Czy zdrada sama w sobie może być podstawą do orzeczenia rozwodu?

Rodzina dołącz do dyskusji (142) 08.06.2021
Czy zdrada sama w sobie może być podstawą do orzeczenia rozwodu?

Paweł Mering

Rozwód tuż po zdradzie to scenariusz wręcz ikoniczny w kontekście wszelkiego rodzaju seriali, filmów i paradokumentów. Rzeczywistość jest oczywiście nieco inna, a decyzja co do żądania rozwodu najczęściej stanowi dużo poważniejszą kwestię, jednakże warto skupić się na jednym zagadnieniu. Czy sama zdrada „wystarczy” do rozwodu?

Rozwód a rozkład pożycia

Rozwód to – jednym słowem – prawna możliwość rozwiązania małżeństwa, które to jest na tyle teoretyczne, a przez co niepożądane społecznie, że uzasadnione jest jego „zlikwidowanie”. Rozwód wyrażony jest w art. 56 §1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (k.r.o.), tj.

Jeżeli między małżonkami nastąpił zupełny i trwały rozkład pożycia, każdy z małżonków może żądać, ażeby sąd rozwiązał małżeństwo przez rozwód

Sam przepis wskazuje na zasadniczą przesłankę rozwodu, tj. na fakt nastąpienia rozkładu pożycia. Ten musi być nadto zupełny i trwały. Co więcej, rzeczony rozkład pożycia rozpatruje się (zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego) poprzez trzy płaszczyzny: fizyczną, duchową i ekonomiczną.

Żeby sąd mógł orzec o rozwodzie, zaistnieć muszą więc te główne przesłanki (zupełny i trwały rozkład pożycia na płaszczyźnie fizycznej, duchowej i ekonomicznej), a także inne wskazane w ustawie, o których w niniejszym tekście nie będę szerzej wspominał (rozwód nie jest sprzeczny z zasadami współżycia, czy też dobrem dziecka).

Błyskawiczny rozkład pożycia?

Przyjąć można – intuicyjnie – że rozkład pożycia to pewien proces. Skoro ustawodawca sam wskazuje, że winien on być nie tylko zupełny, ale i trwały, to najczęściej – jak wskazuje przepis – można by badać cały szereg okoliczności, które w jakimś przedziale czasowym doprowadziły do konkretnego skutku, bądź też przeciwnie – doszukiwać się okoliczności przemawiających za tym, że rozkład pożycia nie zachodzi w ustawowym rozumieniu.

Okazuje się jednak, że pewne założenia – sprzeczne z intuicyjnym rozumieniem rozwodu – co do zdrady małżeńskiej przedstawił już Sąd Najwyższy, w wyroku z dnia 25 kwietnia 1951 roku (C 667/50). Wprawdzie obecnego k.r.o. oczywiście wówczas nie było, ale przesłanki rozwodu uregulowane były podobnie. Sąd wówczas wskazał, że:

W nielicznych i wyjątkowych tylko przypadkach [ale jednak – red.] zdarza się, że stały rozkład pożycia małżeńskiego następuje w sposób nagły i nieoczekiwany […]  Należy uznać, że nawet jednorazowy postępek małżonka może stać się przyczyną trwałego i zupełnego rozkładu pożycia małżeńskiego. Dotyczy to w szczególności takich faktów, jak cudzołóstwo […]

Sama zdrada małżeńska może zatem – w rozumieniu ww. wyroku – być na tyle poważną okolicznością, że pozwalającą na wręcz aprioryczne założenie, iż rozkład pożycia – zupełny i trwały – nastąpił nagle.

Warto też dodać, że sprawy rozwodowe są w praktyce niezwykle specyficzne, podobnie jak charakterystyczne jest procedowanie sądów w tej materii – bo często nie trzymają się one tak ściśle tego, na co wskazuje literalne brzmienie przepisów.

Na szczęście (jeszcze) nie istnieje prawny nakaz, by zawsze orzekać na korzyść nierozerwalności małżeństwa. Powoduje to w praktyce, że rozwód – przy zgodzie stron – nie jest wcale taki trudny do uzyskania.