Pamiętacie Willę Karpatia? Właściciele znowu o sobie przypomnieli. W swoim stylu

Gorące tematy Technologie dołącz do dyskusji (28) 22.01.2018
Pamiętacie Willę Karpatia? Właściciele znowu o sobie przypomnieli. W swoim stylu

Udostępnij

Tomasz Laba

Historia, która w nowym roku rozgrzała internet do czerwoności, wcale nie umarła śmiercią naturalną. Mogłoby się wydawać, że dwa tygodnie po wybuchu afery z udziałem Willa Karpatia o całej sprawie nikt nie pamięta. Z takiego założenia zapewne wyszli właściciele pensjonatu, którzy zaczęli odgruzowywać pole bitwy. I znowu dźgnęli bestię prosto w oko.

W internecie dwa tygodnie to cała wieczność. Afery wybuchają równie często, jak opozycja płacze po kolejnych sondażach na korzyść PiS, aby następnego dnia nikt o nich już nie pamiętał. Taki mechanizm zadziałał również w przypadku kryzysu wizerunkowego Willa Karpatia, chociaż sama afera długo nie przestawała grzać użytkowników serwisu wykop.pl. W dużej mierze wynikało to z tego, że właściciele pensjonatu sami dolewali oliwy do ognia. Ostatecznie paliwo się wyczerpało, a o samej aferze zaczęto zapominać, zwłaszcza że na horyzoncie pojawił się Gościniec Graf w Karpaczu.

W międzyczasie internauci od czasu do czasu informowali o tym, że z Google znikają wystawiane przez nich negatywne komentarze na stronie pensjonatu. Nie powinno to jednak nikogo dziwić, mimo wszystko Google ma jakieś algorytmy weryfikujące komentarze. Z całą pewnością taka aktywność użytkowników mogła zostać przez niektóre z nich uznana za formę spamu. Niewykluczone również, że za moderowaniem tych wpisów w jakiś sposób stali sami właściciele. Być może zachęceni upływem czasu od afery, właściciele zgłosili swoje zastrzeżenia do nagrania, które zostało udostępnione na YouTube.

Willa Karpatia – cenzura materiałów z afery?

Chodzi oczywiście o słynne nagranie rozmowy między (najprawdopodobniej) właścicielami, która miała miejsce po pierwszych opublikowanych w sieci przeprosinach. Na nagraniu było wyraźnie słychać, że nikt nie poczuwa się do żadnej odpowiedzialności za całe zdarzenie. Rozmowę opublikowała Gazeta Bałtycka, a konsekwencją tego była eskalacja całego konfliktu. Teraz, niemal dwa tygodnie po opublikowaniu nagrania internauta, który powołał się na to nagranie w swoim znalezisku, podzielił się z innymi wykopowiczami wiadomością, którą otrzymał od serwisu. To standardowe powiadomienie o otrzymaniu skargi o naruszeniu prywatności. Takie samo zgłoszenie otrzymała również redakcja Gazety Bałtyckiej, która jako pierwsza udostępniła nagranie tej rozmowy. Jednocześnie dziennikarze zapewnili, że wszystko zostało zrobione w pełni legalnie, a same głosy słyszane na nagraniu nie są w 100% identyfikowalne. To powinno być przeszkodą nie do ominięcia, jeśli chodzi o usunięcie filmu z serwisu.

Z kronikarskiego obowiązku wypada w tym miejscu dodać, że ostatecznie głos zabrała kobieta, która nagłośniła zachowanie pensjonatu w sieci. Nie była zadowolona z formy przeprosin, które opublikowali właściciele. Nie podobało jej się to, że przeprosiny dotyczyły jedynie „skandalicznych wypowiedzi”, a nie wspomniano w żaden sposób o tym, że zdaniem kobiety, pracownicy willi zwyczajnie kłamali w swoich komentarzach na temat zachowania kobiety. Zapowiedziała również wystąpienie na drogę sądową, aby w ten sposób dochodzić zadośćuczynienia za zniesławienie.

Czy to oznacza, że właściciele nie wyciągnęli wniosków z całego zamieszania, jakie spowodowali zaledwie kilka dni temu? Czy Willa Karpatia przeprasza, aby następnego dnia robić coś zupełnie przeciwnego? Najbliższe dni z pewnością przyniosą odpowiedź na to pytanie.