Długi będą się przedawniać szybciej, a przedawnienie będzie uwzględniane z urzędu

Codzienne Finanse Gorące tematy dołącz do dyskusji (103) 07.07.2017
Długi będą się przedawniać szybciej, a przedawnienie będzie uwzględniane z urzędu

Udostępnij

Marcin Maj

Niejedna firma windykacyjna w Polsce dochodziła przedawnionego długu licząc na to, że dłużnik nie będzie zorientowany w swoich prawach. Ministerstwo Sprawiedliwości chce to zmienić, przy okazji skracając zasadniczy termin przedawnienia do 6 lat. 

Już w lutym tego roku Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiedziało, że wprowadzi zmiany w zakresie przedawniania długów. Jednak dopiero teraz pojawił się projekt nowelizacji Kodeksu cywilnego, Kodeksu postępowania cywilnego oraz Ustawy o prawach konsumenta, który ma zmienić zasady gry na korzyść dłużników.

Krótszy okres przedawnienia

Projekt przewiduje przede wszystkim skrócenie podstawowego terminu przedawnienia z 10 do 6 lat. W przypadku roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej oraz dotyczących świadczeń okresowych (np. czynszu) termin przedawnienia nadal będzie wynosił 3 lata. Jako koniec biegu przedawnienia projekt przyjmuje ostatni dzień roku kalendarzowego, w którym upływa termin(!).

W uzasadnieniu projektu Ministerstwo wyjaśniło, że skrócenie okresu przedawnienia ma mobilizować strony stosunków prawnych do sprawnego regulowania swoich spraw. Co więcej, sądy będą zobowiązane do zbadania, czy roszczenie jest przedawnione. Jeśli po analizie materiału dowodowego sąd stwierdzi, że upłynął termin przedawnienia, powództwo będzie oddalone i żadna czynność dłużnika nie będzie już do tego potrzebna. W projekcie zapisano jednak, by w wyjątkowych przypadkach sąd mógł nie uwzględnić upływu terminu przedawnienia.

Projekt przewiduje też zmiany w Kodeksie postępowania cywilnego w zakresie egzekucji komorniczej z rachunku bankowego.  Obecnie banki są zobowiązane do natychmiastowe przekazania zajętej kwoty komornikowi, co praktycznie uniemożliwia obronę przed zajęciem bezzasadnym. Ministerstwo Sprawiedliwości chce, by kwota zajęta przez komunika trafiała na jego konto nie wcześniej niż po upływie 7 dni. W tym okresie dłużnik będzie mógł wnieść powództwo o pozbawienie wykonalności tytułu wykonawczego.

Dług jest długiem, ale uczciwość też się liczy

Powyższe pomysły z pewnością wzbudzą kontrowersje. W komentarzach na Bezprawniku podnoszono już, że dług przedawniony nadal jest długiem i nawet taki dług można dobrowolnie spłacić. Jeśli chodzi o przedawnienie uwzględniane z urzędu to niektórzy prawnicy uważają, że jest to wypaczenie idei „brania swoich spraw we własne ręce”, która powinna przyświecać sprawom cywilnym. Spotykałem się z opiniami, że skoro z jednej strony istnieje przedawnienie (by zdyscyplinować podmioty rynkowe do załatwiania swoich spraw) to z drugiej strony nie powinno być „wciskania przedawnienia na siłę”.

Nie potrafię obiektywnie stwierdzić kto ma rację. Ograniczę się do przedstawienia swojego własnego poglądu (który niekoniecznie musi być zgodny z poglądami wydawcy Bezprawnika).

Moim zdaniem mówienie o „braniu swoich spraw w swoje ręce” byłoby zasadne tylko wówczas, gdyby obywatele mieli 100% świadomości prawnej. Jeśli obywatel nie podnosi zarzutu przedawnia ponieważ nie wie o takiej możliwości, trudno uznać to za świadomą decyzję i zdrową sytuację. W Polsce niestety mamy firmy, które próbują dochodzić przedawnionych długów licząc na niewiedzę konsumentów. Dodatkowym problemem może być niejasność obowiązującego prawa, o czym pisałem w kontekście działań firmy KGPN odzyskującej długi uczelniane.

Moglibyśmy również powiedzieć, że „przecież każdy może sobie wziąć prawnika”. Nie kupuję tego argumentu bo – spójrzmy prawdzie w oczy – dostęp do zawodów prawniczych jest w Polsce sztucznie ograniczany, co niestety owocuje zawyżaniem cen takich usług.

Przedawnienie długu 2018

Osobiście dostrzegam nutkę irracjonalności w idei handlu długami. Nierzadko zdarza się, że wierzytelności odsprzedawane są za ułamek ich wartości, ale kupująca je firma windykacyjna odzyskuje na tej podstawie cały dług z odsetkami. Pierwotny wierzyciel cieszy się, że dostał choć część. W takich sytuacjach zawsze zastanawia mnie jedno – dlaczego pierwotny wierzyciel nie zaproponował dłużnikowi umorzenia części długu? Oczywiście rozumiem, że odsprzedanie długu jest o wiele prostsze, ale jednak dochodzi do sytuacji, gdy z jednej strony pierwotny wierzyciel odpuszcza sobie dochodzenie długu, a potem całkiem inny podmiot agresywnie dochodzi całości (czasem stąpając po cienkiej linii między prawem a jego naruszaniem).

Ogólnie rozumiem intencję Ministerstwa Sprawiedliwości, choć wcale nie jestem pewien czy wybrano najlepszą drogę rozwiązania problemu. To zapewne będzie przedmiotem konsultacji społecznych, które będę z zainteresowaniem śledził. Uwagi do projektu będą przyjmowane do 19 lipca. Ministerstwo zwróciło się z prośba o komentarze także do organizacji zajmujących się ochroną praw człowieka, co moim zdaniem jest dobrym pomysłem (te organizacje mają też na uwadze prawa wierzycieli).

Nie chciałbym być źle zrozumiany. Nie bronię ludzi, którzy po prostu unikają spłacania długów. Sam spłacałem swoje długi w terminie i nigdy nie miałem przyjemności z windykatorami jako dłużnik. Miałem natomiast przyjemność poznać windykatorów jako dziennikarz. Widziałem jak generuje się sztuczne długi i handluje się nimi. Znam firmy windykacyjne rejestrowane jako spółki „na słupa”, a w istocie prowadzone przez ludzi z wyrokami. Przyznajmy, że polski rynek dochodzenia wierzytelności ma swoje ciemne strony.

Dokument źródłowy

Zobacz przekazany do konsultacji Projekt nowelizacji Kodeksu cywilnego, Kodeksu postępowania cywilnego oraz Ustawy o prawach konsumenta z dnia 31 maja.

103 odpowiedzi na “Długi będą się przedawniać szybciej, a przedawnienie będzie uwzględniane z urzędu”

  1. Bardzo wyważona i racjonalna opinia. Cieszę się, że są osoby, które do pewnych procesów społeczno-gospodarczych nie podchodzą „zerojedynkowo”. Życzę kolejnych ciekawych artykułów. Pozdrawiam serdecznie!

    • Nigdy nie słyszałem, by wierzyciel proponował umorzenie części długu w zamian za spłatę reszty – zatem twoja odpowiedź powinna brzmieć: “bo nie pomyślał, że to może być dobra metoda”.
      A w sprawie:
      Dochodzenie długu przedawnionego powinno być karane jako wyłudzenie lub próba wyłudzenia.
      Jeśli przedawnienie nastąpiło w wyniku niedopatrzenia, wierzyciel może poprosić dłużnika o jego spłatę, proponując w zamian rezygnację z odsetek – powinni się wtedy dogadać.
      W przypadkach bardziej konfliktowych, zwłaszcza w przypadku handlu długami, wierzyciel sam sobie będzie winien – i będzie to dla niego słuszna kara za brak chęci porozumienia się i handel długami lub inne formy znęcania się nad dłużnikiem.
      Pozdrawiam.

      • Niepłacenie swoich zobowiązań, zanim się przedawnią, powinno być karane jak wyłudzenie lub próba wyłudzenia.

        • Nie ma czegoś takiego jak „przedawnienie długu”. Jest zarzut przedawnienia, który dłużnik musi podnieść. Jest to zgodne z ogólną zasadą prawa cywilnego, że każdy musi samodzielnie pilnować swoich spraw.

      • Instytucja przedawnienia długu nie powinna istnieć. To, że dług według aktualnych przepisów się przedawnia nie znaczy, że nie istnieje. Dlaczego wierzyciel ma mieć ograniczone prawo do dochodzenia i egzekwowania własnych pieniędzy? Dla mnie to absurd. A co do braku chęci porozumienia się. Wierzyciel wykonał usługę/zlecenie/dostarczył towar na podstawie zamówienia czy jakiejś umowy gdzie warunki były ustalone i znane obu stronom. To gdzie tu się ku…a ma jeszcze porozumiewać?

