Będzie można zjeść zamówiony posiłek na miejscu. I to już od 28 listopada – jest tylko jeden haczyk

Codzienne Gorące tematy Zdrowie dołącz do dyskusji (199) 23.11.2020
Będzie można zjeść zamówiony posiłek na miejscu. I to już od 28 listopada – jest tylko jeden haczyk

Edyta Wara-Wąsowska

Projekt rozporządzenia w sprawie epidemii („Etap odpowiedzialności) jest już opublikowany. Wynika z niego, że od 28 listopada nie tylko ponownie otworzą się galerie handlowe, ale także… szkolne stołówki. Klienci będą mogli zjeść posiłek na terenie placówki oświatowej. Jednocześnie przedsiębiorcy prowadzący lokale gastronomiczne na taką ulgę już nie mogą liczyć. 

Stołówki szkolne będą otwarte. Posiłek będzie można zjeść przy stoliku

Rozporządzenie, którego projekt już opublikowano, ma zacząć obowiązywać od 28 listopada. Wynika z niego m.in., że galerie handlowe będą ponownie otwarte – oczywiście z zachowaniem reżimu sanitarnego. Okazuje się jednak, że nie tylko galerie – także stołówki szkolne będą otwarte.

W par. 10 ust. 9 podtrzymuje się ograniczenia w prowadzeniu działalności lokali gastronomicznych. Zakazowi podlega działalność polegająca na przygotowywaniu i podawaniu posiłków i napojów gościom siedzącym przy stołach lub gościom dokonującym własnego wyboru potraw z wystawionego menu, spożywanych na miejscu oraz związanej z konsumpcją i podawaniem napojów. Restauracje mogą jedynie wydawać posiłki na wynos oraz prowadzić ich dostawy, np. do domu klientów. Jednocześnie par. 10 ust. 10 stanowi, że

Do dnia 27 grudnia 2020 r. prowadzenie działalności, o której mowa w ust. 9, na terenie szkół i placówek oświatowych jest dopuszczalne pod warunkiem, że klienci będą zajmowali co drugi stolik i odległość między stolikami będzie wynosiła co najmniej 1,5 m, chyba że między stolikami znajduje się przegroda o wysokości co najmniej 1 m, licząc od powierzchni stolika.

Tym samym wynika z tego, że stołówki szkolne będą otwarte normalnie – jedynie z zachowaniem reżimu sanitarnego. Dopuszczalna jest bowiem działalność wymieniona w ust. 9 (czyli właśnie przygotowywanie i podawanie posiłków do stolików).

Stołówki faktycznie znalazły się w dramatycznej sytuacji, ale przecież nie tylko one

Z jednej strony takie posunięcie ze strony rządzących faktycznie ma sens – w końcu stołówki i bary szkolne znalazły się w dramatycznej sytuacji. Tylko niewielka część z nich zdecydowała się na serwowanie posiłków na wynos, a nawet jeśli to zrobiły – potencjalni klienci często nawet nie wiedzieli o możliwości zakupu posiłku właśnie tam. Rozporządzenie może sprawić, że stołówki – mimo tego, że szkoły nadal są zamknięte (i pozostaną do co najmniej 17 stycznia), odrobią chociaż część strat.

Z drugiej strony – skoro stołówki będą mogły być otwarte (oczywiście z zachowaniem reżimu sanitarnego), to dlaczego lokale gastronomiczne (chociaż częściowo) już nie? Nikogo nie trzeba chyba przekonywać, że one również odnotowują ogromne straty – a część właścicieli już się poddała i całkowicie zawiesiła prowadzenie biznesu co najmniej do końca pandemii. Z punktu widzenia właścicieli lokali gastronomicznych postępowanie rządzących jest po prostu niesprawiedliwe – tym bardziej w momencie, gdy otwierają się stołówki i galerie. Nic nie wskazuje jednak na to, by rządzący zdecydowali się na otworzenie gastronomii w najbliższych tygodniach.