Kicham, kaszlę, mam duszności, ale nie chcę się poddać testowi. Mam prawo?

Społeczeństwo Zdrowie dołącz do dyskusji (55) 25.03.2020
Kicham, kaszlę, mam duszności, ale nie chcę się poddać testowi. Mam prawo?

Jerzy Wilczek

Testy, testy, testy – to według WHO najlepsza broń na pandemię koronawirusa. No ale czasem łatwiej powiedzieć niż zrobić, bo testów jest u nas ciągle po prostu za mało. Ale załóżmy odwrotną sytuację – mam objawy, ale uważam, że test na koronawirusa jest mi zbędny. Mam prawo odmówić?

Główny Inspektorat Sanitarny najwyraźniej często dostawał podobne pytania, bo zdecydował się wydać oficjalny komunikat. Brzmi on krótko i dosadnie.

Nie ma możliwości odmowy wykonania testów – wskazuje GIS, choć jednocześnie nie podaje tu żadnych podstaw prawnych.

Inspektorat też precyzuje, kiedy powinno się poddać testowi na koronawirusa. GIS tłumaczy, że test jest obowiązkiem, jeśli „pacjent przejawia objawy niewydolności oddechowej, ma gorączkę, kaszel, duszność”.

Słuszne? Jak najbardziej. W końcu wszyscy eksperci podkreślają, że nie poradzimy sobie z epidemią, jeśli nie będziemy izolować. A trudno izolować zarażonych, jeśli ci, którzy mają objawy, nie chcą się poddawać testom.

Test na koronawirusa. Problem leży gdzie indziej

GIS nie podaje, ile osób dotychczas nie poddało się w takich przypadkach testom. Nie wspomina też nic o tym, jakie są przewidziane kary.

Trudno więc stwierdzić, czy niechęć do wykonywania testów jest w Polsce takim problemem. Patrząc jednak na dane, można łatwo stwierdzić, że to nie tam leży problem.

Otóż jednym z największych kłopotów dla nas jest obecnie brak testów. Liczby nie kłamią – w Polsce do tej pory wykonano ok. 23 tys. testów. Niewiele mniej testów wykonały małe Czechy (17 tys.). A już taka Hiszpania ma za sobą 355 tys. testów, Niemcy – niemal 170 tys.

Jeśli by natomiast policzyć liczbę testów na milion mieszkańców, to Polska jest absolutnie na szarym końcu. Wykonaliśmy zaledwie 596 testów na milion mieszkańców. Dla porównania – najlepsza pod tym względem Islandia zrobiła 28,6 tys. testów na milion mieszkańców. A Czechy – 1639 testów. Za nami natomiast są takie kraje jak Ukraina, Rumunia czy Malezja.

Nie da się więc ukryć, że skala epidemii koronawirusa w Polsce może być po prostu nieznana. Jasne, dobrze, że GIS przypomina, że każdy z objawami musi się poddać testowi. Ale z wielu relacji wiemy, że mnóstwo osób z objawami po prostu nie może się testu doprosić.