1. Home -
  2. Technologie -
  3. Są ludzie, którzy zarabiają przy okazji koronawirusa. Olsztyńscy restauratorzy idą na wojnę z Pyszne.pl

Są ludzie, którzy zarabiają przy okazji koronawirusa. Olsztyńscy restauratorzy idą na wojnę z Pyszne.pl

Branża gastronomiczna leży i kwiczy. Nie ma może aż tak źle, co sparaliżowana dziś branża turystyczna, ale i tak obroty w wielu miejscach spadły dramatycznie. Jedynym ratunkiem jest jedzenie na wynos. Które – jak się okazuje – staje się osią konfliktu między gastronomią a portalami do zamawiania jedzenia online. Konflikt: restauratorzy kontra pyszne.pl rozgorzał mocno w Olsztynie.

Maciej Bąk07.04.2020 16:20
Technologie

Restauratorzy kontra Pyszne.pl

Sprawę nagłośnił olsztyński restaurator Mariusz Możdżonek, który opublikował na początku kwietnia emocjonalny post na Facebooku. Praktyki portalu Pyszne.pl nazwał „złodziejskimi”.

...napisał restaurator.

Post wywołał burzę wśród innych właścicieli restauracji w Olsztynie. Sprawę opisał portal Olsztyn.com.pl, który skontaktował się z gastronomami. „Zostałem wprowadzony w błąd. Zdecydowałem się na współpracę z Pyszne.pl tylko dlatego, że obiecali nie pobierać prowizji w czasie, gdy funkcjonowanie wszystkich restauracji jest odgórnie zawieszone. Potem dowiedziałem się, że mnie okłamano. Dzwoniłem, aby wyjaśnić sprawę, ale nikt nie odebrał. Przecież nam wszystkim chodzi tylko o to, żeby przetrwać. Teraz nie zarabiamy prawie w ogóle”, mówi portalowi właściciel kilku lokali w Olsztynie Witold Młynarczyk.

Portal odpowiada

Tymczasem dziś portal Pyszne.pl wysłał do swoich klientów maila, w którym zawarta jest odpowiedź na te zarzuty.

…pisze w swoim oświadczeniu portal. I dodaje, że bierze udział w pracach nad zapewnieniem bezpłatnych posiłków o wartości ponad 4 milionów euro pracownikom służby zdrowia w całej Europie.

W czym jest problem?

Jak zwykle chodzi o pieniądze. Jedzenie na dowóz to w tej chwili intranta branża, jedna z niewielu które korzystają na kryzysie. A rozwój oznacza konieczność zwiększania zatrudnienia. Dlatego portale zajmujące się pośredniczeniem między restauracjami a klientami nie rezygnują z prowizji. Dla gastronomii to oznacza oddanie części i tak niewielkich zysków kosztem tego, że będą mieli dodatkowe zamówienia z dowozu. Jak widać taki układ, przy narastającym kryzysie, sprawia że niektórym puszczają nerwy.

Co zatem zrobić? Ja mam swoje rozwiązanie. Robię co mogę, by moje ulubione lokale przetrwały kryzys, więc jedzenie zamawiam bezpośrednio u nich. Jeśli restauracja jest blisko mojego domu, mam okazję na bezcenny w ostatnich dniach spacer, i odbieram jedzenie osobiście. Wszystko zgodnie z prawem, bo to wyjście jak do sklepu. Podobnie w przypadku lokali bardziej odległych – po jedzenie podjeżdżam samochodem. Restaurator jest zadowolony, bo ma 100% zysku ze sprzedaży. A portal załatwiający dowóz i tak ma klientów na pęczki.

Dołącz do dyskusji
Najnowsze
Warte Uwagi