Ostatnie zezwolenia na prowadzenie działalności związanej z wystawianiem publicznie automatów do gier wygasną z końcem tego roku. 

Wyjaśnijmy sobie na początek czym jest automat o niskich wygranych. Zgodnie z art. 2 ust. 3 ustawy z dnia 19 listopada 2009 o grach hazardowych (dalej jako ugh), grami na automatach są gry na urządzeniach mechanicznych, elektromechanicznych lub elektronicznych, w tym komputerowych, o wygrane pieniężne lub rzeczowe, w których gra zawiera element losowości. Automat o niskich wygranych jest więc urządzeniem, które umożliwia grę spełniając wskazane powyżej przesłanki, a potocznie – jednorękim bandytą.

Automaty do gier – legalne czy nie?

Zgodnie z ustawą o grach hazardowych, automaty takie mogą znajdować się tylko w wyznaczonym miejscu, których właściciele posiadają zezwolenia lub koncesje na urządzanie takich gier. Z końcem tego roku jednakże wygasną ostatnie zezwolenia, które zostały przyznane na maksymalny okres dozwolony przez ustawę, tj. 6 lat, nowe zezwolenia natomiast od 1 stycznia 2010 r. nie były przyznawane (w 2009 r.,  w Polsce było zarejestrowanych ok. 53 tys. automatów o niskich wygranych). Wynika z tego, że jedynym miejscem, gdzie będzie można spotkać jeszcze automaty do gry będą kasyna (działają na podstawie udzielonej koncesji).

Czytaj też: Internetowy bukmacher jednak legalny?

Pamiętać jednocześnie należy, że na każde 250 tys. ludności aglomeracji miejskiej może przypadać tylko jedno kasyno, a automatów w takim miejscu może być maksymalnie 70. Łatwo więc policzyć, że ilość tych urządzeń od końca 2009 roku drastycznie spadła. Z jednej strony uznać należy to za sukces, ponieważ niewinna z pozoru zabawa przy automatach może prowadzić do patologii, w tym do uzależnienia (braku kontroli zarówno nad czasem gry, jak i ilością wydanych pieniędzy), co rodzi negatywne konsekwencje zarówno dla gracza, jak i dla jego rodziny. Bardzo niepokojące też są wyniki uzależnień od maszyn wśród ludzi młodych, w tym dzieci.

Hazardowy bubel PO, a bezprawie i tak kwitnie

Z drugiej strony bardzo rygorystyczne obostrzenia dotyczące zarówno automatów, jak i innych gier hazardowych oraz pokera, przy bezmyślnej polityce urzędników państwowych, jest świetną pożywką dla szarej strefy. Według szacunków Ministerstwa Finansów, w Polsce działa ok. 20 tys. jednorękich bandytów, z czego jedynie 6 tys. działa w oparciu o wydane zezwolenia przed uchwaleniem ustawy o grach hazardowych, a ok. 14 tys. automatów działa nielegalnie.

Na nieumiejętnym egzekwowaniu prawa  traci i państwo, i przedsiębiorcy. Zyskują tylko ci, którzy działają poza prawem. Ale namacalne automaty to tylko wierzchołek góry lodowej, prawdziwy problem jest w internecie. Tylko 2,5% operatorów internetowych działa w Polsce legalnie. Szara strefa hazardowa rozwija się bez przeszkód. Choć restrykcje prawne są szczegółowo opisane w ustawie, to w praktyce są całkowicie nieskuteczne.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Legalnie działające firmy są bezradne. Obciążone jednym z najwyższych w Europie podatków, wynoszącym 20% nie mogą skutecznie konkurować przez co są wypierane z rynku, przez podmioty, które do budżetu państwa nie płacą nic. A przypomnieć należy, że rynek hazardu wyceniany jest w naszym kraju na ok. 20 mld złotych rocznie!

Pospiesznie uchwalona w wyniku afery hazardowej ustawa kosztuje państwo miliardy złotych rocznie. Wszystko po macoszemu zostało wrzucone do jednego worka – w tym nad czym osobiście boleję – również poker, który niewiele ma wspólnego z twardym hazardem jaki oferują nam kasyna czy na przykład wszystkim dobrze znany totalizator sportowy.

Mam nadzieję, że w wyniku ostatniej zmiany rządzących uda się wprowadzić szereg zmian, na których zyska państwo, przedsiębiorcy oraz przede wszystkim zwykli obywatele. Chyba, że władza się boi, że ktoś niechcący ubrudzi sobie przy okazji łapki. Zapytania w związku z prawem dotyczącym hazardu w Polsce? Zespół naszych prawników wspomina czasy przerzucania żetonów między palcami i obstawiania wyników spotkań u bukmacherów. Ale przede wszystkim jest zaznajomiony z obowiązującymi przepisami. Poradę w tej materii można uzyskać już od 49 złotych pod adresem e-mailowym kontakt@bezprawnik.pl

Fot. tytułowa: Shutterstock.com