Jest całkiem możliwe, że zakaz handlu w niedzielę potrwa od soboty do poniedziałku. Czy następny będzie zakaz handlu mięsem w piątek?

Gorące tematy Zakupy dołącz do dyskusji (411) 05.10.2018
Jest całkiem możliwe, że zakaz handlu w niedzielę potrwa od soboty do poniedziałku. Czy następny będzie zakaz handlu mięsem w piątek?

Udostępnij

Tomasz Laba

Początkowo zakaz handlu w niedzielę był traktowany jako żart, który nigdy w życiu się nie ziści. Niestety okazało się inaczej, a rządzący postanowili uszczęśliwić naród na siłę. Kiedy okazało się, że dziurawe prawo można obejść bez większego wysiłku, zaczęto pracę nad jego uszczelnieniem. Zakaz handlu w niedzielę ma być rozciągnięty od 22 w sobotę do 5 rano w poniedziałek.

Niestety wszystko wskazuje na to, że ten absurdalny pomysł ma ogromne szanse na wejście w życie. Początkowo sam zakaz handlu w niedzielę był traktowany dokładnie tak, jak powinien, czyli ponury żart. Niestety autorzy projektu, razem z rządzącymi postanowili na siłę uszczęśliwić naród. Tym samym od blisko pół roku każdy sobotni wieczór w sklepie sprawia wrażenie, jakby następnego dnia miał przyjść koniec świata. Natomiast pierwszym pytaniem większości ludzi w niedzielny poranek jest „czy dziś jest niedziela handlowa?”.

Oczywiście nasz ustawodawca już dawno wyzwolił się z ograniczeń zdrowego rozsądku i szybko okazało się, że nowe prawo jest dziurawe niczym szwajcarski ser. Pełne wyjątków czy nieostrych sformułowań sprawia, że obejść je jest niezwykle łatwo. Wystarczy przypomnieć chociażby przykład Galerii Metropolia w Gdańsku, czy niedawno wygraną przez Żabkę batalię sądową. Przykładów oczywiście jest więcej, o czym często informujemy również na łamach Bezprawnika. Niemniej jednak zakaz handlu w niedzielę dość mocno wpłynął na organizację niejednego gospodarstwa domowego. Oczywiście Solidarności to mało i wciąż usilnie walczą o to, aby niedzielny zakaz handlu uszczelnić.

Zakaz handlu w niedzielę rozszerzony także na sobotę?

Jednym z pomysłów jest rozszerzenie zakazu handlu także na soboty. Oczywiście nie chodzi o całą sobotę, a jedynie sobotni wieczór. Solidarność proponuje, aby zakaz handlu w niedzielę rozpoczynał się od 22 w sobotę, a kończył w poniedziałek o 5 rano. Związkowcy twierdzą, że zmiana zostanie praktycznie niezauważona, ponieważ o tej porze i tak mało kto robi zakupy. Otwarte sklepy w takich godzinach przyciągają ich zdaniem jedynie pijane i agresywne osoby. Brzmi absurdalnie, aczkolwiek propozycje padają na podatny grunt. Minister Rafalska powiedziała już, że część z propozycji Solidarności zostanie uwzględniona w nowelizacji ustawy o zakazie handlu w niedzielę.

Patrząc na to, jaki obrót przybierają sprawy związane z zakazem handlu w niedzielę, tylko kwestią czasu jest przegłosowanie ustawy o zakazie sprzedaży mięsa w piątek. Pomysł równie absurdalny, jak nowelizowany wkrótce zakaz i właśnie dlatego bardzo możliwy do wprowadzenia.

411 odpowiedzi na “Jest całkiem możliwe, że zakaz handlu w niedzielę potrwa od soboty do poniedziałku. Czy następny będzie zakaz handlu mięsem w piątek?”

      • Ktoś w tym sklepie pracować musi. A ci co się uczyli, lub nie uczyli – w tym sklepie jednak kupują, więc z kolei ci, co pracować w niedzielę muszą, zapier@alają by pan Despacito mógł leżeć cały dzień przy TV z piwem kupionym właśnie w niedzielę. Kup sobie to piwo w sobotę, albo w piątek i daj innym poleżeć.
        Nie bądź samolubnym wieprzem…

          • Stacja paliw to miejsce nieco szczególne. Tak jak szpital, straż pożarna, policja, czy pogotowie gazowe. Kupowanie pierogów, wacików, brukselki czy podpasek nie musi odbywać się w niedzielę. Nikt raczej nie umrze, nie spłonie, nie wyskoczy oknem i nie wyleci w powietrze z powodu braku ryżu w szafce, lub smalcu w lodówce w niedzielę. Chyba że jest upośledzony umysłowo, albo nie potrafi zorganizować sobie tygodnia, w sensie potrzebnych artykułów.
            Poza tym wielu „niedzielnych klientów” to tak naprawdę włóczący się bez celu malkontenci, którzy zamiast zabrać rodzinę na spacer po lesie, czy na rowery za miasto – włóczą się po sklepach i galeriach, jak zombie po cmentarzu.

          • Apteka Owieczko. Sorry że zapytam – naprawdę nie masz zapasu takiego artykułu w domu na wypadek „W”?

          • Nie zawsze posiadam podpaski czy tampony w domu, w torebce gdy jestem poza domem. Nie zawsze miesiączka pojawia się w zaplanowanym terminie, ponieważ jest to proces fizjologiczny, na który wpływ ma bardzo wiele czynników. Poza tym nie zawsze ma się wystarczającą ilość.

          • Oczywista sprawa, ale przecież właśnie dlatego dobrze jest mieć mały zapas na podorędziu. Ja tak mam z czekoladą, i możesz mi wierzyć – kiedy nie mam jej w szafce, gdy dopadnie mnie głód czekoladowy – świadomość tego, jest gorsza niż PMSy :)
            Tak na serio: Jest taka polska maść. Tania, skuteczna i rewelacyjna w działaniu. Nazywa się „Alantan Plus” Mam ją zawsze w domowej apteczce. Właśnie dlatego, że nigdy nie przewidzisz, kiedy się skaleczysz, odparzysz, poparzysz itd. Nie lecę do apteki, kiedy mleko się już rozlało, choćby z tego względu, że rozlewa się przeważnie w dni wolne od pracy. Pozdrawiam.

          • Dobrze jest mieć zawsze samochód zatankowany do pełna. Zawsze, bo (parafrazując) nikt raczej nie umrze, nie spłonie, nie wyskoczy oknem i nie wyleci w
            powietrze z powodu benzyny w
            niedzielę. Chyba że jest upośledzony umysłowo, albo nie potrafi
            zorganizować sobie tygodnia, w sensie potrzebnych artykułów.

            Od dzisiaj będę w każdej torebce i w domu trzymać paczkę tamponów/podpasek.

          • I masz – niemal na każdym osiedlu jest mały sklepik, w którym pracuje właściciel i ma otwarte w niedzielę.

          • dlaczego kelner musi pracować a sprzedawca nie? zamknijmy wszystko! niech wszystko działa tylko w dni powszednie od 8 do 16 i tyle, niech każdy leży! i niech każdy musi brać urlop by iść do jakiegokolwiek urzędu lub lekarza, zdecydowanie lepiej pracować w weekend i poleżeć sobie w środę na przykład

          • Różnica jest oczywista. Niemniej czy korzystanie z restauracji w niedziele i święta jest czymś niezbędnym do funkcjonowania?

          • Tak jak osobiście nie trawię łażenia po sklepach w dowolnym dniu tygodnia tak narzucanie komuś miłości do czegokolwiek jest jeszcze gorsze. Jeśli ktoś akurat lubił chodzenie po sklepach to jego sprawa i miał do tego prawo i nic mnie, ani Tobie do tego.

          • Oczywiście że tak. Tyle że patrząc na zagadnienie nie tylko z punktu widzenia czubka własnego nosa, należy wziąć pod uwagę fakt, że uprawianie owej miłości – czyli włóczenia się po sklepach w niedzielę pociąga za sobą konieczność tkwienia w tym sklepie obsługi. Jak to się więc ma do owej miłości narzucanej innym? Zmuszamy kogoś do czegoś, czy nie zmuszamy?
            Kij ma zawsze dwa końce przyjacielu. Zapomniałeś o tym?

          • Wydaje mi się, że obsługa otrzymuje wynagrodzenie za znoszenie obecności klientów. Nie widzę w tym nic niesprawiedliwego, zwłaszcza że tą kalkę można odnieść do każdego zawodu. Czemu więc kierowca, kelner czy pracownik produkcyjny może naginać w niedziele, a kasjer – nie?

            Jeśli kasjer z Lidla jest „zmuszany” do obecności, to co mają powiedzieć przedstawiciele innych zawodów?

