Największy bank hipoteczny zlicytował domy klientów przez źle działający algorytm

Finanse Nieruchomości Zagranica dołącz do dyskusji (19) 06.08.2018
Największy bank hipoteczny zlicytował domy klientów przez źle działający algorytm

Udostępnij

Rafał Chabasiński

W miarę jak technologia idzie do przodu, stajemy się od niej coraz bardziej uzależnieni a nasze życie codzienne coraz bardziej skomplikowane. W zasadzie nie jest to niczym złym, dopóki wszystko działa jak należy. Niestety, czasem źle skonstruowany program komputerowy może doprowadzić do tragedii. Jak w przypadku pewnego algorytmu banku Wells Fargo.

Wells Fargo zlicytował domy klientów, bo algorytm błędnie uznał, że nie są w stanie ich spłacić

Jak podaje portal zaufanatrzeciastrona.pl, klienci amerykańskiego banku Wells Fargo boleśnie przekonali się na swojej skórze, jak bardzo może zaszkodzić błąd w kluczowym systemie. Dzisiaj nie powinno nikogo dziwić, że o wielu decyzjach biznesowych decydują w dużej mierze bezduszne, komputerowe algorytmy. Nie ma w tym nic dziwnego, komputer jest w stanie wykonać dużo bardziej skomplikowane obliczenia, niż nawet najlepszy rachmistrz. Do tego dużo szybciej.

Niestety, dla klientów Wells Fargo, ten konkretny program, który miał dla banku ustalić ich zdolność kredytową, był niewłaściwie skonstruowany. Swego czasu w Stanach Zjednoczonych działał rządowy program ratowania rodzin zagrożonych zlicytowaniem ich domów. Wnioski tychże rodzin o modyfikację kredytowej rozpatrywał bank. By ocenić faktyczną zdolność klientów do spłacenia kredytu, Wells Fargo stosował właśnie specjalny algorytm.

Bank przeznaczył na odszkodowania osiem milionów dolarów, co jest być bardzo niską kwotą jak na skalę zawinienia

Problem w tym, że błąd programu sprawił, że algorytm zawyżał koszt obsługi prawnej, jaki muszą ponieść osoby, które ubiegały się o modyfikację umowy kredytowej. Niby, na pierwszy rzut oka, nic takiego. W praktyce jednak w przypadku 625 klientów Wels Fargo ten szczegół zadecydował o zmianie decyzji na negatywną. Co gorsza, dla 400 kredytobiorców oznaczało to zlicytowanie przez bank ich domów. Sprawa wyszła na światło dzienne, gdy w raporcie kwartalnym o działalności Wells Fargo dopatrzono się niecodziennej pozycji. Chodzi o utworzenie rezerwy w wysokości 8 milionów dolarów. Okazało się, że chodzi o zabezpieczenie kwoty na odszkodowania dla tych klientów banku, którzy na skutek błędu systemu stracili swoje domy.

Czy to dużo? Śmiesznie mało, zwłaszcza w amerykańskich realiach. Należy pamiętać, że sumę 8 milionów dolarów należy podzielić tutaj przez 400. Z całą pewnością, nie będzie to adekwatna rekompensata dla eksmitowanych rodzin. Zakup, albo wynajem, nowego domu czy mieszkania, kwestia przeprowadzki, straty moralne. Jest możliwe, że procesy odszkodowawcze w tym wypadku mogłyby bank słono kosztować. Bardzo prawdopodobne, że Wells Fargo planuje po prostu szybko zawrzeć ugody ze swoimi klientami – zanim ci pójdą do sądu. Czyżby liczył na to, że ludzi i tak niezbyt zamożnych nie będzie stać na dobrych prawników i wykpi się możliwie jak najniższym kosztem? Trzeba przyznać, że ten bank ma już doświadczenie w radzeniu sobie z tego typu sytuacjami.

Wells Fargo w ostatnich latach ma skłonności do pakowania się w rozmaite skandale

Wells Fargo jest największym bankiem hipotecznym w Stanach Zjednoczonych. Poza sprzedażą kredytów hipotecznych, zajmuje się on także bankowością inwestycyjną. Funkcjonuje na rynku od 1852 r. W ostatnich latach renomą banku wstrząsnęło kilka skandali. Zaufanatrzeciastrona.pl wspomina chociażby o aż 2,09 miliarda dolarów grzywny za przyznawanie kredytów hipotecznych w oparciu o nieprawdziwe dane. Businessinsider.com.pl pisał również o zakładaniu dwóm milionom klientów kont osobistych i kart kredytowych bez ich zgody, czy nawet wiedzy. Wszystko w ramach tzw. cross-sellingu, czyli oferowania klientowi w ramach jednej transakcji dodatkowych produktów. Taka praktyka wzbudziła skądinąd powszechne oburzenie w USA. Zwłaszcza, że sprawa ta była stosunkowo prosta i dotykająca bezpośrednio przeciętnych Amerykanów. Trochę podobnie do naszych kredytów we frankach szwajcarskich. Jak widać, nie tylko Polacy mają problem z niekoniecznie etycznymi, nawet jeśli absolutnie legalnymi, działaniami ze strony banków.