Zakaz przytulania i patrzenia na siebie na planie. Krajobraz Netflix po #metoo

Gorące tematy Technologie dołącz do dyskusji (127) 15.06.2018
Zakaz przytulania i patrzenia na siebie na planie. Krajobraz Netflix po #metoo

Udostępnij

Paweł Mering

Akcja #metoo, znana chyba wszystkim spowodowała nagłośnienie problemu molestowania seksualnego bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Konsekwencją tej akcji jest wzmożona walka z molestowaniem, w szczególności niemal w każdej instytucji, która jest popularna i nad wyraz medialna. Przedstawiamy dosyć radykalny pomysł Netfliksa, o czym donosi serwis independent.co.uk.

Jednym z sektorów, który okazał się pionierem w molestowaniu seksualnym, a zarazem zalążkiem akcji #metoo jest branża filmowa. Hollywood okazał się miejscem przesiąkniętym różnego rodzaju nadużyciami. Naturalnym jest, że konsekwencją takiego właśnie przebiegu wydarzeń jest zwrócenie oczu opinii publicznej na świat kamer i wielkiego ekranu.

Kontrowersyjny pomysł Netflixa

O ile molestowanie seksualne jest naganne i powinno się je zwalczać to Netflix, jako przedsiębiorstwo wiodące w streamingu, a także dobrze prosperujący producent filmowy przedstawił radykalny i chyba trochę irracjonalny pomysł. Warto nadmienić, że Netflixa #meetoo nie ominęło, powodując m.in zatrzymanie produkcji serialu House of Cards. Nowe zasady na planie filmowym, stanowią m.in o

  • Zakazie patrzenia na siebie dłużej niż 5 sekund (sic!)
  • Zakazie przytulania
  • Zakazie flirtowania
  • Zakazie proszenia o numery telefonów współpracowników

Trzeba przyznać, że przedstawione propozycje są dosyć irracjonalne. Tak, jak bardzo jestem za ochroną wolności osobistej, seksualnej i praw kobiet (oczywiście nie tylko), tak nie potrafię zrozumieć jak zaproponowane zmiany miałyby zwalczyć zjawisko molestowania. Z drugiej strony może być to część kampanii reklamowej, dlatego do przedstawionych pomysłów podchodzę z należytym dystansem.

Ogromny problem

Molestowanie seksualne jest olbrzymim problemem z dwóch powodów. Po pierwsze, jako zjawisko samo w sobie naganne i jawnie pogwałcające wolność osobistą. Po drugie, występuje niemożność ustalenia granicy między molestowaniem a normalnym zachowaniem, która nie będzie absurdalna, biorąc pod uwagę zwyczaje i tym podobne. Część akcji, które na celu mają pozbycie się tego nagannego zjawiska przypominają gaszenie zapałki całym zastępem wozów strażackich. I nie chodzi mi tutaj o to, że zjawisko molestowania jest czymś małym i nic nie znaczącym. Po prostu środki, mające na celu zwalczanie są bardzo często niewspółmierne.