi nie może odnosić wrażenia, że tabletki o statusie żywności wyleczą np. jego chorobę zwyrodnieniową bądź inną dolegliwość.

Na takie deklaracje są podatni zwłaszcza seniorzy. Umieszczanie w materiałach promocyjnych tego rodzaju sugestii może grozić karą w wysokości do stukrotności średniego wynagrodzenia za poprzedni rok (obecnie nieco ponad 890 tys. zł).

Koniec z suplementami bez dokumentacji

Do tej pory wprowadzenie na rynek takich tabletek (lub środków w innej formie) było bardzo łatwe. Wystarczyło zgłosić preparat do GIS, by móc zacząć sprzedaż. Tymczasem każdego roku GIS wycofuje ze sklepów dziesiątki niebezpiecznych produktów, o połowie pewnie nie macie pojęcia.

W międzyczasie dystrybutorzy musieli dopełnić formalności. Jeśli urząd wyrażał zastrzeżenia, mogli zarejestrować produkt od nowa. Stanowiło to lukę w prawie pozwalającą nadal go oferować.

Zgodnie z projektem ustawy badania i opinie będą musiały zostać przedłożone na początku. Jeśli GIS ich nie zatwierdzi, preparat nie pojawi się w sprzedaży.

Intencją ustawy jest dowartościowanie leków

Ogromny segment środków dosłownie na wszystko (oczy, słuch, stawy, krążenie itp.) sprawia, że przebadane farmaceutyki nieraz schodzą na dalszy plan. Tymczasem w przeciwieństwie do suplementów muszą one mieć udokumentowane właściwości zdrowotne. Także reklamy leków podlegają znacznie surowszym wymogom — niejednokrotnie pisaliśmy o tym, czy w reklamach występują prawdziwi lekarze i jakie są tego konsekwencje.

Kiedy warto zasięgnąć porady specjalisty

Warto w tym miejscu podkreślić, że jeśli zależy nam na suplementacji, mamy pełne prawo poradzić się w tej sprawie lekarza. Nie powinniśmy kupować reklamowanych produktów w ciemno. Badania i wywiad lekarski mogą bowiem dać nam informację, czego tak naprawdę potrzebujemy.

Ciekawostkę może stanowić to, że te same substancje czasem jednocześnie sprzedawane są jako suplementy diety i jako leki (np. popularna witamina D3 czy żelazo). Dokonanie takiego zakupu zamiast środków spożywczych stawia nas na dużo bezpieczniejszej pozycji.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi