- Bezprawnik -
- Społeczeństwo -
- UE chce odciąć dzieci od social mediów. Fałszywa data urodzenia przestanie działać
UE chce odciąć dzieci od social mediów. Fałszywa data urodzenia przestanie działać
Komisja Europejska pracuje nad rozwiązaniem, które mogłoby odciąć najmłodszych od mediów społecznościowych — a Ursula von der Leyen zapowiedziała, że projekt aktu prawnego może pojawić się jeszcze latem 2026 roku. W grze jest wspólny dla całej Unii minimalny wiek oraz obowiązkowa, cyfrowa weryfikacja, która ma sprawić, że wpisanie fałszywej daty urodzenia przestanie wystarczać.
Nie „czy", tylko „od kiedy". Komisja Europejska zmienia nastawienie
Jeszcze do niedawna temat ograniczeń wiekowych w sieci funkcjonował głównie jako deklaracja. W ostatnich miesiącach retoryka Komisji wyraźnie się jednak zmieniła. Jak podaje RMF24, podczas konferencji w Kopenhadze, poświęconej ochronie dzieci w erze sztucznej inteligencji, von der Leyen postawiła sprawę wprost — pytanie nie brzmi już, czy młodzi ludzie powinni mieć dostęp do social mediów, lecz czy social media powinny mieć dostęp do dzieci. Padła też konkretna zapowiedź: w zależności od wyników prac ekspertów Komisja mogłaby przedstawić wniosek ustawodawczy latem tego roku.
Australia jako punkt odniesienia
Warto przy tym zaznaczyć, że przewodnicząca konsekwentnie wskazuje Australię jako punkt odniesienia. Tamtejsze przepisy, które zablokowały zakładanie kont osobom poniżej 16. roku życia, weszły w życie w grudniu 2025 roku i są w Brukseli traktowane jako dowód, że model „twardego" limitu wieku da się w ogóle wdrożyć.
Nie da się jednak ukryć, że kopiowanie australijskiego rozwiązania jeden do jednego byłoby w unijnych realiach trudne. Presja rośnie tym bardziej, że dołączają kolejne kraje z zakazem mediów społecznościowych dla dzieci, a limit wieku powoli staje się standardem.
Dlaczego regulamin platformy to za mało?
Sednem problemu nie jest brak jakiejkolwiek granicy wieku, bo ta formalnie istnieje. Na TikToku, Instagramie czy Facebooku konto może założyć osoba, która ukończyła 13 lat. Rzecz w tym, że nikt tego realnie nie sprawdza — wystarczy przy rejestracji podać zawyżoną datę urodzenia. Sama Komisja postawiła zresztą Mecie wstępny zarzut naruszenia aktu o usługach cyfrowych, wskazując, że mechanizmy odsiewające dzieci poniżej 13. roku życia na Facebooku i Instagramie są nieskuteczne, a według unijnych danych z tych platform korzysta nawet kilkanaście procent najmłodszych.
Egzekwowanie zamiast samego progu
Stąd nacisk nie tyle na sam próg wiekowy, ile na jego egzekwowanie. Komisja rozwija własną aplikację do weryfikacji wieku, opartą na tej samej technologii co budowany Europejski Portfel Tożsamości Cyfrowej. Chodzi o to, by użytkownik mógł potwierdzić, że jest pełnoletni lub przekroczył wymagany wiek, bez przekazywania platformie kompletu danych osobowych.
Podobną drogą idą już pojedyncze serwisy — od marca Discord wprowadził weryfikację wieku, żądając skanu dowodu lub twarzy. Trzeba jednak zauważyć, że dopóki narzędzie nie działa powszechnie, ciężar weryfikacji i tak spoczywa na samych platformach — a te, jak pokazuje sprawa Mety, nie kwapią się do inwestowania w mechanizmy, które ograniczyłyby im liczbę użytkowników.
Państwa nie czekają na Brukselę
Presja na Komisję rośnie głównie dlatego, że kolejne stolice wprowadzają własne przepisy — a im dłużej trwa impas, tym bardziej regulacje krajowe zaczynają się od siebie różnić. Francja forsuje granicę 15 lat, a jej parlament poparł przepisy zakazujące korzystania z sieci społecznościowych dzieciom poniżej tego wieku. Podobne rozwiązania rozważa lub wdraża kilkanaście państw, w tym Dania, która chce wymagać zgody rodziców dla osób poniżej 15. roku życia. Wielka Brytania, choć znajduje się poza Unią, także zapowiedziała przepisy wzorowane na australijskich.
Głos Parlamentu Europejskiego
Głos zabrał również Parlament Europejski. W listopadzie 2025 roku posłowie przyjęli — dużą większością, choć w formule niewiążącej — sprawozdanie, w którym zaproponowali ogólnounijny dostęp do mediów społecznościowych od 16. roku życia, z możliwością obniżenia tej granicy do 13 lat za zgodą rodziców. To wskazówka, w którą stronę może pójść przyszły projekt Komisji, choć trzeba przypomnieć, że rezolucja PE nie tworzy prawa, a jedynie wywiera nacisk polityczny.
Pomysł ambitny, ale grunt prawny jest grząski
Wydaje się, że kierunek jest przesądzony — presja państw członkowskich, Parlamentu i samej przewodniczącej jest na tyle spójna, że jakaś forma unijnego limitu wieku prędzej czy później się pojawi. Otwarte pozostaje jednak pytanie, na ile Unia w ogóle może narzucić jednolity próg.
Część prawników zwraca uwagę, że ochrona zdrowia publicznego to obszar, w którym Komisja może koordynować, ale niekoniecznie dyktować wspólne zasady wszystkim krajom. Do rozstrzygnięcia zostaje też, czy przepisy mają wprowadzać całkowity zakaz, czy raczej ograniczać wybrane, najbardziej uzależniające funkcje platform.
Uzależnienie od mediów społecznościowych rośnie, dlatego działania należy podjąć jak najszybciej
Argument o ochronie najmłodszych ma mocne podstawy — Rzecznik Praw Dziecka alarmuje, że uzależnienie od mediów społecznościowych dotyka już ośmiolatków, a badania pokazują, jak wielu nastolatków w sieci styka się z treściami i kontaktami, na które nie są gotowi. Sam pomysł państwowych ram dla platform nie jest zresztą nowy — od lat toczy się spór, czy lepsze są rządowe regulacje mediów społecznościowych, czy pozostawienie decyzji samym gigantom technologicznym.
Na razie wszystko zależy od kształtu propozycji, która — jeśli zapowiedzi się potwierdzą — powinna zostać przedstawiona w najbliższych miesiącach. Do tego czasu obowiązuje stan, który Komisja sama uznaje za niewystarczający: formalna granica 13 lat i weryfikacja, która w praktyce nie weryfikuje niczego.
