Dezubekizacja – tak. Odpowiedzialność zbiorowa – nie. Sąd Najwyższy krytycznie o jednej z koronnych ustaw PiS

Państwo dołącz do dyskusji (179) 17.09.2020
Dezubekizacja – tak. Odpowiedzialność zbiorowa – nie. Sąd Najwyższy krytycznie o jednej z koronnych ustaw PiS

Maciej Bąk

Sąd Najwyższy o dezubekizacji: oceniajmy to, co zrobili poszczególni ludzie, a nie stosujmy odpowiedzialności zbiorowej. Tak w skrócie można streścić dzisiejsze orzeczenie Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN. Oznacza to, że nieuprawnione było automatyczne pozbawianie emerytur wszystkich osób pracujących w służbach PRL. Bo przepis uderzył zarówno w oprawców, jak i zwykłych ludzi, którzy często mieli czyste sumienie.

Sąd Najwyższy o dezubekizacji

Przyjęta w 2016 roku przez Sejm ustawa dezubekizacyjna wprowadziła jedną zasadę: „pracowałeś choć jeden dzień w służbach PRL? nie zasługujesz na wysoką emeryturę”. Przepisy tego prawa nie różnicowały czy ktoś był bezwzględnym SB-kiem albo ZOMO-wcem czy na przykład sekretarką albo pracownikiem biurowym. Każdej osobie objętej ustawą emerytura z automatu została obniżona do jej przeciętnej wysokości (około 2000 złotych). To był jeden z koronnych projektów Prawa i Sprawiedliwości, partii która do wyborów szła między innymi z hasłem ostatecznego rozliczenia się z komuną.

Wiele osób postanowiło złożyć odwołania od decyzji obcinających emerytury. Większość argumentowała to tym, że nie mieli nic albo mieli bardzo niewiele wspólnego z opresyjnym aparatem komunistycznym. Odwołania składały też rodziny zmarłych byłych funkcjonariuszy, którym ustawa z automatu obniżyła rentę po nich. Nad jedną z takich spraw pochylił się sąd w Białymstoku, który postanowił poprosić Sąd Najwyższy o wypowiedzenie się na temat przepisów ustawy.

Dziś Izba Pracy i Ubezpieczeń Sądu Najwyższego wydała orzeczenie w tej sprawie. Oto najważniejszy płynący z niego wniosek:

Kryterium „służby na rzecz totalitarnego państwa” (…) powinno być oceniane na podstawie wszystkich okoliczności sprawy, w tym także na podstawie indywidualnych czynów i ich weryfikacji pod kątem naruszenia podstawowych praw i wolności człowieka.

Bo, jak podkreślali sędziowie SN, o ile państwo jest uprawnione do rozliczeń z byłym reżimem, to przed sądem zawsze staje konkretny człowiek. „Nie możemy działać jak państwo totalitarne, które nie przestrzegało żadnych reguł, wówczas stalibyśmy się tym samym systemem, który krytykujemy”, dodał w swoim orzeczeniu sąd, cytowany przez Polską Agencję Prasową.

Emerytury wrócą do poprzedniej wysokości?

Dzisiejsze orzeczenie SN nie przywraca z automatu emerytur w poprzedniej wysokości. Posłuży ono jednak tym osobom, które złożyły odwołanie od decyzji obniżającej świadczenia. Rozpatrujący ich sprawę sąd będzie musiał poddać ocenie to jaką rolę dana osoba pełniła w aparacie bezpieczeństwa PRL. To pozwoli przywrócić poprzednie emerytury osobom, które z represjami wobec obywateli nie miały nic wspólnego. A jest ich w grupie Polaków objętych ustawą dezubekizacyjną sporo.

Oczywiście politycy Zjednoczonej Prawicy już mówią o tym, że orzeczenie SN jest skandaliczne. Powołują się tu między innymi na komunistyczną przeszłość szefa Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Józefa Iwulskiego. Ale prawda jest taka, że Sąd Najwyższy po prostu posprzątał bałagan, jaki zaserwowali nam politycy. Bo naprawdę trzeba mieć mnóstwo złej woli, by jedną ustawą zrównać anonimowych urzędników z ubeckimi bestiami. SN dezubekizacji nie neguje, wręcz przeciwnie, afirmuje ją. Ale dezubekizacja powinna być racjonalna, a nie robiona na rympał, bo tak jest najprościej. Niestety obawiam się, że zbliżająca się kolejna reforma sądów będzie uzasadniana między innymi dzisiejszym orzeczeniem, przedstawianym jako dowód na „ubeckość” polskiego wymiaru sprawiedliwości.