        • oczywiście że musi istnieć, nie można patrzeć tylko z własnego punktu widzenia, WYOBRAŹ sobie że firmy a teraz nawet i ludzie w Polsce mogą czasami zbankrutować (z winy swojej, z winy zmiany jakiejś ustawy, z winy nieuczciwej konkurencji, z powodów różnych przypadków losowych) i nie są wstanie dotrzymać warunków UMOWY, PRAWO JEST DLA WSZYSTKICH NIE TYLKO DLA WINDYKATORÓW I WIERZYCIELI i tak powinno być, IDIOTYCZNE JEST skazywanie jednej strony na wieczną odpowiedzialność i wykluczenie, musi być granica, choćby w imię tzw sprawiedliwości społecznej.

          • A kto mówi o skazywaniu jednej strony na wieczną odpowiedzialność? Przecież istnieje coś takiego jak upadłość (i ta podmiotu gospodarczego, i ta konsumencka), której skutkiem jest umorzenie wszystkich zobowiązań.

          • Może dlatego że wtedy windykatorzy i wierzyciele mogliby i 30 lat czekac z pismem o zwrot długu i naliczać odsetki. Czasami są długi o których nie ma się zielonego pojęcia. Np ja nie mam żadnego kredytu nigdzie, żadnego telefonu w abonamencie nic na raty, a mam komornika na 11tys złotych, tatuś nie płacił czynszu w mieszkaniu w którym ja byłam wpisana jako jeden z lokatorów, o długu dowiedziałam się gdy komornik zajął moje konto bankowe. Mało tego sprawa dotyczy mieszkania w którym nie mieszkam od klikunastu lat, ojciec zmarł 10 lat temu, komornik zajął mi konto w listopacie 2017. Także nie każdy dług jest taki oczywisty.

          • Ale nie zostałaś dłużnikiem dlatego, że byłaś wpisana jako lokator, tylko jako spadkobierca. Wystarczyło po śmierci ojca dopilnować kilku spraw i problemu by nie było. Niestety sprawdza się stwierdzenie, że nieznajomość prawa szkodzi.

      • a nie pomyślałeś ze ta firma sprzedająca dług przed jego sprzedażą wysyłała przedstawiciela handlowego , prawnika , sąd , komornika by odzyskać ta należność , przecież ten dobry dłużnik mógł tyle razy zwrócić swój dług , myślisz że racjonalnie działający przedsiębiorca umożliwia firmie windykacyjnej zarobek i specjalnie sprzedaje swoje należności tak by ten windykator mógł zarobić? Proszę Cie odrobina rozsądku

  2. „dostęp do zawodów prawniczych jest w Polsce sztucznie ograniczany, co niestety owocuje zawyżaniem cen takich usług”

    Ale Pan tak serio? proszę najpierw zapoznać się z tematem dotyczącym dostępu do zawodów prawniczych, a potem się w tej kwestii wypowiadać, bo powtarzanie frazesów sprzed lat 10 i więcej trąci brakiem profesjonalizmu…

    • oczywiście ze dostęp do zawodów prawniczych jest ograniczany , marketingowy zabieg nie zmienił w swej istocie tego faktu . Sam ustawodawca to wie i wprowadza bezpłatne porady prawne , które tak naprawdę wykonują mgr prawa . Jesli ustawodawca by tak nie sądził to by nie wprowadzał takiego typu regulacji jako rozwiązanie ustawowe . Gdyby po wprowadzeniu tej regulacji prawnej ludzie nie potrzebowali by takich porad prawnych i nie było takiego zapotrzebowania to rozsądny rząd uchylił niepotrzebne przepisy

  3. Proszę konsultować teksty… Sporo błędów(głównie literówki). Programy nie zawsze wyłapia wszystko, tak dobrze jak ludzkie oko.

  4. Kolejne rządy sprawiają, że w naszym pięknym kraju lepiej zostać złodziejem w białych rękawiczkach niż uczciwym człowiekiem. Wszyscy którzy przyklaskują ograniczeniom w dochodzeniu swoich praw przez wierzycieli albo sami są chwastami, którzy narobili długów albo są krótkowzroczni. Ale do czasu. Przyjdzie kiedyś moment, że ktoś nie zapłaci za ich pracę, usługę czy towar który dostarczyli, lub też będą chcieli wziąć kredyt/faktoring/lesing czy coś na termi, a tu się okaże, że figa bo pod kredycik nie ma dość mocnego zabezpieczenia, a kredycik kupiecki się skończył bo nikt nie chce zaliczyć wtopy. I wtedy będzie płacz.

    • Słabo! No tak łatwo nazywać ludzi złodziejami nie patrząc na ich sytuację, bo jeśli taka załóżmy Pani Maria 68 lat, całe życie pracowała i ma emerytury 1380 zł, a na stare lata wysiądzie jej Rubin i poprzewraca jej się w dupie, zaszaleje i weźmie z banku kredycik konsumpcyjny w kwocie 1500 zł (na plakatach i w reklamach wychwalany jako: lekka wypożyczka, mini ratka i w ogóle to „oni” jeszcze dopłacają do tego interesu), a RRSO ma 15% to Pani Maria przez 2 lata spłaca mini wypożyczkę po 80 zł. I taka Pani Maria zachoruje, miesiąc w szpitalu potem idzie wykupić recepty – w aptece zostawi 250 zł, no i już 90 dni nie spłaca…, robi się nerwowa. Ale super, że jest firma taka jak Kruk, Ultimo itp. to po 2 latach cierpienia wybawienie dla Pani Mari, bo odkupią od banku jej dług za 500 zł i pomogą Pani Marii: rozłożą jej 1500 zł dodadzą VAT, koszty postępowania i egzekucji i już po podpisaniu umowy Pani Maria spłaca tylko 70 zł miesięcznie…, ale przez 5 lat. Pani Maria znów staje się uczciwym człowiekiem, a nie złodziejem w białych rękawiczkach, bo przecież bank nie mógł Pani Marii tego długu zmniejszyć z przyczyn losowych do 500 zł, ale szlachetnej firmie przywracającej ludziom spokój i uczciwość już tak;)

      • Podajesz bardzo skrajny przykład ale niech Ci będzie. pani Maria dobrze obrazuje podejście naszego społeczeństwa: nie stać mnie, ale muszę mieć więc wezmę kredyt/pożyczkę itp. Zadłużę się byle tylko mieć. A przecież pani Maria mogła pożyć trochę bez telewizora (w końcu nie jest to produkt pierwszej potrzeby), poodkładać trochę i wtedy go zakupić. Mogła również kupić używany na jakimś OLX itp, w dobry stanie i za bardzo rozsądne pieniądze. Ale zdecydowała się na kredyt. Oczywiście przeczytała umowę i wiedziała do czego się zobowiązuje. Skoro zrobiła to świadomie i w pełni władz umysłowych, bez przymusu, to nie wiedzę powodu dla którego nie miałaby oddać tego co wzięła wraz z odsetkami i kosztami. Instytucje finansowe to nie ośrodki pomocy społecznej, nie dają nic za darmo. Ich celem jest generowanie zysków dla właścicieli. Będą kusić, będą przekonywać, dadzą, a potem będą egzekwować. I o ile robią to w granicach prawach, to nie widzę w tym nic złego. Dopóki ludzie tego nie zrozumieją dopóty będą pojawiać się takie przypadki jak pani Marii. A co do firm windykacyjnych – tak jak lekarz nie musi się specjalizować w pieczeniu chleba, bo jest od tego piekarz u którego go kupi, tak bank nie specjalizuje się w odzyskiwaniu pieniędzy, tylko w ich obracaniu. Jeżeli czegoś nie może odzyskać sam, to sprzedaje to dalej i skupia się na tym do czego został stworzony.

        • Lol:) Pani Maria myślała o odkładaniu do skarpety, ale już do jednej odkłada na pogrzeb, a do drugiej na prezent na wesele dla wnuka i stwierdziła, zanim poszła do banku, że 2 lata bez jej ulubionej audycji „Rozmowy nie doko…” nie przeżyje (Ty powiesz nie stać jej to mogła radia słuchać), no w sumie Pani Maria mogła iść najpierw do banku po pożyczkę na laptopa i skończyć kursy „Internet dla Seniora”, a potem to już tylko z OLX wyszperać ten TV nówkę nieśmiganą za 150 zł. Kurcze nie pomyślała kobiecina;) nie czytała takich światłych komentarzy jak nasze, ale po tych kursach jak się nauczy serfować po necie, założy fejsa i doda nas do znajomych to nie popełni tego błędu! Faktycznie większość z nas kupuje chociaż nas nie stać i chyba na tym polega kredyt?

          • Skoro pani Marii ma wnuka to ma i dzieci. Nie musiała robić kursu komputerowego, wystarczyłoby, że przedstawiłaby swój problem synowi/córce albo i samemu wnukowi (dzisiejsze dzieciaki posługują się komputerami/telefonami/tabletami z większą łatwością niż nożem czy widelcem), a ci daliby radę znaleźć jej jakiś używany sprzęt w internecie. Tak, kredyt polega dokładnie na tym: nie stać mnie na coś więc go biorę. Ale jest obarczony ryzykiem, i to ryzyko podejmujemy kiedy po niego sięgamy. Skoro znaliśmy ryzyko, to nie rozumiem skąd biadolenie, że pieniądze trzeba oddać, a wierzyciel jest zły bo chce swoje pieniądze odzyskać?

          • Wiedziałammmmmm, że na końcu Pani Maria pójdzie po prośbie po rodzinie albo na telewizję do sąsiadki:)… ale na poważnie, myślę, że nie powinno się nazywać złodziejami w białych rękawiczkach większość ludzi nie spłacających długów (nie mówię o cwaniaczkach w beemkach i dlatego przytoczyłam przykład Pani Marii – mojej sąsiadki), bo jeśli bank daje kredyt (również Pani Marii, to dobrze wiemy), szczególnie w przypadku banków, a nie lichwy, ludzi na niego stać w danym momencie. Często jest tak i ja znam większość przypadków dłużników, z którymi się stykam, że jakaś sytuacja losowa sprawia, że w którymś momencie nie mamy możliwości spłacenia długu: choroba, śmierć małżonka, rozwód, utrata pracy, życiowy zakręt… Wiem, jak nikt, że banku, a potem firmy windykacyjnej to nie obchodzi, to nasza sprawa i nasze ryzyko. O.k. Ktoś powie idź do fundacji, MOPSU, proś po rodzinie, bo własność to rzecz święta, ale wielu ludzi kieruje się godnością i bierze kredyt w innym banku, potem konsolidacyjny, potem w parabanku, aby kolejnym kredytem spłacać kolejny, tak wpada w pętle zadłużenia. W końcu ma tyle zobowiązań, że pensja nie wystarcza na ich pokrycie i to jest większość przypadków dłużników. Myślę, że dobrze się dzieje, że prawo zmierza do ochrony takich ludzi, a banki tak jak konsumenci muszą ponosić to ryzyko, szczególnie jeśli reklamy są, delikatnie mówiąc, podkolorowane. Bank w warunkach umowy nie ma klauzuli o treści: „jeśli Konsumentowi zachoruje mąż i po przeszczepie będzie wymagała terapii za 3,5 tys. mies. to Bank to g..wno obchodzi i ma prawo zlicytować dom”, a tak jest, to czemu konsument nie może założyć, że w analogicznej sytuacji, jeśli dług się przedawni to Konsumenta g…wno to obchodzi, że bank nie zdążył zlicytować domu. Ludzie biorąc kredyt ponoszą ryzyko, ale bank je ze swojej strony minimalizuje pozytywną weryfikacją w różnych rejestrach i często ubezpiecza kredyt, a koszty przerzuca na konsumenta. Nie wierzę, aby nowe przepisy doprowadziły do bankructwa banki albo firmy windykacyjne, ale wierze, że pomogą wielu ludziom i ich rodzinom wyjść na prostą. Dla firmy windykacyjnej 800 zł kosztów zastępstwa procesowego to 15 min. przed komputerem w e-sądzie, a dla dłużnika to 2 tygodnie życia z rodziną. No i oby ludzie wiedzieli jak korzystać z prawa, bo coś w tym kraju wreszcie drgnęło! Czasem śni mi się kampania społeczna, tak pięknie zrobiona jak reklama Kruka, czy Ultimo, dla ludzi zadłużonych z przyczyn losowych i mam już slogan: „zanim zadzwonisz do Kruka sprawdź, czy jego roszczenia nie są bezprawne, bo Twój dług już dawno mógł ulec przedawnieniu!”

          • Pisząc „zanim zadzwonisz do Kruka sprawdź, czy jego roszczenia nie są bezprawne, bo Twój dług już dawno mógł ulec przedawnieniu!’ mam wrażenie, że nie wiesz czym jest instytucja przedawnienia zobowiązania. Przedawnienie nie jest równoznaczne z tym, że zobowiązanie przestało istnieć. Ogranicza jedynie wierzycielowi wachlarz możliwości jego dochodzenia – mówiąc wprost nie uzyska tytułu egzekucyjnego. Aż tyle i tylko tyle.To upadłość umarza zobowiązanie. Pisanie bzdur w stylu „dochodzenie przedawnionych zobowiązań jest bezprawne” mąci tylko nieświadomym prawnie ludziom w głowach i naraża ich na problemy. Przedawnienie nie jest przeszkodą do zamieszczenia informacji o zobowiązaniu w rejestrach długów czy na giełdach wierzytelności. Niby nie musimy płacić a smród się za nami ciągnie latami. Zamiast tego należałoby ludzi edukować, że taka sytuacja to dla nich szansa na rzeczywiste pozbycie się długu, bo wystarczy z takim wierzycielem ponegocjować (zwłaszcza jeżeli jest to firma windykacyjna) i doprowadzić do rozwiązania ze spłatą i np. częściowym umorzeniem. Myślę, że zawodowy wierzyciel kiedy trafi na świadomego dłużnika pójdzie na taki układ. Nieuprawnionym jest również z Twojej strony wypominanie ile kto zarabia. Windykator zatrudnia mecenasa który pisze mu pozwy. Gość ma przygotowany wzór, pod który podstawia dane i zajmuje mu to 15 minut, ale najpierw musiał skończyć 5 lat studiów, a później 3 lata aplikacji. Wiedza kosztuje. Zgadzam się z Tobą. Dobrze, że część ryzyka zostanie przerzucona na banki. Może się skończy głupia akcja kredytowa i rozdawanie pieniędzy komu popadnie, a może banki zaczną żądać solidniejszego zabezpieczeni co ograniczy dostęp do kredytu wielu osobom. Same plusy

          • Żeby była jasność nie mam nic przeciwko wysokim zarobkom pewnych grup zawodowych, czy jak to mówią inni nadzwyczajnych kast ludzi;), jeśli tylko firmę windykacyjną stać na płacenie takiej kasy to o.k. (i tak ciemny dłużnik zwany „złodziejem w białych rękawiczkach” za to zapłaci, któryś w końcu), ale podaję infolinię KRD +48 (71) 78 50 395, proszę pytać czy 6 miesięcy od wejścia w życie uchwały SN wejdą w życie przepisy o usuwaniu z rejestru przedawnionych długów. Nie wdaję się w przepisywanie zawiłych paragrafów z googla, bo mi szkoda czasu, a forum jest nie tylko dla prawników, ale również zwykłych ludzi tych, którzy skończyli 5 letnie studia i tych po zawodówkach. Bez urazy…

          • O jakiej uchwale SN mowa bo nie bardzo kojarzę? Ostatnia, która była korzystna dla dłużników (z końca zeszlego roku) dotyczyła BTE, a nie KRD. Z drugiej strony oddalamy się od sedna sprawy. Jeżeli ktoś coś wziął (towar, usługę itp.) i zobowiązał się do zwrotu czy zapłaty, to powinien to zrobić bez względu na to czy zobowiązanie się przedawniło się czy nie. Jeżeli zaczyna korzystać z kruczków prawnych, staje się „złodziejem w białych rękawiczach” i nie ma znaczenia czy jest to emerytka czy biznesmen. Takie jest moje prywatne zdanie. Stąd jestem za zamieszczaniem informacji o przedawnionych zobowiązaniach w odpowiednich rejestrach. Skoro ktoś raz nie zapłacił, istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie zapłaci ponownie. A skoro tak, chcę być ostrzeżony przed kimś takim.

          • Polecam Ci film „Dom z piasku i mgły” na jesienne wieczory. Może wtedy dojdziesz do sedna sprawy. Główny bohater działa w majestacie prawa i myśli dokładnie tak jak Ty, zobacz jak to się kończy… To rzeczywistość USA, ale sytuacja bohaterki jest podobna do wielu Polaków, w tym jednej z moich koleżanek z liceum. Jej nikt nie podpowiedział, że mogła zablokować egzekucję, ojciec emeryt wojskowy kazał jej sobie radzić samej, a jej już nie ma. Szkoda, że wtedy nie wiedziałam o Jej sytuacji i nie mogłam Jej pomóc. Świetna dziewczyna, pogubiona…popełniła samobójstwo:(

          • Nie bardzo rozumiem co chcesz osiągnąć pisząc o samobójstwie znajomej. Powiem brutalnie – nieznajomość prawa szkodzi. KC i KPC są powszechnie dostępne, a przepisy w nich zawarte to nie wiedza tajemna. Jeżeli ktoś zamiast wykazać się odrobiną wysiłku woli targnąć się na swoje życie to jego sprawa. Ja kogoś takiego nie ma zamiaru żałować.

          • ciekawe….”złodziejem w białych rękawiczach” jestem już od dawna teraz się dowiedziałem że jestem jeszcze „chwastem”, a gdzie szacunek i uznanie za umożliwienie funkcjonowania prężnej gałęzi rynku – windykacji roszczeń… ale mniejsza o to, jak można jedną stronę sporu traktować w kategoriach moralnych (np. kiedy dłużnik się broni prawem to jest drań) a drugą w kategoriach biznesowych/prawnych (wierzyciel również atakuje prawem i to jest zawsze? ok, nawet jeśli kopie leżącego). Albo jedno albo drugie. Dług jest długiem// biznesem/interesem i niczym więcej, ludzie popełniają błędy i płacą za to z nawiązką, ale to dalej są ludzie (pomijając skrajne przypadki oczywiście :) ).

          • Masz długi i chociaż masz możliwość ich spłaty z pełną świadomością tego nie robisz bo korzystasz z kruczków prawnych? Jeżeli tak, to jesteś złodziejem w białych rękawiczkach. Jako dłużnik chcesz szacunku? To dogaduj się z wierzycielami i spłacaj długi w miarę możliwości.Skoro potrafiłeś wziąć towar/usługę/finansowanie, to miej odrobinę godności i wywiąż się z tego do czego się zobowiązałeś.A co do ostatniego akapitu: nie popełnia błędów tylko ten kto nic nie robi.Niestety w dzisiejszych czasach ludzie nie chcą płacić za swoje błędy i w tym tkwi problem.

          • A czy „złodziejem jw białych rękawiczkach” jest rodzina
            mieszkająca w wynajmowanym mieszkaniu w której żona/ matka 6miesięcznego dziecka dowiaduje się że ma guza w mózgu, zaczyna się kosztowne leczenie a rodzina żyje tylko z pensji męża/ojca? Rodzina musi się zadłużyć gdzie popadnie żeby ratować kobietę, spłacają się raty jakoś wiążą koniec z końcem a tu bach kryzys wkrada się do Polski firma męża/ojca redukuje etaty zwalniają wszystkich prawie pracowników a w tym męża/ ojca i lawinowo sypie się całe ich życie? czy to złodzieje??

          • Tylko na tyle Cię stać? Smutniejszej historii nie potrafiłeś wymyślić? Chcesz mnie wziąć na litość? Dura lex, sed lex. Jeżeli mieliby środki i z pełną świadomością nie spłacaliby długów to tak. Zapominasz, że po drugiej stronie (pożyczkodawcy) również jest człowiek, który ma rodzinę na utrzymaniu i rachunki do zapłacenia. Czemu jego rodzina ma cierpieć? Czemu w jego rodzinie mają się pojawiać dramaty?

          • zamknij ryj dziaDU windykowanie przedawnionych dlugow to przestepstwo dodatku wykupione za grosze

          • Cóż, chyba przegapiłem jakąś nowelizację. Możesz wskazać przepis mówiący o tym, że dochodzenie przedawnionych należności, czy też wypowiadasz nie mając pojęcia o czym mówisz?

    • Tylko ci co „dają” są uczciwi, czyli banki, parabanki itp. Szczególnie afera Amber Gold to pokazuje, cytuję Marcina P.: „ludzie nie czytają umów i podpisują bez czytania”. A mówienie w reklamach, że pożyczka bez kosztów, bez prowizji to uczciwe działanie. No coż nie każdy może być takim elokwentnym obywatelem jak Ty Jasiu i kiedy dzwonią do nieelokwentnego przedstawiciele z uczciwego Bociana i proponują 1500 zł z ratą tylko 80 zł/tygodniowo, on nie spyta się ile to będzie faktycznie kosztować…, tylko bierze, bo dają i jeszcze do domu przywiozą. Nie każdy jest bystry jak Morawiecki i przenikliwy jak Wasserman, ale Państwo zaczyna chronić nieelokwentnych ludzi, w większości sierot po komunizmie:)

  5. Również zastanawiam się dlaczego pierwotny wierzyciel nie zaproponował wykup zadłużenia za 1% wartości dłużnikowi tak jak to zrobił dla firm windykacyjnych.
    Moim zdaniem dyrektorzy banków biorą łapówki od przedstawicieli firm windykacyjnych dodatkowo, a sprzedaż zadłużenia za 1% wartości to tylko jest na papierku. Ale cieszę się że wejdzie w życie ta ustawa o przedawnieniu zadłużenia po 3 i 6 latach, skończy się nachalne dręczenie listowne i dzwonienie firm windykacyjnych np KRUK.

  6. Ciekawy artykuł ciesze się, że firmy typu Ultimo, Kruk etc. padną może na pysk :) I jeszcze Ważna kwestia powiadamiania do o spłacie, mówie tu o adresach np. firmy windykacyjne o których wspomniałem wysyłaja wezwania do zapłaty na jakieś fikcyjne adresy, sprawdzają co sie dzieje a później e sadzik i wyrok.Kupili dług za 100 zł a wyrok jest 10 x większy. Uważam że takie firmy powinny udowodnić dłużnikowi lub przed Sądem skąd ten dług tak wzrósł, a nie jakiej księżycówki.

  7. i gdzie ta ustawa juz powinna wejsc w zycie bo firmy windykacyjne zaczely masowo przerywac biegi przedawnienia bardzo sie spiesza hieny

  8. A proszę mi podpowiedzieć, jak czuje się rzetelny dłużnik w takiej oto sytuacji. 6 lat temu wzięłam kredyt bankowy, by spłacić swoje zobowiązania powstałe w wyniku prowadzenia działalności, którą zamknęłam rok wczesniej. Były to też zobowiązania wobez ZUS-u. Czekałam ponad miesiąc, by podliczyli mi dokładnie co do grosza mój dług na dzień spłaty i mając zapewnienie pracownicy ZUS, że jest to wyliczone co do grosza, zapłaciłam wszystko – kilkanaście tysięcy zł. Ulga? A skąd miesiąc później dostaje kolejne zajęcie z ZUS na moją pensję na ponad trzy tysiące. Moje zdumienie i wściekłośc nie ma granic, ale nie ma siły – zabierają pieniądze. OK. wydawałoby się koniec…ale skąd…wczoraj (po 6 latach od spłaty i 7 od powstania zobowiązania!!!) dostałam zajęcie z ZUS na konto bankowe na ponad 1600 zł za jeszcze jakieś rzekomo nie zapłacone składki, z odsetkami karnymi za te wszystkie lata. Czy to jest normalna sytuacja??? Rzetelny dłużnik? a jak się ma rzetelność i odpowiedzialność wierzyciela, np. cholernego ZUS. Proszę mi wierzyć. Mam stan przedzawałowy z nerwów …

  9. Zastanawiający jest fakt dlaczego nawet osoby wiedzące o tym milczą jakby to było normalne.
    Otóż często pada pytanie dlaczego wierzyciel nie próbował odzyskać długu lub robił to mało skutecznie. Otóż drodzy Państwo dlatego że tak naprawdę bank, sieć komórkowa, energetyka itp. NIE CHCE ODZYSKAĆ TEGO DŁUGU !!!
    DLACZEGO ? Otóż to bardzo proste po okresie przedawnienia długu dana firma WPISUJE GO W STRATĘ I ODLICZA SOBIE OD PODATKU A JAK WIADOMO STRATA ODLICZANA JEST OD PODATKU W 100% – co za tym idzie dług przestaje istnieć i jest rozliczony na dodatek ze sporym zyskiem dla firmy o wiele większym niż jakby został spłacony.
    I tu UWAGA – następuje popełnienie przestępstwa gdyż teraz ta firma która tak ładnie odliczyła sobie dług od podatku jako stratę SPRZEDAJE GO TERAZ KOLEJNEMU PRZESTĘPCY JAKIM JEST FIRMA WINDYKACYJNA – POPEŁNIONO WŁASNIE PRZESTĘPSTWO SPRZEDANO NIEISTNIEJĄCY DŁUG INNEJ FIRMIE.
    No i teraz ta firma windykacyjna w pełni świadomie popełnia przestępstwo oszustwa dochodząc zapłaty nieistniejącego roszczenia.
    Dlatego jeśli pojawia się windykator lub do nas dzwoni telefonicznie to składamy na policję od razu doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez konkretnie tego Pana windykatora (musimy wyciągnąć jego imię i nazwisko) od razu z dwóch paragrafów czyli z art 286 K.K. – oszustwo oraz dodatkowo art 190a K.K. stalking. Dodatkowo jeśli uda się np. zwabić windykatora do domu to zamykamy drzwi i od razu dzwonimy na policję żądając bezwzględnie zatrzymania windykatora gdyż straszy nas powodując uzasadnione obawy o nasze życie, czujemy się nękani i zastraszeni dlatego żądamy bezwzględnie zatrzymania tego człowieka i osadzenia w areszcie gdyż poważnie obawiamy się o nasze życie.
    Tak naprawdę windykator niczym nie różni się od pospolitego przestępcy który próbuje wyłudzić od nas pieniądze poprzez czynne zastraszenie i oszustwo.
    Często pada także pytanie – co może windykator. Odpowiedź jest prosta windykator z reguły jest bezczelnym człowiekiem który tak naprawdę nic nie może – niczym nie różni się od ciecia zamiatającego klatkę schodową czy ulice – WINDYKATOR DO NICZEGO NIE MA PRAWA I NIC NIE MOŻE – JAKIEKOLWIEK DZIAŁANIE PRZECIWKO NAM JEST NARUSZENIEM PRAWA PRZEZ CIECIA WINDYKATORA – NIE MOŻE DZWONIĆ I NAS NIEPOKOIĆ – NIE MOŻE PRZYJŚĆ DO NASZEGO MIEJSCA ZAMIESZKANIA – NIE MOŻE WYPYTYWAĆ O NAS ZNAJOMYCH I SĄSIADÓW – NIE MOŻE NAS NĘKAĆ NA FACEBOOK ITP. – NIC NIE MOŻE TO NIEZGODNE Z PRAWEM – DOKONUJĄC JAKIEGOKOLWIEK Z TYCH CZYNÓW POPEŁNIA PRZESTĘPSTWO KTÓRE NALEŻY BEZWZGLĘDNIE ZGŁASZAĆ POLICJI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *