Adam Andruszkiewicz zadał głupie pytania ministrowi rolnictwa i taką też otrzymał odpowiedź – wszystko drogą oficjalną

Państwo dołącz do dyskusji (62) 10.01.2019
Adam Andruszkiewicz zadał głupie pytania ministrowi rolnictwa i taką też otrzymał odpowiedź – wszystko drogą oficjalną

Udostępnij

Rafał Chabasiński

Adam Andruszkiewicz wniósł interpelację skierowaną do ministra rolnictwa i rozwoju wsi. Zadał w niej dwa pytania, trzeba przyznać: niespecjalnie szczegółowe. Minister był zobligowany do udzielenia odpowiedzi, więc to zrobił. Dosłownie w dwóch słowach. Kpina z posła na Sejm? Wręcz przeciwnie! 

Adam Andruszkiewicz skorzystał z konstytucyjnego prawa posła do składania interpelacji

21 grudnia wiceminister cyfryzacji Adam Andruszkiewicz złożył poselską interpelację opatrzoną numerem 28224. Skierowana ona była do ministra rolnictwa i rozwoju wsi, Jana Krzysztofa Ardanowskiego. Znalazły się w niej dwa następujące pytania: „Jak wygląda podsumowanie rozpoczętych i zakończonych, głównych prac i działań w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi w 2018 roku?” oraz „Które z tych prac są dla resortu priorytetowe?”.

W pierwszej kolejności należałoby osadzić całą sytuację w ramy prawne. Otóż, na podstawie art. 115 Konstytucji, premier oraz ministrowie mają obowiązek udzielania odpowiedzi na interpelacje i zapytania poselskie w ciągu 21 dni. Minister Ardanowski na pytanie posła Andruszkiewicza, chciał czy nie chciał, odpowiedzieć w jakiś sposób musiał.

Takie rozwiązanie w świetle całokształtu ustroju naszego państwa jak najbardziej ma sens. Posłowie są przedstawicielami obywateli, przez których ci sprawują swoją najwyższą władzę w państwie. Co więcej, poszczególne rodzaje władzy – ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza – w modelowym ujęciu trójpodziału władzy nie tylko się balansują, ale również posiadają mechanizmy kontrolowania siebie nawzajem. Taki właśnie mechanizm stanowi interpelacja poselska.

To przepisy regulaminu Sejmu decydują o tym, jakie wymogi formalne musi spełnić interpelacja poselska

Aktem prawnym regulującym formę składania interpelacji jest regulamin Sejmu. Konkretniej rzecz ujmując: jego art. 192. Już pierwszy ustęp tego przepisu narzuca pewne ograniczenie. Posłowie nie mogą pytać o wszystko, co im przyjdzie do głowy a jedynie w kwestiach o zasadniczym charakterze i odnoszących się do problemów związanych z polityką państwa. Co więcej, zgodnie z ustępem drugim, interpelacja musi zawierać krótkie pierwsze przedstawienie stanu faktycznego będącego przedmiotem interpelacji.

Ustęp trzeci przesądza o tym, że interpelacja musi być złożona w formie pisemnej. Czwarty pozwala Prezydium Sejmu na pozostawienie bez dalszego biegu, a więc zignorowanie, tych interpelacji, które nie spełniają wymogów formalnych ustalonych w art. 192 ust. 1 i 2. Interpelacje zawierające sformułowania niezgodne z zasadami etyki poselskiej mogą również zostać pozostawione bez dalszego biegu – o ile Prezydium Sejmu zażąda od posła ich wykreślenia a ten tego nie uczyni. Następne dwa artykuły dotyczą przesyłania interpelacji adresatowi oraz publikacji zarówno pytania, jak i odpowiedzi.

Wszystko znakomicie, czyli głupie pytanie – głupia odpowiedź

Na dobrą sprawę, Prezydium Sejmu mogło uznać, że Adam Andruszkiewicz złożył interpelację, która nie spełnia wymagań stawianych przez zarówno przez art. 192 ust. 1, jak i ust. 2. Jej treść nie była, trzeba przyznać, przesadnie rozbudowana. Stan faktyczny nakreślany przez posła prezentuje się następująco:

Niedługo dobiegnie końca 2018 rok, oznacza to podsumowanie działań oraz prac w wielu instytucjach państwowych i nie tylko.

Przez ostatnie lata w Polsce zachodzi wiele zmian, które ułatwiają i polepszają życie Polaków. Ciągle jest jednak jeszcze wiele pracy i kwestii do rozwiązania. Ministerstwo przyczynia się do rozwoju polskiego rolnictwa, co jest ważnym elementem gospodarki.

Jak widać, nie jest to w żadnym wypadku odniesienie się do jakiegokolwiek istotnego problemu związanego z polityką państwa. Wręcz przeciwnie: sam poseł zauważa, że ministerstwo rolnictwa i rozwoju wsi przyczynia się do rozwoju tej gałęzi polskiej gospodarki. Ciężko też doszukać się w tej części interpelacji czegoś innego, niż pochwały polityki rządu. Z jej treści wynika, że powodem jej złożenia było chyba tylko danie ministrowi okazji do pochwalenia się sukcesami. Z czego ten skwapliwie skorzystał.

Na pierwsze z pytań Jak Krzysztof Ardanowski odpowiedział jednym słowem: „znakomicie”, na drugie również: „wszystkie”. Odpowiedź taka jest, oczywiście, lakoniczna. To znaczy: krótka, zwięzła, wyczerpująca temat. Określenie to wzięło się od starożytnych Spartan, którzy, według podań historycznych, zwykli w taki sposób się wypowiadać. Nie jest to bynajmniej przytyk, wręcz przeciwnie. Gdyby Jan Krzysztof Ardanowski faktycznie chciał wyliczać wszystkie prace podległego mu resortu, oraz szczegółowo je opisywać, straciłby mnóstwo czasu. Interpelacja ewidentnie podlizującego się posła najwyraźniej okazała się mniej warta, niż codzienne obowiązki ministra rolnictwa i podległych mu pracowników. Szkoda, że nie dla posła Andruszkiewicza i Prezydium Sejmu.