Strefa Czystego Transportu w Krakowie – pomysł dobry, gorzej z wykonaniem
W teorii cel strefy jest jasny: ograniczyć wjazd najbardziej emisyjnych pojazdów, by poprawić jakość powietrza w mieście. W praktyce oznacza to, że kierowcy starszych samochodów – zwłaszcza pojazdów z silnikiem diesla – po 2026 roku nie przekroczą granicy SCT. Jeśli natomiast spróbują, muszą liczyć się z mandatem, bo system ma działać w oparciu o monitoring tablic rejestracyjnych. Na krakowskich ulicach zacznie się więc selekcja pojazdów, w której wygrają głównie ci, którzy mogą pozwolić sobie na nowszy samochód.
Problem zaczyna się tam, gdzie regulacja zderza się z rzeczywistością zdrowotną mieszkańców regionu. Wśród placówek objętych obszarem SCT znajduje się Szpital Uniwersytecki, ale także szereg poradni publicznych i specjalistycznych. Dla wielu pacjentów te miejsca są jedynym źródłem leczenia. Nie każdy może korzystać z transportu zbiorowego, a osoby starsze, w trakcie terapii onkologicznej, po udarach czy po ciężkich zabiegach często nie mają fizycznej możliwości dotarcia na wizytę inaczej niż samochodem – zazwyczaj tym, który kupili 20 lat temu i który spełnia ich podstawowe potrzeby, ale nie unijne normy emisji.
Pacjenci zwolnieni, jednak mogą pojawić się problemy
O problemie pacjentów krakowskich szpitali i specjalistycznych przychodni naświetlił PulsKrakowa.pl. My również postanowiliśmy zbadać sprawę i doszliśmy do wniosku, że faktycznie, pacjenci mogą stanąć przed ogromnym wyzwaniem - zwłaszcza osoby starsze, mniej biegłe w kwestiach formalnych. W czym leży problem? W zasadach wjazdu do Strefy Czystego Transportu, które wykluczają sporą liczbę samochodów.
Kraków przewidział co prawda katalog zwolnień. Co istotne, mogą z nich skorzystać nie tylko mieszkańcy miasta. Magistrat informuje, że ze zwolnień w zakresie stosowania regulacji związanych ze SCT mogą skorzystać osoby z niepełnosprawnością (posiadacze karty parkingowej UE dla osoby z niepełnosprawnościami mogą zgłosić jeden pojazd, który będzie zwolniony z opłat i będzie mógł wjeżdżać do strefy bez ograniczeń. Karta musi być ważna, a podczas zgłaszania pojazdu trzeba przedstawić kopię karty z widoczną datą ważności oraz imieniem i nazwiskiem osoby uprawnionej.).
Ze zwolnienia korzystają również pacjenci korzystający ze specjalistycznych świadczeń medycznych, a więc osoby korzystające ze specjalistycznych świadczeń medycznych w krakowskich placówkach ochrony zdrowia finansowanych ze środków publicznych (np. rehabilitacja, dializy, chemioterapia, radioterapia). W takim przypadku przed wjazdem do strefy trzeba zgłosić wizytę w systemie i potwierdzić ją w placówce (oczywiście regulacje te nie dotyczą mieszkańców Krakowa, którzy w 2025 roku posiadali już starsze auta, obowiązek rejestracji będą mieli więc jedynie przyjezdni).
Brzmi rozsądnie do momentu, w którym człowiek zacznie wyobrażać sobie realne sytuacje. Pacjent z Małopolski przyjeżdżający raz w tygodniu na chemioterapię ma pamiętać, by każdorazowo zgłosić wizytę online i potwierdzić ją w szpitalu, zanim zdąży trafić na oddział. Osoba starsza z niewielkiej miejscowości musi wiedzieć, jak działa system, mieć dostęp do Internetu, umieć wykonać zgłoszenie i jeszcze upewnić się, że formalności zostały poprawnie zarejestrowane. W przeciwnym razie ryzykuje karę. Teoretycznie niewielką, ale dla wielu – zwłaszcza w dobie rosnących kosztów życia – wciąż dotkliwą.
Tym osobom nie powinno się utrudniać życia
Nie można mieć złudzeń, że dla części pacjentów SCT stanie się barierą, której nie przewidziano w pierwotnych założeniach. Samo miasto stara się komunikować, że rozwiązania mają być „elastyczne” i „dostosowane do potrzeb osób w trudnej sytuacji zdrowotnej”. Jednak skala problemu może być większa, niż urzędnicy zakładali. Jakkolwiek szczytny jest cel ograniczania emisji, to trudno nie zauważyć, że w wielu przypadkach SCT będzie dotyczyć ludzi chorych, słabszych i często wykluczonych cyfrowo. Dla nich nawet drobny błąd formalny może oznaczać mandat, stres i konieczność odwołania wizyty. A w przypadku pacjenta onkologicznego lub dializowanego to nie jest kwestia komfortu – to kwestia zdrowia i życia.
Jeżeli miasto nie znajdzie bardziej praktycznego sposobu obsługi pacjentów korzystających z publicznej opieki zdrowotnej, Strefa Czystego Transportu w obecnym kształcie może okazać się narzędziem, które mimowolnie ograniczy dostęp do leczenia. Paradoksalnie więc inicjatywa prozdrowotna, jaką niewątpliwie jest walka o czyste powietrze, może uderzyć w tych, którzy zdrowia mają najmniej. Dziś trudno wskazać oczywiste, idealne rozwiązanie, ale jedno jest pewne: jeśli system zwolnień nie zostanie uproszczony i dopracowany, to ucierpią pacjenci – grupa, która powinna być chroniona w pierwszej kolejności.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj