Załamanie psychiczne niepełnosprawnych dorosłych nie interesuje rządzących, dlatego RPO stara się wziąć sprawy w swoje ręce

Gorące tematy Państwo Społeczeństwo Zdrowie dołącz do dyskusji (252) 13.02.2019
Załamanie psychiczne niepełnosprawnych dorosłych nie interesuje rządzących, dlatego RPO stara się wziąć sprawy w swoje ręce

Udostępnij

Emilia Wyciślak

Załamanie psychiczne niepełnosprawnych, którzy wkraczają w wiek dorosły, jest przez państwo ignorowane. Z tego też powodu Rzecznik Praw Obywatelskich stara się im pomóc i apeluje do rządzących, by zajęli się tym tematem. Czy to zrobią?

Osoby niepełnosprawne niejednokrotnie borykają się z kryzysami psychicznymi. Wyczuwają, że różnią się od reszty społeczeństwa, często słyszą pod swoim adresem złośliwe dowcipy, nie mogą przezwyciężyć barier fizycznych. Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę na to, że kiedy kończą osiemnaście lat, systemowa pomoc państwa się kończy, a rodzice muszą czasem nawet i ubezwłasnowolnić własne dziecko, by móc sprawować nad nim należytą opiekę. Jest bowiem tak: niepełnosprawny z próbami samobójczymi i agresywnym zachowaniem znajduje się w Krajowym Ośrodku Psychiatrii Sądowej dla Nieletnich. Kiedy kończy osiemnaście lat, zostaje z zakładu z automatu zwolniony i pomocy musi od teraz szukać na własną rękę. Problem w tym, że państwo nie oferuje kontynuacji terapii. System nie ma rozwiązań dla tych, którzy stają się pełnoletni i odchodzą z ośrodków psychiatrycznych. Nie oznacza to przecież, że nagle terapia przestaje im być potrzebna. Zresztą, państwo traktuje ich przedmiotowo, co pokazuje choćby fakt, że ochroniarze są często właśnie niepełnosprawni.

Niepełnosprawnym jest taka pomoc niezwykle potrzebna. Jeśli już na coś faktycznie mają iść nasze podatki, to właśnie na pomoc im w aklimatyzacji, na przezwyciężeniu barier psychicznych. Zresztą, nie tylko dla nich, dla pełnosprawnych też: zdrowie psychiczne jest szalenie ważne i szalenie niedoceniane w polskiej rzeczywistości.

Co więcej, nie ma żadnego wsparcia dla rodziców osób niepełnosprawnych, a rodziny zastępcze opiekują się wychowankami aż do czasu, kiedy skończą oni szkołę.

Załamanie psychiczne niepełnosprawnych

To, że Polska nie jest krajem opiekuńczym, wiemy od dawna. Tymczasem wydaje się, że powinniśmy z pełną mocą wspierać przede wszystkim tych, którzy w społeczeństwie sobie nie radzą. Mowa tu o niepełnosprawnych właśnie. Niedawno przywoływałam artykuł o dzikich lokatorach, którzy przywłaszczają mieszkania komunalne. Oni domagają się od państwa pomocy, a kiedy osoby cierpiące na jakiś sposób niepełnosprawności próbują to robić, media rządowe już znajdują jakiś paskudny pomysł na to, żeby ich obrzydzić pozostałym.

Osoby niepełnosprawne cierpią z powodu izolacji, mają trudności z nawiązywaniem kontaktów, czasami również z nazywaniem swoich uczuć. Ich rodzice i opiekunowie cierpią bardzo, obserwując mękę, przez które przechodzi ich dziecko. A pamiętajmy, że u niepełnosprawnego wbicie „słodkiej osiemnastki” nie oznacza samodzielności i pełnosprawności. Znamy przecież dorosłych, zdrowych ludzi, którzy nie mogą sobie sami poradzić. Co dopiero z tymi, którym ciało nie pozwala na wszystko?

Tutaj pojawia się właśnie RPO, który apeluje do rządu o umożliwienie kontynuacji leczenia i o pomoc dla rodzin, które nie radzą sobie w trudnych sytuacjach. Mamy bowiem do czynienia z takimi faktami: według raportów NHS ponad połowa niepełnosprawnych osób próbowała odebrać sobie życie. Brakuje mieszkań chronionych dla dorosłych osób niepełnosprawnych.

Jak dodaje Rzecznik:

Art. 71 ust. 1 Konstytucji gwarantuje uwzględnienie dobra rodziny w polityce państwa, jak też szczególną pomoc rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej. Tak wyznaczony standard pomocy rodzinie, w której występuje niepełnosprawność wzmacnia norma zawarta w art. 69 Konstytucji. Stanowi ona, że osobom niepełnosprawnym władze publiczne udzielają, zgodnie z ustawą, pomocy w zabezpieczaniu egzystencji, przysposobieniu do pracy oraz komunikacji społecznej.

Czy rząd jednak coś z tym zrobi? Ostatnie przeżycia z niepełnosprawnymi pokazały, że nieszczególnie się tym interesuje. Ostatecznie, są oni wielkimi obrońcami życia aż do urodzenia, urodzonymi natomiast nie bardzo się przejmują.