Założyłem się z kolegą o butelkę drogiego alkoholu, a potem przegrałem zakład. Czy naprawdę muszę mu ją kupić?

Gorące tematy Codzienne dołącz do dyskusji (65) 18.03.2019
Założyłem się z kolegą o butelkę drogiego alkoholu, a potem przegrałem zakład. Czy naprawdę muszę mu ją kupić?

Tomasz Laba

Założyłem się z kolegą o butelkę drogiego alkoholu, a potem przegrałem zakład. Czy naprawdę muszę mu ją kupić? Jakich zobowiązań nie trzeba płacić? 

W języku potocznym znajdziemy ogromną liczbę zwrotów, które mają zapewnić rozmówcę o szczerości naszych intencji. Począwszy od słowa honoru, słowa harcerza, przeczeniach, zapewnieniach czy deklaracjach. Tak samo w popkulturze, począwszy od kultowego w Polsce „u mnie słowo droższe pieniędzy„, kończąc na jego anglojęzycznym odpowiedniku „I am a man of my word„. Jednak czy słowo honoru jest wystarczające do tego, aby pozwać kolegę o kupno butelki alkoholu, którą przegrał w zakładzie o wynik meczu?

O tym, że umów należy dotrzymywać, wiedzieli już starożytni. To właśnie z czasów starożytnych wywodzi się jedna z podstawowych zasad prawa, którą Rzymianie określali jako pacta sunt servanda. Ta zasada ma kluczowe znaczenie dla niemal wszystkich systemów prawnych na świecie. W końcu czym byłoby prawo, które pozwalałoby na zaciąganie wzajemnych zobowiązań, po czym zupełnie pomijałoby kwestię ich realizowania. Być może wkrótce poznamy odpowiedź na to pytanie. Wystarczy śledzić zmiany, jakie wprowadziła reforma komorników 2019. Niemniej jednak jest pewna grupa zobowiązań, z których nie trzeba się wywiązywać. Na dodatek nikt nie może zmusić do ich wykonania.

Zakład a prawo

Zobowiązanie naturalne, bo o nim mowa, polega na tym, że wierzyciel nie może korzystać z przymusu państwowego do ich egzekwowania. Oznacza to, że spełnienie takiego zobowiązania jest uzależnione tylko i wyłącznie od dobrej woli dłużnika. Kodeks cywilny przewiduje dwa przypadki zobowiązania naturalnego.

art. 117 § 2. Po upływie terminu przedawnienia ten, przeciwko komu przysługuje roszczenie, może uchylić się od jego zaspokojenia, chyba że zrzeka się korzystania z zarzutu przedawnienia. Jednakże zrzeczenie się zarzutu przedawnienia przed upływem terminu jest nieważne.

Drugi przypadek to zobowiązania wynikające z gier lub zakładów.

Art. 413. § 1. Kto spełnia świadczenie z gry lub z zakładu, nie może żądać zwrotu, chyba że gra lub zakład były zakazane albo nierzetelne.

§ 2. Roszczeń z gry lub zakładu można dochodzić tylko wtedy, gdy gra lub zakład były prowadzone na podstawie zezwolenia właściwego organu państwowego.

Zobowiązanie naturalne

Co to oznacza w praktyce? W przypadku przedawnienia świadczenia należy przed sądem podnieść zarzut przedawnienia. Wyjątkiem są sprawy przeciwko konsumentom, a dochodzenie przedawnionych roszczeń przeciwko konsumentom zostało wprost zakazane w kodeksie cywilnym (ale i od tej zasady są wyjątki).

Po upływie terminu przedawnienia nie można domagać się zaspokojenia roszczenia przysługującego przeciwko konsumentowi.

W przypadku zobowiązania, które powstało w wyniku gry lub zakładu (z wyjątkiem tych, które są przeprowadzane na podstawie zezwolenia organu państwowego, a więc np. LOTTO) dłużnik w ogóle nie musi przejmować się przegranym zakładem. Dlatego, jeżeli ktoś domaga się od nas 100 zł na podstawie przegranego barowego zakładu, możemy równie dobrze wzruszyć ramionami.

Oczywiście zobowiązanie naturalne to wciąż zobowiązanie, dlatego, jeżeli mimo braku obowiązku zostało spełnione, nie można domagać się jego zwrotu, ani powoływać się na to, że wierzyciel bezpodstawnie się wzbogacił. Dla niektórych to może być zła wiadomośc.

65 odpowiedzi na “Założyłem się z kolegą o butelkę drogiego alkoholu, a potem przegrałem zakład. Czy naprawdę muszę mu ją kupić?”

  1. A co jeśli ktoś wygrał zakład, oszukując – ja mu zapłacę, a potem zorientuję się o oszustwie. Czy mogę go pozwać o wyłudzenie czy coś?

  2. Gdybym założył się z kolegą o butelkę wódki, której bym nie kupił po przegranej , a ten by mnie o to podał do sądu , to przekopał bym konfidenta i zastanowił bym się czy jest sens mieć kolegów. Zakładając , że mówimy tu o kolegach a nie o typie , którego poznałem na domówce i nie pamiętam jego imienia, wtedy tego też btm przekopal bo konfident ale nie zastanawiał bym się już nad niczym.

    • Jakbyś był kolegą, to kupiłbyś tą wódkę, a jak nie, to on sam by cię przekopał, boś bez honoru jest.

      • Zesrau by się na rzadko a ty byś spijał to co wyleciało.
        Przekopa za flaszke wódki = patologiczny idiota, alkoholik, który nie zasługuje na oddychanie powietrzem.
        Przekopa za donoszenie na psach i w sądzie = słodsza od c*pki zemsta i honorowa przekopa.

        Moi koledzy sami kupują sobie alkohol jak chcą się napić, a zakłady takie są zazwyczaj dla żartów a jak ktoś by żądał ode mnie „spłaty” to jest frajer bez siana i z nałogiem :D
        nie wiem jak tam u ciebie na melinie w garażu czy na murku, czy w jakiś krzakach za całodobowym, może wy tam nawet za pojarę z ziemi się lejecie ale to wiesz, różni ludzie zamieszkują tę krainę i różne problemy mają :D

        • czarny człowiek dobrze napisał. Niestety obecnie pokolenie gimbazy, nawet nei potrafi dotrzymywać zakładów i danego słowa. dla nich to żarty. A kiedyś słowo to było słowo. Teraz widzę, frajerzy odwracają sytuację. Przegrają zakłąd i maja czelnośc wyzywac kogoś od frajera hehe. Umyslowa patologia.

          • Wydaje mi się, że Jakub po prostu uważa, że sprawa jest zbyt błaha, by iść z nią do sądu – a kto idzie do sadu z tak drobnej przyczyny robi z siebie idiotę. Też tak uważam. W opisanym przykładzie, mógłbym się z tym kolega ostro pokłócić, zawiesić lub zerwać znajomość – sprawa jest jednak zbyt bzdurna, by iść z nią do sądu.
            Pozdrawiam.

          • Otóż to. Obecnie młodzieżówka robi coś dla beki. Czemu nie zakładają się kto kogo wydyma po fakcie? Byłoby jeszcze śmieszniej…
            A jak ktoś się zakłada i nie honoruje przegranej to bandzwoł a nie kumpel.

    • Aha… bardzo dalekowzroczne podejście.
      Koleś Cie pozywa o coś tak błahego jak nieotrzymana flaszka wódki. Z pewnością nad pobiciem przejdzie do porządku dziennego…

    • Przede wszystkim gdybyś nie kupił tej flaszki to może powinieneś ubrać stanik,spódniczkę i buty szpilki bo to trochę niegodne faceta…

    • Uwielbiam ludzi, którzy dyskutują z nagłówkami w serwisach internetowych. To ci sami ludzie co w teatrze krzyczą z widowni do czerwonego kapturka, że babcia to tak naprawdę wilk w przebraniu.

      • Dziękuję, że mnie uwielbiasz. Autografy daję w co drugi czwartek nieparzystego miesiąca, pod warunkiem, że to nie jest marzec i październik.

        P.S. Wygooglaj sobie słowo „dyskusja”

    • Trzeba koniecznie kupić flaszke. Jak się spóźniło o wiele, to nawet dwie.
      A następnie trzeba usiąść i przedyskutować problem sącząc trunka.


      Nie żebym namawiał do alkoholizmu. Minister Zdrowia ostrzega. Alkohol dozwolony jest tylko dla osób pełnoletnich. Przez zażyciem skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

  3. Przepraszam za mój komentarz bo nie czytałem artykułu oprócz tytułu. Ale jestem bardzo mądry więc chciałem się podzielić tą moją mądrością ;-) Odpowiadam na pytanie tytułowe. Jeśli się założyłem i nie masz honoru to nie musisz płacić, jeśli się założyłeś i masz honor to musisz płacić. Dziękuję za uwagę.

  4. @Tomasz Laba: Nie – kupować tej flaszki nie musisz według prawa. Ale jak nie kupisz to może ubierz pan od razu stanik i spódniczkę bo nie jest to zachowanie godne faceta…

    Ja wiem,dla młodego pokolenia – zwłaszcza lewicującego honor to puste słowo…

    A kiedyś jak szlachcic powiedział to powiedział – nobile verbum, znane potocznie z powiedzenia: „słowo się rzekło,kobyłka u płotu” (Anegdota o szlachcicu Jakubie Zaleskim i królu Janie III Sobieskim). A i samuraje w Japonii to wymaganie od nich pisemnych umów traktowali często jako zniewagę skoro dali już słowo…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *