Studenci marzą o pracy w Biedronce. Dyskont tylko nieznacznie przegrywa z Google, EY i Deloitte

Biznes Praca dołącz do dyskusji (108) 05.06.2019
Studenci marzą o pracy w Biedronce. Dyskont tylko nieznacznie przegrywa z Google, EY i Deloitte

Udostępnij

Jerzy Wilczek

O czym marzą studenci? Pewnie jeszcze nie o pracy, ale jak o niej myślą, to u kogo chcieliby się zatrudnić? Chyba nie będzie zaskoczeniem, że w firmach takich jak Google, EY, Deloitte czy PwC. Ale ciekawsze jest to, że tuż za tymi firmami plasuje się… Biedronka. Studencka praca w Biedronce to etat marzeń?

Międzynarodowa organizacja studencka AIESEC regularnie pyta polskich studentów, gdzie chcieliby w przyszłości pracować. Tradycyjnie wysokie noty zdobywają firmy konsultingowe, choć w ostatnich latach coraz więcej żaków marzy o pracy w IT. Nie dziwi więc, że w zestawieniu zwyciężył Google.

Zaskoczeniem jest natomiast miejsce numer pięć. Okazuje się, że studencka praca w Biedronce to coś niebywale atrakcyjnego.

Studencka praca w Biedronce. Skąd popularność firmy?

Trudno uznać badanie AIESEC za jakąś pierwszą lepszą sondę. Po pierwsze, to dość renomowana organizacja. Po drugie, w badaniu wzięło udział 3 tys. studentów z ponad 30 uczelni, z 13 polskich miast.

Sporo. Więc za to została wyróżniona firma Jeronimo Martins Polska? – Studenci oceniają m.in. aktywność na rynku, popularność, wysokość zarobków, zgodność branży z ich zainteresowaniami, styl i atmosferę pracy, możliwość zdobycia międzynarodowego doświadczenia oraz opinię znajomych – czytamy w komunikacie.

Biedronka tymczasem już zapowiada, że pójdzie za ciosem. I rekrutuje swoich… uczelnianych ambasadorów. – Reprezentują i promują oni firmę na swojej uczelni i w środowisku akademickim, docierając do młodych ludzi z informacją o możliwościach rozwoju u lidera branży retail. Biorą też udział w szkoleniach i warsztatach oraz rozwijają swoje umiejętności komunikacyjne – wyjaśnia sieć.

Na razie Biedronka chce mieć 20 takich ambasadorów.

Warto jednak spytać, o co w ogóle chodzi studentom. Czy naprawdę marzą oni o karierze pracownika dyskontu?

Oczywiście nie jest tak, że wszyscy studenci marzą o pracy na kasie. JMP zapewnia, że poszukuje na uczelniach też kandydatów na stanowiska menedżerskie. Ma nawet specjalne programy dla praktykantów.

Trójka absolwentów tych programów objęła z czasem stanowiska dyrektorów generalnych w Kolumbii, Portugalii i Polsce. Na rynku polskim programy menedżerskie w JMP funkcjonują już od 23 lat – zapewnia firma.

Być może więc studenci po prostu myślą, że wspinanie się po korporacyjnej drabinie będzie najłatwiejsze w wielkiej firmie, a taką bez wątpienia jest Biedronka. Co więcej, choć JMP to firma międzynarodowa, to najwięcej pieniędzy generuje jej polski oddział. I może studenci mają nadzieję, że dzięki temu będą mogli się wybić. I zrobić karierę nawet poza Polską.

Lepsza Biedronka niż wieczne staże?

Ale jest oczywiście też inne wyjaśnienie popularności sieci wśród studentów. Początkujący kasjer zarabia tam na etacie 2,7 tys. na etacie. A pensja szybko idzie w górę w kolejnych latach pracy. Zarobki nie są to może gigantyczne, ale dość pewne. A nie da się ukryć, że student czy nawet absolwent nieczęsto może liczyć na takie pieniądze na start. A etat na początku drogi zawodowej to wciąż w wielu branżach marzenie ściętej głowy.

Może więc studenci zamiast pracować w biurowcach i przechodzić przez stażową drogę cierniową – wolą iść po prostu do Biedronki i mieć stabilne pieniądze?