Sąd w Kielcach potrafi przewidywać przyszłość i wyroki wydaje opierając się na fusach w herbacie

Państwo 14.01.2018
Sąd w Kielcach potrafi przewidywać przyszłość i wyroki wydaje opierając się na fusach w herbacie

Udostępnij

Krystian Matejko

11 stycznia 2018 Sąd Okręgowy w Kielcach ogłosił wyrok w sprawie przetargu na usługi komunikacji miejskiej w tym mieście. Okazało się, że jednak wygrał MPK Kielce, co dla wielu okazało się zaskoczeniem. Dlaczego? Bo zgodnie z logiką sądu w Kielcach, będzie można odrzucić ofertę każdego niewygodnego oferenta w przetargu w Polsce.

Zamówienie publiczne dotyczące wyboru przewoźnika komunikacji miejskiej na kolejne 10 lat w Kielcach jest epopeją. Przetargową epopeją. To postępowanie o zamówienie publiczne doczekało się nawet porównania. „Przetarg po kielecku”. I nie jest to porównanie pozytywne. Finał historii jest taki, że Kielce podpiszą umowę z lokalnym MPK Kielce, która była o 50 mln zł droższa. Firma, która przegrała sprawę zapowiedziała wniosek o wniesienie kasacji do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych. Za kilka lat może się okazać, że Kielce, oprócz droższego płacenia za komunikację miejską, będą musiały wypłacić odszkodowanie firmie pokrzywdzonej w tym przetargu.

Krótka historia przetargu

O całym przetargu pisałem w poprzednim artykule. Generalnie całe meritum sprawy przetargu ZTM Kielce polega na uznaniowym podejściu do oferty Wykonawcy, który zadeklarował się, że uruchomi bazę transportową w przeciągu 5 miesięcy od dnia podpisania umowy.

Oczywiście, owy termin 5 miesięcy był niejako wyszarpany od Zamawiającego na rozprawie przed KIO. Początkowo ZTM Kielce wpisało sztywny termin rozpoczęcia świadczenia usług komunikacji miejskiej przez wygraną firmę. Termin został ustalony na 01.01.2018. Firma startująca do przetargu, czyli Michalewski sp. z o.o. zaskarżyła zapisy wtedy obowiązujące, a po małej batalii został zasądzony 5 miesięczny termin od dnia podpisania umowy. Wspomniałem o batalii, gdyż Michalczewski sp z o.o. wnioskował o termin 6 miesięcy. Niemniej jednak, został zasądzony krótszy termin – 5 miesięcy, gdyż przedstawiciel ZTM Kielce na rozprawie przed KIO twierdził, że pół roku jest terminem zbyt długim i taką bazę transportową można uruchomić szybciej.

Następnie przetarg się otworzył i okazało się, że firma Michalczewski sp z o.o. jest na pierwszym miejscu, pokonując o 50 mln zł lokalne przedsiębiorstwo MPK Kielce. Wtedy też wydarzył się cud. Cud polegał na tym, że ZTM Kielce stwierdziło, że odrzuca ofertę Michalczewski sp z o.o. i wybiera droższą – MPK Kielce. Uzasadnieniem odrzucenia tańszej oferty było domniemanie, że firma Michalczewski sp z o.o. nie zdąży w terminie 5 miesięcy uruchomić bazy transportowej dla swoich autobusów. Stoi to w sprzeczności z zapewnieniami przedstawiciela ZTM Kielce na rozprawie przed KIO, który twierdził, że taki termin jest znacząco za długi.

Michalczewski sp z o.o. skorzystał z przysługującej mu ochrony prawnej i zaskarżył odrzucenie jego oferty do KIO. KIO podzieliło argumenty Michalczewski sp z o.o., i stwierdziło, że ZTM Kielce nie możne domniemywać i przewidywać przyszłości w postaci nie wybudowania bazy dla autobusów, jeżeli uczestnik przetargu zadeklarował, że w przeciągu 5 miesięcy od dnia podpisania umowy uruchomi bazę transportową. Zresztą. Sam Zamawiający opublikował załączniki do przetargu, w których można było zaznaczyć opcję pt. „będzie dysponować”. I sam wcześnie uważał, że termin 5-cio miesięczny jest jak najbardziej realny.

ZTM Kielce nie spodobał się wyrok KIO i zaskarżył go do sądu. Instytucją tą był Sąd Okręgowy w Kielcach. Niestety. Sąd Okręgowy w Kielcach orzekł na korzyść MPK Kielce. Okazało się, że wszystkie wyroki KIO, pierwszy nakazujący wpisanie 5 miesięcznego terminu na uruchomienie bazy transportowej do przetargu, drugi wyrok KIO – nakazujący przywrócenie oferty Michalczewski sp z o.o., dla Sądu Okręgowego w Kielcach są nic nie warte.

Triumf ZTM Kielce i MPK Kielce

Niestety nie posiadam jeszcze pisemnego uzasadnienia wyroku. Prawdopodobnie pojawi się w przeciągu miesiąca. Niemniej jednak samo uzasadnienie ustne było bardzo ciekawe. W tym względzie było ciekawe, gdyż trwało jedynie 8 minut. Z czego przez 5 minut były odczytywane przepisy. Faktyczny czas uzasadnienia, czyli meritum sprawy, trwało 3 minuty i było bardzo zdawkowe. Sąd po prostu stwierdził, że ZTM Kielce słusznie odrzucił ofertę firmy Michalczewski sp z o.o., gdyż ta … nie zdąży wybudować bazy transportowej w przeciągu 5 miesięcy od dnia podpisania umowy. Koniec.

Ciekawostką jest też fakt, że nie cały skład sędziowski był zgodny. Zdanie odrębne do wyroku złożył przewodniczący składu sędziowskiego. Niestety, arytmetyka przeważyła i stosunkiem 2 do 1, MPK Kielce uzyskał zamówienie publiczne i przez kolejne 10 lat będzie świadczyć usługi komunikacji miejskiej na terenie Kielc.

Zachowanie MPK Kielce

Tutaj chciałbym jeszcze wrócić do samego przetargu, ogłoszonego przez ZTM Kielce i zachowania lokalnego MPK. Ciężko nie odnieść wrażenia, że MPK Kielce było pewne wygrania tego postępowania o zamówienie publiczne. Pokazuje to pewien fakt, o którym chciałem wspomnieć w moim poprzednim tekście.

Mianowicie. W ogłoszeniu o zamówieniu publicznym na świadczenie usług komunikacji miejskiej w Kielcach był podany budżet. 601 475 342,59 zł netto. MPK Kielce złożyło ofertę, która przekraczała ten budżet o 25 mln zł. Budżet przetargu był podany do publicznej wiadomości, a i tak MPK Kielce przestrzeliło go o dużą kwotę. Przypominam, że oferta konkurencyjna była o 50 mln zł tańsza, mieściła się w budżecie, a sam Michalewski sp z o.o. musiał ponieść dodatkowe nakłady inwestycyjne na uruchomienie bazy transportowej, w odróżnieniu od MPK Kielce, które posiada swoją bazę transportową na miejscu i nie musi ponosić takich kosztów.

To oznacza, że mieszkańcy Kielc będą musieli dopłacić 25 mln złotych na rzecz MPK Kielce, które i tak wygrało przetarg przekraczając jego budżet. Oczywiście mówimy o usłudze, która ma trwać 10 lat, ale i tak, zgodnie z umową, miasto Kielce będzie musiało pokryć tą różnicę. Nie wiem, czy będzie to nowy kredyt, czy może część pieniędzy odbierze się innym ważnym dziedzinom miasta takim jak szkoły czy drogi? Po prostu. Ktoś z zewnątrz może powiedzieć, że MPK Kielce wiedząc o swojej pozycji, specjalnie przestrzeliło budżet, gdyż i tak wiedziało, że wygra ten przetarg, a pieniądze i tak się znajdą.

Powyższa teza ma swoje mocne podstawy, gdyż samo Miasto Kielce (podmiot, który wystawiał opinię, o tym, że Michalczewski sp z o.o. nie zdąży wybudować bazy transportowej w przeciągu 5 miesięcy, jednocześnie będąc udziałowcem konkurenta w przetargu) powiedziało wprost, że nie ma „woli politycznej”, by to Michalczewski wygrał przetarg, a decyzja o wyborze tego Wykonawcy w uznaniu prezydenta miasta Kielce, Wojciecha Lubawskiego, oznaczałoby „chaos komunikacyjny”.

Na uwagę zasługuje także fakt, że lokalny poseł Prawa i Sprawiedliwości, Bogdan Latosiński, będący od 1992 roku Przewodniczącym Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w MPK Kielce do czasu objęcia mandatu posła (2015), zapowiadał w Polskim Radiu Kielce, podjęcie interwencji u Mateusza Morawieckiego w sprawie tego przetargu. Oczywiście nie na rzecz firmy Michalczewski sp z o.o..

Co praktycznie oznacza wyrok w Kielcach

Tak naprawdę to wyrok Sądu Okręgowego w Kielcach jest wyrokiem ważnym, który może wstrząsnąć całym systemem zamówień publicznych w Polsce. Jest to wyrok bardzo niebezpieczny dla przyszłych przetargów, w których to będzie można odrzucić ofertę firmy na bazie przyszłościowych przesłanek, które wcale nie będą musiały się ziścić.

Wyrok ten pokazuje, że gdybanie o przyszłości, czy dany wykonawca coś zrobi, czy nie, może powodować odrzucenie jego oferty. Lokalny układ, który jest przeciwny wyborze konkretnej oferty w postępowaniu o zamówienie publiczne może przedstawiać wymyślone ekspertyzy, opinie prywatne, powoływać kolegów i przyjaciół na biegłych, i udowadniać bliżej nieokreśloną przyszłość, na podstawie której będzie można wykluczyć każdego niewygodnego wykonawcę w każdym przetargu.

Dokładnie tak jak się zadziało obecnie w Kielcach. Zgodnie z logiką ZTM Kielce oraz lokalnego Sądu Okręgowego, każdy inny startujący w przetargu musiał posiadać bazę transportową już wybudowaną na miejscu. Czyli startując do przetargu i nawet nie wiedząc o jego wynikach – czy się wygra, czy nie, każdy potencjalny zainteresowany musiał ponieść wydatki inwestycyjne na budowę bazy transportowej. ZTM Kielce cały czas stało na stanowisku, że wykonawca musi na dzień otwarcia ofert posiadać już bazę transportową. Jedyną firmą, którą taką bazę posiadało, był lokalny MPK Kielce. Warto pamiętać, że wszystkie inne kieleckie instytucje i biegli stali na stanowisku, odpytane przez MZK Kielce na potrzeby sprawy sądowej, że minimalny termin na uzyskanie odpowiednich pozwoleń na budowę czy inwestycje wynosi 5 miesięcy i jest to termin minimalny. W pewnym momencie nawet zaczęto mówić o terminie 8-miesięcznym.

Jak bardzo jest to argument nielogiczny, absurdalny, niemający oparcia w rzeczywistości pokazuje jeszcze jeden fakt. Zgodnie z logiką ZTM Kielce i Sądu Okręgowego w Kielcach (na podstawie oświadczeń Urzędu Miejskiego w Kielcach i powołanych biegłych) minimalny termin na uruchomienie bazy transportowej to okres powyżej 5 miesięcy oraz, że potencjalny Wykonawca musi dysponować taką bazą w terminie otwarcia ofert, uświadamia, że rozpoczęcie budowy bazy transportowej przez każdą inną firmę niż MPK Kielce, chcącą podejść do tego przetargu, musi się zacząć przed ogłoszeniem postępowania przetargowego. Już pokazuję. Początkowo przetarg ogłoszono 31.03.2017 roku, a otwarcie ofert było zaplanowane na 11.05.2017. Daje to około 1,5 miesiąca na złożenie oferty. Zgodnie z logiką miejscowych instytucji, Wykonawca w dniu 11.05.2017 powinien posiadać swoją bazę transportową, w pełni działającą, z odpowiednimi decyzjami administracyjnymi, które to Miasto Kielce wydaje w przeciągu 5-8 miesięcy. Logicznie podchodząc do tego absurdu, to Michalczewski sp. z o.o. musiał zacząć budować swoją bazę transportową, jednocześnie starając się o wszystkie pozwolenia, co najmniej pół roku przed samym ogłoszeniem przetargu przez ZTM Kielce w marcu 2017! Michalczewski sp z o.o. w okolicach października 2016 roku musiał się domyślić, że ZTM Kielce, kiedyś w przyszłości ogłosi przetarg i już wtedy musiał składać wnioski do urzędu o jakieś pozwolenia inwestycyjne, jednocześnie nie wiedząc, o jakie pozwolenia będzie chodzić w przyszłym przetargu.

Właśnie to jest niebezpieczne w wyroku Sądu Okręgowego w Kielcach. Teraz każda potencjalna firma będzie się obawiać odrzucenia swojej oferty na bazie przyszłościowych przesłanek. Każdy urząd, niezadowolony z pierwszego miejsca jakiejś firmy, będzie mógł podważyć oświadczenie woli o zamiarze zrealizowania usługi, budowy czy dostawy i odrzuci ofertę, argumentując, że firma w przyszłości nie podoła zadaniu. Ma już na tą okoliczność wyrok Sądu Okręgowego w Kielcach. Przykłady będzie można mnożyć. Przetarg budowlany. Wygrała firma, która zadeklarowała wybudowanie szkoły czy przychodni w terminie 24 miesięcy, a urząd stwierdzi, że firma tego nie zrobi i odrzuci ofertę, gdzie jednocześnie wygra lokalny, droższy kolega. Lokalna droga, autostrada? Firma nie zdąży. Dostawa sprzętu IT? Firma nie wywiąże się. Usługa sprzątania? Nie podołają!

Oczywiście, nie można zapomnieć, że w samym przetargu w Kielcach był zapisany wymóg oświadczenia o 5 miesięcznym terminie dostosowania bazy transportowej po podpisaniu umowy. Wymógł był, a potem został przez ZMT Kielce podważony wraz z Sądem Okręgowym. Podważyli w sądzie swoje własne zapisy specyfikacji i im się udało!

Ktoś kiedyś wspominał o lokalnych układach?

Patrząc na to całe zamieszanie z perspektywy obserwatora zewnętrznego, nie można nie zauważyć, że każda instytucja spoza Kielc wypowiadała się na korzyść firmy Michalczewski sp z o.o.. Wszystkie wyroki KIO, które odbywały się w Warszawie były na korzyść tej firmy. Pierwszy o wymogu wpisania 5 miesięcznego terminu. Drugi o podtrzymaniu oferty Michalczewski.

Natomiast lokalne urzędy, takie jak ZTM Kielce, Urząd Miejski w Kielcach, powołany biegły z Politechniki Świętokrzyskiej oraz, a jakże, lokalny Sąd Okręgowy byli po stronie ZTM Kielce i lokalnego MPK.

Niestety. Wyrok wydany przez Sąd Okręgowy w Kielcach jest bardzo kontrowersyjny. Kielczanie zapłacą więcej o 50 mln złotych, a także 25 mln (z tych 50 mln) będą musieli dopłacić, gdyż MPK przestrzeliło budżet. Sprawa jeszcze się nie kończy, bo zostało zapowiedziane wniesienie wniosku do Prezesa UZP o złażenie skargi kasacyjnej.

Osobiście uważam, że jest coś nie tak z tym wyrokiem sądu. Logika i merytoryczne argumenty były po stronie Michalczewski sp z o.o.. ZTM Kielce podważył zapisy swojej własnej specyfikacji, wykraczał w przyszłość oraz rozszerzał wymagania po terminie otwarcia ofert. Sąd Okręgowy w Kielcach podzielił te argumenty.

Ciężko mi powiedzieć, dlaczego tak się stało. Może właśnie jesteśmy świadkami pierwszego wyroku o charakterze politycznym w Polsce po reformie ustroju o sądach powszechnych? Na uwagę zasługuje fakt, że kilka dni przed wyrokiem został odwołany Prezes Sądu Okręgowego w Kielcach i powołany nowy. Obawy wielu ludzi, że nacechowane polityką wyroki sądów będą się zdarzać, właśnie tam, gdzie wymagana jest „wola polityczna”, mogą właśnie się ziszczać. I nie chodzi mi wcale o jakieś jazgoty, że opozycja będzie wsadzana do więzień. Czy raczej może chodzić o właśnie takie wyroki, gdzie lokalny „układzik polityczno-towarzyski” otrzymuje wyrok sądu po jego myśli, który przeczy logice i sensownej argumentacji? Nie mnie to oceniać …