Fiskus oddaje pieniądze na potęgę. Rządzący mają się o co martwić

Finanse Firma Podatki dołącz do dyskusji (85) 11.06.2019
Fiskus oddaje pieniądze na potęgę. Rządzący mają się o co martwić

Udostępnij

Edyta Wara-Wąsowska

Okazuje się, że tylko przez pierwsze cztery miesiące 2019 r. zwroty VAT wyniosły aż 39 mld zł. A to dla rządzących, a dokładniej – dla budżetu państwa – może być poważnym problemem. Zwłaszcza, że skala wzrostu zwrotów w porównaniu z poprzednim rokiem jest naprawdę spora.

Imponujące zwroty VAT

Fiskus oddaje pieniądze na potęgę. Skarbówka musiała zwrócić prawie 40 mld zł z tytułu zwrotów VAT – i to tylko licząc za okres styczeń-kwiecień 2019 r. Tylko w kwietniu suma zwrotów była wyższa aż o 2,8 mld zł. Co jest powodem tak dużego wzrostu zwrotów? Bez wątpienia zwroty VAT w tej wysokości mają związek ze wzrostem inwestycji, a zwłaszcza – z wydatkami ponoszonymi na kolejne budowle. W pierwszym kwartale 2019 przedsiębiorstwa zatrudniające więcej niż 50 pracowników poniosły wydatki z tego tytułu aż o 37 proc. większe niż w analogicznym okresie w poprzednim roku. A to z kolei pokazuje, że zwroty VAT w dużej mierze mogą być powiązane właśnie ze wzrostem inwestycji w tej branży. Chociażby ze względu na odwrócony VAT, który w budowlance funkcjonuje od 2017 r.

Wyższe zwroty VAT to problem dla rządzących i budżetu państwa

Bez wątpienia wyższe zwroty VAT to problem dla obecnej ekipy rządzącej. Wszystko wskazuje na to, że przynajmniej na razie dobra koniunktura się utrzyma, co może skutkować kumulowaniem się zwrotów. Należy zresztą pamiętać, jak krótki jest w niektórych sytuacjach czas oczekiwania na zwroty VAT. Na przykład mikroprzedsiębiorstwa z branży budowlanej, wykazujące obrót roczny niższy niż 2 mld euro i jednocześnie zatrudniające mniej niż 10 pracowników, mogą liczyć na zwrot już w ciągu 15 dni od złożenia deklaracji.

Na ten moment wpływy z VAT do budżetu są o 400 mln zł mniejsze, niż w analogicznym okresie 2018 r. To mogłoby wskazywać, że passa ściągania wpływów z VAT-u powoli się kończy. A to powinno dać rządzącym do myślenia. Doradca podatkowy Radosław Piekarz, w rozmowie z DGP stwierdza, że jeśli ktoś liczył na tak gwałtowny wzrost dochodu z VAT jak w zeszłych latach, to prawdopodobnie był zbyt dużym optymistą. Pole do zwiększania ściągalności gwałtownie się kurczy. Być może uda się coś jeszcze „wycisnąć” z branży detalicznej, ale nie jest to takie pewne. Dodatkowe wpływy z podatków miałyby umożliwić takie narzędzia jak kasy fiskalne online czy zastąpienie deklaracji VAT plikiem JPK. Dopiero przekonamy się jednak, na ile okażą się skuteczne.