Smartfony zmniejszają inteligencję pracowników nawet o 10 punktów IQ

Gorące tematy Praca Technologie dołącz do dyskusji (49) 14.12.2017
Smartfony zmniejszają inteligencję pracowników nawet o 10 punktów IQ

Udostępnij

Marek Krześnicki

Smartfony zmniejszają inteligencję pracowników bardziej, niż używki czy brak snu. 

Tak jak nie ma róży bez kolców, tak każda technologia ma swoje wady i zalety. Weźmy na przykład samochody. Z jednej strony pozwalają na szybkie przemieszczanie się na dalekie odległości. Z drugiej strony ich produkcja i eksploatacja zużywa ogromną ilośc zasobów naturalnych i zanieczyszcza środowisko (bez względu na to, czy mówimy o Fabii, czy o Tesli).

Podobnie rzecz się ma ze smartfonami. Kombinacja niewielkich rozmiarów i ogromnych możliwości powoduje, że bardzo szybko zdobyły one uznanie tak konsumentów, jak i profesjonalistów. Ci pierwsi cieszą się z coraz lepszej jakości zdjęć czy dostępu do multimediów praktycznie wszędzie, ci drudzy cenią sobie dostęp do poczty elektronicznej czy możliwości szybkiego wykonania czynności, do których jeszcze niedawno potrzeba było komputera.

Smartfony zmniejszają inteligencję pracowników – nawet o 10 pkt IQ

Okazuje się jednak, że korzystanie z pracy ze smartfonów czy poczty elektronicznej ma zgubny wpływ na… inteligencję pracowników. Zerkanie na ekran smartfona czy nawet odbieranie rozmów telefonicznych zmniejsza iloraz inteligencji o średnio 10 punktów w stosunku do tych osób, które pracują w spokoju, odizolowani od tego rodzaju rozpraszaczy – czytamy w The Economist. Tak duży spadek (chwilowy, oczywiście) formy naszego mózgu można porównać do konsekwencji zarwanej nocy. Smartfon jest dwukrotnie bardziej szkodliwy pod tym względem niż marihuana, a powrót do optymalnej formy po używanie telefonu trwa co najmniej pół godziny.

Te wnioski wydają się być raczej oczywiste dla kogoś, kto faktycznie korzysta z telefonu. Ja sam, gdy muszę się skupić na pracy, telefon chowam głęboko do szafki (co oczywiście kończy się tym, że akurat wtedy wszyscy chcą się ze mną koniecznie skontaktować, więc ilość nieodebranych połączeń przyprawia o ból głowy). Ustawodawca też to poniekąd dostrzega, np. zabraniając trzymania telefonu w czasie jazdy czy karząc za patrzenie się w smartfona na ulicy. Trudno jednak oczekiwać, by kodeks pracy (który niebawem ma być mocno znowelizowany) zawierał szczegółowe przepisy opisujące np. dozwolony czas korzystania z telefonu.

Wychodzi zatem na to, że o inteligencję pracowników w czasie pracy będę musieli zadbać sami pracownicy i ich szefowie. To ważne nie tylko  z uwagi na wpływ smartfonów na produktywność. Jak się okazuje, korzystanie z takich rozpraszaczy zmniejsza poziom szczęśliwości pracowników. Nie pozostaje zatem nic innego, jak porzucić iPhona X na rzecz Nokii 3310. Możliwości może i mniejsze, ale szczęście piechotą nie chodzi, prawda?