Na wprowadzenie RODO są gotowi wszyscy – tylko nie rząd. A to oznacza problemy. Duże problemy

Gorące tematy Technologie dołącz do dyskusji (48) 11.04.2018
Na wprowadzenie RODO są gotowi wszyscy – tylko nie rząd. A to oznacza problemy. Duże problemy

Udostępnij

Marek Krześnicki

Przepisy o RODO nie będą gotowe na czas. Powód? Prace legislacyjne się ślimaczą, a nowe prawo będzie gotowe – jak dobrze pójdzie – w lipcu. A przecież RODO wchodzi w życie już 25 maja. Co to oznacza w praktyce? 

Polski parlament to magiczne miejsce. Gdy się tego bardzo chce, ustawę można przegłosować w tempie, przy którym Robert Kubica zdaje się być inkarnacją żółwia. Gdy sie chce, posłowie mogą siedzieć przykuci do krzeseł i do późnej nocy głosować nad ważnymi zmianami – tak ważnymi, że potem się okazuje, że przegłosowano nie to, co należy. Ale to dotyczy, niestety, tylko tych ustaw, na których politykom zależy. Gdy sprawa jest mało spektakularna, ale ważna dla obywateli: projekty są procedowane w tempie iście spacerowym. Tak jest np. z przepisami wdrażającymi RODO do polskiego porządku prawnego. RODO wchodzi w życie już 25 maja. A polskie przepisy będą gotowe w… lipcu (podobno tego roku).

A jest co zmieniać, bo RODO wpłynie na co najmniej 200 polskich ustaw. Żeby były one zgodne z europejskimi przepisami o ochronie danych osobowych, należy je znowelizować. Jak się można domyślić, to duże i skomplikowane zadanie. Zadanie, z którym ani ministerialni urzędnicy przygotowujący projekt, ani rozpatrujący go posłowie nie są w stanie się uporać we właściwym terminie. Bo dość powiedzieć, że rozporządzenie RODO weszło w życie już w 2016 roku. Oznacza to, że od co najmniej dwóch lat władze poszczególnych państw członkowskich wiedziały, co mają zrobić, aby obywatele miały zagwarantowane prawa, a podmioty przetwarzające dane: jasno określone obowiązki.

Przepisy o RODO nie będą gotowe na czas. Co to oznacza w praktyce?

Okazuje się jednak, że ustawodawca się nie wyrobi z nowymi przepisami. O ile ustawa o ochronie danych osobowych już jest i niebawem wejdzie w życie, o tyle ustawa „przepisy wprowadzające ustawę o ochronie danych osobowych” dostosowująca polskie ustawy do RODO jeszcze nawet nie trafiła do Sejmu. Aktualnie projekt znajduje się na etapie prac w Komitecie do Spraw Europejskich, do którego zgłoszono ogromną ilość uwag. Dość powiedzieć, że same uwagi Rządowego Centrum Legislacji liczą 59 stron. Jednocześnie zabawnym wydaje się np. uwaga Jarosława Zielińskiego (sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji), że tzw. vacatio legis (czas między publikacją ustawy a jej wejściem w życie) jest za długi, bo przecież 25 maja jest tak bliski. Dla jasności dodajmy, że pismo MSWiA jest datowane na 10 kwietnia.

Jak czytamy w Dzienniku Gazecie Prawnej, nowe przepisy mają wejść najprawdopodobniej w lipcu. Przez dwa miesiące będziemy mieli zatem swoiste bezkrólewie: RODO jako przepisy prawa europejskiego będą obowiązywać bezpośrednio, ale polskie ustawy regulujące szereg dziedzin życia (takich jak praca komornika sądowego czy nadawanie odznak honorowych) nie będą zawierały odpowiednich regulacji. Mogą np. skorzystać z tego oszuści, którzy będą chcieli skorzystać z tzw. prawa do bycia zapomnianym w… Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym, który teoretycznie musiałby na żądanie usunąć dane z rejestru. W ten sposób będzie się miało czystą historię wypadków i kolizji, co z kolei pozwoli na wykup niższego ubezpieczenia.

Albo inny przykład: komornik sądowy otrzymuje wniosek o wszczęcie egzekucji. Wniosek ten jednak jest dotknięty brakami formalnymi, więc komornik wzywa wierzyciela o ich uzupełnienie. Jednak już w tym momencie rozpoczyna się przetwarzanie danych osobowych – również dłużnika (choćby dlatego, że jego dane, w tym np. PESEL, są wpisywane do repertorium). Czy komornik powinien dłużnika o tym fakcie zawiadamiać?

Nie powinno zatem nikogo dziwić, że w tym przejściowym okresie „oszustwo na RODO” będzie najczęściej wyszukiwanym hasłem na Bezprawniku. Chaos wynikający z niekompetencji urzędników będzie budził z pewnością wiele problemów, choć pozostaje mieć nadzieję, że odpowiednie instytucje (PUODO – dawny GIODO – czy sądy) podejdą do tego zdroworozsądkowo. Szkoda tylko, że zamiast dobrej legislacji nowe przepisy o RODO to wielka improwizacja.

Jeżeli potrzebujesz pomocy z wdrożeniem RODO w twojej firmie – skontaktuj się z nami pod adresem rodo@bezprawnik.pl, a polecimy ci współpracujących z nami prawników.