Na rynku pojawia się coraz więcej gratisów, czy testerów – choćby perfum. Czy można sprzedawać produkt „not for sale”?

Zakupy dołącz do dyskusji (11) 04.06.2020
Na rynku pojawia się coraz więcej gratisów, czy testerów – choćby perfum. Czy można sprzedawać produkt „not for sale”?

Paweł Mering

Na aukcjach internetowych i w mniejszych sklepach bardzo często występuje towar, który opisany jest jako „not for sale”, czyli nie na sprzedaż. Są to różnego rodzaju próbki, gratisy i dodatki, które nie są wyprodukowane z zamiarem późniejszej sprzedaży. Czy sprzedaż tego typu produktów jest zatem zgodna z obowiązującym prawem?

Sprzedaż „not for sale”

Problematyka sprzedaży „not for sale” nie jest wcale oczywista i w mojej opinii powinno się ją rozpatrywać w dwóch co najmniej płaszczyznach – przepisów dotyczących obowiązków informacyjnych (rzadziej – dopuszczenia do sprzedaży) i prawa własności intelektualnej. W polskim prawie nie istnieje oczywiście jako taki, wyrażony wprost zakaz, który ograniczałby sprzedaż towarów jedynie do tych, na których nie ma napisu „nie na sprzedaż”.

Z prośbą o poruszenie rzeczonej tematyki zwróciła się do nas czytelniczka, wysyłając na redakcyjną skrzynkę wiadomość.

[…] co w sytuacji, gdy sklep wystawia na sprzedaż towar, który “nie jest przeznaczony do sprzedaży”? Przykładowo – jako dodatek do perfum firma przekazała za darmo jakieś gadżety (np. kosmetyczki), prawdopodobnie w ramach jakiejś akcji promocyjnej, natomiast dany sklep postanawia sprzedawać te kosmetyczki jako osobne produkty. Klient sklepu kupuje tę kosmetyczkę, na której widnieje napis “not for sale” – co w takiej sytuacji? Czy sklep działa bezprawnie? Jeżeli tak, to jakie mogą być konsekwencje takiego zachowania i gdzie znaleźć podstawę prawną? I w końcu – co w takiej sytuacji może zrobić klient?

Autorka wiadomości wskazała ponadto, że próbowała znaleźć jakieś informacje w sieci, natomiast opracowań brakuje. To prawda – i wcale się nie dziwię.

Dwupłaszczyznowy problem

Trudno jednoznacznie opisać, dlaczego produkt „not for sale” nie może być przedmiotem sprzedaży. Samo napisanie na produkcie, że nie jest on na sprzedaż, nie wyłącza – w mojej opinii – możliwości handlowania nim. Ważne są inne okoliczności, których zaistnienie (bądź niezaistnienie) poskutkować może naruszeniem przepisów prawa.

Będąc konsumentem nie do końca wiadomo, czy produkt został w ogóle dopuszczony do obrotu. To, co jednak konsument widzi, to wygląd opakowania. Przepisy szczególne nakładają różne obowiązki informacyjne. Produkt spożywczy musi zawierać m.in. skład, czy tabelę wartości odżywczych, a w odniesieniu do wszystkich produktów – na przykład producenta, czy nazwę lub rodzaj przedmiotu.

Brak którejkolwiek z informacji – co przy produktach „not for sale” jest dosyć częste – może być podstawą do odpowiedniego zgłoszenia problemu UOKiK-owi, który może skorzystać z Inspekcji Handlowej w celu wykrycia uchybień, za które sprzedawca – handlujący produktem niespełniającym warunków – może ponieść karę, choćby finansową.

Sprzedaż produktów „not for sale” może również naruszać prawo własności intelektualnej. Producenci bardzo często umożliwiają wykorzystywanie znaków towarowych do określonych celów, z czego towar będący w jakiś sposób przedmiotem własności intelektualnej, będący jednocześnie próbką, czy gratisem, z reguły nie może być wykorzystywany w inny sposób. Taki problem pojawia się w odniesieniu do próbek perfum – zob. wyrok TSUE (C-127/09).

Naruszanie prawa do znaku towarowego może być nawet przestępstwem. Inną sferą jest oczywiście umowa pomiędzy dystrybutorem, producentem, a ostatecznym podmiotem, który decyduje się na sprzedaż produktu, będącego gratisem, czy próbką.