1. Bezprawnik -
  2. Społeczeństwo -
  3. Nowa opłata na wakacjach 2027. Tym razem zapłacą też ci, którzy jadą służbowo

Nowa opłata na wakacjach 2027. Tym razem zapłacą też ci, którzy jadą służbowo

Wakacyjny rachunek w Polsce potrafi urosnąć nie tylko przez ceny noclegów. W wielu miejscowościach do kwoty za pobyt dolicza się opłatę miejscową lub uzdrowiskową, a rząd szykuje zmiany, które podniosą jej limity i poszerzą krąg płacących. Najważniejsze: od 2027 r. ma zniknąć weryfikacja celu podróży, więc opłata może objąć też wyjazdy służbowe.

Ile kosztuje dziś opłata miejscowa i uzdrowiskowa?

W 2026 r. maksymalna opłata miejscowa wynosi 3,46 zł za dobę od osoby. Na obszarach ochrony uzdrowiskowej limit to 4,89 zł, a w samych uzdrowiskach opłata uzdrowiskowa sięga 6,67 zł za każdą rozpoczętą dobę. Obu tych opłat nie wolno łączyć, więc turysta płaci jedną z nich, zależnie od miejscowości. To rozróżnienie bywa źródłem sporów — głośny był przypadek turysty, który kłócił się o 4,8 zł z uzdrowiskiem, a sprawa dotarła aż do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Brzmi niegroźnie, dopóki nie przeliczy się tego na całą rodzinę i dłuższy pobyt. Czternastodniowy urlop czteroosobowej rodziny w Kołobrzegu to dodatkowe 373,52 zł. W Zakopanem, przy stawce 2 zł za dobę, ta sama rodzina dopłaci 112 zł. Przy stawce uzdrowiskowej na maksymalnym poziomie tydzień we dwoje to około 93 zł, a dwa tygodnie w czwórkę — już blisko 374 zł.

Co zmieni się od 2027 roku?

Projekt Ministerstwa Finansów zakłada podniesienie limitów do 3,56 zł, 5,03 zł i 6,86 zł za noc. Sama podwyżka stawek nie jest dramatyczna, ale to nie ona jest tu najważniejsza. Warto pamiętać, że opłata klimatyczna — jak potocznie nazywa się obie daniny — od lat rośnie niezależnie od inflacji.

Zniesienie weryfikacji celu podróży

Większą wagę ma planowane zniesienie weryfikacji celu podróży. Dziś opłatę pobiera się od osób przebywających w miejscowości dłużej niż dobę w celach turystycznych, wypoczynkowych lub szkoleniowych. Jeśli cel przestanie mieć znaczenie, opłata pojawi się także tam, gdzie dotąd nie była oczywistym kosztem — czyli przy noclegach służbowych. Dla firm wysyłających pracowników w teren to nowa pozycja w budżecie delegacji, obok takich kwestii jak nocleg w delegacji i jego rozliczanie wobec fiskusa.

Ułatwienia w projekcie

W projekcie znalazły się też ułatwienia. Pobyty dłuższe niż 30 dni mają być zwolnione z opłaty, a gminy zyskają prawo różnicowania stawek według długości pobytu, sezonu i kategorii obiektu.

Druga opłata na horyzoncie

Równolegle rozważana jest zupełnie nowa danina — opłata turystyczno-rekompensacyjna. Ma być powiązana ze zniżkami na lokalne atrakcje, a wpływy z niej miałyby zostać podzielone: 80 proc. trafiłoby do gmin, a 20 proc. do Polskiej Organizacji Turystycznej. Pomysł nie jest całkiem nowy — już wcześniej pojawiały się propozycje, by powstał centralny fundusz promocji turystyki zasilany pieniędzmi od turystów. Część turystów może na tym zyskać, jeśli zniżki okażą się realne. Ostateczny bilans zależy jednak od stawek i zasad ustalonych w konkretnej miejscowości, a tych jeszcze nie znamy.

Co z tego wynika dla turysty?

Opłata miejscowa i uzdrowiskowa nie jest kosztem ukrytym w przepisach — najczęściej dolicza ją obiekt noclegowy, a przy dłuższym pobycie suma potrafi wyraźnie urosnąć. Przed rezerwacją rozsądnie jest sprawdzić, czy dana miejscowość ją pobiera i w jakiej wysokości, bo różnica między 2 zł a stawką uzdrowiskową robi się odczuwalna już przy rodzinnym wyjeździe. Niektórzy prawnicy idą dalej i wskazują, że polskie miejscowości potrafią policzyć za oddychanie nawet 300 zł więcej, mimo że jakość powietrza bywa daleka od „uzdrowiskowej".

Jest też druga strona medalu: nieuiszczenie opłaty może skończyć się grzywną i odsetkami. Dla jednych będzie to drobna dopłata, dla innych realny ubytek w budżecie urlopu — zwłaszcza gdy w grę wchodzi uzdrowisko albo wyjazd całą rodziną.

Obserwuj nas w Google Discover
Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Najnowsze
Warte Uwagi