Czy fakt posiadania tatuaży może przeszkodzić ci w przyszłej karierze zawodowej? W przypadku niektórych zawodów, mogą one nawet zdyskwalifikować kandydata

Codzienne Praca dołącz do dyskusji (41) 04.10.2018
Czy fakt posiadania tatuaży może przeszkodzić ci w przyszłej karierze zawodowej? W przypadku niektórych zawodów, mogą one nawet zdyskwalifikować kandydata

Udostępnij

Paweł Mering

Coraz mniej osób twierdzi, że tatuaże są oznaką choroby psychicznej i formą samo-okaleczania. Również coraz mniej Polaków kojarzy fakt posiadania tatuaży z odbytym wyrokiem lub – w najbardziej optymistycznym przypadku – pracą na morzu. Czy w obecnych czasach osoba wytatuowana może obawiać się, że nie zrobi przez ten fakt wymarzonej kariery? Tatuaże a praca.

Już we wstępie zaznaczę, że w przypadku niektórych zawodów, fakt posiadania tatuaży może zamknąć drogę do dalszej albo nawet jakiejkolwiek kariery.

Tatuaże a służba wojskowa

Wiele osób zetknęło się z plotkami na temat komisji wojskowej. Jak powszechnie wiadomo, wszyscy mężczyźni (i część kobiet) powinni, w odpowiednim terminie i po osiągnięciu pewnego wieku, stawić się w konkretnym dniu, przed komisją wojskową. Powołany zespół ma za zadanie – zgodnie z odpowiednim rozporządzeniem – zbadać kandydata do służby, czy to celem nadania mu odpowiedniej kwalifikacji, czy też w celu rekrutacji do konkretnej formacji lub na studia wojskowe.

Ów rozporządzenie zawiera bardzo ciekawą treść. Opisuje ono – w odpowiedniej części – różnorakie anomalie wszelkich części ciała człowieka, które mogą mieć wpływ na zakwalifikowanie, bądź niezakwalifikowanie kandydata do służby. Jedną z takich „anomalii” są – w rozumieniu rozporządzenia – tatuaże.

tatuaże a praca
Fragment rozporządzenia, który wspomina o tatuażach. N – niezdolny, Z – zdolny

Ponadto jeden z przepisów stanowi tak

Osoby z rozległymi szpecącymi tatuażami należy kierować do PZP (w ramach badań komisyjnych).

Skrót PZP, w tym przypadku, oznacza Poradnię Zdrowia Psychicznego. Warto zauważyć, że stwierdzenie „rozległe” i „szpecące” są wyrażeniami ocennymi i nie ma nigdzie precyzyjnej definicji takowych. O ile, według powyższej tabeli, tatuaże nieszpecące jedynie mogą być przyczyną odrzucenia kandydata, to tatuaże szpecące są przesłanką, aby nieprzyjęcie – do większości prestiżowych formacji – danej osoby było obligatoryjne.

Oczywiście tak wyśrubowane zasady mają znaczenie głównie w kwestii konkretnych jednostek i formacji, ale warto mieć na względzie, że tatuaż może nas zdyskwalifikować. Co prawda, co słyszy się z różnych źródeł, rzeczywistość jest bywa nieco inna. Jednak, jak głosi najpopularniejsza prawnicza paremia, dura lex sed lex.

„Wydziarany” policjant?

Ciekawe jest jedno z orzeczeń WSA. Pewien funkcjonariusz został odrzucony w procesie rekrutacji, gdyż na ciele miał „rozległe” i „szpecące” tatuaże. Komisja lekarska odrzuciła kandydata, jednak Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie w orzeczeniu z dn. 24.02.2015 r. (III SA/Kr 1316/14) stwierdził jak poniżej

W przypadku funkcjonariusza w służbie czynnej posiadanie tatuażu nigdy nie może stanowić podstawy do orzeczenia niezdolności do służby

Prawnik z „rękawem”?

Kodeksy etyki zawodów prawniczych nie regulują kwestii tatuaży. Niektórzy wskazują, że – w przypadku sędziów czy prokuratorów – tatuaż w widocznym miejscu może nieść za sobą ujmę dla urzędu. Jest to jednak punkt wyjścia do szerszej dyskusji, bo wszelkie zmiany obyczajowe i światopoglądowe zawsze spierają się z prawniczym konserwatyzmem. Nie oceniam czy to dobrze, czy źle. Tak po prostu jest.

Coraz więcej osób, które pracują w różnorakich zawodach, przestają wstydzić się tatuaży. Jest to widoczne, a osoby, dla których jest to widok odrażający, powinny zrozumieć, że taki rodzaj sztuki staje się po prostu coraz bardziej popularny. I nikt tego nie zatrzyma.

41 odpowiedzi na “Czy fakt posiadania tatuaży może przeszkodzić ci w przyszłej karierze zawodowej? W przypadku niektórych zawodów, mogą one nawet zdyskwalifikować kandydata”

  1. Jak zwykle bzdurny artykuł. Dopóki nie masz tatuaży na twarzy, szyi, dłoniach czyli w miejscach widocznych – nie ma problemu z zawodem. Tak – wojsko bez tatuaży. Ale bzdury.

  2. Mam kolegę, bardzo inteligentny gość, i jego przykład pokazuje mi, że nie ma znaku równość pomiędzy byciem imbecylem a posiadaniem tatuaży, aczkolwiek chętnie bym taki znak postawił. Tak czy inaczej nie pozostaje to nawet w najmniejszym stopniu w moim poczuciu estetyki i dziwię się, szczególnie kobietom, robiącym sobie takie „dzieła sztuki”, szczególnie z kolorowymi tatuażami wyglądają jak jaszczurki. Najgorsze w tym jest to, że robienie tatuaży to raczej kwestia mody a uleganie chwilowym modom z reguły o ulegających im dobrze nie świadczy. Oczywiście najbardziej zabawne jest to eksponowanie na siłę tych odrażających obrazów, a może jeszcze bardziej zabawne jest oglądanie napisów (koniecznie w języku obcym bo to najbardziej „szpanerskie”!) u kolesi z aparycją troglodyty lub u silikonowych „lasek”, wiadomo, zamiłowanie do sanskrytu pośród takich grup jest powszechnie znane ;-) No, ale co kto lubi.

  3. Zatrudniam sporo pracowników (także kobiet). Jeśli zauważę tatuaż nie przyjmuję do pracy, a jeśli się pojawi u pracownika – zwalniam. Tak samo traktuję wszelkie gwoździe i durnowate fryzury (u mężczyzn szczególnie).

  4. Wojsko rzeczywiście odrzuca wytatuowanych. Na zawodowego przyjmą bez widocznych. Na oficera prawie nie ma szans z jakimkolwiek tatuażem.
    Jeśli chodzi o liberalizacje poglądów na temat posiadania przez kogoś tatuaży, to ma ona (w mojej opinii) związek raczej z tym, że coraz więcej osób decyduję się na tatuaż a nie z tym, że ludziom „przeszło” i już to akceptują.
    Ja osobiście bardziej sklanial bym się do określenia takich osób skłonnymi do podejmowania lekkomyślnych decyzji, niż do samookaleczania się (chociaż widoczny, brzydki tatuaż to trochę jak samookaleczenie). Więc jeżeli pracodawca nie przyjmuje kogoś z tatuażem, to zapewne ma na myśli to samo jakby pracownik mu na rozmowie kwalifikacyjnej powiedział, że co tydzień upija się do nieprzytomności. Po prostu widzi w tej osobie niepewna psychikę i boi się zaufać np dostępem do drogiego sprzętu w pracy. Czasem ktoś bogaty, inteligentny zrobi tatuaż, to fakt. Ale najczęściej ktoś kto ma problemy (ze sobą) chcę w ten sposób nabrać pewności siebie albo w pewnych kręgach być po prostu cool. Często są to imiona, daty zmarłych (zamiast nie dolowac się tym tak bardzo, uwieczniaja to na skórze…) , są imiona ukochanych (ci bez imion już tak mocno nie kochają) , często zwierzęta (te agresywne aby pokazać, że jest się gościem, który czasem wariuje).
    A dla mnie to chęć przekazania czegoś bez słów, co jest przykre, bo lepiej się zaprezentować z jakiejś strony niż uwidaczniac to tatuażem. To trochę naiwne, bo tylko krowa nie zmienia przecież poglądów, zrobimy sobie tatuaż, który uczyni z nas ekstrawertyka w oczach innych, a potem się tonujemy, bo chcemy odpowiedzialności. Ogólnie tatuaż to jednorazowa decyzja na całe życie, jak ktoś chcę się kolorowac to musi zrozumieć, że inni mogą mieć na ten temat inne zdanie i czasem ten tatuaż przeszkodzi w osiągnięciu zamierzonych celów.

    • Potwierdzam. Im bardziej tłusta kobietka, tym więcej na niej obrazków i gwoździ. Zaniżona samoocena powoduje chęć wyróżniania się czymś szokującym. Niedawno zabiegała u mnie o pracę dziewczyna z murzyńskimi kółkami w uszach. Wyraźnie powiedziałem jej dlaczego u mnie pracy nie znajdzie. Do tej pory pozwu nie dostałem.

    • tatuaże są znakiem przynależności do subkultur, a takie osoby są postrzegane jako „niegrzeczne” – nie zdyscyplinowane, często mające problemy z prawem
      nie muszę chyba mówić, że to kiepscy kandydaci na pracowników…

    • Można sobie wytatuować miliard różnych wzorów. Wydaje mi się, że każdy, kto się decyduje, zdaje sobie sprawę z konsekwencji. I dla osób z zewnątrz to nie powinna być płaszczyzna oceny. Ty podchodzisz do tego negatywnie, bo wydaje Ci się, że to dla osób „z niepewną psychiką”, pozerów, itd. Gdybyś trochę w ten świat wszedł, odkryłbyś jak ważna jest to płaszczyzna ekspresji. Łatwo nabijać się z Sebixów, którzy nie mając nic do powiedzenia, tatuują sobie symbole, których znaczenia nie rozumieją, albo „złote myśli”. Ale są też ludzie, którzy tatuują sobie ważne dla siebie imiona, daty, twarze czy jakieś historie związane z hobby, przekonaniami, itd.

      Co do uprzedzeń: z moich doświadczeń jest dokładnie odwrotnie. Jeśli ludzie wiedzą, że coś masz wydziarane, czesto pytają, co to, pytają o znaczenie tego czegoś, o ból w trakcie :), itd. Jeśli znajdzie się w firmie inny miłośnik tej sztuki, już masz wszystko ustawione. Jest w tej materii coś absolutnie fascynującego, a społeczeństwo już wie, że nie każdy malunek na skórze musiał powstawać w zakładzie karnym.

  5. Może i tatuaże nie są kojarzone z działalnością przestępczą, ale z przynależnością do różnych subkultur już tak, co przekłada się na wizerunek niegrzecznych i zbuntowanych, a to nie budzi zaufania na rynku pracy…

  6. Dla prawnika, osoby wykonującej zawód zaufania publicznego, nie przystoi mieć tatuaży w miejscach widocznych, z tego właśnie względu, że u niektórych ludzi widok tatuaży może spowodować zmniejszenie zaufania do takiego prawnika.
    W jakimkolwiek zawodzie, gdzie na co dzień pracownik ma kontakt z usługobiorcą – klientem, tatuaże pracownika nie powinny być w miejscach widocznych. Jakiś programista, czy operator maszyny – droga wolna, jednak w pracy z klientem widoczne tatuaże w większości przypadków wpływają negatywnie na klienta.

          • ale jest wykres i tabele z wykazem jaki ogólny stosunek mają ludzie do tatuaży czy im się podoba czy nie. Ponad połowa ludzi ma negatywny stosunek do tatuaży, czyli ponad połowa potencjalnych klientów ma negatywny stosunek do tatuaży.
            Negatywny stosunek do osoby (jej ubioru, tatuaży etc) będzie wpływał na ocenę zaufania takiej osoby. Przykładowo, w lokalu jest dwóch dietetyków, którzy posiadają taką samą wiedzę i swoim pacjentom radzą w taki sam sposób. Jeden dietetyk waży 130 kg i ma trzy podbródki, drugi dietetyk waży 75 kg sylwetka wysportowana. Do którego dietetyka zapisze się więcej osób? Do takiego, któremu bardziej ufa, czyli do szczupłego, bo jego wizerunek jest koherentny z jego zawodem. Jeżeli ktoś ma negatywny stosunek do tatuaży to fakt posiadania tatuaży będzie rzutował na brak koherencji danej osoby z tym co mówi (On ma tatuaże, nie podoba mi się to, nie podoba mi się on, nie mam do niego zaufania, nie mam zaufania do tej umowy/kontraktu/towaru)
            ..nie będę podawał do tego przykładu żadnych badań, bo to jest podstawowa wiedza z psychologii i socjologii, pójdź do biblioteki i sobie przeczytaj pierwszy lepszy podręcznik

          • W tym samym badaniu masz również tabelę, gdzie można zobaczyć jak nastawienie do tatuaży jest zależne od wieku. W kategoriach do 45 lat ponad 3/4 badanych odbiera dziary pozytywnie. Po 45 roku proporcje się odwracają. O klientach w sklepach nie ma nic, ale wiemy przecież że najwięcej konsumują ludzie młodzi. Więc ja bym się nie sugerował jednym i wyrwanym z kontekstu wnioskiem, zwłaszcza że w badaniu wzięli udział głównie ludzie starsi.

  7. Mnie osobiście tatuaże kojarzą się z przestępczością, prostytucją, półświatkiem oraz osobami niezrównoważonymi emocjonalnie, wręcz niebezpiecznymi.Nie chciałbym być obsługiwany przez wytatuowanego kelnera, (nie chodzę po spelunach i nightclubach), wytatuowany prawnik, bądź funkcjonariusz publiczny to totalna porażka. Mam na myśli widoczne tatuaże, przecież przed rozprawą nie każę rozbierać się sędzinie.Również odraża mnie skaryfikacja i tunele w uszach – to już wyższa szkoła świrstwa. Może jestem starej daty, poza tym w moim środowisku takie zachowania nie są akceptowane, nie wychowywała mnie ulica.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *