To tylko jedno piwo? Lepiej uważaj – teraz na pewno trafisz za kratki

Gorące tematy Moto Zbrodnia i kara dołącz do dyskusji (116) 29.03.2017
To tylko jedno piwo? Lepiej uważaj – teraz na pewno trafisz za kratki

Kasia Bayer

Biorąc pod uwagę zbliżające się święta, które w większości polskich domów ściśle związane są z konsumpcją alkoholu, warto zapoznać się ze zmianami w kodeksie karnym, które uchwalił Sejm. 

Rząd stwierdził ewidentnie, że czas powiedzieć „stop” pijanym kierowcom i postanowił z nimi walczyć zaostrzając kary za spowodowanie wypadku drogowego. Należałoby się zastanowić czy podnoszenie kar w takim wymiarze ma w tym przypadku sens. Patrząc na wysokość kar dla kierowców w innych krajach wypada się zgodzić, ale czy samo to wystarczy, żeby zmienić nastawienie i przekonanie, że jedno piwo przecież się w ogóle nie liczy?

Alkohol za kierownicą już bez zawiasów

23 marca Sejm uchwalił nowelizację kodeksu karnego, która przewiduje znaczne zaostrzenie kar dla kierowców dopuszczających się przestępstw w ruchu drogowym. Za zmianami opowiedziało się 239 posłów, 39 było przeciw, zaś 161 osób wstrzymało się od głosu. Teraz ustawa trafi do Senatu, który będzie mógł zgłosić poprawki lub przyjąć ją w niezmienionej formie.

Jedną z najważniejszych zmian, które chce wprowadzić ustawodawca jest podwyższenie minimalnej wysokości kary dla kierowców, którzy w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego spowodowali wypadek, skutkujący śmiercią lub ciężkim uszkodzeniem ciała. Obecnie kierowcy, którzy doprowadziłby do takiego wypadku grozi co najmniej 9 miesięcy pozbawienia wolności. Po nowelizacji byłoby to minimum 2 lata, przy czym warto dodać, że zlikwidowana zostanie możliwość wymierzania kary w zawieszeniu. Zgodnie ze statystykami, które przedstawił Rząd, w 2015 roku na 112 wyroków skazujących 26 wymierzono w zawieszeniu, w 2014 r. 38 na 151 wyroków, a w 2013 roku aż 93 z 252 wyroków zostało zawieszonych.

Pościgi rodem z CSI też lepiej sobie odpuścić

Kolejnym problemem, z którym postanowiono się uporać są heroiczne ucieczki przed policją, których nagminnie dopuszczają się kierowcy. Dotychczas świadoma ucieczka przed pościgiem organów ścigania była wykroczeniem, za które groziła grzywna lub kara aresztu, teraz będzie przestępstwem zagrożonym karą od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności, przy czym sąd będzie musiał orzec wobec skazanego za to przestępstwo kierowcy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych.

W przypadku kierowcy, który mimo orzeczonego przez sąd zakazu, oddaje się niewątpliwej uciesze prowadzenia samochodu, kara za takie przewinienie zwiększy się z pozbawienia wolności na maksymalnie 3 lata do pozbawienia wolności na okres od 3 miesięcy do lat 5.

Obecnie orzekając w sprawach tego typu przestępstw sądy nie otrzymują informacji dotyczących drogowej przeszłości oskarżonego. Po nowelizacji ma się to zmienić. Sądy wydając wyrok uzyskają informację o wszystkich przestępstwach i wykroczeniach kierowców, które znajdują się w centralnej ewidencji kierowców i w ewidencji kierowców naruszających przepisy drogowe prowadzonej przez Policję.

Nowelizacja nie wejdzie w życie przed świętami, ale mimo tego wszystkich na zapas przestrzegam przed siadaniem za kierownicę po tak zwanym „jednym”.

116 odpowiedzi na “To tylko jedno piwo? Lepiej uważaj – teraz na pewno trafisz za kratki”

  1. „Biorąc pod uwagę zbliżające się święta, które w większości polskich domów ściśle związane są z konsumpcją alkoholu” – jak miło, że chociaż jedna osoba w tej redakcji nie zaklina rzeczywistości. ;)

    • Panienka chyba nie zrozumiała tamtego artykułu. Nikt tam nie twierdził, że Polacy nie piją w święta. Tylko, że to nie powinno być obiektem reklamy. I ja się z redakcją zgadzam.

      To tak jak z wypowiedziami Korwina. Wszyscy wiemy, że to co mówi jest prawdą, ale i tak się na niego oburzamy, bo tak wypada.

        • Bo jest to swego rodzaju tabu? Bo jeśli reklamujemy zawody sportowe to pokazujemy bramki, a nie faule? Święta w doktrynie katolickiej nie są od tego, żeby się nachlać, choć oczywiście można. Niech sobie dyskonty reklamują „kwietniowe chlanie” zamiast wycierać ryj Chrystusem.

          • To biesiadujący wycierają sobie ryj Chrystusem obalając kolejną flaszkę czystej w czasie Wielkanocnego śniadania. Dyskonty tylko informują świętujących katolików, że w tym roku będą mogli spędzać święta taniej.
            Intencją dyskontów nie jest reklamowanie świąt, tylko najbardziej chodliwego przy okazji tych świąt towaru.

            To mi trochę przypomina pewnego mojego znajomego. Ma sklep, który regularnie otwiera w niedziele. Otwiera i marudzi, że musi w niedzielę pracować. Liczy, że PiS zakaże handlu w niedzielę. Pytam go, to po cholerę otwierasz? Przecież to twój sklep. A on na to, że w niedzielę ma większy obrót niż przez resztę tygodnia.
            Wnioski:
            Polak katolik otworzy sobie sklep, bo kasa się zgadza. Mógłby tego nie robić, ale… kasa się zgadza!!! A jak PiS wprowadzi zakaz, to z czystym sumieniem będzie mógł nie otwierać, zwalając winę nie na swoje lenistwo, tylko opresyjny rząd, który wprowadza regulację.

            Tak samo i tutaj. Ci najbardziej oburzeni, będą bluzgać w niedzielę wielkanocną, że sklep z alkoholem nieczynny i na stacji trzeba przepłacać, bo nie ma czym rodziny ugościć. Ale ciiii. To temat tabu!

          • Ten Twój kolega po wprowadzeniu zakazu będzie siedział cicho, bo on się nie wzbogaci,ale przy okazji nie wzbogaci się też ktoś inny. To też takie bardzo katolickie postępowanie.

      • to jest największa brednia powtarzana od niepamiętnych czasów. Podobnie jak teoria o wysokości kary. Tylko połączenie nieuchronności z wysokością jest skuteczne. Nie pisz mi tylko, że to niemożliwe do wprowadzenia. Popatrz na Słowację i ich policję drogową. Poczytaj wypowiedzi naszych mistrzów kierownicy, jak to się żalą, że Słowacy ich tępią.

        • No to chyba oczywiste, że nieuchronność musi iść w parze z odpowiednio wysokim wymiarem…
          Choć nawet niska kara w połączeniu z pewną nieuchronnością wpływa odstraszająco. Dlatego w obecności radiowozu kierujący nie popełniają wykroczeń (nawet tych zagrożonych najniższym mandatem), a przejeżdżając obok fotoradaru jadą z prędkością poniżej dozwolonej.

    • Będzie bezpieczniej, jak każdy kierowca zostanie skierowany z urzędu na szkolenie na płycie poślizgowej i zaczną używać wyobraźni, przewidywać i się doszkolą. Wypadki są powodowane przez brawurę i nieznajomość przepisów.
      Jadąc przepisowo i spokojnie sprawnym (dobre opony, hamulce, zawieszenie) autem i używając wyobraźni, to moje zagrożenie jest w granicach błędu statystycznego.

      • Ogólnie to jacy kierowcy dostają prawo jazdy czasami sprawia, że mam sobie ochotę włosy powyrywac… nie mówię tu o ryzykownej jeździe, ale przeciwnie – slamazarna, bez wyobraźni, blokowanie tramwaju, stawanie na środku skrzyżowań („bo się zmieszcze!”) i często gwałtowne hamowanie jak ostatnio w centrum 5m przede mną jak jechaliśmy 50km/h nagle hamuje z piskiem kobieta bo miejsce zobaczyła parkingowe :P

      • A przez pijanych kierowców nie sa powodowane? Weź ty sie trzepnij w ciemiączko.

        Jak ci jakaś pijana menda ukatrupi dzieciaka to zmienisz zadanie.

        • Są powodowane przez wszystkich, bez względu na wiek, płeć, doświadczenie. Jeśli pijany kierowca zabił Ci dziecko, to współczuję. Jednak trzeba rozróżnić nawalonego idiotę z poważnym upojeniem alkoholowym, czyli takiego powyżej promila, od takiego np. mnie, kiedy chcę wypić jedno piwo w barze i spokojnie wrócić do domu. To muszę kombinować, bo za rogiem będzie drogówka, wydmucham jakieś opary i będę przestawione o dużym zagrożeniu. To nie jakieś resztki alkoholu są groźne, tylko nieodpowiedzialny człowiek, który wypije 4 piwa. Lub więcej.

  2. Przy czym dodajmy, że 0,2 promila obowiązujące w Polsce, to jest jakaś kpina.
    No albo w te, albo we wte. Albo wzorem krajów bardziej wschodnich wprowadźmy absolutne zero, albo wzorem zachodnich rozsądne 0,5.
    Obecnie ustawodawca mówi: Janusz, napij się odrobinkę, bo możesz! Dopiero od 0,2 jest to wykroczenie. A jednocześnie: ale pamiętaj, że jakiej miarki alkoholu byś nie przyjął i tak to 0,2 przekroczysz, więc tak naprawdę nie pij wcale.

    • Absolutne zero, pół promila to nie jest stan, w którym można bezpiecznie dla otoczenia prowadzić pojazd.

      • Wiesz z własnej autopsji? Skąd takie skrajne decyzje? Mam w domu alkomat i wiem jak się czuje przy ilu promilach. Ostatnio się dmuchałem po wypiciu 0.5l alkoholu 32% Na dwoje i po zakończeniu spożywania po godz wydmuchalem 0.34% promila. Uważasz ze to dużo czy mało? Czułem się trzeźwy

        • Znajomy raz wypił 0,7 wódki w 3 godziny i po5 godzinach (o8 rano) przed pracą poszedł na posterunek dmuchać i mial…0 ;) oczywiście nigdy w życiu bym nie pozwolił nikomu obok wsiąść w takiej sytuacji i tak (pamiętajmy o stężeniu we krwi), ale mimo wszystko byliśmy w szoku.

        • Uwielbiam stwierdzenie „czułem się trzeźwy”. Ja rozumiem zapis 0,2 nie jako „jedno piwo i moge jechac” a taki delikatny margines bezpieczeństwa, gdzie po imprezie, na nastepny dzień, po kilkunastu godzinach wsiadam i o, jednak jakiś ułamek był. I nie, nie zaakceptuje tego że ktoś czuł sie trzeźwy, że wygląda spoko, że nic sie nie stanie – albo pijesz, albo prowadzisz.

          • Po imprezie z czymś mocniejszym i po kilkunastu godzinach bym nie wsiadł, a po jednym piwie godzina i jak najbardziej tak ;)

          • I wszystko albo picie albo samochód Daj polakowi nawias to zawsze powie że wyszedł tylko na chwilę za jego obrys. I w czym problem ??
            Taka mentalność. Zero to zero, koniec i kropka a jak ktoś nie może się powstrzymać to jest komunikacja i taksówki.

          • Czyli Francuzi, Niemcy, Wlosi czy Hiszpanie to bardzo nieodpowiedzialni ludzie. Wypija 2 lampki wina do obiadu, a potem za kolko…

            Ja moge wypic bardzo duzo, a w wydychanym mam 0, ale wiem, ze nie moge prowadzic.
            Np. wypije sporo whisky do 3 w nocy,, rano ok 10 brysznic, mycie zebow, sniadanie i w wydychanym 0.0, ale nie prowadze, bo nie bede skupiony na tyle by czuc sie pewnie.

            Jednak olewam ten zakaz i tez w restauracji piwko czy wino do jedzenia biore, a potem prowadze, bo czuje sie dobrze i w wydychanym mam 0, ale ja akurat mam takie szczescie.

          • „Jednak olewam ten zakaz” – serio, sił do niektórych ludzi nie mam. Bardzo mi przykro że nie potrafisz odmówić sobie piwka w momencie w którym masz samochód, bardzo mi przykro że uważasz że jesteś pępkiem świata i zakazy czy nakazy możesz sobie interpretować. Nie będę Cię uczył życia, ale mam nadzieję że jeżeli to się skończy źle, to tylko ze szkodą dla Ciebie nie dla innych.

  3. Rozsądna norma to 0,5 promila. Tyle powinno być. W Niemczech nikt nie widzi w tym problemu.
    Sytuacja z życia: piątek, godzina 14.00, fajrant, zgrzewka w magazynie, każdy po piwku, pogaduszki, następnie każdy swoim autem jedzie do domu. Można? Można.
    Nie widzę tu żadnego zagrożenia. Uważam, że wielu kierowców z zerowym poziomem alkoholu jest większym zagrożeniem.
    No, ale co. Zawsze znajdą się tacy, którzy będą to negować. Mnie to wkurza, że nie mogę w piątek jechać do miasta, wypić piwka, zjeść coś i wsiąść w auto, bo jeszcze wydmucham 0,31 i będę miał problemy.
    Pozdrawiam normalnych.

      • A już najbardziej irytuje mnie nagonka na pijanych kierowców. Fakt, są idioci co mają ponad promil, czy trzy i jadą autem robiąc zygzak. To są pijani kierowcy.
        Ale jak widzę czasem na np. programach typu „Stop Drogówka” kogoś, kto ma 0,3-0,4 i traci prawo jazdy, jakieś rozprawy. Przecież to chore.

        • Większość ludzi nie pije jak świnie, żeby się nawalić tylko jak ludzie dla przyjemności i jest w stanie ocenić czy są w stanie prowadzić samochód czy nie bo są dorośli.
          Dzisiaj jak wpadam do rodziny albo do knajpy z laską muszą sobie odmawiać kufla piwa albo liczyć lampki wina zamiast dobrze się bawić albo wcześniej układac upierdliwy plan kto pije kto nie. Gdzie tu przyjemność z życia?

          • Dokładnie. Pojadę z kobietą do baru (no romantycznie) i chcę wypić kufel piwa. Porozmawiać w klimatycznych warunkach. Albo ze znajomymi. Nie mogę wtedy przez przynajmniej 2h wsiadać do auta. Ale mogę dać je komuś, kto jest trzeźwy, ale jeździ bardzo nie pewnie. Pomijając fakt, że moje auto ma ponad 5 metrów długości. Na pewno bezpieczniej. Suma sumarum i tak pod domem muszę się przesiąść i zaparkować. Zawsze wtedy mam małe obawy. A nóż pojedzie patrol, wydmucham jakieś opary i stracę prawo jazdy…

          • A potem buuum przejechałem dziecko na przejściu. Czyja wina? Matki bo nie przypilnowałam bachora. O i jeszcze barmana. Przecież widział ze przyjechałeś autem. Nie powinien dawać ci piwa.

          • Po jednym piwie moja koordynacja i skupienie są na tym samym poziomie. Co do przejść, to ZAWSZE zwalniam i ZAWSZE PRZEPUSZCZAM, w przeciwieństwie do innych, którzy będą gnać nawet i trzeźwi, wyprzedzą lub ominą na przejściu i bum. To nie alkohol jest przyczyną. Idiota zawsze będzie idiotą, a stężenie alkoholu poniżej 0,5 promila to tylko pretekst. W Niemczech tego nie ma, w Szwajcarii też. A w Anglii 0,8. Tylko Polacy nie umieją się zachować w mieście, a połowa ma wyprane mózgi i traktuje wszystkich tak samo. No, ale Ty wiesz swoje, typowa zaściankowa polska mentalność.

          • Cała zachodnia Europa ma 0,5 promila, z wyjątkami, w których dozwolone jest 0,8 promila. Czy możesz wykazać, że w Europie na pasach ginie więcej dzieci na przejściu niż np. w Rosji czy na Białorusi, gdzie limit jest 0,0 promila?

            Propaganda cię zgubiła. Jeśli u nas ginie na pasach dziecko, to zwala się winę na pijanego kierowcę, bo miał 0,21 promila w wydychanym. Oczywiście gdyby miał 0,19 to to dziecko by nie wtargnęło na jezdnię i do wypadku by nie doszło – tak mówią w telewizji.

    • Ja tam zawsze czekam 2 godzinki po piwie, zjem coś i chyba powinno być spoko – przynajmniej do tej pory się nie martwilem :P
      I zgadzam się w pełni – jak ktoś się napije jednego piwa to nie wiem jaki musialby mieć organizm żeby to na niego tak bardzo wpłynęło… Ale dla kogoś kto ma powyżej promila już nie ma wytłumaczenia – więzienie i tyle.

    • Oczywiście, ale weź pod uwagę że 0,5 promila + niemiecka kultura = wciąż bezpiecznie. W Polsce 0,0 promila + młodociany kierowca BMW i tragedia murowana.

      • Jestem młody i mam BMW. Proszę bez stereotypów. Fakt, że auta się podobają i dużo bezmózgów je kupuje. Oczywiście za grosze, zajeżdżone i rozsypujące się trupy…
        No właśnie, można mieć 0,0, a jak ktoś jest głupi, to wypadek zrobi. Wypadki powodują pijani? A trzeźwi nie? Mając 0,5 jadę też 50km/h w mieście, obserwuję drogę, zwalniam przy przejściu, zatrzymuje się jak ktoś chce przejść. Jeżdżę na suwak do końca, nie trzymam się lewego pasa, nie blokuję skrzyżowań. Można, żeby było normalnie. Alkohol tu nie ma związku.
        Co do kultury w Niemczech… Nie jest tak do końca. Jedynie mniej wariatów jeździ… Ale żeby wpuścić kogoś czy podziękować awaryjnymi… Zapomnij… Ale ktoś piwko wypije, to jedzie normalnie. Miałem z 40 kontroli w Niemczech, nigdy w życiu nie sprawdzali mi alkoholu. A potrafiłem wypić piwo, pójść na krótki spacer, potem drugie i zaraz do auta. Nie ma obaw. Jeśli jedzie się normalnie, nie popisuje i skupia na drodze, co jest oczywiste zawsze. ;)

        • Ci z zajeżdżonych trupów pewnie nie zgodziliby się z tobą. No chyba, że twoje BMW serii 7 nie ma 18 lat :))

          • Moja piątka nie jest pełnoletnia. To nastka. Ale ma w sobie tyle nowych części, że gdyby je podliczyć, to kupiłbym za to dwie – trzy piątki hehe ;)

          • Pisałeś, że ma ponad 5 metrów. Nawet F10 nie ma 5m, dlatego założyłem, że masz 7.

    • Wyobraź sobie sytuację 3 piwka do meczu wieczorem, rano kontrola (dzisiaj sam taką przechodziłem o 7:30) i bum, bo 0,21.

      • Dokładnie tak jak mówisz. To jest śmieszne. Propaganda, ciemnogród i nabijanie kasy. Ludzie stracą uprawnienia, jednocześnie często/gęsto konsekwencje idą dalej, bo bez prawa jazdy tracą dochody itp., bo prawie jazdy dzisiaj to jak telefon. Bez tego ani rusz.
        A potem statystyki w górę, bo ktoś tam najebany po imprezie rozbił się beemką na łysych oponach i wyleciał z drogi.
        Albo rób potem uprawnienia od nowa, a na WORD-y ostatnio łapę położył rząd. To wszystko jest ze sobą powiązane.
        Co do twojej sytuacji, to współczuję. Dla mnie to kino i ogólny brak słów ;)

        • Nie no, miałem 0.00, akurat w Wielkim Poście nie piję, ale pewnie zdarzają się sytuacje, kiedy mogłoby być gorąco :).

          • Należy wziąć pod uwagę również to, że wiele osób bierze leki, które spowalniają metabolizm alkoholu, lub nasilają jego działanie albo wywołują efekty uboczne leków np. zawroty głowy, zaburzenia koncentracji, widzenia itp. Dlatego niewskazane jest prowadzenie samochodu z jakąkolwiek ilością alkoholu we krwi, nawet po wypiciu „bezalkoholowego (0.5%)” lepiej odczekać i wsiąść za kierownice. Nie chodzi tu o mandat ale o bezpieczeństwo nasze i innych.

    • 0.2 promila to problem ale jazda na antybiotykach które wyrywają z butów jest okej.
      w tamtym roku jechałem z anginą do szwajcarii, po antybiotykach i objawach choroby czułem się jakbym wypił ze 4 mocne piwa ale no cóż, mogę w takim stanie legalnie jeździć :D

  4. Powinno się karać popełniających wypadki po pijaku a nie od razu wszystkich pijacych.
    Jazda po alkoholu powinna być dozwolona jeśłi jedziesz zgodnie z przepisami. Ale jeśli już spowodowałeś wypadek i kogoś zabiłeś to kara śmierci a nie kpiny jak teraz.

    • Skąd osoba po pijaku ma być pewna, że jedzie dobrze? Według mnie to jedno piwo powinno być dozwolone, nie po to, aby zachęcić osoby do jazdy na po alkoholu, ale w razie sytuacji awaryjnej np. ktoś zapomniał, że wypił piwo parę godzin temu.

    • Właśnie chodzi o to, żeby nie powodowali wypadków, bo im mniej wypadków tym lepiej. Równie dobrze można by było nie karać łamiących przepisy ruchu drogowego, albo poruszających się niesprawnymi technicznie pojazdami. Wszystko oczywiście do momentu gdy ci spowodują wypadek.

      • Gdzie tu logika? Jeśli ktoś nie powoduje wypadków, mimo, że jedzie po alkoholu to go karać, żeby nie powodował wypadków?

        • Tak i to jest właśnie ta logika. Logika zakłada, że zawsze coś jest pierwszy raz. Każdy wypadek, to jest suma kilku czynników. Im mniej tych czynników, tym statystycznie mniejsza szansa, że dojdzie do wypadku.
          Ani jazda w stanie nietrzeźwym, ani przekroczenie prędkości o 50 km/h, ani jazda pojazdem bez hamulców nie gwarantują spowodowania wypadku czy kolizji. Nawet te wszystkie czynniki razem wzięte nie dadzą gwarancji spowodowania wypadku. Za to każdy z nich znacząco zwiększa szanse na spowodowanie wypadku. Dlatego się je eliminuje.

          Ty tak trochę jak w tym przysłowiu o księgowym co miał przeliczyć 100 000 zł. Liczy, liczy, liczy, doliczył już do 10 000 zł i stwierdził, że jak do tej pory wszystko się zgadza to i dalej też będzie w porządku.

          • W dalszym ciągu brak logiki. Każde ograniczenie prędkości zmniejsza ryzyko wypadków. 70 jest lesze niż 100, 50 niż 70, 30 niż 50 a 10 niż 30. Czy to znaczy, ze chcesz jeździć z prędkością 10kmh? I zawsze może być ten pierwszy raz, po alkoholu czy bez.

          • Nie ma braku logiki. Wtrącę się troche w dyskusję. I niestety zjadę trochę z tematu.
            Otóż ograniczenia prędkości dososowywane również do wielu czynników (gęstość zabudowania, stan nawierzchni itp.). Równie dobrze możesz jeździ 50-60 w strefie zamieszkania. Być może jeździłeś już nawet tak bo policja nie stoi i mandatu nie ma, a co szybciej pokonasz odcinek, tym mniej czasu stracisz. Ale w takiej strefie jest znacznie większe prawdopodobieństwo, że wybiegnie ci dzieciak na drogę niż na takiej krajówce. Możesz zabić dziecko, albo jechać bezpiecznie – Twój wybór.
            Spójrz czasem na problem z kilku stron i zrozumiesz, po co są kary i ograniczenia.

          • Oczywiście, że im mniejsza prędkość, tym mniejsze ryzyko wypadku. Tyle, że w przypadku transportu kołowego, należy osiągnąć jakiś kompromis pomiędzy szybkością pokonania trasy z punktu A do B, a skutkami ewentualnego zdarzenia przy określonej prędkości. Nie widzę natomiast potrzeby osiągania jakiegokolwiek kompromisu, z nieodpowiedzialnymi alkoholikami prowadzącymi w stanie kompletnego upojenia alkoholowego.
            Stwierdzenie: pozwólmy ludziom prowadzić mając 4 promile we krwi, ale jak spowodują wypadek zabijajmy ich – jest z gruntu debilne i nie wymaga w ogóle żadnego komentarza. Jak można karać ludzi śmiercią za czyny które są zgodne z prawem i nie są w żaden sposób zabronione? Albo coś jest dozwolone i za to nie karzemy, albo zakazane – i karzemy łamanie przepisów.

            Zawsze się zastanawiam skąd u ludzi poparcie do tworzenia tak beznadziejnego prawa…

    • „Jazda po alkoholu powinna być dozwolona, jeśli jedziesz zgodnie z przepisami…”
      No nie do końca. Nie wyobrażam sobie kogoś, kto się chwieje i jedzie autem, nawet przepisowo.
      Ale 0,5 promila powinno być dozwolone, to takie rozsądne minimum.
      Albo ewentualnie tak: Możesz mieć 0,3-0,5 promila, ale każde wykroczenie i złamanie przepisów będzie karane podwójnie. Czyli przyjmijmy, że ominiesz pojazd, który się zatrzymał na sąsiednim pasie celem ustąpienia pierwszeństwa pieszemu, to dostajesz 1000zł i 20pkt karnych. ;) Ale jadąc przepisowo, to bez obaw. Ewentualnie 0,5-0,8 promila to utrata prawa jazdy na 3m-ce. A gdyby spowodować wypadek mając 0,5-0,8 promila, to wyrok w zawieszeniu, lub grzywna 5000zł. Ale tylko wtedy, jeśli do wypadku przyczynił się alkohol, czyli np. wjechanie komuś w dupę, albo zajechanie drogi…
      Niestety prawo w Polsce nie jest po stronie kulturalnych obywateli.
      Jedziesz przepisowo, wypiłeś jedno piwo. Jedź bez obaw. Musisz przejechać kilka ulic w środku nocy, albo wioskę dalej, a wypiłeś jedno piwo. Jedź.
      Większe zagrożenie stwarzam, jeśli jadę znużony i zmęczony kilka godzin w trasie, niż po takim piwku.
      Ale zaraz znajdą się tacy, co mnie shejtują: „Puknij się w łeb, żeby po piwie jechać autem…” Jo, jo, oglądajcie więcej telewizji, pijany to pijany, a nie po dwóch drinkach czy kuflu piwa…

      • Nie wierzę, że ktoś kto śię chwieje czy bełkocze czy w ogóle nie umie pić był w stanie prowadzić zgodnie z przepisami. To akurat policjant może skontrolować jak w Stanach robiąc sprawdzian ze zdolności motorycznych, cytowania alfabetu wstecz itp. Dopiero przy uwaleniu takiego egzaminu powienien mieć prawo kontrolowac alkomatem.
        Moim zdaniem powinna być granica 0.6-0.8 promila poniżej, której od strony prawnej człowiek powinen być traktowany jak trzeźwy w razie wypadku.

        • Może masz rację. Ale już tego nie wymagajmy od władzy. Zasugerowałem pewien kompromis.
          Nie no, da się. Mogę wypić cztery piwa i jechać przepisowo. Ale mój mózg będzie ociążały jak kierowca, który nie spał dwa dni i jedzie w nocy w trasie. :)

  5. „To tylko jedno piwo? Lepiej uważaj – teraz na pewno trafisz za kratki”
    „podwyższenie minimalnej wysokości kary dla kierowców, którzy w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego spowodowali wypadek, skutkujący śmiercią lub ciężkim uszkodzeniem ciała”

    Stan nietrzeźwości to pół promila i więcej. Kto po jednym piwie ma pół promila?

  6. To nie przejdzie… Bo w niedzielę wielu tzw. „roboli” ma czas i może kupić, bo to jedyny dla niego moment w tygodniu, więc koniecznie trzeba w niedzielę zakazać, a nie w poniedziałek tego handlu..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *