Już nie 10, a 6 lat na przedawnienie – nowe terminy weszły w życie. Oczywiście nie zawsze i nie dla każdego

Codzienne dołącz do dyskusji (51) 10.07.2018
Już nie 10, a 6 lat na przedawnienie – nowe terminy weszły w życie. Oczywiście nie zawsze i nie dla każdego

Udostępnij

Tomasz Laba

Przedawnienie – instytucja, która wymaga jedynie upływu czasu i złożenia wniosku w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie była zbyt skomplikowana. Przynajmniej według Ministerstwa Sprawiedliwości. Właśnie dlatego zaproponowano zmiany, które skracają terminy przedawnienia, które właśnie wchodzą w życie. 

Termin przedawnienia długów od wielu lat wynosił 10 lat. To długi okres, który z jednej strony dawał wierzycielom poczucie bezpieczeństwa w zakresie dochodzenia swoich roszczeń. Z drugiej strony uznawano to za wystarczającą ilość czasu do tego, aby dłużnik mógł skutecznie uchylić się od płacenia. Z pewnością upływ 10 lat pozwala uznać, że wierzyciel stracił zainteresowanie w odzyskania swoich pieniędzy. Uznano, że obecna rzeczywistość gospodarcza sprawa, że 10 lat to zdecydowanie za długo. Po tym czasie ciężko przeprowadzić rzetelne postępowanie dowodowe. Sprawiało to trudność przede wszystkim dłużnikom, którzy musieli się bronić przed twierdzeniami nie do końca uczciwych wierzycieli.

Terminy przedawnienia roszczeń 2018

9 lipca 2018 roku weszły w życie zmiany kodeksu cywilnego, które dokonują drobnych modyfikacji instytucji przedawnienia. Największą i najważniejszą zmianą jest skrócenie podstawowego terminu przedawnienia z 10 na 6 lat. Termin przedawnienia roszczeń wynikających z prowadzenia działalności gospodarczej czy świadczeń okresowych pozostaje bez zmian. To oznacza, że te długi przedawniają się z upływem 3 lat. Kolejną zmianą jest sposób liczenia tego terminu. Od 9 lipca przypada on na ostatni dzień roku kalendarzowego, chyba że termin przedawnienia jest krótszy niż dwa lata.

Terminy przedawnienia – zarzut przedawnienia z urzędu?

Jedną z ważniejszych zapowiadanych zmian w zakresie przedawnienia było zobowiązanie sądów, aby badały je z urzędu. Dotychczasowo zarzut przedawnienia mógł być podniesiony wyłącznie przez pozwanego, co wiązało się z kontradyktoryjnością procesu cywilnego. I tym razem ustawodawca chciał wyjść naprzeciw problemom obywateli, którzy oczekiwali, że sąd ich wyręczy w procesie i za nich zbada, czy przypadkiem roszczenie powoda nie uległo przedawnieniu. Oczywiście tak się nie działo, co często wykorzystywały media, opisując sytuacje dłużników „wrobionych” w płacenie „dawno nieistniejących” długów.

Dlatego zdecydowano się na odejście od tej zasady i zobowiązanie sądów do wyręczania pozwanych. Można polemizować z tym, czy przyjęte rozwiązania są słuszne, niemniej jednak sposób ich wykonania, jak zwykle, pozostawia wiele do życzenia. Zgodnie z dodanym do kodeksu przepisem, ograniczenie będzie dotyczyło tylko i wyłącznie konsumentów.

art. 117 § 2 1. Po upływie terminu przedawnienia nie można domagać się zaspokojenia roszczenia przysługującego przeciwko konsumentowi.

Dalej jednak postanowiono o wprowadzeniu furtki, która pozwoli na obejście powyższego zakazu. W wyjątkowych sytuacjach sąd będzie mógł pominąć fakt, że dochodzone przez wierzyciela roszczenie jest przedawnione.

Art. 117 1. § 1. W wyjątkowych przypadkach sąd może, po rozważeniu interesów stron, nie uwzględnić upływu terminu przedawnienia roszczenia przysługującego przeciwko konsumentowi, jeżeli wymagają tego względy słuszności.

W praktyce niewiele powinno się zmienić, ponieważ wierzyciele i tak będą dochodzić roszczeń, powołując się na szczególne okoliczności. Fakt, że nowelizacja nie wprowadziła żadnych przepisów i zasad, według których sądy miałyby badać bieg terminu przedawnienia. Teraz we własnym zakresie sędzia będzie musiał stwierdzić, czy w tym konkretnym przypadku pozwany jest konsumentem, a także przeprowadzić sam ze sobą postępowanie dowodowe w celu ustalenia wszystkich niezbędnych okoliczności powstania tego zobowiązania. Chociażby po to, żeby prawidłowo ustalić początek biegu terminu przedawnienia, lub zbadać, czy nie nastąpiło przerwanie biegu przedawnienia.

Nowelizacja również w żaden sposób nie zakazuje prób windykowania takich należności czy dokonywania ich cesji. Co to oznacza w praktyce? Windykatorzy, a więc główni adresaci tej nowelizacji, po prostu nie będą kierować spraw do sądu, a skupią się na windykacji tychże roszczeń.