          • No, z tym uogólnianiem jakie to nieogary robią zakupy w niedziele, to ja bym uważał. Jest masa ludzi, którzy pracują do późna/dużo podróżują albo np. mają rozmijające się grafiki z współmałżonkiem i nie mają zbyt wielu możliwości, żeby wspólnie wyskoczyć do marketu na większe zakupy. Znam też takich, którzy specjalnie chodzą późno na zakupy, bo np. nie lubią stać w kolejkach, ani się przepychać.

            Druga rzecz: nawet jeśli ktoś jest nieogarnięty albo jest fanem łażenia po galeriach – co w tym złego? Niech sobie będzie. Nic nam do tego, jak często ktoś chodzi na spacer, a zamykanie mu sklepu niekoniecznie go do tego przekona.

            Trzecia sprawa: byłem jakiś czas temu na zakupach w sobotę przed wolną od handlu niedzielą. Pandemonium. Ludzie z koszykami napchanymi po sufit, biegające i ryczące dzieciaki, dziesiątki ludzi w pobliżu gadających przez telefon, jakieś afery z brakiem kodu kreskowego (no bo kiedy, jak nie na pełnym sklepie), awarią terminala, itd. Tak sobie pomyślałem, że zawężając okienko, kiedy można zrobić zakupy, powoduje się, że jeszcze więcej roboty mają ci uciśnieni kasjerzy. Ale nic to – zróbcie jeszcze wolne od handlu soboty, piątki i czwartki. Na pewno rodziny będą miały więcej czasu dla siebie i masowo ruszą na spacery.

          • Praca w niedzielę powinna odbywać się na zasadzie dobrowolności – o to mi chodzi. Pracownik zarabiający przykładowo: netto 2200zł bez niedziel, z niedzielami zarabia 3400zł. Miałby wolny wybór. Wilk syty i owca cała. W przeciwnym wypadku podział zawsze będzie fifty/fifty. Czy to w handlu, polityce czy skrobankach wykonywanych po kryjomu.
            Przymus żadnej kategorii nigdy nie był złotym środkiem, i nigdy nie będzie. Człowiek musi mieć wybór.

          • No, to jest rzeczywiście pomysł, tyle że po części to chyba już wcześniej tak wyglądało – w sensie, że praca w niedziele albo owocuje większym siankiem, albo dniem urlopu do wybrania – jakąś tam korzyścią w każdym razie. Może niedużą, ale nie sądzę, że to państwo powinno regulować ustawą.

        • To jest ingerencja w prywatny biznes i wolności obywatelską z drugiej strony czy strażak płacze że musi isc do pracy podobnie policjant, pielęgniarka, ratownik medyczny a nawet tak jak ja bo pracuje w systemie 4-brygadowym, nie ma nakazu pracy w Polsce do tego jak się nie podoba w markecie każdy ma prawo zmienić prace, zawód. Ja zagłosuję w wyborach na partię która to zmieni lub gdy zrobią wszystkimi wolne w niedzielę, a solidarności to porażka dlaczego tylko handlówką się interesują bo atakowanie ich ma przyzwolenie PiS za nieudany podatek od sklepów wielkogabarytowych ?

          • Strażak czy policjant nue są w pracy tylko na służbie więc tak czy siak czas pracy mają nienormowany. Tego nie porównasz.

          • Przychodzą co dzień do pracy, dostają za to wynagrodzenie. To jest praca, służba jest nieodpłatna.

          • To jest służba. Policji nie obejmuje Kodeks Pracy (jedynie część związana z rodzicielstwem) a Ustawa o Policji.

          • To są tylko przykłady grup społecznych które pracują w niedziele również kontrolerzy kontrolujący przestrzeganie zakazu muszą iść w niedzielę do pracy. Ja może w ciaci 5 lat zrobiłem zakupu w niedzielę 10 razy najczęściej przed świętami, mi raczej chodzi o to że lansuje się nową grupę spolspołe która według związków jest ciemiężona i wykorzystywana za chwilę kasjerki z marketów będą żądać emerytury od 45 lat i później jak rzesza górników będą dalej pracować za najniższą krajową. Jeżeli tworzy się jakieś udogodnienia to dla wszystkich jest bardzo proste rozwiązanie wszystkie niedziele wolne dla tych gdzie techniczne praca w niedziele nie jest konieczna a dla reszty +300% i wtedy kto by chciał zarobić by zarobił a kto by chciał miał by wolne pracodawca by również miał do wyboru jest konieczna praca w niedziele ludzi by zwerbował a jak nie ludzie by odpoczeli proste rozwiązanie co nie?

          • Łatwo jest mówić jak wydać pieniądze z budżetu, ale żeby je wydać trzeba je najpierw MIEĆ. Powiedz to, co przemilczałes w swoim poście: żeby podwyższyć pensje mundurowym za niedziele, trzeba podwyższyć podatki.

          • Jesteś w błędzie ja jestem przeciwnikiem uprzywilejowanych, i chodziło mi o rozwiązanie bardziej dla ludzi i to większej ilości ludzi niż tylko pracownicy marketów ponieważ sprzątaczka która musi iść w niedzielę do pracy bardzo się ucieszy jak dostanie 300% do dniówki podobne inni pracownicy choćby facet który wytapia rudę żelaza i stoi przy wielkim piecu, zrozum że jestem rozwiązaniem dla wszystkich a nie tylko dla jednej grupy społecznej

          • Nie no taka podwyżka pensji jak najbardziej spoko, zgadzam się. Ale to że jedna grupa walczy o prawa dla siebie, to nie jest uprzywilejowanie. Niektóre grupy mają własne ZZ, a dlaczego pracownicy sklepów mają się bawić w Mesjaszy i walczyć o podwyżki dla innych.
            Natomiast mundurowi tak jak wyżej wspomniano, to inny przypadek. U nich podwyżki musiałyby prowadzić do podwyżki podatków, no bo kto im płaci-państwo. A gdyby pozostawić ich pensje bez zmian, a podwyższyć innym grupom za niedziele-to do policji będą iść coraz większe miernoty, nikt nie chce się narażać za psie pieniądze.

          • Nie podchodzę do tego zagadnienia politycznie, lecz oceniam z własnego punktu widzenia. Nie robię zakupów w niedzielę, bo sklepy są wtedy zamknięte i nie jest to dla mnie, naprawdę żaden problem.

          • zakupów w niedzielę nie robisz. OK. Ale oczywiście do kina, teatru, muezum albo restauracji juz chcesz iść? A dlaczego? Tacy pracownicy juz nie mogą mieć wolnej niedzieli?

            Tak to właśnie wygląda, jak się patrzy tylko na siebie, a innych ma się gdzieś.

          • Dziwaczne wnioski wyciągasz z moich opinii. Gdybyś czytał uważnie ten wątek zrozumiałbyś co mam na myśli, a to co masz „gdzieś”, – faktycznie, w ogóle mnie nie interesuje.

    • Mam wielu znajomych którzy pracowali w sklepie i akurat co sobie chwalili to to że zwykle pracowali 2 niedziele w miesiącu, a w zamian mieli wolne w środku tygodnia, dzięki czemu bez kolejek w czasie gdy inni pracowali, robili zakupy, czy załatwiali sprawy w urzędzie. Teraz już im się to skończyło.

      • Jak ja nie lubię ludzi który wymyślają różne rzeczy żeby poprzeć swoje nie do rzeczne wypowiedzi
        Czas pracy jest rozliczany tygodniowo 40h na tydzień to oznacza że w tym okresie kiedy są nadal 2 tygodnia z handlem w niedziele twoi znajomi nie mogą być niezadowolony bo zwyczajnie nadal mają wolne dni w przeciągu tygodnia tych z niedzielą handlującą.
        Dodatkowo człowiek pracujący w sobotę, wszystkie są handlujące, musi mieć dzień wolny w zwykli dniu pracy ..dlaczego..domyśl się samemu
        Podstawowe pytanie dlaczego KLAMIESZ?

          • Nie rozumiem tego. Kiedyś pracowałem na Service Desku, który operował 7 dni w tygodniu i też dzięki temu, że były zmiany w weekend miałem wolne w środku tygodnia, dzięki czemu tak jak u znajomych Łukasza łatwiej załatwiało mi się sprawy urzędowe, pocztę, ewentualnie zakupy itp. Obecnie ludzie, którzy pracowali w sklepach w weekendy mają pewnie conajwyżej jedną zmianę weekendową i mniej czasu w tygodniu.

          • No, do skarbówki, szkoły dziecka, ZUS, UM czy nawet na badania raczej w niedziele nie pójdą, ale przecież mogą chodzić na spacery i grać w Chińczyka z dziećmi, nie? A jak się w dupach poprzewraca i np. się zachce list odebrać, czy być w domu na spisywaniu licznika, to urlop wypisać i modlić się, żeby się szef zgodził. No, trudno nie być fanem tak praktycznego rozwiązania. Spacer w niedzielę ist krieg.

        • No ale gdzie niby napisał nieprawdę? Sam tak miałem. Pracowaliśmy w różne dni i czasami wypadało to w niedziele, siłą rzeczy. Studenci zaoczni nieraz stawali na głowie, żeby w ten dzień móc być na uczelni i oddawali to w inny dzień, np. środę. Wolny dzień w tzw. tygodniu to super opcja – przed południem nigdzie nie ma tłoku, czynne urzędy, brak telefonów (bo znajomi i rodzina przeważnie pracują), przejezdne ulice.

  1. Ja uważam, że zakaz handlu w niedziel jest bardzo dobry, a dlatego, że polacy to kombinatorzy, wyzyskiwacze to zakaz mógłby obowiązywać od 22 w sobotę do 5 rano w poniedziałek. Bo ci co mieli mieć wolne niedzielę siedzą do późna w pracy w sobotę i wczesnym rankiem w poniedziałek zaczynają bo wg polskich biznesmenów mieli by za dużo wolnego więc trzeba ich na Maxa wykorzystać kiedy się da…

      • Jest masa otwartych Żabek i sklepów, które obchodzą zakaz więc jeśli nie jesteś na tyle ogarniety, aby zrozumieć że niedziela następuje po sobocie i nie wyrabiasz ze zrobieniem zakupów, to masz wciąż gdzie iść.

        • Widzisz np chcę iść napić się kawy w pobliskim małym centrum handlowym, ale nie mogę bo to zamknięte a całego centrum nie opłaca otwierać się dla kawiarni. Do centrum miasta nie chce mi się jechać tramwajem bonza daleko na głupią kawę.

          • W domu się napij, taniej ci wyjdzie :)
            Chcesz przepis na kawę po kapitańsku? Moja ulubiona – i w żadnej kawiarni takiej nie dostaniesz. Jest wyborna. Zaręczam.

          • To albo jak w komentarzu wyżej albo idź do takiej kawiarni, która jest prowadzona osobiście przez właściciela lub franczyza. Rynek szybko zapełni tą lukę, a jeśli powstanie więcej małych lokali w miejsce tych masowych, to i lepiej.

          • Tylko że rynek wymaga lokalu, a kawiarnia w centrum handlowym lokal ma zapewniony, tylko nikt nie będzie centrum otwierał dla kawiarni

          • Kawiarnia ma tam lokal zapewniony, gdzie go wynajmie. Obojętnie czy w centrum handlowym, czy na mieście. Nie widzę problemu.

          • No, jeśli masz kawiarnię na franczyzie a więc prawo do otwierania jej co niedzielę, a mimo to byś otwierał co drugą, to nie wróżyłbym ci utrzymania się na rynku.

          • Acha. A jak sa już na rynku kawiarnie i dobrze przędą, ale w niedzielę są zamknięte, to jak ja odpalę swoją i będę otwierał w każdą niedzielę, to nadrobię dystans? Czy może jednak nieopłacalny biznes?

          • Otwórz to się przekonasz. W dzisiejszych czasach można zarobić nawet na publikowaniu głupawych wideo na Yt.

      • Co wy macie z tymi komunistami Lukas i podobni tobie dyskutanci? Marksa i Engelsa nałożono wam na siłę do głowy? I dzieła zebrane Lenina na dokładkę kazali wykuć na blachę, czy jak, bo już nie wiem…

          • Ta centralna regulacja występuje na całym niemal świecie. W tym także w UE, oraz w uważanych za kolebkę demokracji Stanach Zjednoczonych, gdzie prawo stanowe w odniesieniu do handlu niedzielnego, stoi wyżej od federalnego – choć niektórzy na tym forum twierdzą coś całkiem odwrotnego.

          • Prawda, jednak w tym przypadku w moim subiektywnym odczuciu wykracza za daleko. Nie jestem zwolennikiem zostawienia wszystkiego samemu sobie, ale nie lubię też nadmiernego kontrolowania.

    • Dokładnie tak, proponowałbym wolną od handlu niedzielę zaczynać już we wtorek, od 11, żeby Polacy nie oszukiwali i nie oczekiwali od pracowników pracy.

  2. Myślę że porwę serca Polaków, jeśli zaproponuję zakaz handlu cały tydzień.
    A żeby nie dało się tego obejść to zakaz pracy w ogóle.
    A co! Nie będą pluć nam w twarz.

  3. Jak kończę pracę w sobotę o 23 to ni cholery nie zrobię zakupów po pracy bo zakaz handlu. Nawet głupiego piwa nie kupię bo mi zamkną sklep przed wyjściem z roboty. To prawo jest zupełnie bezsensowne. Uszczęśliwianie na siłę.

    • Miałem podobny dylemat. Ale ów dylemat nie przekształcił się w problem, bo rzeczone piwo kupuję sobie w tygodniu, albo w sobotę i trzymam w lodówce, albo w szafce kuchennej. Podobnie jest z innymi artykułami. Naprawdę nie wiem w czym problem.
      Czemu nie zrzędzicie, że nie można w niedzielę zarejestrować samochodu, nadać paczki na poczcie, czy też odebrać dowodu osobistego w UM? Bo urzędy mają tego dnia wolne – EUREKA! W czym sprzedawca/kasjer/magazynier jest gorszy od urzędasa?

      • Jakbym odbierał dowód co tydzień, to prawdopodobnie bardzo bym narzekał, ze nie moge go odebrac w weekend.
        A paczke moge nadac w niedziele, bo sa urzedy pocztowe w galeriach handlowych.

        • To były przykłady. Równie dobrymi mogą być: niedzielna wizyta u szewca, w serwisie elektronarzędzi marki Hitachi, albo wizyta u dentysty w celu wypolerowania ząbków przed randką z koleżanką z pracy…

          • Jak będą klienci na usługi szewskie, narzędzia Hitachi i dentystę w niedzielę, to i usługi będą dostępne. Każdy z nich sam może zadecydować czy pracuje w niedzielę czy nie.
            Problem niedziel wolnych dla pracowników można było rozwiązać w inny sposób (podobnie jak i nieszczęsne 500+) jednak to by nie było tak nośnie politycznie.

          • Ano właśnie. Każdy z nich może decydować, czy pracować w niedzielę, czy nie. Ludzie zatrudniani w sklepach, raczej nie mają takiego wyboru. Jedyną alternatywą jest zwolnienie się. Tyle że to niczego nie rozwiązuje.

          • Ludzie zatrudniani przez szewców i w serwisie Hitachi też nie mieliby tego wyboru. Nie można pracowników porównywać do właścicieli czy ludzi prowadzących działalność.
            A możliwość zwolnienia się jest jakimś wyborem. A w obecnych czasach wcale nie takim najgorszym.

          • Właśnie rozwiązuje. Uświadamia, że praca to kompromis – coś poświęcasz i dostajesz za to kasę. Jak ktoś nie chce pracować w niedziele, bo cośtam (religia, tropienie żbików w lesie, itd.), to niech sobie znajdzie robotę tam, gdzie tego nie ma – wydaje mi się, że jest masa takich miejsc.

      • A czym od sprzedawca/kasjer/magazynier jest lepszy od kelnerki/kelnera, kucharza/kucharki, kasjera w muzeum/kinie, pracownika sklepu z dewocjonaliami itd.?

          • Nie napisałeś. Pytałeś jednak czym jest lepszy urzędnik od pracownika handlu. Nie jest niczym, wiec ma wolne niedziele. Ale skoro innych branży to nie dotyczy to wychodzi na to, że wg ustawodawcy (i Solidarności) pracownik handlu jest lepszy od np. pracownika gastronomi czy pracowników kin, muzeów itd., ponieważ ci muszą pracować w niedziele.

      • a ja właśnie uważam, że wszystko powinno być czynne cały tydzień, przychodzie i urzędy również, co do za porządki, że musisz brać urlop wypoczynkowy by najpierw złożyć wniosek, a później odebrać jakiś kawał makulatury?

        • To musiałbyś odpowiednio podwyższyć podatki, by zapłacić za dod godziny urzędnikom. I tak wiele z nich jest kiepsko opłacanych a prawo nakłada na nich kupę zbędnej, papierkowej roboty. Mówię to po swoich doświadczeniach na stażu.

          • no właśnie, może lepiej uporządkować papierologię po prostu? i mimo zwiekszenia czasu pracy urzędów zmniejszyć liczbę etatów
            oczywiście jako państwa nie stać nas na tak gwałtowny wzrost bezrobocia, więc to się nie uda

          • Nie będę się wypowiadał za wszystkie urzędy, ale akurat w tym co byłem, zmniejszenie etatów totalnie zakorkowałoby pracę. Za to zmniejszenie papierkowej roboty oczywiście. Np. przez internet powinno się móc wybierać większość standardowych zaświadczeń, a nawet więcej- w urzędach możnaby ustawić automaty które by takie drukowały. Np. w skarbówce zaśw o dochodach, logujesz się epuapem i drukujesz bez ingerencji urzędnika.
            Już nie mówiąc o metrach akt, które trzeba kserować, zamiast je dać do pdfa i przeglądać na kompie.

          • Poza podniesieniem podatków można jeszcze inaczej zarządzać tym co obecnie jest w portfelu państwa.

          • Można ale z czegoś trzeba zabrać. Poza tym jeśli by się chciało trzymać urzędników całej adm. rządowej w robocie w weekendy, to samą relokacją środków już dostępnych w budżecie nie dałoby się tego pokryć.

          • Dlaczego trzymać wszystkich w robocie w weekend. Mamy teraz X urzędników obsługujących Y ludzi. Ani X, ani Y się nie zmieni jeśli by pracowali w weekendy. Jeżeli za pracę w weekend jest oddawany dzień wolny w tygodniu to koszt takiej pracy pozostaje bez zmian.

      • I tutaj się zgodzę z Tobą w 100%. Bardzo brakuje urzędów czynnych w weekend gdzie takie sprawy by się dało załatwić bez kombinowania w pracy, urywania się, biegania na przerwach itp.

        • Urzędnik też chce mieć coś od życia. To bardziej kwestia zwiększenia usług dostępnych online i wydłużenia pracy urzędów na tygodniu-ale znowu: albo za cenę zatrudnienia dodatkowych kadr, albo redukcji papierologii, którą już teraz muszą wykonywać.

          • Online i tym samym redukcja papierkologii to rzeczywiście odpowiedni kierunek. Co do pracy urzędnika to nie mam zamiaru go trzymać 24×7 w robocie. Po prostu część urzędników by mogła mieć pracę w weekend, za to wolne w tygodniu, oczywiście nie w każdy weekend (chyba, że ktoś chce).

  4. To ze bedzie niezauwazane bo przyciaga tylko agresywne i pijane osoby to jest absurd. Sklepy sa otwarte wlasnie DLA TAKICH OSOB w tych godzinach. Skoro oplaca sie dla nich miec otwarty sklep to znaczy ze nie jest to niezauwazalne i sklepy chca ich obslugiwac bo im sie oplaca. Inaczej by sklep byl zamkniety w tych godzinach.

  5. aha czyli jak wracam z pracy na 3 zmianę (kończę po 22) to sobie nic nie kupię, tak?
    i z automatu jestem wtedy osobą pijaną i agresywną? no w sumie tak, bo mam coraz większą ochotę przywalić ustawodawcom w łeb…

          • Może ty lubisz, kiedy ci coś zabierają ale ja nie. To że bez czegoś sobie poradzę, nie znaczy że masz prawo mi to odebrać – to typowo socjalistyczne myślenie.

        • Ojj to jest problem życiowy – cały tydzień w pracy od 6 do 22 i tylko niedziela była na zakupy. Pozostaje zmienić pracę skoro ten sam argument powtarzają przeciwnicy zakazu w stosunku do sprzedawców, którzy teraz wreszcie mają wolne.

          • Mój argument jest taki, że ów zakaz nikomu nie pomaga, a jedynie ogranicza moją swobodę decydowania, kiedy chcę pracować, a kiedy iść na zakupy i gdzie:)

          • No i fajnie. Komuś zwiększono swobody, komuś zmniejszono. Już nie mówiąc o tym, że nadal masz otwarte pisiont Żabek, więc nadal możesz iść na zakupy. Chyba że szedłeś do galerii tak się powłóczyć-no to to możesz uskutecznić choćby w parku.

          • Pracownikom. A tobie jej istotnie nie zmniejszono z racji tego, że nadal masz kupę miejsc, gdzie możesz to samo kupić, o ile rzeczywiście chodzisz coś kupić, j/w.

          • kiedyś jako pracownik mogłem wybrać w grafiku, w jaki dzień chcę wolne, dziś mam je (tak jak wszyscy inni) w niedzielę – gdzie tu większa swoboda?

          • To ty mogłeś wybrać, ciesz się. Pracownicy w gastro czy na kasie mają takie dni, kiedy jest oblężenie klientów i po prostu trzeba być.

    • To nie wiedziałeś że będziesz pracować na 3 zmianie?
      Zacznij od walenia głową o ścianie jeśli nie potrafisz sobie zorganizować zaopatrzenie 1-2 dni do przodu :D
      W razie wojny czy podobnego śmierć głodowa murowana … ciebie nie żal ale rodziny (o ile takową posiadasz :D)

        • Dywersantów i szabrowników w czasie wojny rozstrzeliwuje się w pierwszej kolejności.
          Koniokradów nawet w czasie pokoju, z niewielką różnicą sposobu ukarania – wieszając na najbliższej gałęzi.
          Kuna, co ty tam palisz dzisiaj?…

          • Niczego nie popieram. Po prostu uważam że człowiek to nie robot i nie ma wpisane w program: Zapier@alać do usranej śmierci – najlepiej za pół darmo. Żeby było jasne – nie pracuję w żadnym sklepie i nie mam sklepu, w którym pracują na mnie inni.

          • A ja pracowałem w sklepach, a teraz w nich kupuję i uważam że zakaz handlu przyniesie więcej szkody niż pożytku, redukując zarobki pracowników, możliwość wyboru i wygodę klientów

          • Nie zredukuje żadnych zarobków. Spokojna twoja rozczochrana. Inaczej właściciele, ajenci i franczyzobiorcy sami będą w nich zapier@alać. I to się już dzieje.

          • Ale ja jako pracownik (nie właściciel) nie mam już możliwości pracy w niedzielę za podwójną stawkę, tak jak kiedyś.

          • Gdyby to było możliwe idioci z rządu nie byli by bezpieczni i nie dążyli by do rozpętania wojny z Rosją XD

            Zamiast zakazu handlu powinny być nadgodziny płatne 300% w Niedzielę.NIE TYLKO dla handlowców.

          • O jeku jak to fajnie że znalazłam ten portal, nadal bym żyła w nieświadomości że w Rządzę są idioci który chcą wojnę z Rosją :D
            Na innych portalach jak Onet, WP … twierdzą że Rząd nas pcha do Rosji a tutaj proszę :D

            Dlaczego 300 a nie 3000% ? :D
            Pytanie jest nie co ty chcesz czy podobny do ciebie, co w niedziele wywalony na kanapie piszą bzdety na forach publicznych, tylko ci co pracują w tych sieciach handlowych.
            Ano zdecydowana większość jest zadowolona i tylko to się liczy

          • Chyba zdecydowana większość księży i PiSowców.

            Dlaczego 300% za niedzielę ? Bo 100% jest za nocki,gdybym napisał 200% to by było mało chwytliwe dla „związowców”

          • Można link do przemowy jakiego księdza czy polityka PiS co wzywa do wojny z Rosja?

            No właśnie 3000% to dopiero jest „chwytnie” :D

        • Chciałam bym to zobaczyć
          Bo za różnicy od ciebie rodzinę posiadam i nie jestem nastolatką … dla niekumatych rodzina jest dużą (ciałem i duchem (nie zachowują się jak tchórze :D)) :D

      • Tu nie chodzi o to przecież.
        Mój sklep – nie państwa – i sobie otworzę kiedy chcę.
        Jak państwo chce coś zamykać, to swoje urzędy i biurwopierdzidołki.
        Kuna kiedy chce to przyjdzie, jak będzie otwarte to kupi.
        Kropka.

        • HALLO tutaj nie jest mowa o sklepach prywatnych, według obecnego prawa możesz takowy otworzyć i siedzieć w nim 24/24 7 dni w tygodniu i nikt tego nie ma zamiar zmieniać.
          Może trochę na temat , co ? :D

          • A niby Żabka czy Biedronka to jakie są? Państwowe?
            Może trochę o prawie własności się dowiedz.

          • To w tych sklepach siedzi właściciel Biedronki za kasą?
            Może ty dla odmiany włącz zdrowy rozum :D

          • Chyba ty.
            Odwal się od tego co nie twoje, i nie mów ludziom – w tym firmom, co mają ze swoimi firmami robić. A jak ci coś tak bardzo w działaniu tych firm nie pasuje, to nie pracuj w nich, nie kupuj i w ogóle omijaj – bo to jest prawdziwe kształtowanie rynku.

          • Chyba wyraźnie napisano wyżej-jeśli Twój sklep, to TY masz swobodę otwierania go i siedzenia w nim, kiedy chcesz, i nie zmuszaj pracowników do twojej „swobody”. To jest dopiero odbieranie komuś wolności.

          • Chyba wyraźnie trzeba ci napisać, że jeśli w moim sklepie zatrudniam kogoś oprócz mnie, to nie znaczy że nie jest mój – albo że jest państwowy. Ale to ciągle mój sklep i ja będę decydował kiedy będzie otwarty.

            Ja pracowników nie zmuszam – bo nie mam sklepu. A gdybym miał to przychodziliby z własnej woli za odpowiednie pieniądze – takie jakie im pasują za niedzielę i za zmarnowany czas.

            Zresztą kiedyś pisałem, że jakby było uregulowanie finansowe np.:
            – 100% normalny dzień, 150% nadgodziny lub nocka
            – 150% sobota, 200% nadgodziny lub nocka
            – 250% niedziela non-stop.
            …to podejrzewam rąk do pracy by nie brakowało.

            Tylko wam się kity wciska a wy chapiecie jak pelikany ten polityczny bełkot o uciśnionych Januszach i Grażynach. Przecież w tej ustawie nie chodzi o ludzi, tylko o dowalenie biedronkom

          • Zakładaj Pan ruch społeczny zbierz odpowiednią ilość podpisów i złóż projekt obywatelski w Sejmie i działaj … rzucanie na tym forum pomysłami i podejrzeniami do niczego nie doprowadzi

            Ty wiesz swoje m y swoje i tutaj kończmy, zwłaszcza po stwierdzeniu o kitu i dowalaniu … :D

          • Właśnie dlatego, że nie masz własnego sklepu, wyobrażasz sobie, że żyłbyś w symbiozie z pracownikami, a oni byliby chętni do pracy właśnie w dniach największego oblężenia ze strony klientów. I nie wciskaj mi czegoś, czego nie powiedziałem, manipulancie.

          • A co ci wciskam?
            A gdzie manipulacja? Znasz w ogóle znaczenie tego słowa?

            Żyłbym w symbiozie, zatrudniłbym takich którzy chcą pracować i zarabiać – mam takie prawo. A ty masz prawo u mnie nie pracować jak nie chcesz. To się nazywa rynek pracy.

          • Przecież ma rację. Otwierasz sklep, zatrudniasz obsługę i mówisz „pracujemy również w niedzielę”. Komu nie pasuje – w tył zwrot. Jest rynek pracownika, na pewno coś znajdą. Komu pasuje, ten by pracował i z tym by żył w symbiozie.

          • Spoko, kumam. Jak nie siedzi za ladą właściciel, to znaczy że firma jest państwowa. Myślę o IKEA, Apple, Nike – zawsze podejrzewałem, że to państwówki, wreszcie mam potwierdzenie.

      • Wiesz, można to co piszesz można odwrócić.
        „Zatrudniając się w sklepie nie wiedziałaś, że ten pracuje w niedziele?”
        „Nie potrafisz spotkać się z rodziną poza niedzielą?”
        „W razie wojny, która by wybuchła w inny dzień niż niedziele zostalibyście totalnie rozproszeni. Totalna tragedia.”

        • Można i co z tego, podstawowe uzasadnienie NZZS był żeby mogli spędzić jeden dzień w tygodniu z rodziną.

          Tak się układa że w naszym społeczeństwie zdecydowana większość ma wolne akurat w niedzielę.

  6. A ja popieram. Wolne soboty też. Inteligentne osoby robią zakupy w tygodniu. A sobota i niedziela ma być dla rodziny. Od czasu wprowadzenia wolnych niedziel byłem w sklepie w ten dzień może 2 razy. Nawet w handlowe nie chodzę. Można.

    • Czy twoje argumenty mają również zastosowanie dla singli? :D Bo jak ktoś nie ma rodziny, to co ma biedny robić w weekend? Poza tym nie zapędząłbym się tak z tą oceną inteligencji na podstawie dnia robienia zakupów. No chyba, że przeprowadziłeś jakieś badania, które potwierdzają tę korelację, a jak nie no to cóż. Sam nie grzeszysz w tym wypadku inteligencją(czy raczej wiedzą) wypisując bzdury.

        • Nie mówiłem o sobie. Ja mam co robić. Ale nie skłamie jak założę, że w Polsce jest kilka milionów singli, dla których argument o spędzaniu weekendów z rodziną jest nietrafiony.

          • Sorry Mateos, ale naprawdę trzeba mieć IQ równe numerowi buta, żeby nie umieć sobie zorganizować weekendu bez włóczenia się po sklepach. Obojętnie czy będąc singlem, czy mężem/żoną. Dramat w sześciu aktach Mateos i nie piję do ciebie. Mówię ogólnie.

        • Nie mów ludziom co mają robić jak jakiś komunista…

          A za handel czy inną pracę w Niedzielę powinno być płacone 300% do pensji (jak te 100% za nadgodziny nocne) i sprawa załatwiona.

          • Ty też masz jakąś fobię na tle komunistów?
            Oczywiście że przepracowane niedziele powinny być ekstra płatne i to bez żadnej łaski. Ale nie są, i na tym polega dziadostwo tego zagadnienia.

          • Dlaczego akurat niedziele? Są tacy, którym religia zakazuje pracy w np. soboty. Czy jak ktoś chciałby świętować w ten dzień, to też powinien mieć ekstra płatne? A jak ktoś jest wyznawcą futbolu, to mógłby mieć ekstra płatne środy albo ustawowy zakaz pracy w ten dzień, żeby świętować Ligę Mistrzów? Czy ci, którzy deklarują się jako muzułmanie mogą liczyć na wolny od pracy i 100% płatny ramadan? Jak byłoby sprawiedliwie?

          • Po to, żebyś się pytał. Skoro w kraju mamy z 70% deklarujących się jako chrześcijanie (nie wnikam w siłę wiary), to demokratycznie wybieramy dzień, który własnie dla nich jest święty. Nigdy nie da się zadowolić 100% ludzi, bo sparaliżowałoby to wszelkie obszary aktywności.

          • Gdzie te 70% się deklaruje? Do kościoła chodzi może raptem 30% tych, co mogą (wg badań KK), większość jest ochrzczona (nikt o zgodę nie pytał) i była u komunii (każdy chce dostać rower). Gdzie się te 70% zadeklarowało?
            Kto i kiedy demokratycznie wybrał niedzielę? Było jakieś referendum, które przegapiłem?
            Co z Konstytucją i Konkordatem, które gwarantują równość wyznań (niezależnie od ilości wiernych) i rozdział kościoła od państwa? Te dokumenty przestały obowiązywać?

    • A ja w niedziele nie chodzchod do sklepu nawet przed zakazem handluMoże byłem ze 3 razy w roku Można.I nie potrzeba do tego ustawy. Dużo lepiej od tej ustawy przyjęta zostałaby kampania społeczna zachęcająca do spędzania czasu z rodziną w weekend

        • Niby tak, ale wprowadzanie takich zmian bez wcześniejszej kampanii czy konsultacji spolecznych, powoduje to co się dzieje teraz, czyli prawie co tydzień są wiadomości czy dana niedziela jest handlowa czy niehandlowa oraz jak sklepy typu Żabka czy Biedronka obchodzą zakaz. Z lepiej przemyślaną ustawą na pewno nie byłoby takich problemów jakie są z tą.

      • Polecam domową maszynkę do wypieku chleba. Mam taką ,i w razie wielkiej ochoty na ciepły chlebuś – piekę go obie sam. W sumie to maszyna robi wszystko sama. Wsypujesz do niej co trzeba i możesz iść spać, czytać oglądać film…

    • Jeszcze do niedawana pracujące soboty były dla wszystkich.
      I tak, należę do tych ludzi, którzy w tygodniu nie mają czasu na robienie zakupów, ale najwyraźniej jestem nieinteligentna. Wszystkie niedziele handlowe były dla mnie super opcją (choć nie często z niej korzystałam) ponieważ miałam WYBÓR kiedy zrobić zakupy, bo po tygodniu pracy, w sobotę mam najzwyczajniej w świecie chęć odpocząć. I czasem chciałabym mieć możliwość pracy z jeden dzień weekendu by móc w tygodniu załatwić coś w urzędzie, a nie brać dzień urlopu na ten cel.

      • Nie jesteś nieinteligentna, tylko zalatana jak zwierzę na dwie litery w Wielkiej Pardubickiej. Ktoś kiedyś wyskrobał motto na ścianie aresztu śledczego w moim mieście: „Człowiek rodzi się zmęczony, więc żyje żeby odpocząć” :)
        No chyba że hołdujesz odkrywczym słowom prezydenta Jeffersona, czyli: „Zdecydowany jestem nigdy nie być bezczynnym. Zadziwiającym jest fakt, ile można dokonać, jeżeli ciągle się coś robi”…

  7. Drogi autorze

    Nie jest prawdą że sklepi wielobranżowe są nadzwyczaj zatłoczone lub więcej niż kiedyż w sobotę,
    sklepów wielkopowierzchniowych już jest tyle że to aż niemożliwie.
    Natomiast ludzie pracujący do 24 w sobotę (potem mija co najmniej 1 h na sprzątanie i inne porządki i kolejny czas na dotarcie do domu to spokojnie można wziąć że przeciętnie o 1,30 do 2 w nocy są w domu.
    Potem ta osoba ma się wstawić do pracy w poniedziałek o 00,00 lub 1 – 3 w nocy…
    Co taka osoba ma z rzekomo wolnej niedzieli?

    Czy związek zawodowy NZZ Solidarność w spółkę z Rządem uszczęśliwił naród to trzeba zapytać ludzi … pracujących w handlu w tych sklepach wielkopowierzchniowych a nie swoje widzimisię przestawiać jako prawdę objawioną

    Jak na razie nic z tego co tedy twierdziły pracodawcy czy opozycja się nie sprawdziło
    Niema zwolnień pracowników a jakoż nie słychać że obroty zmalałe, sklepi w galeriach handlowych miale masowo upadać jakoś nie upadają
    Przecież wszystkie media od rana do wieczora ( w rękach prywatnych) straszyli miesiącami Polaków katastrofa z pomocą polityków opozycji, pracodawców, ekonomistów i innych specjalistów i tak dalej a teraz każdy o tym zapomniał i straszą czym innym i tak w kółko :D

        • To ma wspólnego z tematem, że KP definiuje jakie mają być przerwy pomiędzy dwoma dniami pracującymi, że jeśli pracownik pracuje w każdą niedzielę, to przysługuje mu jedna niedziela wolna na trzy pracujące.

          „Pracownikowi przysługuje w każdym tygodniu prawo do co najmniej 35
          godzin nieprzerwanego odpoczynku, obejmującego co najmniej 11 godzin
          nieprzerwanego odpoczynku dobowego.”

          Generalnie polecam KP art. 133

          • Nadal nie wiem co chcesz powiedzieć?
            Powiedziałam co pracownik sklepu ma z wolnej niedzieli jeśli przychodzi do domu o 1,30-2 nad ranem a pracodawca żąda żeby się stawił w pracy o 00,00 lub 1-3 nad ranem.
            Co z tym ma wspólnego obecny kodeks pracy? Mówimy o niedzieli a nie jest to temat ogólny jaką minimalna przerwę musi mieć pracownik od pracy.
            Czy przypadkiem Pan nie myli pojęcia?

        • Cytat:

          „Natomiast ludzie pracujący do 24 w sobotę (potem mija co najmniej 1 h na
          sprzątanie i inne porządki i kolejny czas na dotarcie do domu to
          spokojnie można wziąć że przeciętnie o 1,30 do 2 w nocy są w domu.
          Potem ta osoba ma się wstawić do pracy w poniedziałek o 00,00 lub 1 – 3 w nocy…
          Co taka osoba ma z rzekomo wolnej niedzieli?

  8. Autor tekstu to gamon jak ich mało. W większości państw istnieje to od dawna i w każdą niedzielę i żyją, mają się dobrze. Zrób człowieku zakupy na kilka dni i przestań robic gówno burze bo zamknęli Ci sklep w niedziele i nie miałeś jak sobie kupić lizała. Gamoniu

    • W większości czyli w całych 2 w UE spoko jeśli dla ciebie 2 kraje to większość, to naprawdę jesteś idiotą. Dodatkowo w Niemczech poszczególne kraje związkowe mogą to zmieniać i dopuszczają handel w niedziele przez co łatwiej znaleźć otwarty sklep w Niemczech niż w Polsce.

      • A kiedy ostatnio byłeś w Niemczech w niedzielę? I gdzie widziałeś otwarty sklep? Konkrety. Chyba, że nad morzem, w sezonie to tak.

        • Całkiem niedawno miesiąc temu w Berlinie, wcześniej chyba 2 miesiące temu w okolicach Zgorzelca, Rok temu na granicy z Francją, wszędzie bez problemów do sklepu wchodziłem w niedziele.

          • Berlin, czyli konkretnie co, Lidl, Rewe, w jakiej dzielnicy, czy lotnisko albo dworzec kolejowy czy stacja benzynowa? A ja w Niemczech byłem w wielu miejscach. I wyobraź sobie, że w niektórych mniejszych miejscowościach robią sobie przerwę w ciągu dnia. TO jest dopiero zamach

  9. ja i tak mam czas spotkać się z rodziną, bo mam weekendy wolne, problem w tym że nie możemy iść razem na zakupy do galerii handlowej ergo nie możemy spędzać czasu tak jak byśmy chcieli

    • A teraz pomyśl o rodzinach, gdzie jeden z rodziców pracuje w handlu i w niedziele, gdy reszta rodziny siedzi w domu, on musi obsługiwać takich jak ty.
      Ja akurat nie mam tego problemu, bo studiuję zaocznie, ale niektórych rodziny na tym cierpią. Można mowic „niech zmienią pracę”, ale ktoś w końcu musi tam pracować.
      Na zakupy w galerii masz jeszcze piątek po południu i sobotę.

      • Ktoś musi Cię uczyć w.. ..niedzielę??
        Tacy nauczyciele różnią się od handlowców?

        Należy się uczyć w tygodniu a nie w niedzielę

        :P

          • też nie mam nic przeciwko, by ktoś miał wolne w niedzielę, sobotę czy piątek
            ale jeśli państwo ZABRANIA komuś pracować w niedzielę to już coś jest nie tak

          • Nikt nie chce pracować w niedziele
            Jeszcze są dwie niedziele handlowe proszę pójść do hipermarketu i powiedz „chętnie się zatrudnię ale nie chcę pracować w niedziele” :D

          • Ja zawsze lubiłem pracę w ten dzień, serio. To i tak był zawsze taki udawany wolny dzień, bo jeden sklep otwarty, drugi zamknięty, większość otwarta krócej, tu zamknięty urząd, tam poczta, tu do 12, tam do 14, kompletny bezsens. A nawet jeżeli coś już z wielkiej łachy otwarte, to w środku tłum, no bo jest niedziela przecież.

          • jak to państwo – coś zabrania, coś nakazuje – taki jego przywilej. Masz obowiązek płacić podatki? Masz zakaz przekraczania prędkości itp itd Nikt nie płacze z tego powodu. Jeszcze kilka miesięcy i ludzie zaczną się przyzwyczajać do tych niedziel, a na razie lament.

          • A kodeks pracy to… hmm czyli jeżeli zabrania się pracować 24/7 to też jest ograniczenie i czujesz się wykorzystywany? A gdyby tak pracodawca kazał się przyjść z rana o 6 w poniedziałek, a w piątek o 22 wyjść z pracy to wtedy było by ok? dobre, dobre.

          • Zasadniczo wolność zawieranych umów jest całkiem spoko. Byłbym za tym, żeby można było podpisywać umowę o pracę na dowolnych warunkach. Zanim skrytykujesz, pytanko. Powiedzmy, że nie masz na chleb. Gość oferuje Ci chatkę i jakieś podstawowe wyżywienie, ale na rękę o 50 zł mniej niż płaca minimalna. Albo np. 3500 na rękę, ale 50h roboczogodzin w tygodniu. Wziąłbyś, czy powiedziałbyś „a fe! To wbrew Kodeksowi Pracy!!!”?

            W Biblii, która podobno jest fajną i pouczającą książką, która jest rzekomo drogowskazem moralnym dla tylu społeczeństw, funkcjonuje pojęcie niewolnika, są nawet szczegółowe wskazówki, ile taki powinien kosztować, jak go traktować, itd. Tam „niewolnik” nie oznacza kogoś zmuszanego przymusem do ciężkiej tyrki za darmo, tylko np. kogoś, kto pracą oddaje dług czy zarabia na podstawowe świadczenia. Z jakichś powodow dziś się uznaje, że należy odgórnie ludziom zabraniać rzeczy, których oni dla siebie pragną, np. pracy w niedziele, czy sprzedawania swojej pracy w innych stawkach i na innych warunkach niż te nakreślone w KP.

          • Biblia, czyli ta najlepiej sprzedająca się książka fantasy? Kodeks pracy dotyczy przede wszystkim umów o pracę – są też inne i tam rób co chcesz. Problem w tym, że właściciele sklepów wykorzystują kruczki prawne na każdym kroku – i za to powinni się wziąć w sejmie. Nagminnie naginanie prawa byleby zarobić jeszcze więcej. Uczciwy pracodawca nie zapłaci 1 zł podatku to go chcą zniszczyć, a tam gdzie największe wałki nic nie robią.

          • Jak rób co chcesz? Byłem kiedyś świadkiem kontroli PIP. W sklepie była zatrudniona osoba na umowę zlecenie. Fail, no bo w umowie miała wpisane, że ma pracować w sklepie, a ponoć U-Z nie może mieć takiego zapisu (ma być dowolność). Umowy o dzieło z przekazaniem praw autorskich też nie możesz zrobić na co Ci się podoba. I tu chyba jest sedno problemu – nie ma wolności prawnej, to ludzie kombinują. Nie dziwi mnie, że np. opiekunki do dzieci zatrudnia się na czarno, skoro legalne zatrudnienie jej na etat lub część niesie z sobą takie, a nie inne konsekwencje i nie daje nic w zamian.

        • Dokładnie. Jeśli ma się UoP to obowiązuje KP:

          Art. 15112.

          Pracownik pracujący w niedziele powinien
          korzystać co najmniej raz na 4 tygodnie z niedzieli wolnej od pracy. Nie
          dotyczy to pracownika zatrudnionego w systemie czasu pracy, o którym
          mowa w art. 144.

      • Ja tak pracowałem i wybierałem pracę w niedzielę i święta, bo szef wtedy dodatkowo płacił, poza tym w dzień powszedni mogłem bardziej produktywnie spędzić czas.

      • To pomyśl do kompletu o rodzinach, gdzie jedno jest kasjerem w takim przybytku, a drugie np. kelnerem i musi orać w niedzielę. I tak się nie zejdą wolnymi dniami w niedzielę (albo rzadko), może np. woleliby mieć wolne we wtorek. Ale nie, bo ustawodawca wie lepiej i już im zaplanował życie.

        • No i masz – 6 pozostałych dni do wyboru. A pracodawca też daje Ci wybór? Raczej określa – masz przyjść w poniedziałek na 6:00.

          • Wg Ciebie niepotrzebnie, a wg wielu pracowników jak najbardziej potrzebnie. Każdy ma swoje zdanie – przypadków zgonów nie widziałem z powodu tej niedzieli. Co najwyżej lament meneli, że nie mogą kupić piwa w promocji z marketu. Chcesz coś kupić – możesz iść do sklepu osiedlowego, gdzie P. Grażyna Cię obsłuży – ona będzie zadowolona, Ty będziesz – ogólna euforia i radość.

          • no właśnie nie widzę tych pracowników, którym by się ta zamiana podobała, bo albo w niedziele i święta mieli płacone podwójnie (a teraz nie mają), albo woleli mieć wolne w dzień powszedni (a teraz nie mogą)
            i nie widziałem też przypadków zgonu z powodu pracy w niedzielę, także zakaz śmiało można cofnąć bez szkody dla zdrowia:)

          • Mam kilku znajomych, którzy są mega zadowoleni ze zmiany – sam też jestem zwolennikiem wolnych niedziel – każdy może zrobić zakupy w tygodniu KAŻDY. A jeżeli twierdzi, że ma tylko niedzielę na to to niech zmieni pracę jak już pisałem (główny argument przeciwników w stosunku do pracowników) i przede wszystkim – MAŁE SKLEPY SĄ OTWARTE. Rzeczy na prawdę potrzebne tam kupisz bez problemów. I tego nie da się przebić niczym.

    • Łażenie po sklepach (bo galeria to miejsce gdzie jest w skrocie sztuka) to jedna z prymitywniejszych form spędzania czasu – charakterystyczna dla mniej rozwiniętych społeczeństw.

        • Które kraje nie mają sklepów? Łażenie po sklepach wg teorii Maslowa jest moim zdaniem najpotrzebniejszą rzeczą (zdobycie pożywienia) i koniec. Są jednak ludzie, którzy traktują to jako najwyższy poziom – spełnianie potrzeb samorealizacji. Biedny taki człowiek.

      • Jedna z „prymitywniejszych”, bo Ty tak powiedziałeś? Opowiedz nam, Sławku o swoich wyszukanych formach spędzania czasu w niedzielę. Rozbijasz atom? Szukasz Złotego Pociągu? Robisz pompki by być gotowym, gdy Ojczyzna wezwie?

        • Maluje obrazy, robię ogród, sadzę zioła, jeżdżę na rowerze, pływam na żaglach.. Tak, zburzyłem twój świat, można żyć bez bezmyślnego szwędania się..

          • Nie, ja nie jestem fanem szwędania się, pytam Cię, na jakiej podstawie uważasz, że czyjeś hobby jest prymitywne i trzeba mu go zabronić. Swoją drogą – latanie z motyką po ogrodzie to też nie jest jakaś sztuka sztuk.

          • Np. z teorii Masłowa, już o tym pisałem. Zakupy, zdobycie pożywienia, ubrania jest najprostszą potrzebą. Robienie z tego hobby i sposobem spędzania czasu wyższego rzędu nie tylko swoim ale całej rodziny jest absurdem.

          • Jeśli przyjąć to za prawdę, to analogicznie należałoby Ci ograniczyć spędzanie czasu na sadzenie ziół. Jedzenie bazylii zaspokaja tę samą prymitywną potrzebę, co np. zakup majonezu w sklepie.

            No ale zastanawia mnie, czemu uważasz, że masz prawo oceniać, jak inni ludzie spędzają czas. Czy jak ja ocenię Twoje sposoby spędzania wolnego czasu i uznam je za prymitywne, to mogę Ci ich zakazać?

            Załóżmy, że siedzisz na tej swojej działce, sadzisz ten koper i…naprawdę obchodzi Cię, że jakiś Kowalski w tym momencie wszedł do Media Marktu w jakiejś galerii? Przeszkadza Ci to w czymś? Pływasz na łódce i nagle uświadamiasz sobie, że może ktoś gdzieś w Polsce kupuje śmietanę w kubku i wpadasz w depresję?

  10. Projekt ustawy przygotowały związki zawodowe czyli ci co reprezentują pracowników. Autor tego artykułu szerzy jakieś roszczenia nie zdając sobie sprawy do kogo właściwie. Gdyby nie było projektu obywatelskiego nie było by ustawy, rząd poszedł na rękę pracownikom i zakazał handlu w niedzielę i o to cały ból dupy, bo ktoś ma czelność nie pracować. Autorze zrób zakupy w sobotę albo w tygodniu sklepy sa otwarte do 22 – 23.

  11. Widzę że autor artykułu nie poruszył głównego problemu jakim jest skłonność Polaków do nie respektowania prawa. Gdyby nikt go nie obchodził to nie było by nowelizacji. A świetnym przykładem gdzie Polacy mają gdzieś przepisy są polscy kierowcy. Każdy może się przekonać na własnej skórze.

      • Ile by nie robili tych nowelizacji – i tak Janusze Biznesu będą chcieli obejść to prawo. O ile z PiS`iorami mi nie po drodze to w tej kwestii jestem jak najbardziej ZA.

        • Tyle, że gdyby ludzie z tych obejść nie korzystali, to i Janusze by nie kombinowali. Prawda jest prosta: ludzie chcą kupować w niedziele, a przedsiębiorcy chcą im to umożliwić.

          • Którzy luzie? Dla mnie w tej kwestii społeczeństwo jest podzielone. Ja jestem zdecydowanie za zakazem w każdą niedzielę – uzależnieni od konsumcjonizmu ze smartfonami w rękach chodzą takie zombie, a dać im dzień na prawdę wolny nie wiedzą co ze sobą zrobić. Smutne i to bardzo.

          • Podpisuję się pod komentarzem p3x! tylko że to niestety ciężko „leczyć” ustawą. Tyle że oprócz suchego tekstu ustawy są jeszcze orzeczenia sądów, które mogą dostosowywać jej działanie do konkretnych przypadków. Takie przypadki, jak to centrum handlowe, które powiesiło parę obrazków, żeby udawać galerię sztuki- w takim przypadku powinien iść pozew do sądu, a sąd mógłby orzec, ze istotą działalności tego podmiotu jest sprzedaż detaliczna, a nie sztuka, i do widzenia-kara za złamanie prawa.

          • No ale czemu oceniasz to, kiedy kto idzie sobie bułki czy płaszcz kupić? Krzywdę Ci robi, jak stoi w kolejce do kasy, albo się snuje po korytarzu?
            Nie ogarniam tego myślenia: gość X chce coś kupić, gość Y chce mu sprzedać, państwo Z chce z tego skosić VAT. I nagle państwo Z mówi: hola, hola – zabraniamy. Bo ten tego, idźcie na spacer, a w ogóle to nie ma co zombiakować ze smartfonem.

          • Tutaj sytuacja wygląda nieco inaczej – gość y chce sprzedać towar poprzez pracownika YA, który też chętnie powiedziałby w domu jednak ma na utrzymaniu rodzinę i nie ma wyboru. Fikcyjne wolne w tygodniu ma ale na papierze, a poskarzyc się nie ma komu, bo nie chce stracić pracy. Państwo podatek i tak kosi w pozostałe 6 dni – sklepy zarabiają więcej niż do tej pory, bo motłoch w soboty robi zakupy jakby przez tydzień miało być wszystko zamknięte, a ludzie wpadając do sklepu w sobotę bierze multum zbędnych rzeczy – bo może się przyda. Na wolne niedziele narzekają chyba tylko ludzie niezorganizowani, których przeraża brak możliwości zakupów w marketach w niedzielę – bo przecież małe sklepiki są otwarte.

          • Lubię ten argument o braku wyboru. Brakuje rąk do pracy w IT, handlu, gastronomii, na produkcji, itd. – ale nie – niedzielny domator przecież NIE MIAŁ WYBORU i musiał pójść do roboty tam, gdzie trzeba czasem usiąść za ladą w niedzielę. Po prostu poza Lidlem i Biedrą nie ma w Polsce pracodawców. No i NIE MA WYBORU, musi w niedzielę pracować, przez co jego podstawowa komórka społeczna się rozsypuje w drzazgi. W związku z tym na pomoc rusza dzielne państwo i zabrania mu wykonywania pracy w niedzielę. Thank you, Captain Państwo! No i znów NIE MA WYBORU, ale tym razem to już takie fajne, można iść na spacer albo zalegać w wyrku do 13.

            Zastanawiam się, kiedy ta zasada zostanie przeniesiona na inne grupy zawodowe. Weźmy policjantów. Oni też nie mają wyboru – np. muszą biegać za złodziejami, a może wcale nie chcą. Tu też powinien być przepis, że np. w środy nie biegają i powinna jeździć kontrola i sprawdzać, czy są wystarczająco stateczni.

          • Policjant jest na służbie – totalnie nietrafiony argument. A co do „siedzenia przy ladzie” – pracowałeś kiedyś w tej branży? Obsługiwałeś 400-500 klientów dziennie? Ktoś kto nie pracował w tym zawodzie myśli, że to siedzenie z dupą i lenistwo. Część z tych osób nie ma dobrego wykształcenia i nie mają wyboru – do IT nie pójdą niestety, część ma 50 i więcej lat – mało który zakład ich przyjmie. Jednak z poziomu kanapy i piwem w ręku każdy wie lepiej – brawo. Ty sobie narzekaj dalej, a pracownicy się cieszą – i tu Cię boli, bo ktoś może odpocząć, zamiast tyrac byś mógł sobie 7 piwo w niedzielę wypić. Żyj w swoim świecie, a pracownikom sprzedaży życzę miłej WOLNEJ niedzieli.

          • Pracowałem w sprzedaży, przy kasie fiskalnej również. Jak czesto tu piszę – praca w niedziele to sama przyjemność i korzyści.

            Co do wyboru – moim zdaniem, wybierając pracę na określonych warunkach, akceptujesz jej warunki. Ktoś kto idzie do sklepu, otwartego 24/7 i narzeka, że nie ma wolnych niedziel jest równie spaczony, co typ, który zatrudnia się na kierowcę, a ma chorobę lokomocyjną i nieważne prawko. Powtórze raz kolejny: nawet jeśli jesteś +50 i masz skończoną podstawówkę, to i tak pracy jest w bród – również takiej na kasie, ale w sklepie osiedlowym, gdzie każda niedziela jest wolna. Dlatego śmieszy mnie koncepcja „nie mających wyboru” pracowników i dzielnego państwa, które musi uratować ich z opresji.

            Wczoraj zacząłem pracę o 7:30. Wyjechałem z firmy 12h później i do 2:30 tłukłem zlecenie prywatne. Wcale nierzadki widok u mnie. Załóżmy, że byłby to piątek/sobota, a ja miałbym do zrobienia większe zakupy. Powiedz mi, jak miałbym to zrobić. Łatwo się mówi o debilach, snujących się po galeriach bez celu, lub lujach, którzy w kapciach startują do osiedlowego po zgrzewkę Żubrów, ale powiedz mi, kiedy mają zrobić większe zakupy ci, którzy NAPRAWDĘ dużo pracują?

          • Coś pomiędzy poniedziałkiem 6.00, a sobotą 22.00. Jednak wtedy ciągle pracują. Skoro pracowałeś za ładną to powstaje ilu klientów dziennie miałeś? 10?20? Rozumiem, że idąc do pracy na kasie człowiek zgadza się na niektóre rzeczy co nie znaczy, że musi kochać swoją pracę. A jak rząd się tym zajął to przecież pracownik nie będzie z tego powodu narzekał (jeżeli prędzej mu to przeszkadzało). Każdy ma swoje racje – pozdrawiam

          • Dziennie było kilkaset transakcji. I nie ma co robić z kasjerów męczenników, to dość prosta i mało wymagająca robota.

            Zajmowanie się państwa życiem obywateli jest bezsensowne. Sami jesteśmy w stanie lepiej się dogadać.

          • Służba, a praca to dwie różne sprawy. Dalej nie każdy jest wykształcony, żeby iść do pracy w IT – a większość pracowników w sklepach to kobiety – na produkcję większość się nie nadaje. Dalej biorąc ten sam argument i odwracając go „Jest Wybór” – zakupy można robić w małych sklepach gdzie wszystkie niezbędne do życia rzeczy są dostępne. Captain Państwo – ludzie tak narzekają na nie, a gdyby nie ono to połowa społeczeństwa nie wiedziała by jak sobie w życiu poradzić.

          • Pisałem Ci – naprawdę jest mnóstwo roboty o podobnym charakterze, za lepszą kasę i na ciekawszych warunkach. Zamiast mulić na kasie w Lidlu, idziesz na kasę do jakiejś cukierni, czy Żabki, albo odzieżowego/obuwniczego i masz wszystko na plus.

            Wiem, że „masz wybór” można wycelować we mnie. Dlatego podnoszę argument o niepotrzebnym wpieprzaniu się Kapitana Państwo pomiędzy strony, które wzajemnie sobie wszystko zaakceptowały. Jasne – jeśli państwo każe zamknąć jakiś np. Kaufland, to mogę kupić u Pana Zenka – ale w moim przypadku akurat muszę iść/jechać dalej i więcej zapłacić za dokładnie ten sam towar.

    • Słusznie i naukowo Agnieszko :)))
      Pomijam fakt, że większość tych naukowców, nie potrafi w domu użyć najprostszych narzędzi (nie ma na nich klawisza ENTER?).
      Ale szaaa… zaraz zawyją „naukowce” – że nie po to się uczyli, żeby młotkiem w domu machać…

  12. W Niemczech taki zakaz funkcjonuje chyba nawet szerzej i nie ma takiego płaczu. Robi się zakupy w sobotę i tyle. A już teraz wiele sklepów ma problemy z zatrudnieniem sprzedawców bo tak jak pisał ktoś niżej-nikt im nie każe tam tyrać i znosić humorów Januszów, i szukają gdzie indziej.

  13. No to może niech zamkną sklepy całkowicie, tylko raz w miesiącu niech będą otwarte a tak będą pozamykane, jak chcą już tak robić żeby były godziny ale przecierz na przykład żabka jest otwarta w soboty i na tygodniu do 23.00 albo niektóre sklepy otwierane są o 5.00 rano to poprostu skandal

  14. Tendencyjny, propagandowy wpis. I co z tego, że będzie zakaz handlu w poniedziałek, np. o 3 rano? Nie rozumiem,tłumy się rzucają do Biedronki o tej porze?Naprawdę, biedne to społeczeństwo, które nie potrafi wytrzymać jednego dnia bez szwedania się po sklepach. To jedna z prymitywniejszych rozrywek.

  15. Ale nie mówimy o Kościele, który sobie coś wybrał, tylko o Państwie, które narzuca obywatelom, aby nie spędzali tego dnia na zakupach/sprzedaży. Państwo jednak działa bardziej na demokratycznych zasadach?

    Deklaracje na poziomie 90%? Dość ciekawe, bo jak koscielny instytut robi badanie frekwencji na mszy, to z trudem łapią jakieś 30% uprawnionych, co i tak wydaje się liczbą zawyżoną. Wg tego samego badania CBOS, na które się powołujesz, niecałe 40% deklaruje, że stosuje się do zaleceń Kościoła. No to jak – ta większa część katolików nie chodzi na msze i nie żyje wg zaleceń Rzymu, ale jest wyznania rzymsko-katolickiego?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *