Pracodawca będzie w większym stopniu odpowiadał za niepłacone alimenty pracownika – nowelizacji przeciw alimenciarzom ciąg dalszy

Praca Rodzina Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (63) 23.05.2018
Pracodawca będzie w większym stopniu odpowiadał za niepłacone alimenty pracownika – nowelizacji przeciw alimenciarzom ciąg dalszy

Udostępnij

Tomasz Laba

Po zaostrzeniu odpowiedzialności karnej za uchylanie się od płacenia alimentów rząd postanowił kontynuować walkę z tym absolutnie nagannym zjawiskiem. Mimo szczerych chęci rządzących ściągalność alimentów wciąż jest na żenująco niskim poziomie. Minister Rafalska przedstawiła dziś główne założenia projektu ustawy, którego celem jest zmiana tego stanu rzeczy, a także zmiana nastawienia społeczeństwa do alimenciarzy.

Poprawa ściągalności alimentów z całą pewnością powinna być jednym z priorytetowych zadań rządu. Ten problem z całą pewnością jest złożony i nie wynika tylko i wyłącznie ze złego prawa. To również kwestia nastawienia społeczeństwa, które akceptuje osoby, które uchylają się od płacenia alimentów. Dlatego nie wystarczy jedynie zmienić prawo, a równie istotne są prace, które będą zmierzały do zmiany mentalności wśród rodaków. Tak, aby alimenty nie były traktowane jako „wypłata na byłe dziecko„. Do tego wszystkiego dochodzi fakt, że egzekucja alimentów wciąż boryka się z ogromnymi trudnościami.

Pierwszy krok został wykonany zaraz po tym, jak rząd Prawa i Sprawiedliwości objął władzę w kraju. Więzienie za alimenty jest faktem. To właśnie zasługą obecnego Ministra Sprawiedliwości zmieniono kodeks karny, który zaostrzył odpowiedzialność za uchylanie się od płacenia alimentów. Według pierwszych szacunków nieco poprawiło to ściągalność zaległych alimentów, ponieważ dłużnicy najzwyczajniej w świecie przestraszyli się odpowiedzialności karnej. Według Ministerstwa Rodziny ściągalność w 2017 roku wzrosła z 13% do niecałych 25%. To jednak wciąż za mało, dlatego ministerstwo przedstawiło dziś założenia nowej ustawy, która jeszcze bardziej podkręci śrubę alimenciarzom.

Warto pamiętać, że to jedynie pomysły, które nie przybrały jeszcze formy konkretnych przepisów. Nawet jeżeli założenia okażą się słuszne, to diabeł oczywiście będzie tkwił w szczegółach, które mogą popsuć nawet najlepsze intencje. Co zatem proponuje ministerstwo? Z pewnością najbardziej komentowanym pomysłem będzie wysłanie dłużników alimentacyjnych na roboty publiczne, co na razie jest określano, jako „działania na rzecz skutecznej aktywizacji zawodowej dłużników„. Projekt ma też piętnować i przewidywać odpowiedzialność karną dla pracodawców, którzy „zatrudniają” dłużników alimentacyjnych do pracy na czarno.

Nowe pomysły na niezapłacone alimenty – nowelizacja faktycznie jest potrzebna?

Kolejne pomysły dotyczą też zwiększenia odpowiedzialności pracodawców za brak realizacji zajęcia wynagrodzenia, którego dokonał komornik.  Skoro jesteśmy przy komornikach, to warto wspomnieć, że projekt ma ułatwić wymianę informacji o dłużnikach pomiędzy wszelkimi możliwymi instytucjami a komornikami. Większe uprawnienia ma zyskać Państwowa Inspekcji Pracy, która będzie kontrolowała, czy dłużnicy, którzy oficjalnie nigdzie nie pracują, a w rzeczywistości pracują bez umowy.

Ponadto środki odzyskane od dłużników w pierwszej kolejności mają być przeznaczane na wzmocnienie egzekucji. Z pewnością największą zmianą, którą przewiduje projekt, ma być podniesienie kryterium dochodowego, które będzie uprawniało do uzyskania świadczenia z funduszu alimentacyjnego. Obecnie wynosi ono 725 zł, a ma być zwiększone do 800 zł.

Czy nowa ustawa faktycznie zmieni ściągalność alimentów? Mam sporo wątpliwości. Oczywiście dużo będzie zależało od brzmienia konkretnych przepisów. Roboty publiczne może i brzmią kusząco i wiele osób podskórnie zgodzi się z tym rozwiązaniem. Trzeba jednak pamiętać, że głównym beneficjentem alimentów zawsze powinno być dziecko. Jaka korzyść będzie z dłużnika, któremu trzeba będzie płacić z rządowej kasy, żeby ten spłacił swój dług wobec państwa? W końcu limit świadczenia z funduszu alimentacyjnego wynosi 500 zł.

Każde dziecko, które będzie miało zasądzone alimenty wyższe od tej kwoty, będzie na tym rozwiązaniu stratne. Odpowiedzialność pracodawcy względem komornika już istnieje. Komornik może ukarać takiego grzywną w wysokości do 2000 zł, a pozostaje jeszcze odpowiedzialność odszkodowawcza względem wierzyciela. Z kolei pomysł na zwiększoną wymianę informacji między urzędami z litości pominę, bo ten brzmi na stworzenie kolejnej sterty papierów do przerzucania. W stworzenie systemu informatycznego tylko do tego celu nie uwierzę.

63 odpowiedzi na “Pracodawca będzie w większym stopniu odpowiadał za niepłacone alimenty pracownika – nowelizacji przeciw alimenciarzom ciąg dalszy”

  1. Co to znaczy „środki odzyskane od dłużników w pierwszej kolejności mają być przeznaczane na wzmocnienie egzekucji”? Czy to oznacza, że w pierwszej kolejności zostaną pokryte opłaty egzekucyjne a dopiero resztki z tych pieniędzy trafią do tego, który powinien je otrzymać?

  2. Akurat więzienie za alimenty to idiotyczny pomysł. Bo jak ktoś normalnie nie płaci to w perdlu też nie zapłaci, to kuriozalnie będzie tam siedział z podatków płaconych przez drugiego rodzica

    • bo we wsadzaniu do więzień chodzi często o jakąś dziwnie pojmowaną sprawiedliwość społeczną. Nie płaci alimentów? To chociaż w pierdlu zgnije. W istocie rzeczy, jest to głupota, o której wspomniałeś.
      Powinno ich się wykorzystywać jako niewolników, aby w ten sposób spłacali alimenty.

    • To co Pan proponuje co skłoni rodzica ok.40 letniego zdrowego pracującego na czarno mężczyznę do utrzymywania własnego dziecka, który twierdzi że bardzo je kocha, ale jakoś mu nie po drodze żeby się z nim chociaż spotkać raz na jakiś czas…?

      • No wsadzanie go do więzienia na pewno nie sprawi, że nagle znajdzie czas i chęci. Co do pieniędzy: wystarczą jakieś godziny pracy społecznej. Co do faktycznego zainteresowania dzieckiem: niestety ale człowieka nie zmusimy do robienia czegoś wbrew sobie, nawet jeśli daną rzecz oceniamy pozytywnie.

        P.S. Tak wiem, że odpisuje po miesiącu

  3. „To również kwestia nastawienia społeczeństwa, które akceptuje osoby, które uchylają się od płacenia alimentów”. Hm… Nigdy nie spotkałem nikogo kto akceptowałby niepłacenie alimentów. Najczęściej pojawia się stwierdzenie: Zrobiłeś – płać!

      • Nie odnosiłem się do tych, którzy nie płacą tylko do stwierdzenia, że społeczeństwo akceptuje takie zachowanie.

        • No skoro te 80% funkcjonuje w tym społeczeństwie i to bez jakichś specjalnych przykrości, to znaczy że się zgadza.

          • A co społeczeństwo ma zrobić? Pytam poważnie, bo ja nie mam pomysłu, co ja, jako zwykły obywatel mogę z tym zrobić? Oprócz wygłoszenia negatywnej opinii o takich ludziach…

  4. No tak, bo pracodawca nie ma nic lepszego do roboty.

    Już taniej by wyszedł psycholog dla faceta, który nie chce utrzymywać dziecka, niż odgórny nacisk.

  5. A ja mam odrobinę inne zdanie na ten temat. Komornik może zabrać 60% kwoty wynagrodzenia dłużnika alimentacyjnego. Bez dolnego progu. Osoba, która zarabia minimalną krajową, a zgodnie ze statystykami to znaczna część społeczeństwa (patrz: mediana wynagrodzeń) zostają z kwotami, które nie pozwalają im na zaspokajanie podstawowych potrzeb.

    Zarabiając 2100 zł brutto, dostajesz około 1520 zł netto. 60% kwoty tej kwoty może zabrać komornik. Zostaje Ci 600 zł miesięcznie.
    I nie – nie jestem dłużnikiem alimentacyjnym. Wręcz przeciwnie – mój ojciec nim był (a w zasadzie wciaż jest).

    Jak masz przeżyć za 600 zł? Prąd + gaz to około 100 zł miesięcznie (zakładając oszczędne korzystanie). Osoby, które gazu nie mają, zwykle mają większe rachunki za prąd, więc kwota pozostaje zbliżona. Możesz mieć konieczność dojazdu do pracy, a to zwykle co najmniej 100 zł miesięcznie. Pomijam już kompletnie czynsz, bo pozostałe 400 zł starczyłoby tylko na opłacenie czynszu socjalnego (nawet nie komunalnego).
    Oczywiście, zawsze może zyć pod mostem, nie?

    A zatem teoretycznie zostaje Ci te 400 zł na jedzenie. I taki dłużnik ma iść do pracy, wiedząc, że będzie pracować, nie dostając nawet pieniędzy na przeżycie? Przecież to urąga sprawiedliwości i jest to jawne łamanie praw człowieka.

    A zakładam tu PRACĘ NA CAŁY ETAT. Przy pracy na niepełny etat albo nie daj boże umowy zlecenie, sytuacja robi się jeszcze gorsza

    • Większość Mam niealimentowanych dzieci nie zarabia więcej niż 2100… nie jedna by pewnie chciał tyle zarabiać, Te mamy nie mogą powiedzieć dziecku sory dziś nie dostaniesz jeść i nie kupie ci butów na zimę, bo mi zostanie 600 zł – Jak mam żyć? Zadłużają się wieć , pożyczają od rodziny, albo harują na dwa etaty przez co ich dzieci cierpią jeszcze bardziej bo nie mają ani matki (bo jest wiecznie w pracy) ani ojca, bo ci w większośći nie kontaktują się ze swoimi jak mówią ” byłymi dziećmi”

    • Trzeba tylko zaznaczyć, że komornik może zająć maksymalnie 60% wynagrodzenia za pracę. Jeśli rodzic, który ma płacić alimenty, zarabia najnoższą krajową wtedy sąd wyznacza ratę alimentacyją na poziomie około 300 zł. (Od razu zaznaczę, że nie przeprowadziłem badań statystycznych na żadnej próbie mieszkańców) A co za tym idzie gdyby taki rodzic od razu łożył na swoje dziecko zgodnie z obowiązkiem, co zresztą powinien robić nawet bez decyzji sądu, to po pierwsze nie toczyłaby się przeciwko niemu postępowanie egzekucyjne, a po drugie nawet gdyby takie postępowanie się toczyło to komornik nie wysłałby zajęcia na 60% wynagrodzenia tylko na kwotę 324 zł (rata alimentacyjna + opłata egzekucyjna w wysokości 8% egzekwowanego roszczenia)

  6. To co Pan Panie Tomaszu proponuje co skłoni rodzica ok.40 letniego zdrowego pracującego na czarno mężczyznę, ukrywającego się, do utrzymywania własnego dziecka, który twierdzi, że bardzo je kocha, ale jakoś mu nie po drodze żeby się z nim chociaż spotkać raz na jakiś czas, nie mówiąc o chęci wychowywania go, czy jak to określono w prawie który „osobistych starań” nie wykonuje w stosunku do dziecka…?

  7. Ściągalność to nie problem. Spróbujcie nie zapłacić podatku czy składki ZUS. Nagle się okazuje, że jednak dług da się wyegzekwować. Problemem jest często dyskusyjne zasądzenie alimentów, praktycznie zawsze od ojca na dziecko. Skrajnie rzadko się zdarza, żeby opiekę sprawował ojciec, a alimenty płaciła matka. Co więcej – nie są egzekwowane wyroki sądu o prawie widywania się z dzieckiem przez ojca. Znane są też przypadki, gdzie facet płacił na cudze dziecko, ale sąd i tak odrzucił badania DNA. Tak więc sprawa jest bardziej złożona od prostego zdania „zrobiłeś dziecko – teraz na nie płać”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *