Nie ma co cieszyć się z tego, że będzie szczepionka na koronawirusa. Polacy i tak się nie zaszczepią

Gorące tematy Społeczeństwo Zdrowie dołącz do dyskusji (274) 06.11.2020
Nie ma co cieszyć się z tego, że będzie szczepionka na koronawirusa. Polacy i tak się nie zaszczepią

Paweł Mering

Szczepionka na koronawirusa to temat, który pojawił się w zasadzie tuż po wybuchu epidemii. Mimo że została opracowana i niedługo pierwsze kraje będą z niej korzystać, to nie ma to żadnego znaczenia. Mamy tylu przeciwników szczepień w narodzie, że koronawirus za szybko nie zniknie.

Szczepionka na koronawirusa w Polsce

Polska Agencja Prasowa informowała wczoraj, że Polska stała się jednym z państw UE, które przyłączyły się do grupy tych, do których trafi szczepionka na koronawirusa SARS-CoV-2. Została ona już niezależnie opracowana przez kilka krajów, natomiast w tym aspekcie formalnym, tj. spełniającym kryteria wprowadzenia medykamentu do szerokiego grona odbiorców, dostępna jeszcze nie jest – musimy zatem poczekać.

Szacuje się, że pierwsi Polacy – pracownicy służby zdrowia i osoby starsze – będą się mogli zaszczepić już w styczniu. To bardzo optymistyczne założenie, bowiem szczepionka stanowi niezbędny krok do pokonania epidemii koronawirusa, nie tylko w Polsce.

Premier Mateusz Morawiecki ponadto podkreślił na konferencji prasowej:

Nie będziemy stosować szczepienia obowiązkowego w tym sensie, że jeżeli ktoś sobie nie będzie życzył, to szczepionki na siłę nikt nie będzie aplikował

Warto przy okazji przypomnieć, że rzekomo wprowadzony przymus szczepień pod przykrywką wyroku TK w sprawie aborcji z przyczyn patoembriologicznych to fake news. Można je było podawać w pewnych wypadkach choćby siłą znacznie wcześniej. Żadna istotna zmiana w prawie w tym zakresie się nie pojawiła.

Szczepionka będzie, ale to nic nie znaczy

Podsumowując zatem wstęp – Polacy otrzymają szczepionkę, ona sama może pojawić się na przestrzeni kilku miesięcy, a także nie będzie obowiązkowa. Co to znaczy? No właśnie, nic. To tak, jakby jej mogło w ogóle nie być. Super Express zlecił Instytutowi Badań Pollster w 27-18.10.2020 r. badanie na próbie 1022 dorosłych Polaków.

Na pytanie, czy „zamierza się Pan/Pani zaszczepić na koronawirusa” odpowiedzi prezentują się jak poniżej

  • zdecydowanie tak – 20%
  • raczej tak – 18%
  • nie wiem – 15%
  • zdecydowanie nie – 28%
  • raczej nie – 19%

Aż 47% Polaków nie zamierza szczepić się na SARS-CoV-2. Niektórzy zapewne stwierdzą, że co to zmienia, skoro część się zaszczepi i będzie miała „spokój”. Niestety, w szczepieniach nie do końca o to chodzi. Do pozbycia się SARS-CoV-2 istotne jest zachowanie wysokiego poziomu wyszczepialności społeczeństwa.

Przyjmuje się – w stosunku do niektórych chorób – że jest to ok. 95%. Wątpię, że zaszczepi się choćby połowa populacji. Społeczny sens szczepień zmierzający do pozbycia się wirusa traci więc sens. Nie do końca jest to jednak dowód społecznej niewiedzy.

Czy jesteśmy antyszczepionkowcami?

Zapytałem kilkoro znajomych o to, czy zaszczepiliby się i większość odpowiedziała, że w sumie, to chyba nie. Pewne obawy wynikają również z tego, że prace nad szczepionką są prowadzone pospiesznie i stanowią raczej wyścig z czasem.

Czy ja bym się zaszczepił? Na tę chwilę… również nie. Musiałbym najpierw wiedzieć, że wyprodukowane rozwiązanie będzie wolne od zagrożeń, a także jak najbardziej skuteczne. Obawiam się jednak, że duża część Polaków nie myśli w taki sposób, apriorycznie odrzuca możliwość zaszczepienia się zakładając jednocześnie, że „szczepionka i tak będzie szkodliwa, więc co za różnica czy Covid, czy ona”.

Prof. Kazimierz Kik w rozmowie Super Expressem wskazuje, że niechęć do szczepionki wynika z kilku czynników, w tym z niedużej wiedzy medycznej Polaków. Wpływ na ten stan rzeczy ma też ogólna nagonka na szczepienia (oparta co do swojej istoty na manipulacjach), a także nieświadomość zagrożeń, które płyną z szalejącej epidemii koronawirusa.

Jeżeli szczepionka będzie bezpieczna – naprawdę bezpieczna – skorzystajmy z niej. Jedynie działając wspólnie będziemy w stanie zwalczyć epidemię.

274 odpowiedzi na “Nie ma co cieszyć się z tego, że będzie szczepionka na koronawirusa. Polacy i tak się nie zaszczepią”

  1. Zanim szczepionka się pojawi, zanim zostanie odpowiednio przebadana, zanim polski rząd dostanie wystarczającą partię (a po jego ostatnich fochach wątpię, żeby ktoś w UE miał ochotę się z nim dzielić), to wszyscy już zdążą przechorować. Pozostaje pytanie, co z następnymi sezonami – na tę chwilę nie wiemy, czy można zachorować ponownie po upływie roku.

    • Dokładnie, doskonale powiedziane z akcentem na „wszyscy już zdążą przechorować”.
      Ja nie jestem antyszczepionkowcem, jestem z pokolenia z początku lat 70-ych, i szczepionki uważam za wielki sukces ludzkości i medycyny. Niemniej jednak w którymś momencie pojąłem, że coś, i to niemało, zależy także ode mnie, i że mogę spokojnie krytykować zarządzanie państwem, jeśli sam będę świetnie zarządzał swoim „państwem” / ciałem / zdrowiem czyli (bardzo) dobrze się / je prowadził.
      Całą obecną sytuację uważam za absolutnie najgłębsze odmęty szaleństwa i głupoty, kompletne postawienie wszystkiego na głowie, wozu przed koniem i głośne pokrzykiwanie „wio!”, to co bym zaaplikował to, głównie mediom – które są całkowicie obłąkane, zajęte nakręcaniem spirali strachu, histerii i wstrętnej, nieszczerej troską połączonej z takim samym moralizowaniem – szczepionkę przeciw „wściekliźnie”.

      • COVID wywoływany jest innym czynnikiem biologicznym niź przeziębienie, więc może pomóc, pod warunkiem, że zostanie to dowiedzione podczas badań klinicznych.

  2. Jeśli okaże się równie skuteczna co szczepionka na grypę, to nawet zaszczepienie tych 53% by wiele nie zmieniło.
    Ja póki co czekam na testy, a nie propagandę czy to pro- czy antyszczepionkową.

  3. Ja ostatnio widziałem wywiad z kobietą, która prowadzi badania nad brytyjską szczepionką, która została już wysłana do zatwierdzenia do produkcji. Jak usłyszałem, że na pytanie o śmierć pacjenta w trakcie badań, powiedziała, że ze wstępnych ustaleń wynika, że ten pacjent dostał placebo, to nie wiadomo czy śmiać się czy płakać :-D Ta szczepionka będzie tyle warta co ci „naukowcy”, którzy nawet nie wiedzą co komu podali :-D Jak ktoś jest samobójcą, bardzo proszę, niech się szczepi.

    • Nie wiem, skąd bierzesz to „czy się śmiać czy płakać”, natomiast:
      – wiadomo, komu podali, ale deszyfrowanie tego zajmuje trochę czasu, no bo tych gości jest w końcu z kilka tysięcy w tym badaniu szczepionki;
      – zarządzili niezależną analizę tego przypadku, która wykazała, że rzeczywiście śmierć nie jest powiązana z samą szczepionką.
      https://www*.businessinsider*.com/coronavirus-vaccine-astrazeneca-trial-death-brazil-2020-10?IR=T

      Szczepienia Ci nie trzeba – szybciej pójdziesz do Nieba.

      • Zajmuje trochę czasu? Ile czasu zajmuje przejrzenie bazy danych w której powinno być zapisane co komu podali? Tego rodzaju przypadki jeszcze mocniej sprawiają, że nie należy ufać żadnym szczepionkom, skoro tam takie zasady/burdel panuje.

        • Co do pierwszego pytania: przeczytaj o próbie podwójnie ślepej. A w niektórych badaniach to w ogóle potrójnej.
          Do drugiego: To są badania kliniczne. Gówno wie, co może podczas nich się zdarzyć. Natomiast wg znacząco przyspieszonych procedur obowiązujących obecnie teraz dane są przetwarzane na bieżąco, zamiast dopiero po zakończeniu badania. Dlatego 10 lat skróci się do 1-2. Gdy jest jakiś zły sygnał, postępowanie jest całkowicie zawieszane.
          Jeśli wolisz czekać 10 lat+jakiś czas, aż skończy się ten cyrk – proszę bardzo. Bo jeszcze nie było żadnej choroby, która zostałaby wyeliminowana bez użycia szczepionki. A rozprzestrzeniać się może bardzo szybko.
          Do trzeciego: zasady panują rygorystyczne. A na pewno bardziej, niż przy kuracji objawionymi lekami przez takich Zięb.

          • Przeczytałem. Koordynator badania powinien mieć takie informacje. Tutaj najwidoczniej nie miał.
            Wolę czekać? Ależ ja z chęcią widziałbym teraz tą szczepionkę, niech ją podają wszystkim chętnym nawet od jutra, przynajmniej ta cała koronaparanoia się skończy. Mnie osobiście liczba osób, które przez tą szczepionkę umrą, obchodzi tyle co zeszłoroczny śnieg.

      • Placebo oznacza wstrzykniecie subst dodatkowych
        Jeszcze chyba nikt niebwstrzykiwal soli fizjo
        Woec jak uboczne efekty beda od subst dodatkowych, to nie widac czy to wina szczepionki xd

        • Sól fizjologiczna jest normalnie wstrzykiwana, np. gdy jesteś okropnie odwodniony i trzeba szybciej uzupełnić zapasy. Jest ona organizmowi obojętna. (Możesz zamiast tego wprowadzić odpowiedni r-r cukru, np. 5% dekstrozy)
          Nie zaleca się wstrzykiwania zwykłej wody, bo mogą pęknąć krwinki (woda, którą wchłoną, będzie rozpierała je).
          Zresztą 2 ml soli fizjologicznej (0,9% NaCl) to 18 mg soli. Człowiek przeciętnie powinien spożywać 3 g dziennie.
          A zmarł gość na komplikacje po stwardnieniu rozsianym, więc to choroba niemająca w ogóle do czynienia ze szczepionką (a tym bardziej samą solą fizjologiczną).

    • JA mogę zaszczepić się już teraz. Dlaczego ? Bo prawdopodobieństwo powikłań po szczepionce jest daleko mniejsze od prawdopodobieństwa śmierci i kalectwa przez COVID. Wolę byś w twoim mniemaniu „samobójcą” niż idiotą.

      • :-D Dobrze wiedzieć, że wiesz już jakie jest prawdopodobieństwo powikłań, szczepionki, która nie jest jeszcze nawet produkowana :-D

        • Wyobraź sobie, że wiem. To po pierwsze, a po drugie konsekwencje zachorowania na COVID zagrażają mojemu życiu bardziej niż ewentualne powikłania po szczepionce. To jest kwestia wyważenia zagrożenia i osobistej decyzji. Zrobiłbym to na własną odpowiedzialność i z pozytkiem dla innych. PS. Szczepionka jest już dawno w produkcji.

          • PS. Szczepionka jest już dawno w produkcji.
            Hmmmm… przedstawiciel handlowy korpo farmaceutycznego?

          • skoro w styczniu ma już być rozsyłana to skoro mają zrobić jej uj wie ile milionów, podchodząc pod miliard pewnie, to już muszą ją tworzyć :) mimo nie zakończonych badań

          • Wyobraź sobie, że jest w produkcji od kilku miesięcy. Koncerny farmaceutyczne podjęły takie ryzyko przed zakończeniem badań z uwagi na spodziewany duży popyt. Jeśli nie chcesz się szczepić to powinieneś mieć prawo domowy. Z moje go punktu widzenia Twoje zaszczepienie mnie zupełnie mnie interesuje.

  4. Po pierwsze: szczepionki w tym momencie nie ma i nie wiadomo, kiedy ona będzie powszechnie dostępna. Może się zdarzyć, że spopularyzuje się w czasie, kiedy już nie będzie potrzebna, bo epidemia wygaśnie.
    Po drugie: autor słusznie zauważył problem, że nowa szczepionka wprowadzona w przyspieszonym tempie nie budzi zaufania.
    Po trzecie: trudno oczekiwać, by ludzie szczepili się „na wszystko”, skoro dotychczas tego nie robią. Rozwiązaniem jest LEK, nie szczepionka – ta powinna być traktowana jako środek przejściowy dla najbardziej zagrożonych.
    Osobiście prognozuję jak w pkt 1 – szczepionka spopularyzuje się pod koniec epidemii lub wręcz po niej.
    Pozdrawiam.

    • Zgadzam się, Aby szczepionka miała sens należało szczepić ludzi najpóźniej do połowy września. Teraz następny termin to styczeń. Później już to nie będzie miało sensu , bowiem stopień rozpowszechnienia wirusa sprawi że epidemia samoczynnie zacznie wygasać. Niestety takie opóźnianie szczepień to koszt setek tysięcy ofiar w skali państw wielkości Polski. Moim zdaniem należało umożliwić sczepienie się na własną odpowiedzialność, Jestem osobą dla której zakażenie COVID będzie oznaczać co najmniej ciężkie kalectwo. Chciałbym mieć możliwość wyboru.

      • Z ciekawosci zapytam – na co Pan choruje? Ja mam chorobe niedokrwienna serca i zaburzenie neurologiczne – Chroniczna demielinizacyjna polineuropatie zapalna. Przy koncu lutego przeszlam Covid bez wiekszych powiklan. Szczepionki nie ryzykowalabym, chocby mi przystawili lufe do skroni. Owej polineuropatii nabawilam sie 8lat temu, po szczepieniach wlasnie. Radze byc ostroznym.

        • To pewnie kwestia szczęścia , a właściwie odpowiedniej puli genów. Problem w tym , że nie wiemy jak zareaguje nasz organizm. A w moim wypadku brak hospitalizacja i ewentualny cięższy przebieg może oznaczać kalectwo ze względu na brak aplikacji odpowiednich lekarstw które używam. W tym kontekście jestem w stanie zaryzykować powikłania po szczepionce które mają szanse na leczenie. Jak wiadomo sam COVID praktycznie jest nieuleczalny, a w obecnym chaosie nie ma szans na jakąkolwiek sensowną pomoc medyczną przy powikłaniach. Bo Polska jak się okazuje jest za sprawą dobrej zmiany państwem jeszcze bardziej teoretycznym w którym niepodzielnie rządzi skrajna głupota.

        • Zwracam uwagę, że szczepienie na wściekliznę jest wykonywane już po zaistnieniu zakażenia tym wirusem. Druga uwaga jest taka, że w Polsce przy końcu lutego nie było stwierdzonych przypadków covid-19.

      • Nie chcę Cię martwić, ale epidemia zacznie samoczynnie wygasać dopiero wtedy, gdy przechoruje 70% społeczeństwa, z których do 2% umiera przy wydolnej ochronie zdrowia (czyli przy ograniczonej liczbie aktualnych przypadków choroby), a powyżej 10% zgonów wśród chorych przy zapaści ochrony zdrowia. Warto zauważyć, że w Polsce umierało dotąd nieco powyżej 1% chorych przy 10 tysiącach nowych przypadków dziennie, a gdy liczba dziennych zachorowań wzrosła do 25 tys., odsetek dziennych zgonów przekracza 2%. Twój niezwykle „pozytywny” scenariusz zakłada, że do stycznia w Polce z powodu koronawirusa umrze powyżej 2 mln ludzi.

        • Tutaj nie ma co liczyć na odporność stadną. Żyjemy w 21 w. czy w średniowieczu? Jakoś Chińczycy nie założyli z góry ,że „kto umrze ten umrze” i udało im się znacznie ograniczyć transmisję praktycznie wygaszając epidemię. Wracając do liczb to wygląda to tak: zakładasz że w Polsce wirusa musi przechorować 26,6 mln. Przyjmijmy z tego 15% (za WHO) przypadków objawowych: 3,99 mln. A z tego optymistycznie załóżmy 4% przypadków śmiertelnych: 160 tys. No i oczywiście pewnie raz tyle ofiar zapaści służby zdrowia (choroby przewlekłe, wypadki, nagłe przypadki). To daj nam tak z 300 tys. ofiar epidemii. Rozumiem, ze w kontekście tych liczb mamy nic nie robić i kupować prezenty na święta. Jeśli tak to proponuję w tym roku gustowne zestawy zniczy nagrobnych. Może bliscy już sami ich nie odbiorą ale zawsze będzie im można zapalić na pamiątkę.

          • Źle mnie zrozumiałeś. Po pierwsze, chodziło mi o to, że nigdy nie jest za późno na szczepienie. Do stycznia nic pod tym względem się nie zmieni, gdyż do stycznia nie przechoruje w Polsce większość społeczeństwa i epidemia nie przestanie wygasać. Jesteśmy co prawda średniowiecznie niezdyscyplinowani, ale w obliczu strachu (dużo zachorowań, dużo zgonów) rozum nam wraca, więc do zapaści nie dojdzie.
            Po drugie, skuteczność i bezpieczeństwo szczepionki jest osobną sprawą. Nie wiesz, czym Cię nasze Państwo i UE zaszczepi, bo nie dostaniesz opakowania ani składu. Firmy zasłaniają się tajemnicą badań i nie podają rodzaju szczepionki. Mówiąc o mRNA, wskazują na komórkowy charakter komórki, a potwierdza to konieczność głębokiego zamrożenia. O jakie to komórki chodzi zatem? Czy będą się namnażać się w organizmie, czy chodzi tylko o uwolnienie z nich białek wyprodukowanych przez mRNA? Wątpię, że szczegóły znają i rozumieją politycy dokonujący zakupu. I jeszcze jedno, szczepionka PONIŻEJ 95% skuteczności w XXI w. nie jest szczepionką skuteczną. Grypowa o takiej skuteczności nie zostałaby zarejestrowana.

  5. Czegoś tu nie rozumiem.

    Jeżeli szczepionka chroni przed zachorowaniem, to chyba opłaca się ją brać tylko z tego powodu (przy założeniu, że sama szczepionka jest bezpieczna)?

    W takiej sytuacji jakie znaczenie ma to czy reszta społeczeństwa się zaszczepi? Jak się nie zaszczepi to albo umrze albo nie. W tym drugim przypadku chyba wyrobi sobie odporność w sposób naturalny?

    Nawet zakładając, że wirus jakoś przetrwa, to przy małej chęci na szczepionkę będzie to tylko oznaczać, że będzie do niej łatwiejszy dostęp dla tych, co chcą zaszczepić (jak to było ze szczepionką na grypę przed erą koronawirusa), czyli ponowne zaszczepienie się (np. po 3 miesiącach) nie będzie stanowiło problemu?

    • >Jeżeli szczepionka chroni przed zachorowaniem, to chyba opłaca się ją
      brać tylko z tego powodu (przy założeniu, że sama szczepionka jest
      bezpieczna)?

      Szczepionka nie chroni przed zachorowaniem. Szczepionka wymusza na organizmie produkcję antyciał, czyli wstrzykuje do organizmu kontrolowaną mniej lub bardziej chorobę. Przy okazji trochę pierwiastków szkodliwych, jak wcześniej rtęć, teraz aluminium. Jeśli zachorujesz, tzn. do organizmu dostaną się wirusy to organizm będzie przygotowany i poradzi sobie z chorobą. Ale szczepienia nie chronią przed zachorowaniem w żaden sposób. Ułatwiają walkę z chorobą jak już dostanie się do organizmu. Pod warunkiem, że wirus nie zmutuje, jak grypa.

      • Chodziło mi bardziej o to, że z czysto teoretycznego punktu widzenia jest sens szczepić się indywidualnie, nawet jeżeli nie zrobi tego wystarczająca liczba osób, żeby chorobę dało się wyeliminować ze środowiska (zakładając, że coś takiego jest w ogóle możliwe. Bo na przykład grypa jest chorobą sezonową).

        Jeżeli już to największy problem będą miały osoby, które z jakiegoś powodu zaszczepić się nie mogą, bo to je chroni odporność stadna.

        Dlatego nie pojmuję tezy autora, że nawet jak szczepionka będzie i będzie skuteczna, to nie będzie to miało znaczenia.

        Sam nie jestem jakimś specjalnym zwolennikiem szczepionek (ostatnie szczepionki jakie brałem, brałem jako małe dziecko. Nie pamiętam nawet konkretnie na co), ale jakby była bezpieczna szczepionka na koronawirusa, to bym się zaszczepił. Nawet nie dla siebie, ale po to, żeby chronić osoby, na których mi zależy (dziadków, rodziców, dalszych krewnych, niektórych współpracowników, itp.).

        • Szczepionka nie spowoduje, że przestaniesz zarażać innych. A czy jest sens szczepić się indywidualnie? Na to każdy powinien sobie sam odpowiedzieć – czy dba o siebie na tyle, że naturalne siły obronne organizmu wystarczą czy jednak woli szczepionkę. Ale tutaj jest jedno duże ALE. Szczepić należy się przed możliwością zarażenia, a nie w trakcie. Bo jeśli organizm dostanie szczepionkę, a dodatkowo zarazi się od kogoś to może być kiepsko.

          • Szczepionka nie spowoduje, że przestaniesz zarażać innych.

            Myślałem, że drugim efektem szczepienia jest właśnie to, że wirus nie przenosi się dalej, bo zostaje zwalczony przez osobę zaszczepioną?

          • To wszystko zależy od organizmu. U jednego zwalczy od razu, u innego nie. I ten drugi może zarażać.

          • Ale zaraża się krócej, bo wcześniej zacznie działać układ odpornościowy. Rzecz w tym, czy szczepionka jest skuteczna, a skutki uboczne niewielkie.

        • Generalnie jak @Santo+ powiedział, przebieg choroby jest łatwiejszy. (z tym że tu poprawię), że czasem nawet tego nie zauważasz, że organizm sam zwalczył. Zaleca się szczepić choćby niemowlęta (a w niektórych przypadku jest to obowiązek) nie bez powodu.
          Natomiast co do uzyskania odporności stadnej – to jest troska epidemiologów i pracowników sanepidu. Ale odpowiem, że generalnie jeśli połowa populacji się nie zaszczepi, to jest nikła szansa na odporność stadną.

          Co do osób będących zagrożone: na chwilę obecną jedyne zdecydowane przeciwwskazanie na szczepionkę to uczulenie na któryś ze składników. Które jednak często nie zależy od wieku.
          O tym tutaj: https://www*.cdc*.gov/vaccines/pubs/pinkbook/genrec*.html, rozdział „Counterindications”
          Co do osób o czasowym zwiększonym zagrożeniu – nas interesują „umiarkowane i mocne ostre zachorowania” i niektóre zaburzenia neurologiczne. W obu przypadkach decyzję podejmuje inny lekarz, który zważa, czy zalety szczepienia się na pewno są większe niż zagrożenia płynące z niej, zważając na chorobę. W pierwszym przypadku zazwyczaj się czeka na jej pełne przejście; w drugim decyzje podejmowane są indywidualnie, ale tu już dotyczą głównie starszych osób – im to się poda jako pierwszym.
          Być może pojawią się nowe przeciwwskazania właściwe dla tej szczepionki – zobaczymy. Mam nadzieję, że nie.
          —-
          @Santo+:disqus : „Szczepić się przed możliwością zarażenia, a nie w trakcie”.
          Pod tym względem jest to rozwiązywalne – osoba przechodzi przed szczepieniem test na COVID (najlepiej dwa), czeka na wynik, po negatywnym i braku objawów jest szczepiona, i kierowana od razu na kwarantannę na 14 dni. Jako że obfitości wyboru leków (szczególnie takich, na które państwa stać) to się nie zapowiada, jest to jedyna opcja, gdzie COVID (nie)ładnie mocno krąży i jeśli chcemy zaszczepić populację.
          Nadal istnieją kraje, gdzie nie (np. Chiny, Nowa Zelandia, Tajwan, można powiedzieć od niedawna, że Australia), tam można już je stosować bez większych skrupułów. Tak zresztą było we Wrocławiu z ospą – jako że pacjentów było kilkadziesiąt na Wrocław a władze nie bały się odizolować miasta od całego świata, Przynajmniej część ludności świata nie będzie raczej przechodziła znowu tego cyrku, bo i za co takie kary egipskie?

          • >czeka na wynik, po negatywnym i braku objawów jest szczepiona, i kierowana od razu na kwarantannę na 14 dni

            No, pomysł jest niezły.

            > (z tym że tu poprawię), że czasem nawet tego nie zauważasz, że organizm sam zwalczył.
            Odpowiem, że wszystko zależy od tego jak kto słucha swojego organizmu. Ale biorąc pod uwagę większość ludzi, która nawet nie wie czy boli ich żołądek czy plecy – masz rację.

        • Oho, jaki altruista i bohater. Jestem osoba z grupy ryzyka, tj vulnerable. Zaszczep sie jeszcze dla mnie (oddamci swoja dawke) bo ja nie moge.

      • Hehe rtec i aluminium za duzo YT sie naogladales misu. Poza tym tlenek glinu czyli aluminium spozywasz codziennie w wazywach jest niezwykle powszechny w glebie

        • Możesz przeczyć faktom, ale to ich nie zmieni. A jedzenie czegoś, a wstrzykiwanie tego samego to jednak dwie różne rzeczy. A jeśli nie to następnym razem wstrzyknij sobie połóweczkę, zamiast ją wypić.

          • No wlascie faktom przecza antyszczepionkowe swiry w badaniach brak negstwynych skutkow a wy dalej to samo. Jak z plaskoziemcami i fanatykami religijnymi nauka nie dociera

          • Nie wiem co mówią świry – nie słucham. Ale w mojej rodzinie po szczepionce MMR zrobiło się bardzo źle. Więc nie mów, że nie mają negatywnych skutków. A że nie ma badań… No cóż – to, że nikt się nie skarży nie oznacza, że wszystkie spadochrony się otwierają.

        • A wstrzyknij sobie sok marchwiowy albo z buraka skoro to nie różnica czy jesz czy do krwi. Może i za dużo się naoglądał – nie wnikam,ale twój „argument” jest tak głupi….

      • Nawet jeśli zmutuje to nie w sposób radykalny. Koronawirusy nie mutują tak szybko jak grypa. Zatem możliwe ,ze nawet dla tego zmutowanego koronawirusa zaszczepiony organizm znajdzie odpowiedz immunologiczną.

  6. Na całym świecie, oprócz Chin, około połowa społeczeństw jest sceptyczna i odmawia szczepień robionych na kolanie.
    W tym czasie polskie media, typu Bezbarwnik: „Polacy chcą wymordować cały świat, podczas gdy w innych krajach żyją ludzie normalni i rozumni, u nas połowa społeczeństwa to psychopaci ze średniowiecznymi poglądami”.
    Piszecie tak jakby w całej Europie ludzie wybiegali na ulicę masowo i żądali szczepień. Tak naprawdę wybiegają masowo i żądają zniesienia restrykcji. Coś nie wyglądają mi oni na szczepionkowców.

    • Po pierwsze, jeśli są robione na kolanie, sugerujesz błędy metodologiczne albo błędy produkcyjne. Czy takie są, a jeśli tak – wymień.
      Po drugie, co do Polaków chcących wymordować cały świat to puściłeś wodze fantazji, ale za daleko.
      Po trzecie, są ludzie idący na ulice (tysiące), żądający otwarcia gospodarki, są ludzie idący jako wolontariusze na badania szczepionki (też tysiące). Oni nie wychodzą na ulice, bo i wiedzą, że cyrk z koronaświrusem się skończy, jak będziemy mieli dobre leki i dobre szczepionki (najlepiej jak jeszcze w miarę tanie), a wychodzenie na ulice… bardzo często w ich przypadku niewiele daje, bo o co mieliby protestować? Nie generalizuj.
      No, i tamte osoby wychodzące na ulice – nie wiesz, czy są za szczepionkami czy też nie. Czasem są, czasem nie są.

      • >Po pierwsze, jeśli są robione na kolanie, sugerujesz błędy
        metodologiczne albo błędy produkcyjne przy badaniu/produkcji
        szczepionki.

        Wymieniam – zanieczyszczenie szczepionek substancjami obcymi jak tymi z małp, nie pamiętam teraz dokładnie. Stosowanie substancji konserwujących szkodliwych dla organizmów, a dokładniej takich, których organizm nie potrafi sam rozpoznać i usunąć, jak rtęć. A wiesz po co są konserwanty? Bo trudno jest zrobić czystą szczepionkę, bez zanieczyszczeń więc dodaje się konserwantów, żeby dłużej była zdatna. Gdyby była idealnie czysta nie byłyby potrzebne, ale to wymaga czasu, którego teraz nie ma. Więc zrobią szczepionkę, która „działa”, dodadzą substancji szkodliwych, bo nie są w stanie zrobić w takim czasie czystej i jazda!

        • 1. Jeśli chodzi o substancje obce – to jest nośnik. Jedyne przeciwwskazanie przeciwko takiemu „zanieczyszczeniu” to uczulenie na nie. Natomiast z małp nie kojarzę, aby cokolwiek pochodziło, natomiast nośnikiem są – albumina jaja kurzęcego, komórki nerek psów czy też z owadów. O małpach ani słowa; natomiast powyższe trzy kategorie stosowane są od dawien-dawna i nie było żadnych dotąd z tym problemów. Dlaczego teraz?
          https://zenodo*.org/record/3997694
          2. Rtęć (np. timerosal, dochodzący podczas metabolizy do rzeczywiście niefajnej dietylortęci) i pochodne glinu stosowane są jako tzw. adjuvant, tj. zwiększa/katalizuje ono odpowiedź systemu odpornościowego – bez nich szczepionka jest nie tyle bezużyteczna, co nie tak efektywna. Są to ponadto stężenia niskie, jednorazowe i wprowadzane nie do krwiobiegu, a do skóry, więc prędzej zatrujesz się rybą z rtęcią niż szczepionką.
          Więcej – rtęci już się prawie nie używa (oprócz szczepionki na grypę). Glin jest znacznie bardziej przyjazny pod tym względem, i co prawda nie jest tak, że jest całkowicie bezpieczny, to jednak przy takich stężeniach nie powinno w ogóle być problemu o zatrucie metalami.
          https://www*.cdc*.gov/vaccinesafety/concerns/adjuvants.html
          https://www*.mcgill*.ca/oss/article/health/should-we-worry-about-metals-vaccines
          3. Konserwanty są używane nie tylko dlatego, by przedłużyć termin przechowywania, ale również po to, by w szczepionce nie rosły żadne niepożądane ciała (np. jakieś 100 lat temu szczepionka na dur brzuszny była skażona Staphilococcus aureus, przez co trochę fragów zebrała. Konserwantu nie stosowano). Nie są to najprzyjemniejsze substancje, to prawda. Ale znowuż, stężenia wymagane do konserwacji są takie, że nie powinny powodować żadnych skutków zatrucia ani ostrego, ani przewlekłego, a korzyść płynąca ze stosowania szczepionki znacząco przewyższa potencjalne ryzyko dziwnej reakcji organizmu na obecność rtęci/glinu.
          https://pediatrics*.aappublications*.org/content/112/6/1394

          W odróżnieniu od żarcia „bez konserwantów”, tutaj nie możesz dopuścić szczepionki „bez konserwantów” z prostego powodu – gdyby coś przez przypadek się przemyciło (a to może się zdarzyć), to pacjent ma oj jak źle, a odpowiadasz za zjebany lek/szczepionkę Ty. A raczej z tego powodu do pierdla nikt nie chce.

          @l1cho3:disqus : Oczekuję konstruktywnej krytyki. Mówicie, że są do dupy – to popiszcie się swoją wiedzą i powiedzcie, co. @Santo+ się postarał, chwała za to, ale na poruszane kwestie już od parudziesięciu lat istnieje odpowiedź.
          Jeśli wam się nie podoba – powołajcie zespół, który stworzy szczepionkę zgodnie z waszymi przekonaniami (bez konserwantów, GMO, aluminium/rtęci) i zobaczymy, która szczepionka będzie skuteczniejsza i łatwiejsza do zrobienia (przy pomijalnych efektach ubocznych).
          Czas w przypadku badań, jak mówimy o miesiącach, nie wpływa na jakość badań, pod warunkiem, że przygląda się temu naraz bardzo dużo naukowców i weryfikuje za każdym razem dane. Rozciągnięcie czasowe do tej pory wynikało z braku nagłości stworzenia takiej oraz przyczyn biurokratycznych.

          Odpowiadając na Twoje pytania:
          1. Ebola, Zika. Szczepionki na bazie RNA są wiele skuteczniejsze do zwalczania szybko mutujących/cholernie szybko rozprzestrzeniających się chorób.
          https://www*.phgfoundation*.org/briefing/rna-vaccines
          Co do modyfikacji kodu genetycznego tylko odeślę tutaj:
          https://www*.reuters*.com/article/uk-factcheck-covid-19-vaccine-modify-idUSKBN22U2BZ;
          https://www*.poynter*.org/tfcn/2020/fact-check-will-a-covid-19-vaccine-alter-your-dna/;
          a osoba która ma odrobinę przynajmniej wiedzy o genetyce wywali Twoje insynuacje na ten temat na zbity pysk.
          2. Wynika to z dwóch czynników, o których mowa była powyżej. To jest działanie awaryjne, ale też wiele więcej naukowców niż przeciętnie przygląda się tym szczepionkom. Zresztą badania kliniczne na tysiącach wolontariuszy pokażą, czy należy jakkolwiek się martwić.
          3. Sam ode mnie wymagasz wiedzy biologicznej, choć sam wcale nie chcesz się nią dzielić. Trochę hipokryzja. No ale dobra.
          Zacytuję CDC:

          CDC recommends use of any licensed, age-appropriate influenza vaccine during the 2020-2021 influenza season, including inactivated influenza vaccine [IIV], recombinant influenza vaccine [RIV], or live attenuated influenza vaccine (LAIV). No preference is expressed for any influenza vaccine over another.

          I jeszcze to: https://www*.ncbi*.nlm*.nih*.gov/pmc/articles/PMC6143060/
          Zatem odpowiedź moja jest: żadna nie jest lepsza ani gorsza – byle dostosować do wieku.
          Natomiast skutki uboczne pojawiają się jak i przy lekach (czyli niemalże zawsze) i np. ból mięśnia, do którego wstrzyknięto szczepionkę, jest zjawiskiem przewidzianym i niewywołującym poważnych konsekwencji (inaczej nie stosowanoby szczepionki).
          Co do stosowania szczepionek podczas gdy istnieje ryzyko zakażenia – patrz post w wątku wcześniej.

          • Odpowiem na dwa punkty, które jakoś stawiają Twoją odpowiedź na poziomie „szczepienia to samo dobro”

            > i nie było żadnych dotąd z tym problemów.
            Taaak, nikt nie odczuł NOP. Żadna osoba nie ucierpiała po szczepieniu.Zwłaszcza po MMR.

            >Są to ponadto stężenia niskie, jednorazowe i wprowadzane nie do krwiobiegu, a do skóry,
            Masz rację, skóra to coś zupełnie odrębnego i w ogóle się nie łączy z krwioobiegiem. Sama szczepionka też pozostaje w skórze. „Jednorazowe”???

            Irytują mnie (niestety) stwierdzenia, że rtęć, aluminium itp wprowadzane bezpośrednio do organizmu nie mają na niego zupełnie żadnego wpływu. A jednocześnie zakazali stosowania rtęciowych termometrów, bo zagrażały zdrowiu. A rtęć na skórze, a rtęć w środku organizmu to są dwie, zupełnie różne rzeczy. Organizm nie potrafi się ich pozbyć i są kumulowane. Jednemu nie zaszkodzi w widoczny sposób, innemu wyłączy wybrane funkcje mózgowe – ups, sorry, jesteś warzywem, twoja wina!
            Nie byłoby żadnego problemu, gdyby postawić sprawę jasno – „szczepionki zawierają substancje szkodliwe, które mogą nawet doprowadzić do śmierci pacjenta, ale jest to tylko xx% przypadków, a ich działanie dobroczynne jest bardzo skuteczne”. Ale jak słyszę, że wszystkie szczepionki są super bezpieczne i nigdy nie było problemów to mi ręce opadają.

            A ryb nie jadam.

          • Nie jestem całkowicie bezkrytyczny wobec szczepionek, jedynie że wiem, że w zdecydowanej większości przypadków pomaga.

            Taaak, nikt nie odczuł NOP. Żadna osoba nie ucierpiała po szczepieniu.Zwłaszcza po MMR.

            Napisałem to:

            Natomiast skutki uboczne pojawiają się jak i przy lekach (czyli niemalże zawsze) i np. ból mięśnia, do którego wstrzyknięto szczepionkę, jest zjawiskiem przewidzianym i niewywołującym poważnych konsekwencji (inaczej nie stosowanoby szczepionki).

            NOP występuje (w przypadku MMR ok. 10%, w innych mniej), jak to przy każdym leku skutki uboczne. Jeśli pominąłem to – moja wina, choć chyba nawet Ci pisałem, że każda substancja, która leczy, ma swoje skutki uboczne. W każdym razie i tak występowanie NOP jest zdecydowanie mniejszą szkodą, niż późniejsze leczenie odry/różyczki/świnki…
            —-

            Irytują mnie (niestety) stwierdzenia, że rtęć, aluminium itp wprowadzane bezpośrednio do organizmu nie mają na niego zupełnie żadnego wpływu. A jednocześnie zakazali stosowania rtęciowych termometrów, bo zagrażały zdrowiu.

            Cóż jest trucizną? Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Tylko dawka czyni, że dana substancja nie jest trucizną

            Jak zapamiętasz sobie tę zasadę, to zrozumiesz, o czym mówiłem przez cały czas.
            Nie wdychasz przecież oparów rtęci, jak z termometrów.
            Dalej: A vaccine containing 0.01% thimerosal as a preservative contains 50 micrograms of thimerosal. Co w przeliczeniu daje ok. 25 μg rtęci, która (jako dietylortęć) jest dosyć szybko usuwana z organizmu.
            Było natomiast badanie:

            Urine mercury levels were studied in 26 patients with hypogammaglobulinemia who received intramuscular weekly IgG replacement therapy preserved with 0.01% thimerosal. The dosage of IgG ranged from 25 mg/kg to 50 mg/kg, containing 0.6-1.2 mg of mercury per dose. The total estimated dose of mercury administered ranged from 4 to 734 mg over a period of 6 months to 17 years. Elevated urine mercury levels were determined in 19 patients; however, no patients had clinical evidence of chronic mercury toxicity.

            [szacowało się, że dzieciakom w ramach obowiązkowych szczepień przez 6 miesięcy daje się niecałe 200 μg].
            i jeszcze to:

            The Global Advisory Committee on Vaccine Safety concludes that there is no evidence of toxicity in infants, children or adults exposed to thiomersal (containing ethyl mercury) in vaccines.

            Co wcale nie oznacza, że etylortęć jest fajna, tylko że dawka za niska, by jakkolwiek szkodziła.
            Rtęć ponadto nie jest w skórze, tylko w mięśniu. To trochę różnica.
            I tak, okres wydalania połowy thimerosalu/etylortęci wynosi 6.9 dni, co oznacza, że rtęć nie kumuluje się za bardzo i przez to nie daje rady czemukolwiek zaszkodzić. No i stężenie jest niewielkie.

            Co do glinu: dokładnie ten sam wywód co powyżej. Za mało, by zaszkodziło.
            Gdyby tam stosowano cyjanek potasu w odpowiednio niskich stężeniach, byłoby bardzo podobnie.

            Nie byłoby żadnego problemu, gdyby postawić sprawę jasno – „szczepionki zawierają substancje szkodliwe, które mogą nawet doprowadzić do śmierci pacjenta, ale jest to tylko xx% przypadków

            Problem tylko, że śmierć ze względu na zatrucie rtęcią/glinem wywołana jest 0% przypadków. Okrągłym zerem. A skutki uboczne są zawsze pisane na ulotce, z częstotliwością występowania. Każdy pacjent/przedstawiciel pacjenta może się zapoznać i podjąć decyzję (gdzie nie ma przymusu).
            Każdy lek to potencjalnie substancja szkodliwa, a zwłaszcza, jak sam zauważyłeś, jeśli jest stosowany źle lub w niecnych celach. Rozumiem zmartwienie. Dla takich jak Ty jest taki pomysł w Kalifornii, ale może prowadzić do takich oto skutków (w złej implementacji):
            https://en*.wikipedia*.org/wiki/1986_California_Proposition_65#/media/File:Disneyland_Prop_65_Warning_crop*.jpg
            Znając ludzi, to jak przeczytają taką etykietę:
            „UWAGA. Szczepionka ta zawiera timerosal, substancję, którą rząd Stanu Kalifornia uznaje za rakotwórczą, jednakże szacowane zwiększenie szans na nadejście raka wynosi 1/50000 lub mniej”, to ludziska te drugą część pominą.

          • Nie jestem całkowicie bezkrytyczny wobec szczepionek, jedynie że wiem, że w zdecydowanej większości przypadków pomaga.

            Taaak, nikt nie odczuł NOP. Żadna osoba nie ucierpiała po szczepieniu.Zwłaszcza po MMR.

            Napisałem to:

            Natomiast skutki uboczne pojawiają się jak i przy lekach (czyli niemalże zawsze) i np. ból mięśnia, do którego wstrzyknięto szczepionkę, jest zjawiskiem przewidzianym i niewywołującym poważnych konsekwencji (inaczej nie stosowanoby szczepionki).

            NOP występuje (w przypadku MMR ok. 10%, w innych mniej), jak to przy każdym leku/szczepionce są skutki uboczne. Jeśli pominąłem to – moja wina, choć chyba nawet Ci pisałem, że każda substancja, która leczy, ma swoje skutki uboczne. W każdym razie i tak występowanie NOP jest zdecydowanie mniejszą szkodą, niż późniejsze leczenie odry/różyczki/świnki…
            —-

            Irytują mnie (niestety) stwierdzenia, że rtęć, aluminium itp wprowadzane bezpośrednio do organizmu nie mają na niego zupełnie żadnego wpływu. A jednocześnie zakazali stosowania rtęciowych termometrów, bo zagrażały zdrowiu.

            Jak to mówił Paracelsjusz:
            Cóż jest trucizną? Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Tylko dawka czyni, że dana substancja nie jest trucizną
            Jak zapamiętasz sobie tę zasadę, to zrozumiesz, o czym mówiłem przez cały czas.
            Nie wdychasz przecież oparów rtęci, jak z termometrów.
            Dalej: A vaccine containing 0.01% thimerosal as a preservative contains 50 micrograms of thimerosal. Co w przeliczeniu daje ok. 25 μg rtęci, która (jako dietylortęć) jest dosyć szybko usuwana z organizmu.
            Było natomiast badanie:

            Urine mercury levels were studied in 26 patients with hypogammaglobulinemia who received intramuscular weekly IgG replacement therapy preserved with 0.01% thimerosal. The dosage of IgG ranged from 25 mg/kg to 50 mg/kg, containing 0.6-1.2 mg of mercury per dose. The total estimated dose of mercury administered ranged from 4 to 734 mg over a period of 6 months to 17 years. Elevated urine mercury levels were determined in 19 patients; however, no patients had clinical evidence of chronic mercury toxicity.

            [szacowało się, że dzieciakom w ramach obowiązkowych szczepień przez 6 miesięcy daje się niecałe 200 μg].
            i jeszcze to:

            The Global Advisory Committee on Vaccine Safety concludes that there is no evidence of toxicity in infants, children or adults exposed to thiomersal (containing ethyl mercury) in vaccines.

            Co wcale nie oznacza, że etylortęć jest fajna, tylko że dawka za niska, by jakkolwiek szkodziła. Rtęć ponadto nie jest w skórze, tylko w mięśniu. To trochę różnica.
            I tak, okres wydalania połowy thimerosalu/etylortęci wynosi 6.9 dni, co oznacza, że rtęć (której i tak nie jest za wiele) nie kumuluje się za bardzo i przez to nie daje rady czemukolwiek zaszkodzić.
            Co do glinu: dokładnie ten sam wywód co powyżej. Za mało, by zaszkodziło.
            Gdyby tam stosowano cyjanek potasu w odpowiednio niskich stężeniach, byłoby bardzo podobnie.

            Nie byłoby żadnego problemu, gdyby postawić sprawę jasno – „szczepionki zawierają substancje szkodliwe, które mogą nawet doprowadzić do śmierci pacjenta, ale jest to tylko xx% przypadków

            Problem (albo w sumie i nie problem) tylko, że śmierć ze względu na zatrucie rtęcią/glinem wywołana jest 0% przypadków. Okrągłym zerem. A skutki uboczne są zawsze pisane na ulotce, z częstotliwością występowania. Każdy pacjent/przedstawiciel pacjenta może się zapoznać i podjąć decyzję (gdzie nie ma przymusu). Tylko 95% ludności nie czyta ulotek albo je czyta bez zrozumienia.
            —–
            Każdy lek to potencjalnie substancja szkodliwa, a zwłaszcza, jak sam zauważyłeś, jeśli jest stosowany źle lub w niecnych celach. Rozumiem zmartwienie. Dla takich jak Ty jest taki pomysł w Kalifornii, ale może prowadzić do takich oto skutków (w złej implementacji):
            https://en*.wikipedia*.org/wiki/1986_California_Proposition_65 (fotografia Disneyland)
            Bo znając ludzi, to jak przeczytają taką etykietę:
            „UWAGA. Szczepionka ta zawiera timerosal, substancję, którą rząd Stanu Kalifornia uznaje za rakotwórczą, jednakże szacowane zwiększenie szans na nadejście raka wynosi 1/50000 lub mniej”, to ludziska te drugą część niekiedy pominą, i powiedzą: „ło panie, szczepionki zabijo, to nawet w rzondzie przyznajo”…

          • >Każdy pacjent/przedstawiciel pacjenta może się zapoznać i podjąć decyzję

            Zwróciłem się, pisemnie, o udostępnienie karty produktu szczepionki do zapisanej przychodni. Otrzymałem, pisemnie, odpowiedź, że mam sobie poszukać w internecie. :)

          • Ebola, Zika

            Czyli de facto to jest NIC ponieważ w Afryce i krajach 3 świata niemal nikogo nie interesują ewentualne skutki uboczne.

            Ok, nie wgłębiałem się dotychczas w szczegóły,a zważywszy na opis „szczepionki” wyglądało to jak wyglądało – a i pomimo tych źródeł co podajesz choć teoretycznie koronawirusy nie są retrowirusami,to w przypadku czegoś takiego jak SARS-2 pewności mieć moim zdaniem nie można – zważywszy na ostatnią epidemię Brucellozy w Chinach i wcześniejsze zdarzenia z innymi patogenami (Hantawirus, Dżuma i chyba coś jeszcze na przestrzeni tego roku) w tym roku teoria z nietoperzem jest dla mnie wręcz śmieszna,za to teoria o sztucznym pochodzeniu SARS-2 z laboratorium w Wuhan bardzo prawdopodobna. Jeśli ten wirus to jest sztuczna „chimera” to niczego nie należy wykluczać.

            Więc dobra,może i nie modyfikuje DNA (w sumie jednak nie ufam tu do końca również zapewnieniom „autorytetów” i producentów szczepionek)

            2.No właśnie pokazało – testy nie są tak szerokie a przynajmniej 1 przypadek z ciężkimi powikłaniami i zgon przypisany do „przypadku z placebo”. Tak że dzięki…
            Jeśli od szczepionki na chorobę przy której większość umiera dopiero mając choroby współistniejące poważne albo i śmiertelne powikłanie przytrafia się zdrowym ochotnikom to szczepionka nie jest znacząco lepsza od choroby. Przy czym zakażenia mogę uniknąć,szczepienia jeśli będzie obowiązkowe będzie uniknąć trudniej.

            To jest działanie awaryjne

            „awaryjne” – są potencjalnie dobre lekarstwa to co chwila się je dezawuuje. Amantydyna weszła do testów teraz, terapia na bazie przeciwciał – było było i nagle „nie,mamy czekać na szczepionkę” (choć nadal chcą zbierać od ozdrowieńców osocze), siedzieć w domach choć witaminy C i D + cynk + hydroksychlorochinina od początku roku było wiadomo że łagodzą znacznie przebieg a niedobory witaminy D są związane z ostrym przebiegiem choroby… ja mogę tak wymieniać,tylko no po co ?

            3.No właśnie – szczepionka na grypę efektywność ok. 50%… Jednocześnie są to najgorzej przetestowane szczepionki. Patrząc na to,że grypą zarazić się nie musisz za to po szczepieniu na pewno część objawów będziesz mieć – nie opłaca się.

          • 1. Zika akurat dotarło całkiem masowo do Stanów (głównie Floryda). I choć w większości były to kraje Ameryki Łacińskiej, ale Argentyna ani Brazylia aż tak biedne nie są (choć żeby bogate to też nie).
            Ebola z kolei ma śmiertelność 84-90% i trupy bardzo dobrze zakażają otoczenie, dlatego interwencja była niezbędna, żeby ten mór nie zaczął się szerzyć w innych krajach w innych wioskach.

            to w przypadku czegoś takiego jak SARS-2 pewności mieć moim zdaniem nie można

            Bo i nikt na razie nie ma, nawet naukowcy. Nawet nie wiemy jeszcze, czy da się zaszczepić przeciw koronawirusie w tej postaci (chyba się będzie dało, ale zobaczymy). Ale jest nadzieja, są obiecujące wyniki, więc badajmy dalej, póki możemy.
            2.

            No właśnie pokazało – testy nie są tak szerokie a przynajmniej 1 przypadek z ciężkimi powikłaniami i zgon przypisany do „przypadku z placebo”. Tak że dzięki…

            https://www*.nih*.gov/news-events/news-releases/phase-3-clinical-testing-us-astrazeneca-covid-19-vaccine-candidate-begins
            https://clinicaltrials*.gov/ct2/show/NCT04526990
            30 tys. osób, a tym bardziej 40 tys. osób to dużo jak na badania III fazy. Minimum wymagane jest 100, a dla pewności 1000, by znaleźć wszelkie rzadkie skutki uboczne.
            Co do tego gościa – nie ma żadnych informacji na temat tego, że naukowcy się pomylili, gdy stwierdzili, że pacjent miał właśnie placebo, a nie szczepionkę, zatem i nie ma podstaw twierdzić. W innym przypadku zawróconoby gości do labu. I tak była przerwa, by ogarnąć, o co chodzi. Nie jest totalnie wykluczone, że była to pomyłka (no w końcu badają ludzie), ale jako że analiza strony trzeciej wykazała, że jednak po tej szczepionce ani śladu, to najprawdopodobniej umarł z przyczyn związanych z placebo.
            Ponadto badania podwójnie ślepe odznaczają się wysoką wiarygodnością, bo ani pacjent, ani lekarz nie wiedzą, co podają, ale wie strona trzecia, czym się eliminuje wszelkie błędy dotyczące manipulacji danych przez lekarzy, błędów obserwacji (zakładanie pożądanego skutku jako przyczyny wyzdrowienia dla przykładu) itd.

            Co do „trybu awaryjnego” – nie oznacza to, że jest nieład. Tylko, że naukowcy rozpatrujący te prace raczej nie siedzą z kawką obok na pogawędce z koleżanką, którą chcą poderwać :).
            Co do osocza jest duży problem. Masz grupy krwi, nie każdemu przelejesz, nie od każdego przelejesz, nie każdy przyjmie. Są przeciwciała wzajemnie się wykluczające, bo na dobrą sprawę by przelać krew od jednej osoby do drugiej, bardzo dobrze jest zbadać na obecność kilkunastu przeciwciał w krwi. Zatem osocze się bierze, póki leków nie ma. Ale na dłuższą metę jest to rozwiązanie do dupy. Dlatego czekamy.
            Co do hydroksychlorochininy – nadzieje pokładano, ale:

            Hydroxychloroquine is being studied to prevent and treat coronavirus disease 2019 (COVID‑19), but all clinical trials conducted during 2020 found it is ineffective and may cause dangerous side effects.[3][4][5][6]

            Wit. C/grupy D i Zn są tylko i wyłącznie na profilaktykę. Jak to bodajże @BloodMan dobrze wytłumaczył gdzieś, to jest jak oliwa do sałatki – możesz jeść i tak, ale z oliwą to lepiej. Dlatego zażywać nawet należy, ale jakoś zbytnio się pokładać na nie to nie. Zresztą niedobory każdej witaminy nie są korzystne dla organizmu, niezależnie od okoliczności. Dlatego jeśli mi mówią: „wzmacnianie odporności lub lek, ale koncernom nie ufam więc tylko wzmacnianie odporności”, to mówię od razu: „Dlaczego nie „i”?” Jedno drugiemu nie szkodzi.

            3. To wziąłem jedną z najmniej efektywnych szczepionek, ale jednocześnie z najlepiej przetestowanych – tylko ze względu na to, ile jest szczepów wirusów grypy i że szybko się zmieniają, nie dziwne, że się pojawia. Np. szczepionka na odrę/różyczkę/świnkę ma skuteczność 98%. Polio już prawie całkowicie zostało wyeliminowane. Nie wiemy jeszcze o tej COVID-owej – zobaczymy.
            Co do „na pewno” polemizowałbym. Ja jak się szczepiłem na grypę poza bólem mięśnia, do którego mi wstrzyknięto, nie czułem się źle. A skutki uboczne nie wynikają z przebiegu choroby. Natomiast szczepionki są często „na zaś”. To jest jak ubezpieczenie zdrowotne. Możesz nie płacić, ale gdyby coś jebło (a nie wiemy, czy jebnie), to płacisz słono. W niektórych przypadkach to jednak każą Ci płacić, żeby nie było skarg typu „halyno, zdarły ze mnie te skurwysyny na leczenie dwa kafle, czemu żeśmy nie kupili ubezpieczenia” (jak w Polsce).

      • Czy takie są? a jeśli tak – wymień. Czas nie jest istotnym tu
        parametrem

        Po pierwsze – udowodnienie skuteczności produktu medycznego i braku jego nadmiernej szkodliwości spoczywa na producencie nie na pacjencie więc samo twoje pytanie i stawianie tak sprawy jak ty to robisz należy spuścić w kiblu jako wymaganie dowodu od nie tej strony co trzeba.

        istotne jest rygorystyczne sprawdzenie dowodów. A ile to
        czasu zajmie – tyle ile trzeba. Ale niekoniecznie 10 lat.

        Czyżby ?
        1.Ile dotychczasowych masowo użytych szczepionek było oparte o RNA i modyfikację kodu genetycznego pacjenta ?
        2.Jak długo dotychczas testowało się szczepionki ?
        3.Jakie szczepionki sezonowe mają najmniejszą skuteczność – porównać z czasem testowania – Dla ułatwienia szczepionki te są na chorobę nazwa której ma 5 liter i zaczyna się na „g” a kończy na „a”.

      • Po pierwsze, jeśli są robione na kolanie, sugerujesz błędy
        metodologiczne albo błędy produkcyjne przy badaniu/produkcji
        szczepionki. Czy takie są? a jeśli tak – wymień.

        Testy szczepionki, czy w ogóle leków zanim trafią na rynek to 8-10 lat. Jeżeli są wypuszczane na rynek po paru miesiącach, to ktoś tu nie zrobił testów, czyli od*ebał jakąś szczepionkę na kolanie. Serio to takie trudne do zrozumienia?

        • Kłamiesz, bo testy są. Wpisz „[nazwa firmy] covid-19 vaccine clinical trials” i zobaczysz, że przechodzą przez wszystkie 4 fazy – w 0 i I fazie w miarę możliwości dołączając myszy/małpy (które mogą na COVID chorować), do II i III dołączają się wolontariusze.
          Po drugie, nie ma żadnej szczepionki na rynku. Bardzo optymistycznie zakładając pierwsza uzyska pozwolenie w styczniu, a to jest prawie rok (11 miesięcy) od momentu pierwszych badań. (Rosyjską pomijam, bo oni całkowicie mieli w dupie fazę III).
          Po trzecie, jakbyś czytał moje posty uważniej, byś zauważył, że teraz proces jest skompresowany – analiza jest w miarę napływania obserwacji, a nie

  7. >w tym z niedużej wiedzy medycznej Polaków

    Albo wręcz przeciwnie – z wypływających ciągle efektach ubocznych szczepień, o których przez wiele lat w ogóle się nie mówiło głośno, a wielu lekarzy wręcz twierdzi, że ich nie ma.

    Ludzie uczą się powoli, czytają obcojęzyczne artykuły więc wiedza jednak jakoś do nas napływa.

  8. Super Express zlecił Instytutowi Badań Pollster w 27-18.10.2020 r. badanie na próbie 1022 dorosłych Polaków.

    To niezłe badanie, gdzie czas się cofa.

  9. Nie jestem w żadnym razie tzw. Antyszczepionkowcem, wręcz przeciwnie. Mimo to, zaszczepić się na covid absolutnie nie zamierzam. Nie chodzi tu bynajmniej o myślenie aprioryczne. A priori raczej się wmawia ludziom, że zaszczepić się na covid trzeba, bo inaczej cała akcja szczepień nie odniesie pożądanego skutku. Zwyczajnie nie chcę niejako testować na sobie niesprawdzonego produktu, bez atestów, bez całych lat badań, prób i błędów. Rosja już dawno ogłosiła, że ma szczepionkę na covid, „zaszczepiła” się tym niesprawdzonym produktem podobno córka Putina (czy tam ktoś z jego rodziny, dokładnie nie pamiętam, to tak na 99 procent). „Zaszczepila” się, choć „szczepionka” nie przeszła nawet prób czy testów laboratoryjnych, zwyczajnie ich nie zrobiono, aby tylko pochwalić się pierwsza na świecie”szczepionką na covid”. Efekt? Jeśli istnieje, to sprowadza się do tego, że kobieta, jak to stwierdzono „czuje się dobrze”. To ma być dowód stateczności? Wolne żarty. Gdzieś wyczytałem zresztą, że ów produkt… Nic nie daje. Inni „zaszczepieni” i tak złapali koronawirusa. We wrześniu czytałem o „poważnych działaniach niepożądanych” u kogoś testującego inną cudowną „szczepionkę” na koronawirusa (zapalenie rdzenia kręgowego bodaj). Testy przerwano. Tyle co czytałem też o śmierci innego „testera” (w Brazylii), co to „zaszczepił” się inną substancją (bo szczepionką tego nie nazwę). Podsumowując – po przeczytaniu tego wszystkiego, proszę mnie a priori (o, ironio) nie nazywać antyszczepionkowcem, tylko dlatego, że nie mam zaufania do jakiejś… Trucizny. Powiem nawet więcej – w sumie każde info o cudownej szczepionce na covid – póki co – zbywam wzruszeniem ramion.

    • Szczepionka na covid made in Russia – podać wam skład ? Bardzo prosty,oto „tajna” receptura:

      Sól fizjologiczna – 100%.
      Szczepionki,Chipy,whatever innego – 0%.
      Eto: Wsio.
      Paniał ? Charaszo ! – a teraz Ruskie mogą iść na wódkę…

      Ponieważ mają własną „szczepionkę” zachód się może ze swoim „czymś” od…stosunkować :P
      A jakość przecież wysoka: Z pewnością nie zabija w przeciwieństwie do testowanego w Brazylii „placebo” :)

      • Żadna szczepionka podkreślam ŻADNA nie zabezpieczy przed przejściem COVID,grypą a nawet ich mutacjom. Jeśli ktoś uważa inaczej to jest debilem który nie rozumie,że rolą szczepionek jest pobudzenie reakcji układu odpornościowego a nie magiczne wyeliminowanie patogenu całkowicie. Owszem – przy odpowiedniej reakcji odpornościowej może to przebiec łagodniej,krócej i może dany człowiek nie będzie zarażał.Ale to by było na tyle.

    • Cóż jedna z córek Putina jest endokrynologiem – ma doktorat – i w sumie nie zdziwiłoby mnie gdyby się sama zgłosiła na ochotnika do badań…

  10. Polska Agencja Prasowa informowała wczoraj, że Polska stała się jednym z państw UE, które przyłączyły się do grupy tych, do których trafi szczepionka na koronawirusa SARS-CoV-2.

    Chwila, chwila, ale o którą dokładnie szczepionkę chodzi? Bo jest ich całkiem sporo, około dziesięciu, i jeśli tej z Oksfordu mogę zaufać, to tej rosyjskiej w żadnym razie nie wezmę, bo jest cholernie niebezpieczna.

  11. Trzeba byc wyjatkowo naiwnym lemingiem aby wierzyc personom typu gates i soros i poslusznie dac sobie wstrzyknac nie wiadomo co. Od lat ciagle wyplywaja nowe informacje o podstepach burzujow, o ich klamstwach, ewidentnych spiskach, lamaniu prawa, bezkarnosci, ukrytej agendzie. O cenzurze tych ktorzy osmielaja sie mowic prawde, o kupowaniu politykow i calych wyborow, o braku poszanowania zasad spolecznych, czy tez uwazaniu, ze sa one dla ciemnego ludu, a nie dla nich. Nie wiem czy koronakryzys byl sztucznie wywolany, czy spontanicznie powstal, ale widac na oko, ze przy jego okazji na calym swiecie okreslone sily staraja sie osiagnac swoje cele. Im wiecej trupow, tym lepiej, bo ladunek emocjonalny przekazu jest wiekszy i prawdziwe cele manipulantow sa lepiej ukryte. Szczepionka na koronawirusa to doskonaly moment na ograniczenie praw obywatelskich, wieksza inwigilacje, kontrole oraz nawet zmiane kodu genetycznego populacji. Nawet nie trzeba wszystkich szczepic bo jesli wystarczajaco duzo to zrobi, to mechanizmem rozmnazania uda sie rozpowszechnic okreslone geny.

    • Trzeba byc wyjatkowo naiwnym lemingiem aby wierzyc personom typu gates i soros i poslusznie dac sobie wstrzyknac nie wiadomo co.

      Trzeba być wyjątkowo naiwnym lemingiem, by myśleć, że Soros i Gates odpowiadają za wszelkie zło tego świata.
      Poza tym ani Gates, ani Soros nic o szczepionkach nie mówili. A czipować tym bardziej nikogo nie zamierzają:
      https://www*.poynter*.org/fact-checking/2020/bill-gates-and-george-soros-the-target-of-another-covid-19-conspiracy-theory/

      Od lat ciagle wyplywaja nowe informacje o podstepach burzujow

      Nie spodziewałem się po Tobie komunistycznej retoryki, ale OK, zaintrygowałeś/aś mnie.

      o ich klamstwach, ewidentnych spiskach, lamaniu prawa, bezkarnosci, ukrytej agendzie

      Rzeczy przyjęte bez dowodów odrzucamy bez dowodów.

      O cenzurze tych ktorzy osmielaja sie mowic prawde

      1. SN USA głosami konserwatystów orzekł, że platformy społecznościowe nie są pokryte I poprawką Konstytucji USA, zatem możliwa jest moderacja treści (co Facebook i Twitter robią z treściami ewidentnie kłamliwymi).
      2. Prawdę o czym i jakiego rodzaju? Bo z tę prawdą to jakieś dziwne domysły jak na razie (nigdzie nie widziałem dokumentów mających ujawnić plan Sorosa/Gatesa, które tak obiecywałeś), zatem jak na razie odniosę to do prawd trzeciego rodzaju zgodnie z klasyfikacją Tischnera.
      3. https://xkcd*.com/1357/

      o kupowaniu politykow i calych wyborow

      Lobbying działa w obie strony.

      o braku poszanowania zasad spolecznych, czy tez uwazaniu, ze sa one dla ciemnego ludu, a nie dla nich

      Zostań parlamentarzystą, a się przekonasz, że taka chętka prawdopodobnie i u Ciebie się pojawi. (Nie, najpierw zostań, a później mów, że nie pojawi się na pewno). Nie jest to dobre, ale taka już psychika ludzka.

      Nie wiem czy koronakryzys byl sztucznie wywolany, czy spontanicznie powstal, ale widac na oko, ze przy jego okazji na calym swiecie okreslone sily staraja sie osiagnac swoje cele.

      To, że coś się dzieje z jakiejś przyczyny, nie oznacza wcale, że to coś się dzieje w jakimś celu.

      Im wiecej trupow, tym lepiej, bo ladunek emocjonalny przekazu jest wiekszy

      Śmierć jednej osoby to tragedia, śmierć milionów to tylko statystyka. Nie kojarzysz tego? No cóż, ludzie są znieczuleni już na komunikaty o ilości śmierci i zachorowań, bo o tym się trąbi codziennie.

      prawdziwe cele manipulantow sa lepiej ukryte

      Tylko z tę prawdą to tak średnio jak na razie u Ciebie wychodzi, wg klasyfikacji Tischnera nadal nie wyszedłeś z kat. 3, a nawet grzęźniesz w niej coraz głębiej.
      Gdyby zechcieli kierować światem, zostaliby prezydentami, stworzyliby wbrew prawu kartel i już.
      Gdyby zechcieli czipować osoby, musieliby te osoby jakoś zaprosić i zaczipować. W jaki sposób? Mój kurator z ZOG chciałby się dowiedzieć więcej na temat tych „ukrytych celów”, może pośmieje się z kolegami.

      Szczepionka na koronawirusa to doskonaly moment na ograniczenie praw obywatelskich

      W jaki sposób? Jest w Ustawie o przeciwdziałaniu chorobom zakaźnym (nazwę ukróciłem) napisane (art. 5 ust. 1 pkt. 1 ppkt. 2, art. 17-21, art. 46 ust. 3 oraz ust. 4 pkt. 7), że masz to zrobić, jeśli nakaże wojewoda. Pamiętasz o obowiązku przestrzegania prawa w Konstytucji? No otóż to.

      wieksza inwigilacje, kontrole

      Pytanie jak wyżej.

      oraz nawet zmiane kodu genetycznego populacji.

      https://www*.reuters*.com/article/uk-factcheck-covid-19-vaccine-modify-idUSKBN22U2BZ;
      https://www*.poynter*.org/tfcn/2020/fact-check-will-a-covid-19-vaccine-alter-your-dna/
      —–

      Nawet nie trzeba wszystkich szczepic bo jesli wystarczajaco duzo to zrobi, to mechanizmem rozmnazania uda sie rozpowszechnic okreslone geny.

      Żeby takie coś się stało, to muszą określone komórki mieć zmienione DNA. Nie komórki mózgu ani wątroby. One nie powodują zmianę kodu genetycznego potomstwa. :) Pomijając to, co podałem powyżej.

      Innymi słowy – bullshit, bullshit, bullshit.

      PS. Chciałbym zobaczyć Twoją reakcję: shorturl*.at/bcilv

      • Moja reakcja to usmieszek bo powolales sie na organizacje stojaca za politifact czym przekroczyles bariere smiesznosci. Ta partyjna organizacja strojaca sie w piorka obiektywnego sprawdzacza faktow od lat udowadnia, ze jest dokladnie odwrotne. Jest to oczywiscie metoda znana nie od dzisiaj i z luboscia stosowana przez mainstream globalistyczny. Gazeta Wyborcza do dzis sie okresla jako „obiektywna i niezalezna” wywolujac spazmatyczny smiech. Samo powolywanie sie na nia udowadnia, ze celem dyskutanta jest klamanie a nie poszukiwanie prawdy.
        Co do poszukiwania prawdy – juz wczesniej komentowalem twoja tendencje do zamykania oczy na pelny obraz sytuacji i skupianiu sie na detalach oraz twierdzeniu, ze na nic nie ma dowodow. Dla ciebie nic nie jest dowodem oprocz publicznego przyznania sie do winy. Fakt, ze Zuckerberg czy Dorsey staja w kongresie usa na przesluchaniu i twierdza, ze nic nie pamietaja, nie orientuja sie, musza sie dowiedziec, sprawdzic nie jest dla ciebie zadnym dowodem na to iz za kulisami rozgrywana jest gra – wspolnie i w porozumieniu giganci dzialaja w celu realizacji swojej agendy. Ta sama metoda jest stosowana przez wszystkich winnych oficjeli, jak Comey czy Brennan. Zaden nic nie pamieta. Oczywiscie wina Trumpa i jego administracji jest to, ze pomimo posiadania dowodow nie pociagneli do odpowiedzialnosci nikogo. Oraz nie dzialali w celu wycofania Section 230. Nawet za afere IRS ktora jest swietnym przykladem istnienia spisku nikt istotny nie poniosl konsekwencji. Dla ciebie wszystko co sie dzieje nie ma jakiegokolwiek znaczenia, liczy sie tylko jedno – przyznanie sie do winy i dopoki go nie ma, to nie interesuje cie, ze puzzle sa ukladane tak aby stworzyc orwelliansko-lewacka utopie gdzie ludziom sie zaszczepi okreslony tok rozumowania i nawet do glowy im nie przyjda rewolucyjno-wolnosciowe mysli. Drwisz z tych, ktorzy dopchodza prawdy, kiedy to twoja postawa wskazuje na brak przenikliwosci, slepote i waskie horyzonty. Walka toczy sie rowniez o twoje prawa, bo nei jestes jednym z moznych, tylko internetowym trollem. Tym bardziej nie powinienes jej utrudniac.

        Nie wiesz jaki jest plan burzujow, moznych, bilderbergow, iluminatow czy jak ich tam zwal. Nie wiesz, co dokladnie chca osiagnac. Nie wiesz ile tam poteznych grup sie sciera. Moze przeprowadzicie eksperyment spoleczny i zaprosicie czaskoskiego i sikorskiego z zona na telewizyjne szow na zywo z pytaniami o spotkanie grupy bilderberg z malym twistem w postaci podlaczenia do wykrywacza klamstw. To, ze nie znamy wszystkich informacji nie neguje istnienia planu czy tez spisku. Osobiscie sadze ze tym planem jest calkowita globalizacja, zanik panstw i granic, rzad swiatowy, fikcyjna demokracja gdzie czlowiek nie ma na nic wplywu dzieki systemowi balansowania i marginalizacji populistow jaki dziala w PE. Wiaze sie z tym brak podatkow dla bogatych oraz niewolnicza praca dla maluczkich. Oczywiscie dla ciebie nie ma na to dowodow bo nikt sie nie przyznal, a dowodow posrednich nie uznajesz i z usmiechem na twarzy idziesz do komory gazowej. Zyd na judenrampe tez nie mial dowodow ze cos zlego sie dzieje bo przeciez zaden niemiec sie nie przyznawal ze zaraz go zagazuja a do komor gazowych jak wpedzali to mowili, ze to prysznice. Ty jestes jak ten zyd ktorego rozbieraja wlasnie do naga a ty poslusznie wykonujesz polecenia. Dowodem posrednim na moje slowa jest skoordynowana i identyczna akcja glownego nurtu globalistycznego w reakcji na zwyciestwa znienawidzonych populistow czyli nacjonalistow nie chcacych globalizacji. Sa wzniecane i inspirowane masowe protesty poslugujace sie ta sama demagogia (vide strajk kobiet), jest ta sama metoda delegitymizacji wladzy, to samo podejscie „z nimi sie nie rozmawia”, wojenna mentalnosc, totalna opozycyjnosc. Oraz krok 2 jaki widzimy wlasnie dzis w USA – cyniczne wezwania do „jednosci” po odzyskaniu wladzy. Jednosci ktorej sami nigdy nie byli sklonni zaoferowac bo dzialaja w ramach nakreslonych przez sily pozostajace w ukryciu.

        Co do sil pozostajacych w ukryciu – polska konstytucja, prawo itp nie ma jakiegokolwiek znaczenia. Walka o New World Order odbywa sie nie w Polsce tylko gdzies w swiecie zachodnim. Polska nie jest jego czescia, jest peryferiami. Decyzje beda podjete tam a Polska sie dostosuje. Jaki trick polscy funkcjonariusze zastosuja nie jest szczegolnie istotne. Czy to bedzie porozumienie ponad podzialami w odpowiedzi na jakis „swiatowy kryzys” czy tez oddolna ale oczywiscie inspirowana inicjatywa mas w kierunku zmiany legislacji to sprawa kompletnie wtorna. Po co cytujesz jakies artykuly? Kazde prawo mozna zmienic a ludzie sie ze strachu na wszystko zgodza.
        Co do zgody ludzi na inwigilacje – jak mowil goebbels ludzie na wszystko sie zgodza jesli wmowisz im ze sa atakowani. Takze na zmniejszenie , juz i tak malych, praw obywatelskich w ramach walki z wirusem czy co tam jeszcze zostanie wymyslone. Na razie jest opor, ale tresura spoleczenstwa trwa. Oczywiscie dla ciebie nie ma dowodw na to, wiec to wszystko nieprawda. Dla ciebie fakty nie lacza sie w jedna calosc tylko pozostaja niezaleznymi od siebie zdarzeniami. Nie ma miedzy nimi powiazan i wszystko dzieje sie samo. Chyba w polskim sadownictwie pracujesz bo tam jest podobne podejscie.

        Co do zmiany DNA to co napisalem to tylko hipoteza. Sa rozne glosy na internetach, rowniez naukowe. Niektore twierdza, ze jest to mozliwe. Jak rozumiem dla ciebie nie ma problemu z tym ze ci wladza kaze sie szczepic. Twoj wybor. Ja im po prostu nie wierze i kazdy kolejny wyrok uniewinniajacy oficjeli publicznych z zarzutow korupcji jest dla mnie dowodem, ze ten system jest chory i wadliwy, a juz na pewno, ze nie mozna mu wierzyc. I nie wmawiaj mi, ze ja bylbym taki sam, bo ja jestem jak Kaczynski – mam dobro narodowe tylko na uwadze a nie wlasne korzysci.

        • 1. Poynter Institute nie jest organizacją partyjną, gdyż organizacje 501(c)(3) nie mogą w żaden sposób propagować lub uprawiać politykę. Tylko wiadomo, od obecnej administracji oczekuje się więcej niż od osób, które do niej chcą dojść, dlatego Trumpa ciut częściej niż innych sprawdza. No i jest to osoba medialna, więc cóż.
          W jaki sposób udowadnia, że działa dokładnie odwrotnie niż fact-check? I nie wydaje Ci się, że za dużo organizacji naraz udaje?
          2.

          Jest to oczywiscie metoda znana nie od dzisiaj i z luboscia stosowana przez mainstream globalistyczny. Gazeta Wyborcza do dzis sie okresla jako „obiektywna i niezalezna” wywolujac spazmatyczny smiech. Samo powolywanie sie na nia udowadnia, ze celem dyskutanta jest klamanie a nie poszukiwanie prawdy.

          a) nie przedstawiłeś żadnej alternatywy fact-checkerom
          b) To jest źródło informacji, które odsyła do wszelkich artykułów/książek niezbędnych do udowodnienia faktu. A nawet za całą konwersację nie wstawiłeś ani jednego dowodu, ani jednego łącza. Sorry, ale jakiekolwiek teorie polityczne nie są same przez się.
          c) Nie myl fact-checkerów ze zwykłymi gazetami. Te ostatnie mogą mieć jakąkolwiek agendę. Te pierwsze mieć jej z definicji nie mogą.

          Co do poszukiwania prawdy – juz wczesniej komentowalem twoja tendencje do zamykania oczy na pelny obraz sytuacji i skupianiu sie na detalach oraz twierdzeniu, ze na nic nie ma dowodow.

          Diabeł tkwi w szczegółach. Bo jeśli wynosisz oskarżenie z domeny karnej, to zastosujmy te procedury. Ale jak świadek plącze się w swoich dowodach, to jest po prostu niewiarygodny.

          Dla ciebie nic nie jest dowodem oprocz publicznego przyznania sie do winy.

          Nieprawda – jeśli masz normalny materiał dziennikarski, to ja go obejrzę/przeczytam, przeanalizuję i dam znać. Tyle że nie dawałeś żadnego.

          Fakt, ze Zuckerberg czy Dorsey staja w kongresie usa na przesluchaniu i twierdza, ze nic nie pamietaja, nie orientuja sie, musza sie dowiedziec, sprawdzic nie jest dla ciebie zadnym dowodem na to iz za kulisami rozgrywana jest gra – wspolnie i w porozumieniu giganci dzialaja w celu realizacji swojej agendy.

          1. Na to wprost pozwala V Poprawka Konstytucji USA oraz orzecznictwo SN USA (Miranda v. Arizona). Mogą odmówić składania zeznań. Co nie oznacza, ze niezłożenie zeznań automatycznie oznacza winę – takiej normy chyba i w Korei Północnej nie ma.
          2. Nie, nie jest żadnym dowodem. Dowodem są choćby wpłaty na lobbying – to tak. Ale samo nieudzielanie zeznań nie. Wiadomo, że wpłacają nieliche pieniądze, by rynek danych był słabo uregulowany. Poza tym, jak Ci wskazywałem, na Facebooku ani Twitterze wg SN USA nie obowiązuje pełna wolność słowa. Na protesty wyjść jednak możesz zawsze – kto broni?
          3. Sugerujesz powstanie kartelu tych organizacji – proof?

          Ta sama metoda jest stosowana przez wszystkich winnych oficjeli, jak Comey czy Brennan. Zaden nic nie pamieta.

          V Poprawka Konstytucji się kłania.

          Oczywiscie wina Trumpa i jego administracji jest to, ze pomimo posiadania dowodow nie pociagneli do odpowiedzialnosci nikogo.

          Oczywiście, że jego wina. Jeśli posiadał dowody i nie był przekonujący co do dowodów, jest to tylko i wyłącznie wina jego i jego prawników. Albo wina taka, że dowody były do dupy.

          Oraz nie dzialali w celu wycofania Section 230.

          Czyii Twoim zdaniem za fałszywe oświadczenie złożone przez Ciebie powinien cierpieć np. Plus jako dostawca internetu czy Facebook jako pośrednik przy publikacji? To jest jak karanie kierowców za tankowanie benzyną swoich samochodów, bo te samochody mogą powodować wypadki.

          Nawet za afere IRS ktora jest swietnym przykladem istnienia spisku nikt istotny nie poniosl konsekwencji.

          In late September 2017, an exhaustive report by the Treasury Department’s Inspector General found that from 2004 to 2013, the IRS used both conservative and liberal keywords to choose targets for further scrutiny. […] The 115 page report confirmed the findings of the prior 2013 report that some conservative organizations had been unfairly targeted, but also found that the pattern of misconduct had been ongoing since 2004 and was non-partisan in nature.

          Zaś gest Trumpa w październiku tego roku to był gest dobrej woli, bo na ogół nawet administracja Trumpa nie wszczęła postępowania karnego wobec figurantów tamtej sprawy i mogłaby nic nie robić, no ale stwierdził, że OK, może te pieniążki i da – w końcu szef rządu ma do tego upoważnienie, jego prawo.

          Dla ciebie wszystko co sie dzieje nie ma jakiegokolwiek znaczenia, liczy sie tylko jedno – przyznanie sie do winy i dopoki go nie ma, to nie interesuje cie,

          Ja traktuję takie oskarżenia pod kątem kpk. Jeśli są jednoznaczne dowody, choć gość się nie przyznaje do winy – wsadzamy za kraty. Jeśli przyznaje się do winy – też tam idzie. Jeśli dowodów nie ma albo jest ich za mało, by jednoznacznie tak powiedzieć – nie idzie nikt siedzieć.
          Istnieje owszem coś takiego jak tajemnica poliszynela – ale tu jest inna sprawa – jeśli efekty korupcji widać w domkach po 400 m^2 każdy i Mercedesach, to OK, jeśli to tylko podejrzenia – to możesz z tymi podejrzeniami najwyżej protestować.

          ze puzzle sa ukladane tak aby stworzyc orwelliansko-lewacka utopie gdzie ludziom sie zaszczepi okreslony tok rozumowania i nawet do glowy im nie przyjda rewolucyjno-wolnosciowe mysli.

          A zawsze Ci się wydaje, że ktoś umyślnie układa puzzle. I nie wiem jak Ty, ale ja wiem, że nie głosuję na partie lewe.

          Drwisz z tych, ktorzy dopchodza prawdy, kiedy to twoja postawa wskazuje na brak przenikliwosci, slepote i waskie horyzonty.

          Czemu, wręcz przeciwnie, tylko wykazuję błędy logiczne, które podważają wiarygodność argumentu. Nadal nie ma dokumentów Sorosa/Gatesa. Ja na domysłach nie lubię operować.

          Walka toczy sie rowniez o twoje prawa

          Dzięki, ale jeśli chodzi o moje prawa i wolności obywatelskie, to sam zadbam o to albo wpłacę 1% na organizację (albo wprost wejdę do niej), która uważam, to robi najlepiej. Nie łudź się – do Ciebie nie pójdą

          , bo nei jestes jednym z moznych, tylko internetowym trollem. Tym bardziej nie powinienes jej utrudniac.

          To prawda, władzy nie posiadam. Ale co do trollingu to ciekawe, dlaczego mam publiczną historię komentarzy, gdzie do każdego możesz zajrzeć. (Ciebie mam usuniętego, ale mam wątłe nadzieje, że coś może uda się wskrzesić).

          Nie wiesz jaki jest plan burzujow, moznych, bilderbergow, iluminatow czy jak ich tam zwal.

          Ty tym bardziej nie, bo nie jesteś jednym z nich.

          Moze przeprowadzicie eksperyment spoleczny i zaprosicie czaskoskiego i sikorskiego z zona na telewizyjne szow na zywo z pytaniami o spotkanie grupy bilderberg z malym twistem w postaci podlaczenia do wykrywacza klamstw.

          Proszę bardzo. Nie wiem, czy to coś da, ale proszę bardzo.

          To, ze nie znamy wszystkich informacji nie neguje istnienia planu czy tez spisku.

          Nie neguje. Ale wcale też nie potwierdza, jak zdajesz twierdzić

          Osobiscie sadze ze tym planem jest calkowita globalizacja, zanik panstw i granic rzad swiatowy

          To say we were striving for a one-world government is exaggerated, but not wholly unfair. Those of us in Bilderberg felt we couldn’t go on forever fighting one another for nothing and killing people and rendering millions homeless. So we felt that a single community throughout the world would be a good thing.

          A propos teorii spiskowych grupy Bilderberga.

          It is unavoidable and it doesn’t matter. There will always be people who believe in conspiracies but things happen in a much more incoherent fashion. … When people say this is a secret government of the world I say that if we were a secret government of the world we should be bloody ashamed of ourselves – Davignon, który przewodził organizacji

          fikcyjna demokracja gdzie czlowiek nie ma na nic wplywu dzieki systemowi balansowania i marginalizacji populistow jaki dziala w PE.

          Sugestia, że przy obecnych populistach w Polsce masz jakikolwiek na władzę wpływ.

          Wiaze sie z tym brak podatkow dla bogatych oraz niewolnicza praca dla maluczkich.

          Owszem, płacą od cholery. Za konserwatystów mniej, za socjalistów więcej. Ale każda firma szuka optymalizacji podatkowej – to jest normalne. Jak ludzie biorą na leasing samochód, by uniknąć płacenia CIT.
          I dużą organizacją też trzeba umieć zarządzać.

          a dowodow posrednich nie uznajesz i z usmiechem na twarzy idziesz do komory gazowej. Zyd na judenrampe tez nie mial dowodow ze cos zlego sie dzieje bo przeciez zaden niemiec sie nie przyznawal ze zaraz go zagazuja a do komor gazowych jak wpedzali to mowili, ze to prysznice. Ty jestes jak ten zyd ktorego rozbieraja wlasnie do naga a ty poslusznie wykonujesz polecenia.

          No tak, Żydzi nie słyszeli o tym, że Hitler/Frank delikatnie mówiąc za nimi nie przepadał. O Auschwitz też nic nie mówiono, skądże. A tamta sytuacja była o tyle zjebana, że za najmniejsze nieposłuszeństwo byłeś rozstrzeliwany, dlatego woleli. Teraz najwyżej jesteś krytykowany i możesz się nie rozbierać. I nikogo się nie słucham – wybieram sam sobie źródła, które uważam za wiarygodne.

          Sa wzniecane i inspirowane masowe protesty poslugujace sie ta sama demagogia (vide strajk kobiet), jest ta sama metoda delegitymizacji wladzy, to samo podejscie „z nimi sie nie rozmawia”, wojenna mentalnosc, totalna opozycyjnosc.

          Bo obie strony tym grzeszą – i lewica, i prawica. Jak to w polityce, Dlatego jestem w miarę możliwości w centrum.
          Zresztą syndrom oblężonej twierdzy u Ciebie jest bardzo wyrazisty.

          Oraz krok 2 jaki widzimy wlasnie dzis w USA – cyniczne wezwania do „jednosci” po odzyskaniu wladzy.

          Można oczywiście jeszcze bardziej napędzać konflikt polityczny, ale nie wydaje mi się, by to był dobry pomysł.

          Jednosci ktorej sami nigdy nie byli sklonni zaoferowac bo dzialaja w ramach nakreslonych przez sily pozostajace w ukryciu.

          To stwierdzenie jest nieweryfikowalne, zatem sprowadzam to do wiary, a nie argumentacji. Jeśli siły są w ukryciu, nikt nie jest w stanie tego sprawdzić. I Ty też nie.

          Co do odpowiedzi o New World Order: problem jest taki, że ten „New World Order” miał już od nawet 150 lat nastąpić, bo tyle istnieje ta teoria spiskowa. Tylko ot, nie nastąpił jeszcze albo w ogóle. Gdyby elity miały jednak skreować nowy ład światowy przez tamten czas, to by już to zrobiły.

          Co do odpowiedzi o inwigilację, powiem tak. Nikt nie moderuje Twojej wypowiedzi; de facto na protesty iść możesz. (Co do Krzysia Bosaka: jak protestujących jest od cholery, to policja nikomu nie wypisze mandatów. Jak protestujących jest mało – wiadomo, że łatwiej będzie to traktować i wypisać mandaty). Z konstytucyjnych wolności ogranicza się jedynie wolność poruszania się (kwarantanny) i wolność zgromadzeń. Cała reszta pozostaje nietknięta.
          A propos sądownictwa – tak samo jak artykuły naukowe, orzeczenia i interpretacje prawnicze opierają się ściśle na logice (powinny być). Takie, a nie inne normy KPK wynikają właśnie z tego samego, co fact-checking. Jeśli masz lepszą propozycję – wnieś do rządu, ale mówię Ci od razu: wsadzanie do więzienia na podstawie samych zarzutów narusza zasadę domniemania niewinności, a wszelkie błędy logiczne zawsze robią argumentację niewiarygodną. Ale w sądzie nie pracuję.

          Co do Kaczyńskiego mającego na uwadze dobro narodowe: say what?

          Dobra, EOT.

      • Kilka lat temu widizalem badania w z ktorych wynikało ze wierzacy w teorie spiskowe sa zbyt glupi by zrozumiec ze swiat jest zlozony. Oni potrzebuja prostego tłumaczenia ze jakas organizacja lub czlowiek odpowiada za cale zlo

        • Burku podwórkowy, zalecam wrocic najsamprzod do podstawówki i potrenowac ortografie, a nastepnie ewentualnie rozwazyc wejscie na forum publiczne i osmieszanie sie na nim. Komentator powyzej dal wlasnie przyklad doglebnej, geopolitycznej analizy, jakiej nie powstydzilby sie professor MiT Noam Chomsky, a Ty tu ze swoimi infantylnymi wysrywami… Proste tlumaczenie to jest dla was, polglowkow z waskimi horyzontami i bolesnym dysonansem poznawczym. Swiat jest wlasnie kure*sko skomplikowany, dlatego wy wolicie wierzyc, ze wasza jasnie panujaca wladzuchna jest dobra, dniami i nocami dwoi i troi sie, zeby wam robic dobrze, nie istnieje absolutne zlo, deprawacja i korupcja, zbrodnicze systemy totalitarne istnialy tylko na kartach historii, itd. tymczasem na wasze nieszczescie jest tak, jak to kolega powyzej przytoczyl, choc to i tak jedynie wierzcholek gory lodowej.

      • Chcesz uchodzic za osobnika racjonalnego i o bystrym intelekcie, a takze byc traktowanym powaznie, to nie klam. Nie wiem jak Soros, ale Bill Gates przy kazdej mozliwej okazji wypowiada sie na temat wakcyn w tonie, jakby mial conajmniej stopien i kilka tytulow naukowych w dziedzinie mikrobiologii/immunologii. Daleko szukac nie trzeba, wpisz sobie YouTube zdanie-klucz „Bill gates on coronavirus vaccine” i masz cala liste. Na kiego czorta klamac?

  12. Po prostu polacy to debile. Pelno tu ludzi wierzacych w bajki o chodzeniu po wodzie wiec i antyszczepionkowcow ogrom.

    • To myślenie życzeniowe.
      Mniej słuchaj polityków. Ci sami przecież mówili, że wirus jest w odwrocie oraz, że w połowie listopada Wojska SARS-CoV-2 dostaną załamania. Jak widać…
      Dostaniemy kiedy dostaniemy (o ile dostaniemy). W ekstrasensoryków się nie bawmy.

  13. ja się zaszczepię, ale za 20 lat, (albo gdy osiągnę wiek 60+ lub wcześniej gdybym dostał niebezpiecznych chorób współistniejących)

    do tego czasu taniej, bezpieczniej i wygodniej, jest mi po prostu przechorować i dostać odporności,

    nie jestem antyszczepionkowcem, przyjąłem w dzieciństwie pakiet szczepień, i później też nie uciekałem przed powtórkami, ani przed szczepionkami na żółtaczkę przed zabiegami itd.
    swoje dzieci też zaszczepię standardowym wymaganym zestawem.

    natomiast jak ognia unikam corocznych szczepionek przeciw grypowych – odchorowałem je kilka razy źle
    i z antycovidową nie będę ryzykował.
    tym bardziej że nowa i nie sprawdzona – a to zajmuje lata.

  14. Ja się zaszczepię jeśli będą to szczepionki które:
    1. Przejdą pomyślnie wszystkie testy medyczne bez powikłań lub z niewielkim ryzykiem.
    2. Pierwszymi osobami które otrzymają zastrzyk będą osoby z wysokiego szczebla i przeżyją.
    3. Nie będą to te same szczepionki, które testują Chiny i Rosja, przepraszam ale to przez Chiny jest ten cały syf a Rosji to ja nie ufam,ufał nie będę i wolę śmierć od korony niż nawet grosza od dyktatora z jakiejś niedemokratycznej wschodniej prowincji.
    Jeśli zadaje się pytanie o jakąkolwiek szczepionkę trzeba je zadać w sposób prawidłowy, jeśli ludzie nie będą wiedzieć co jest w szczepionce to wiadomo że większość ludzi tego sobie wstrzyknąć nie da, bo nikt normalny nie wali nieznanych substancji w żyle, tak robią tylko ćpuny.
    Jeśli będzie to ta szczepionka z terenów Rosji lub Chin o której jest głośno i rozważa kupienie jej np Kanada, to równie dobrze ci chętni do wstrzyknięcia mogli by sobie wstrzyknąć placebo albo mefedron.
    Nie jestem anty-szczepionkowcem, byłem szczepiony na wiele chorób jako dziecko np gruźlice ale były to szczepionki licencjonowane i nikt po nich nie umierał. Czasem jak czytam takie artykuły to się sam zastanawiam kto jest bardziej nawiedzony, czy osoby które bez zastanowienia, wstrzykną sobie tablicę Mendelejewa czy osoby które nie chcą nawet szczepić się przetestowanymi szczepionkami po których nikt nie umiera o powikłania oscylują w skali od 0-0,5%. Nie mam wykształcenia medycznego i nie jestem lekarzem więc piszę z perspektywy zwykłej osoby ze średnim IQ, i chyba to mi się wydaje jest sedno problemu, a nie to że w społeczeństwie mamy aż taki odsetek radykałów którzy boją się igły jak wideł Szatana.

    • Czasem jak czytam takie artykuły to się sam zastanawiam kto jest
      bardziej nawiedzony, czy osoby które bez zastanowienia, wstrzykną sobie
      tablicę Mendelejewa czy osoby które nie chcą nawet szczepić się
      przetestowanymi szczepionkami po których nikt nie umiera o powikłania
      oscylują w skali od 0-0,5%

      Ale nie wolno ci się właśnie zastanawiać,bo od razu zostaniesz antyszczepionkowcem, foliarzem,płaskoziemcem a może i jeszcze jak „argumentów” braknie… rasistą i antysemitą :P

      Dopóki nie pojawiła się nagonka na „antyszczepionkowców” nie przejmowałem się wcale ewentualną szkodliwością szczepionek. Ot tej na grypę nie przyjmowałem bo po co,a resztę miałem jako dziecko więc co mnie to obchodzi. Ale od kiedy stało się to mainstreamową kwestią ideologiczną by przymusić każdego do wstrzyknięcia sobie czegokolwiek co sobie tzw.”autorytety” zażyczą…

  15. Jestem gorącym zwolennikiem szczepień, ale z takimi nowościami lepiej poczekać kilka lat, aż to dokładnie sprawdza.

  16. Cytując za autorem artykułu :”jeżeli szczepionka będzie bezpieczna – naprawdę bezpieczna – skorzystajmy z niej”…chciałabym zaznaczyć, że nie ma badań naukowych na temat długoterminowych skutków ubocznych owych szczepionek….Z tego co się orientuje, mają to być szczepionki nowej generacji,szczepionki RNA, które mają wpływać na ludzkie dna… budzi to we mnie dużo nieufności do tego produktu…nie wiadomo też na jak długo szczepionka da odporność…może na miesiąc, może na kilka miesięcy…skoro ozdrowieńcy mają przeciwciała jedynie przez kilka miesięcy, to jaką ochronę ma dać produkt tego typu…Uważam,że za mało jest danych na ten moment….Nie uważam, że Polacy deklarujący w badaniu, że nie będą się szczepić stanowią trzon ruchu anty szczepionkowego w ogóle…a może oni po prostu uruchamiają logiczne myślenie i mają w sobie instynkt samozachowawczy? Ludzie powinni wiedzieć z czego składa się szczepionka, jaki jest mechanizm jej działania i co najważniejsze, być świadomi możliwych skutków ubocznych…Oby nie było tak, że ludzie będą poważnie chorować po zaszczepieniu…Widząc jak media głównego nurtu wybiórczo podają informacje o świecie, jak manipuluje się wiadomościami, jak ogromnie wywołuje się w ludziach strach i lęk, nie sądze, żebyśmy z mediów poznali fakty na temat jakości szczepionek….w końcu podobno niedługo już pewne grupy osób będą mogły się szczepić…A i firmom zależy na tym żeby sprzedać wyprodukowane szczepionki, to jest biznes…i mam obawy, że niebezpieczny eksperyment na ludzkości…

  17. Czy jestem antyszczepionkowcem jeśli chodzi o szczepienia przygotowane w pośpiechu, bez badań trwających wiele lat jak w przypadku innych szczepień na wirusa, który mutuje jak grypa i szczepienie pewnie podobnie wartościowe jak to przeciw grypie. No w tym wypadku muszę przyznać, że jestem przeciwnikiem i takiej szczepionki bym nie zażył ale ja młody jestem to głupi jeszcze.

  18. Jestem lekarzem i zwolennikiem szczepień, nawet wielokrotnie brałem udział w badaniach nad szczepionkami. Informacje, jakie są są udostępniane n/t szczepionki na SARS-CoV-2, nie są wystarczające dla zaufania, a po części są ze sobą sprzeczne. Wg doniesień, odporność po przechorowaniu na covid-19 utrzymuje się 2-3 miesiące – jeśli tak, to jak długo utrzyma się po szczepionce, która z natury wywoła mniejszą odporność? Już teraz mówi się o konieczności dwukrotnego szczepienia bez podania odstępu czasowego. Podawana jest informacja o 90% skuteczności, tymczasem szczepionka na grypę poniżej 95% skuteczności nie zostałaby dziś zarejestrowana – zaręczam, że jest olbrzymia różnica w w skuteczności między 90, a 95%. Biorąc pod uwagę krótki okres dotychczasowych badań, wszyscy
    zaszczepieni powinni być imiennie nadzorowani przez lekarzy w ramach
    programu badawczego tzw. III -IV fazy w celu dokładnego określenia
    wszelkich skutków tej szczepionki przez okres 6-12 miesięcy. Mowa jest jedynie o nowej generacji szczepionek, w których składzie ujawniane są elementy, które same nie powodują odpowiedzi układu odpornościowego, ale które mają produkować dopiero w naszym organizmie antygeny wywołujące taką odpowiedź. Rzecz w tym, że ta produkcja odbywa się wewnątrz żywych komórek, naszych lub zawartych w szczepionce. Jeśli nie można się niczego normalnie dowiedzieć na ten temat, to jak można się szczepić „nie-wiadomo-czym”, a tym bardziej zalecać takie szczepienie innym? Rządy rzekomo zamawiają już szczepionki, choć nie wiedzą, z czego się składają. Jeśli ja, lekarz, prawie nic o tym nie wiem, to jak można zaufać politykom? Czy oni mają większą wiedzę ode mnie w tym temacie?

  19. Żadnych szczepionek!
    Nie szczepię się od ponad 30 lat i nigdy ani nie choruję ani nie przeziębiam się!
    Dosyć kłamstw o wymyślonej Pandemii!
    Obrzydliwe oszustwo!
    Nie wierzę od samego początku w ten absurd i mam do tego solidne podstawy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *