Władza w ramach walki z terroryzmem sprawdzi rachunki drobnych przedsiębiorców podejrzewanych o korzystanie z pirackiego Windowsa

Gorące tematy Prywatność i bezpieczeństwo Technologie Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (212) 18.12.2020
Władza w ramach walki z terroryzmem sprawdzi rachunki drobnych przedsiębiorców podejrzewanych o korzystanie z pirackiego Windowsa

Patryk Słowik

Nowy pomysł Ministerstwa Finansów można porównać do wręczenia strzelby nadgorliwemu i ślepemu na jedno oko myśliwemu oraz poproszenia go o strzeżenie gajówki leżącej nieopodal szkoły podstawowej. Niby wszystko się zgadza, ale tragedia wisi w powietrzu. 

Powstanie System Informacji Finansowej. A przynajmniej dąży do tego Ministerstwo Finansów, które opublikowało projekt ustawy o – powiedzmy sobie szczerze, niezbyt oryginalny to tytuł – Systemie Informacji Finansowej.

Patryk Słowik – dwukrotny laureat nagrody Grand Press, prawnik, dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej, felietonista Bezprawnika

Władza sprawdzi twojego Windowsa

Będzie to… (tak, zgadliście… muszę się nad sobą zastanowić, bo zaczyna brakować mi słów; może jakiś słownik synonimów pod choinkę?) system służący gromadzeniu, przetwarzaniu i udostępnianiu informacji o otwartych i zamkniętych rachunkach (wejdą w to rachunki bankowe, rachunki w SKOK, rachunki płatnicze w innych podmiotach, rachunki papierów wartościowych oraz rachunki zbiorcze wraz z rachunkami pieniężnymi służącymi do ich obsługi), jak również o umowach o udostępnieniu skrytek sejfowych.

Ministerstwo Finansów przyznaje, że informacje z systemu będą wykorzystywane na potrzeby realizacji zadań ustawowych sądów, prokuratury, właściwych służb – policji, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Agencji Wywiadu, Służby Wywiadu Wojskowego, Żandarmerii Wojskowej, Straży Granicznej, Generalnego Inspektora Informacji Finansowej oraz Krajowej Administracji Skarbowej.

W skrócie i uproszczeniu chodzi o to, by łatwo lokalizować majątek osób podejrzewanych o ciężkie przestępstwa. Dziś ponoć ustalenie instytucji, w których rachunki posiada podmiot będący w zainteresowaniu służb w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa, zajmuje niekiedy kilka tygodni. A po utworzeniu nowego systemu wystarczy kilka minut.

Ministerstwo Finansów obudowuje PR-owo swoją propozycję wskazaniami, że chodzi o walkę z terroryzmem oraz praniem pieniędzy. Innymi słowy, urzędnicy mówią nam, że rzeczywiście powstanie rozwiązanie dające błyskawiczny i banalny dla urzędników w realizacji wgląd w nasze finanse, ale znajdzie ono zastosowanie tylko do osób podejrzewanych o najbardziej niecne spośród najbardziej niecnych uczynki.

Szkopuł w tym, że jeśli Ministerstwo Finansów coś twierdzi, to nie oznacza to przecież, że musi to być prawdą. Postanowiłem w związku z tym sprawdzić, w jakich sytuacjach organy państwa wykorzystają nowe uprawnienia. I zgodnie z projektowanym art. 24 pkt 3 w związku art. 2 ust. 1 pkt 2 ustawy uczynią to po wskazaniu operatorowi systemu o wykrycie jakiego „poważnego przestępstwa” chodzi. Czym zatem jest „poważne przestępstwo”? To, zgodnie z projektowanym art. 3 pkt 6 ustawy, „przestępstwo obejmujące co najmniej jeden z rodzajów działalności, o której mowa w załączniku I do Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/794 z dnia 11 maja 2016 r. w sprawie Agencji Unii Europejskiej ds. Współpracy Organów Ścigania (Europol), zastępującego i uchylającego decyzje Rady 2009/371/WSiSW, 2009/934/WSiSW, 2009/935/WSiSW, 2009/936/WSiSW i 2009/968/WSiSW (Dz. Urz. UE L 135 z 24.05.2016 r. str. 53)”.

Niewiele z tego wynika, ale wiadomo, że trzeba zajrzeć do załącznika do unijnego rozporządzenia. Zajrzałem. I teraz – uwaga, uwaga – podaję katalog „poważnych przestępstw”, których wykrywanie będzie wymagało skorzystania przez organy państwa z superbazy finansowej:

  • terroryzm,
  • przestępczość zorganizowana,
  • handel narkotykami,
  • działalność związana z praniem pieniędzy,
  • przestępstwa związane z substancjami jądrowymi i promieniotwórczymi,
  • przemyt imigrantów,
  • handel ludźmi,
  • przestępstwa związane z pojazdami silnikowymi,
  • zabójstwa oraz spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,
  • nielegalny obrót organami i tkankami ludzkimi,
  • uprowadzenie, bezprawne pozbawienie wolności i wzięcie zakładników,
  • rasizm i ksenofobia,
  • rozbój i kradzież rozbójnicza,
  • nielegalny handel dobrami kultury, w tym antykami i dziełami sztuki,
  • oszustwo i nadużycia finansowe,
  • przestępstwa przeciwko interesom finansowym Unii,
  • wykorzystywanie informacji wewnętrznych i manipulacja na rynku finansowym,
  • wymuszenie rozbójnicze,
  • podrabianie i piractwo produktów,
  • fałszowanie dokumentów urzędowych i obrót takimi dokumentami,
  • fałszowanie pieniądza i środków płatniczych,
  • przestępczość komputerowa,
  • korupcja,
  • nielegalny handel bronią, amunicją i materiałami wybuchowymi,
  • nielegalny obrót zagrożonymi gatunkami zwierząt,
  • nielegalny obrót zagrożonymi gatunkami i odmianami roślin,
  • przestępstwa przeciwko środowisku, w tym zanieczyszczenia pochodzące ze statków,
  • nielegalny obrót hormonami i innymi stymulatorami wzrostu,
  • niegodziwe traktowanie w celach seksualnych i wykorzystywanie seksualne, w tym materiały przedstawiające niegodziwe traktowanie dzieci oraz nagabywanie dzieci w celach seksualnych,
  • ludobójstwo, zbrodnie przeciw ludzkości oraz zbrodnie wojenne.

Uff, tyle! Oczywiście mamy w tym katalogu czyny ohydne, zasługujące na szczególne potępienie. Ale państwowi urzędnicy, funkcjonariusze i prokuratorzy będą mogli wykorzystać dobrodziejstwa Systemu Informacji Finansowej do walki np. z drobnym przedsiębiorcą podejrzewanym o korzystanie z pirackiego oprogramowania komputerowego. Być może uda się dopaść złoczyńcę, który „przekręcił” licznik w aucie. Nie ujdzie już płazem działalność kogoś sprzedającego starocie na bazarze.

I gdyby Ministerstwo Finansów wprost powiedziało, że chce mieć narzędzia do skutecznego ścigania każdego łamiącego prawo, to moglibyśmy się zastanawiać, czy nowe uprawnienia są potrzebne, czy nie. Ale po co od razu z kogoś, kto ściągnął piracki program do obróbki zdjęć, robić terrorystę lub właściciela pralni pieniędzy?

212 odpowiedzi na “Władza w ramach walki z terroryzmem sprawdzi rachunki drobnych przedsiębiorców podejrzewanych o korzystanie z pirackiego Windowsa”

  1. Jeśli w 2020/1, w dobie powszechnego i niedrogiego dostępu do oprogramowania (a także bardzo przystępnego oprogramowania open-source) ktoś prowadzi biznes na piratach to jest arcyjanuszem i nie powinien prowadzić biznesu.

    • Całkowicie się zgadzam, chociaż biorąc pod uwagę Twój „niedrogi dostęp do oprogramowania” wydawać by się mogło, że jedyne oprogramowanie jakie ostatnio kupiłeś to gra dla dziecka.

      • I to jakiś tańszy indyk, ewentualnie gra z przed paru lat na promocji.
        Inna sprawa, że oprogramowanie specjalistyczne wyceniane jest raczej pod rynki zachodnie, tak samo jak konsumenckie.

        • No ale to nie zmienia faktu, że jest dostępne i można je bez problemu dostać.

          Nie rozumiem, skąd w ludziach dalej to przekonanie, że kradzież oprogramowania to nic złego „skoro jest takie drogie”.

          Jakbyś widział firmę budowlaną, która zamiast kupować materiały kradnie je po nocach z magazynów to też byś tłumaczył, że to nie ich wina bo ‚cegły są wyceniane pod rynki zachodnie”?

          • Jest drobna różnica. Materiały by musiały zostać zabrane a zarazem zostać w tym magazynie oraz w razie jakichkolwiek problemów nie można zwrócić się do ich producenta.

        • Jeśli mięso w sklepie bio kosztuje 30 zł, a w biedrze 10 zł za 100g, a kogoś nie stać na to pierwsze, to nie kradnie go, tylko kupuje tańsze. Ludzie nauczyli się kraść oprogramowanie i nie widzą w tym nic złego. To jest czyjaś praca i czyjś produkt. Za drogie? Znajdź tańsze lub open source. A jak Cię nie stać to może komputery nie są dla Ciebie. Mam na swoim komputerze kilka programów, masę gier i jakoś żyję legalnie. Nie czuję, żebym wydał na to majątek. Nie muszę się bać o posądzenie o piractwo, do tego dostaje do wszystkiego aktualizacje bez kombinowania.

      • Czy 690 zł brutto za system operacyjny z licencja do użytku komercyjnego to dużo? Po rozliczeniu kosztów wychodzi 450 zł. I tu mowa o kupieniu jednego pudełka, biorąc w hurcie paczkę licencji wychodzi taniej. Subskrypcja office’a to 550 zł rocznie za 5 stanowisk, czyli mniej niż dycha brutto miesięcznie za stanowisko a w pakiecie jest jeszcze poczta i miejsce do przechowywania w onedrive. Profesjonalne programy dziś są dostępne praktycznie wyłącznie w modelu subskrypcyjnym. Adobe Creative Cloud dla firm to 70 euro netto za maksymalny pakiet lub 30 euro za pojedynczą aplikację, zwróci się po jednym zleceniu. Oprogramowanie od AutoDesk to już wyższy koszt, bo przy rozliczeniu miesięcznym to aż 2300zł brutto, ale znowu jest to coś, co w biurze projektowym zwróci się po jednym zleceniu. To już nie te czasy, że trzeba wydać kilkadziesiąt tysięcy na start na samo oprogramowanie, subskrypcje są bolesne dla użytkowników indywidualnych, ale mają bardzo niski próg wejścia dla użytkowników biznesowych.

        • Użytkownik indywidualny w zasadzie nie musi nawet nic kupować. Mi do prostej pracy wystarcza linux i reszta oprogramowania z tej działki, ktòre jest po prostu darmowe.

        • Mówiłeś o zakupie oprogramowania, a teraz piszesz o dzierżawie. To jednak są dwie, różne rzeczy. Zobacz na cenę pełnego pakietu Office – offline. Ale ja mówię o oprogramowaniu specjalistycznym, bo do grafiki, pisania tekstów i przeglądaniu sieci to wystarczy Linux i OpenSource.

          A to użycie komercyjne systemu operacyjnego – o jakim piszesz? Bo Win10 kompletnie nie nadaje się do takiej pracy. Musiałby być któryś z opcji serwer, ale to jednak nie 690 zł.

          • Mówiłeś o zakupie oprogramowania, a teraz piszesz o dzierżawie

            Mówiłem o dostępie do oprogramowania i nadal o nim mówię. Naprawdę uważasz że biuro architektoniczne składające się z trzech architektów czy rachunkowe zatrudniające 5 księgowych potrzebuje windows servera? Fotograf, który robi reportaże z wesel kupi macbooka i albo adobe cc albo final cuta i zaspokoi to wszystkie jego komputerowe potrzeby. Bo przecież w takich małych przedsiębiorców wymierzone są te przepisy, korporacje nie mają problemu z zakupem licencji na oprogramowanie, a ewentualne naruszenia wynikają z niewiedzy pracowników, którzy na pałę instalują ten sam freeware który mają w domu nie interesując się jak wygląda kwestia użytku biznesowego.

          • Tak, jak nie chce rano przychodząc do pracy zobaczyć uwalony system po przymusowej aktualizacji to musi mieć albo linuxa albo system server.

        • Office za 550 to jest na 5 stanowisk dla jednego użytkownika a nie pięciu, bo nie dopisałeś tego. Jak ktoś ma w firmie 4 pracowników to już wychodzi 2750 rocznie.

          • No przyznaję że risercz robiłem na szybkości, ale to niewiele zmienia, niecałe 60zł/mies/pracownika to nadal niewiele za narzędzie z którego korzysta cały czas.

          • Za jedno narzędzie, rzadko bywa, aby pracownik korzystał tylko z jednego. Jak podliczysz koszty kilku programów dla każdego pracownika, to wyjdzie całkiem spora comiesięczna danina.

          • Za 550 jest dla 5 użytkowników domowych. To o czym mówisz to wersja personal za 299 zł na rok, ale zmienili ilość urządzeń z 5 na 3. Oczywiście żadnej z nich zgodnie z licencją nie można wykorzystywać komercyjnie.

        • Bardzo dużo biorąc pod uwagę, że to zbagowany trojan. Kara śmierci powinna obowiązywać za samo jego promowanie. Ogólnie twórcy oprogramowania przyzwyczaili się do bezkarności i brania pieniążków. Czas z tym skończyć.

  2. Tak sie tylko zastanawiam – nie bijcie nie jestem prawnikiem i naprawdę tego nie wiem – czy używanie pirackiego Windowsa to „przestępczość komputerowa”, czy „podrabianie i piractwo produktów”?

  3. W pupie mam rząd i ich niedorzeczne czyny pod przykrywką szlachetnych pobudek by osiągnąć podły cel…

  4. Czy rząd myśli że ludzie którzy mają coś na sumieniu będą wtedy korzystać z Windows?
    Szybko przeniosą się na Linux a windows będzie używany tylko do grzecznych czynności.

  5. System SInF powinien nazywać się SIF co daje oczywiste skojarzenia. W „praworządnej” Polsce posłuży do trzymania wszystkich za twarz, a szczególnie wrogów pis.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *