Aneksja Krymu przez Apple to najlepszy przykład tego ile znaczą zachodnie wartości w tle wschodnich pieniędzy

Technologie Zagranica dołącz do dyskusji (94) 01.12.2019
Aneksja Krymu przez Apple to najlepszy przykład tego ile znaczą zachodnie wartości w tle wschodnich pieniędzy

Jakub Kralka

Bezprawna aneksja Krymu przez Rosję postawiła opinię międzynarodową przed bardzo dużym wyzwaniem – jak się w tej kwestii zachować przyzwoicie?

Jest faktem, że Krym znajduje się obecnie pod wpływem Rosji i jego związki z Ukrainą mają już charakter co najwyżej sentymentalny. Jest również faktem, iż półwysep został zagrabiony w skandaliczny sposób, z naruszeniem prawa międzynarodowego. Rosjanie w XIX-wiecznym stylu objęli w swoje posiadanie część innego państwa, wraz z jego dobrami i obywatelami, czyniąc to wszystko na oczach opinii międzynarodowej. Konsekwencją tego zachowania było m.in. nałożenie na Rosję dużych sankcji gospodarczych.

Bezprawna aneksja Krymu przez Rosję a Google Maps

Świat zachodni ma bardzo duży problem, ponieważ zgodnie z wyznawanymi przez siebie wartościami oraz poprzez solidarność z Ukrainą (która ze strefy wartości rosyjskich chciała się wyrwać z kierunku wartości europejskich, co zapoczątkowało wszystkie te problemy) nie może po prostu uznać aneksji Krymu, nawet jeśli ten w rzeczywistości znajduje się w posiadaniu rosyjskim. To z kolei rodzi problemy w bardzo różnych sferach, w tym technologicznej. Swego czasu granice Krymu Google Maps wytyczało na aż trzy różne sposoby. Co innego widzieli Rosjanie, co innego Ukraińcy, a co innego obywatele innych państw.

Z perspektywy Polski mogliśmy dostrzec, że terytorium jest „sporne”, co jest oczywiście prawdą, o ile przyjmiemy, że w przypadku złodzieja, który na ulicy wyrwał nam z ręki smartfona, jego własność staje się „sporna”.

Aneksja Krymu przez Apple

Ukraina otwarcie skrytykowała sposób, w jaki Apple przedstawia Krym w swojej wersji map oraz aplikacjach pogodowych – jest tam pokazany jako terytorium Rosji, co oczywiście nie jest zgodne z prawdą, prawem międzynarodowym i opinią zdecydowanej większości cywilizowanych państw na świecie. Z wyłączeniem popierających aneksję Rosji (bez zaskoczenia), Białorusi i kilku państw pokroju Wenezueli, w której ludzie jedzą zwierzęta z ZOO, ponieważ wdrażanie komunizmu ponownie nie poszło tak obiecująco, jak można by to sobie wyobrazić po lekturze programu np. Partii Razem.

Warto przy tym dodać, że Apple w kwestii granic Krymu dostosowało się do nacisków ze strony rosyjskiej Dumy. Rosyjski parlament zmusił jedną z największych korporacji świata do naprawienia – jak to ujęto – „nieścisłości”. Od tej pory użytkownicy iPhonów, iPadów czy MacBooków z Rosji, będą mogli odczuwać dumę z rozrostu swojego mocarstwa w aplikacji z mapami.

Oburzenia nie kryli przedstawiciele Ukrainy. Potępienie decyzji Apple wystosowali tez przedstawiciele ukraińskiej ambasady w Stanach Zjednoczonych czy solidaryzujący się z Ukraińcami Rosjanin Garri Kasparow.

Czy koncerny technologiczne powinny stać na straży prawdy?

Zarówno Google, jak i Apple, są firmami, a więc ich podstawową rolą jest zarabianie pieniędzy, a nie zmienianie świata na lepsze (niezależnie od tego jak bardzo kłamią na ten temat w reklamach telewizyjnych, gdzie z pasją oddają się walce z rasizmem i ekologii). Nie sposób jednak nie zauważyć, że są nie tylko zamożniejsze od wielu istniejących państw, ale też przy odrobinie woli byłyby w stanie wystawić paramilitarne jednostki, które zapewne – gdyby tylko chciały – podbiłyby sobie kawałek jakiegoś terytorium. Na szczęście do cyberpunkowych wizji rzeczywistości jest jeszcze daleko.

Tym niemniej, nie jestem pewien czy to dobrze, gdy korporacje naszej cywilizacji, korporacje świata zachodniego, starają się czynić zadość oczekiwaniom dyktatorów, wyrzekając się wartości, o które często w naszym własnym otoczeniu walczą. Problem ten jest zresztą coraz częściej dyskutowany np. w odniesieniu do o wiele poważniejszego państwa od Rosji, czyli Chin. Uległość amerykańskich korporacji względem wielkiego rynku chińskiego stała się w ostatnim czasie m.in. przedmiotem satyry w kreskówce South Park.

94 odpowiedzi na “Aneksja Krymu przez Apple to najlepszy przykład tego ile znaczą zachodnie wartości w tle wschodnich pieniędzy”

  1. Prawda jest taka,że Krym już nie jest realnie Ukraiński i zaklinanie rzeczywistości przez Ukrainę i zachód niczego tu nie zmieni,ponieważ Ukraina Krymu już nie odzyska. Do odzyskania to jest ewentualnie Donbas a i to nie bardzo.

    • Ja tylko przypomnę, że USA nie uznały bezprawnej aneksji państw bałtyckich w 1940 i utrzymywały stosunki dyplomatyczne z ich rządami na uchodźstwie. Wtedy też się wydawało, że te terytoria będą należeć do ZSRR na zawsze. Czekali 50 lat, ale się opłaciło.

      • No to wtedy może będzie Chiński jak reszta Ukrainy (może z Rosją).Liczenie na rozpad Rosji i uwłaszczenie się ponownie na jej trupie świata zachodniego choć to mokry sen zachodnich polityków i polityków rządzących Polską jest mrzonką kilkaset razy większą,niż pomysły że Ukraina miała by wyjść z tego gówna w którym jest i osiągnąć poziom gospodarczy porównywalny choć z Polską.Ukraina to cywilizacyjnie i politycznie gorszy burdel jak Rosja za Jelcyna więc to drugie jest skrajnie mało prawdopodobne bez jakiejś katastrofy u nas. Drugiego Jelcyna i kolejnej smuty w Rosji akurat nie będzie.Nawet jeśli Rosja by była „demokratyczna” to nie przestanie być imperialistyczna i na pewno dobrowolnie nikt Ukrainie Krymu nie zwróci – to by było polityczne samobójstwo. A liberałowie prozachodni to w Rosji margines, jak nie Jedna Rosja to Komuniści,Socjaliści albo nacjonalista Żyrinowski.

      • Tyle, że w państwach bałtyckich nie żyli w większości Rosjanie i ta ziemia nie była rosyjska, w przeciwieństwie do Krymu gdzie mieszkają niemal wyłącznie Rosjanie

      • uznawało/ nie uznawało, polonia np. protestowała, gdy National Geographic wydawał atlasy polityczne z „granicą” na linii demarkacyjnej.

        Tak jak z tym złodziejem i telefonem, nie jest on własnością, ale jest we władztwie, ktoś ma możliwość choć bezprawną rozporządzania niem użytkowania itp.
        i to on nazywa ulice i wiesza adresy na domach i faktycznie wysłana poczta dojdzie tylko pod aktualnie stanowiony adres…

        według mnie w takich przypadkach części terenów spornych, bezprawnie zajętych, tymczasowo okupowanych, a niestety taki stan trwa czasem dziesięcioleciami, powinne być oznaczane jak np. „temporary under control of ___”

        bo mapa powinna w miarę możliwości dobrze informować co dzieje się na danym kawałku ziemi, gdyby ktoś chciał się tam udać.

        a raczej aktualnie „na dowodzie osobistym” z terenu Ukrainy tam nie wjedzie

  2. A mnie się wydaje, że mapy powinny pokazywać rzeczywistość, a nie ideologie.

    Krym jest rosyjski, żyjmy z tym. Nie został przejęty legalnie (zresztą, które zajęcia siłowe są legalne?), ale został zajęty i udawanie, że jest częścią Ukrainy ma tyle sensu, co mówienie o polskim Lwowie.

  3. „Ukraina otwarcie skrytykowała sposób, w jaki Apple przedstawia Krym w swojej wersji map oraz aplikacjach pogodowych – jest tam pokazany jako terytorium Rosji, co oczywiście nie jest zgodne z prawdą, prawem międzynarodowym i opinią zdecydowanej większości cywilizowanych państw na świecie.”.
    To, że Krym jest częścią Rosji akurat jak najbardziej zgodne z prawdą jest, niestety. I to już od kilku lat. To raczej uparte negowanie tego faktu stanowi doskonały przykład ślepoty i anachronizmu moralnego zachodu. Sami Ukraińcy (z którymi pracuję) otwarcie to przyznają. I równie uparcie jak zachód ciągle mówi o „ukraińskości” Krymu, tak oni mówią o jego „rosyjskości”. I wszyscy jak jeden mąż ze smutkiem przyznają, że Krym już „ukraiński” nie będzie. Nigdy. Oni nie mają co do tego złudzeń.
    A zachód kiedy to zrozumie?

    • Inaczej byś gadał jakby to twoje województwo anektowali, a cały świat miałby to w dupie.
      Krym jest na Ukrainie, aktualnie pod zaborem ruskich.

      • Myślę, że ocena tego zdarzenia nie jest zero-jedynkowa. Każdy by chciał mieć „Podręcznik obsługi życia” – sytuacja D, patrzymy w indeks i mamy gotową odpowiedź. Ba, jakby jeszcze było fajniej, gdyby wszyscy byli później zadowoleni…
        Sądzę, że nie przyszło im to łatwo, zadecydował bilans zysków i strat i absolutnie nie posuwałbym się do sugestii, że zrobią to ponownie. Już kiedyś pisałem, to na pewno nie odbyło się tak, że Putin wstał lewą nogą bo go głowa boli, złapał za telefon i powiedział „Dziś anektujemy Krym, bo coś wkurzony jestem” tak jak i Trump nie wstaje rano łapiąc za słuchawkę po czym mówi „Halo, Pentagon? Pokłóciłem się dziś z Melanią, odpalcie z USS Alabama kilka Tomahowków na Syrię”. To są ludzie niosący brzemię za cały świat i z pewnością nie działają pochopnie.
        Nie demonizowałbym Rosji jak to jest w polskim zwyczaju jak i jasno trzeba powiedzieć, że Rosja to nie uczesany na grzeczniaka prymusik w okularkach z pierwszej ławki w wyprasowanej koszuli wyrywający się Pani do odpowiedzi. Zarządzanie tak wielkim krajem musi być bardzo poważnym wyzwaniem a sądzę, że dylematy moralne jakie się ma przy tej skali wyzwań powodują, że lekkiego snu człowiek nie ma. Niech historia ich osądzi, moje zdanie jest takie, że zrobili to co absolutnie musieli zrobić, tylko i wyłącznie. Może jestem głupcem i nie rozumiem wielu rzeczy, ale określenie Krymu jako „miękkiego podbrzusza Rosji” mnie przynajmniej po części przekonało. Co do strategicznego potencjału, myślę, że nie przesadzę jeśli powiem, że Krym dla Rosji to jak Wzgórza Golan dla Izraela. A że jeszcze się taki nie urodził który by wszystkich usatysfakcjonował? Cóż, to prawda, takie jest życie.

        • Myśląc w ten sposób wpisujesz się w szereg dyktatorów (także tych z początków XX wieku).
          „potrzeba nam przestrzeni”, „musimy mieć bufor przed wrogiem”, „te tereny to nasze historyczne dziedzictwo”, „dostęp do morza jest strategiczny” … no niestety.

          A co do strategicznych przesłanek – nie zgodzę się. Rejon Krasnodarski jest równie strategiczny. To po prostu zachłanność i zaborczość Rosji.

          Nieważne jakie są powody, humanitarne, strategiczne, ideologiczne czy chęć ochrony swoich obywateli. Nie kradnie się. No chyba że można „bo oni to robią” – w takim razie sugeruję zaanektować kawałek Niemiec (w końcu Berlin to od lat 90 prawie nasz drugi dom, mało kto tam nie był), kawałek Czech i Słowacji (coby całe góry były nasze), obwód Kaliningradzki (bo naturalnie jest taki nam urwany), Bornholm (cobyśmy mieli północny przyczółek), Wilno, Lwów, Baranowicze, Wołyń, w ogóle pół Litwy i Łotwy, itd. I jeszcze parę wysp gdzieś w ciepłych okolicach cobyśmy sobie latali na wakacje „do siebie”.

          Mam taki pomysł – 100 zł od każdego obywatela miesięcznie przez rok albo dwa i kupujemy kilka atomówek a potem zabieramy co nasze (wg nas) – i niech nam spróbują podskoczyć.

  4. Czy gdyby na Krymie powstały obozy zagłady, to byłby one rosyjskie czy ukraińskie? ;)
    Pod czyją władzą realnie znajduje się to terytorium?

  5. Bezprawna to jest wasza strona, odkąd półwysep który zamieszkuje ponad 70% rosjan na drodze referendum nie może stanowić o swojej przynależności? Durna propaganda!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *