POPiHN chce, aby klienci nie widzieli alkoholu na sklepowych półkach
Pomysłów na ograniczenie dostępności alkoholu w sklepach było już co niemiara. Oczywiście najgłośniejszym z nich jest zakaz sprzedaży nocnej lub pomysły zakazu sprzedaży napojów alkoholowych na stacjach benzynowych.
Jak podaje "Fakt", Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego wyszła jednak z kolejną propozycją, która trafiła do Ministerstwa Zdrowia. Zdaniem jej przedstawicieli alkohol nie tyle powinien zniknąć ze sklepów, ile jego ekspozycja powinna zostać ograniczona.
O konieczności wprowadzenia tego typu zmian mówił Leszek Wiwała, prezes-dyrektor generalny POPiHN:
Oznacza to, że nadmiar bodźców wizualnych generuje popyt przede wszystkim poprzez decyzje nieplanowane. Zmiana standardu ekspozycji – bez zakazu sprzedaży – skutkuje zatem ograniczeniem zakupów impulsywnych.
Propozycja zakłada, że alkohol znalazłby się za specjalnymi osłonami (oczywiście nieprzeźroczystymi) i w specjalnych strefach, które byłyby niewidoczne z głównych alejek w sklepie. Co ważne, nie zmieniłby się proces informowania o asortymencie i cenach.
Ta propozycja ma rozwiązać problem nadmiernej konsumpcji alkoholu
Propozycja tego typu ma oczywiście pomóc Polakom w ograniczeniu nadmiernego spożycia alkoholu. Czy tak się stanie? Osobiście wątpię w to, jednak istnieją badania, z których wynika, że ludzie reagują wzrokowo na towar w sklepie. Ten mechanizm ma oczywiście także miejsce w przypadku kupna alkoholu.
Pewnie zatem część klientów nie kupi alkoholu, jeżeli nie będzie go widzieć w sklepie i mówiąc kolokwialnie „nie będzie ich kusił”. Część osób jednak nie będzie zważać na takie rozwiązania, a alkohol kupi i tak, nawet wtedy, gdy byłby on ukryty w najbardziej niewidocznym miejscu sklepu.
Sklepy protestują przeciwko tego typu rozwiązaniom
Przedstawiciele branży handlowej nie ucieszyli się, gdy usłyszeli, że propozycja trafiła do Ministerstwa Zdrowia. Ich zdaniem jest ona kontrproduktywna i będzie kolejnym obciążeniem dla punktów handlowych
Maciej Ptaszyński, prezes Polskiej Izby Handlu mówił o tym, jak tego typu pomysł wpłynąłby na sklepy i markety:
To generowanie kosztów dla branży i tak już działającej na granicy rentowności. Mam tu na myśli handel detaliczny, uderzenie w legalny produkt i jasne zaproszenie dla szarej strefy.
Trudno się nie zgodzić z tego typu argumentacją, ponieważ ukrywanie towaru, o którego dostępności w danym sklepie wszyscy wiedzą, raczej nie zmniejszy jego spożycia, ani nie przyczyni się do przeciwdziałania alkoholizmowi w Polsce.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj