Na dzisiejszej konferencji prasowej premier Beata Szydło i Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro przedstawili założenia projektu ustawy, która – nowelizując szereg aktów prawnych, w tym kodeks karny – ma zdecydowanie ułatwić pozbawianie przestępców majątku, którego się dorobili z czynów zabronionych. Przepadek mienia pochodzącego z przestępstwa.

Jak mówi minister Ziobro:

„Państwo nie może być silne wobec słabych, a słabe wobec silnych. Nie może okazywać zatrważającej niemocy, gdy jest okradane na milionową skalę i gdy ograbiani są uczciwi Polacy”.

Szkoda tylko, że te wielkie i w sumie całkiem słuszne słowa nie odnoszą się do codziennej praktyki tysięcy wierzycieli, którzy w drodze cywilnej próbują odzyskać swoje należności. Od września ich sytuacja bowiem znacznie się pogorszy.

Przepadek mienia pochodzącego z przestępstwa łatwiejszy?

Jak wynika z zapowiedzi, przepadek mienia uzyskanego z przestępstw ma być łatwiejszy. To przestępca będzie musiał wykazać, że jego majątek został zdobyty legalnie – co oznacza, że na nim będzie spoczywał tzw. ciężar dowodu. Co więcej, w wypowiedziach przedstawicieli polskiego rządu znalazły się również pomysły konfiskaty mienia, które jedynie posłużyło – w ramach przedsiębiorstwa – do popełnienia czynu, ale nie jest własnością sprawy.

Wszystkie te koncepcje mają na celu m.in. zasypanie luki w podatku VAT, o której ostatnio pisałem. Nie powinno nikogo dziwić, że rząd szuka dodatkowych źródeł finansowania swoich wyborczych obietnic, w tym programu 500 plus. Oczywiście, nie powinno też dziwić, że rząd po prostu chce, by prawo było przestrzegane, a „przestępcy w białych kołnierzykach” nie pękali ze śmiechu przez nieporadność polskich organów ścigania.

Szkoda jednak, że zupełnie inaczej wygląda sytuacja na froncie sporów wierzyciele-dłużnicy. Od września tego roku wchodzi bowiem w życie nowelizacja Kodeksu postępowania cywilnego, która wprowadza kilka zmian w sądowym postępowaniu egzekucyjnym. Część zmian oczywiście ma sens i stanowi dopasowanie egzekucji do realiów współczesności, część jednak może w wielu przepadkach znacząco przedłużyć postępowanie egzekucyjne. Tym samym wierzyciele będą musieli dłużej czekać na odzyskanie swoich pieniędzy.

Dłuższa egzekucja

Taką niedobrą zmianą jest m.in. zmiana terminu, w jakim może nastąpić sprzedaż zajętych przez komornika ruchomości. Obecnie termin ten wynosi 7 dni od zajęcia. Nowelizacja nie tylko wydłuża ten czas do dwóch tygodni, ale też liczony jest on nie od dnia zajęcia, lecz uprawomocnienia się zajęcia. Na pierwszy rzut oka to ma sens -dzięki temu nie powinniśmy więcej słyszeć historii o komisowej sprzedaży ciągnika sąsiada. Niestety, jak to w życiu bywa, teoria jest piękna, ale praktyka codziennej egzekucji wskazuje, że – podobnie, jak ma to miejsce i obecnie – dłużnicy będą składali skargi, które są bezzasadne, ale skutecznie przedłużą postępowanie. Nie ulega żadnej wątpliwości, że sparaliżuje to egzekucję z ruchomości, nawet w sytuacjach obiektywnie prawidłowych.

Przedłuży się również procedura ustalania majątku dłużnika przez komornika. Do tej pory, jeśli wierzyciel nie posiadał informacji o majątku dłużnika, mógł złożyć do komornika wniosek o jego poszukiwanie (art. 7971 kodeksu postępowania cywilnego). Obecnie procedura będzie wyglądała inaczej: komornik będzie musiał wezwać dłużnika do przedstawienia wykazu majątku, a dopiero po bezskutecznym upływie terminu na udzielenie odpowiedzi – na wniosek wierzyciela komornik przystąpi do poszukiwań. Nie muszę dodawać, że da to nieuczciwym dłużnikom (tak, zdarzają się i tacy) dodatkowy czas na ukrywanie swojego majątku.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Rząd planuje ułatwić dochodzenie roszczeń od przestępców. Tymczasem, wierzyciele „cywilnoprawni” wciąż muszę korzystać z instytucji tzw. skargi pauliańskiej (art. 527 kodeksu cywilnego), gdzie w toku długotrwałego postępowania sądowego mogą żądać uznania czynności np. darowizny czy sprzedaży za bezskuteczną – o ile w ogóle uda im się uzyskać wiedzę o ukrywaniu majątku przez dłużnika. Szkoda, że w drodze kolejnych nowelizacji przepisów to dłużnicy zyskują większe uprawnienia, kosztem wierzycieli.