Sprzedaż papieru toaletowego w górę o 600 proc. Mydło jeszcze popularniejsze

Na wesoło Zakupy dołącz do dyskusji (44) 31.03.2020
Sprzedaż papieru toaletowego w górę o 600 proc. Mydło jeszcze popularniejsze

Jerzy Wilczek

Gdy tylko rząd wprowadził ograniczenia, Polacy ruszyli do sklepów. Sprzedaż papieru toaletowego szybko pobiła rekordy, ale potem nieco wyhamowała. Jak się okazuje, w ostatecznym rozrachunku najbardziej zyskały inne produkty – mydło oraz spirytus.

„Puls Biznesu” zebrał dane z systemu firmy Comp. Widać w nich, które artykuły cieszyły się ostatnio największą popularnością w małych sklepach.

Hitem, co chyba nie jest zaskoczeniem, początkowo był papier toaletowy. Gdy 11 marca premier Morawiecki ogłaszał zamknięcie szkół i uczelni, sprzedaż papieru toaletowego poszybowała w górę o… 600 procent!

Jednak koniec końców to nie papier był największym hitem. W całym „krytycznym tygodniu” – czyli od 9 do 15 marca, najbardziej wzrosła sprzedaż mydła oraz spirytusu – odpowiednio o 603 i 567 proc. Na kolejnych miejscach znalazły się: ryż (sprzedaż w górę o 524 proc.) oraz mąka (o 368 proc.).

Zyskują małe sklepy

W tych trudnych czasach są też więc firmy, które pewnie z zadowoleniem mogą patrzeć na swoje wyniki sprzedaży. Jednak nie chodzi tu tylko o producentów mydła czy papieru toaletowego. Zyskują też małe sklepy.

Jak czytamy w „PB”, 12 marca sprzedaż w takich punktach wzrosła o 72 proc. W innych dniach „krytycznego tygodnia” też zazwyczaj ruch był większy o ponad 50 proc. więcej niż zwykle.

Nieduże sklepy w Polsce nie miały ostatnio najlepszego czasu. Niedzielny zakaz handlu, który miał im pomóc, raczej spowodował dla nich kolejne problemy. Jednak wygląda na to, że epidemia, która jest gigantycznym problemem dla większości przedsiębiorców, małym sklepom akurat służy.

Pewnie sytuacja prędko się nie zmieni – i ograniczenia w ruchu jeszcze trochę z nami zostaną. Dojeżdżanie do dużych marketów będzie więc problemem. A że zakupy przecież trzeba gdzieś robić, to zapewne mali detaliści będą mieli coraz więcej klientów. I to w morzu złych informacji jest jednak rzeczą pozytywną. Bo od dłuższego czasu mali przedsiębiorcy byli w wyraźnej defensywie, a firmy takie jak Lidl czy Biedronka coraz bardziej rozpychały się po rynku. Teraz, na kilka miesięcy, może to się nieco odwrócić.