Wielka awantura o robaki w batonach Anny Lewandowskiej. Czy ktoś gra tu nieczysto?

Gorące tematy Zakupy dołącz do dyskusji (58) 04.12.2017
Wielka awantura o robaki w batonach Anny Lewandowskiej. Czy ktoś gra tu nieczysto?

Udostępnij

Mateusz Madejski

Zaczęło się od posta internautki, który przedstawiał batona Foods by Ann Anny Lewandowskiej z pleśnią i pełzającym robakiem. Internautka wezwała jednocześnie, żeby przestawić się lepiej na batony głównej konkurentki Lewandowskiej – „trenerki wszystkich Polek”, Ewy Chodakowskiej. Teraz współpracownicy Lewandowskiej mówią wprost – post to prowokacja. Kogo? Można się domyślić. Czy ktoś tu gra nieczysto, czy może jakaś trzecia strona próbuje wszystkich ograć? 

Od jakiegoś czasu Anna Lewandowska próbuje zawojować rynek swoimi przekąskami, czyli „energetyzującymi” batonami. Biznes musiał iść nieźle, bo w pod koniec października konkurencyjny baton BeRAW zaprezentowała arcyrywalka żony najlepszego polskiego piłkarza – Ewa Chodakowska. Na reakcję Lewandowskiej długo nie trzeba było czekać. W tym samym dniu, w którym Chodakowska zaprezentowała batony, jej konkurentka zapewniła, że jej oferta będzie się stale poszerzać i że będzie robić wszystko, aby Foods by Ann były jak najlepsze. Zapowiadała się pasjonująca rywalizacja na topie polskiego showbusinessu.

Czy robaki w batonach Lewandowskiej to prowokacja?

I miesiąc po debiucie BeRaw pojawił się udostępniony na fanpage’u Foods by Ann post z pleśnią i robakiem. – To nie pierwszy taki przypadek. A ja się pytam, gdzie jest sanepid i kontrola jakości? Uważajcie na siebie, może czas to czas przerzucić się na batony Ewy Chodakowskiej? Podajcie dalej – pisała internautka.

Na reakcję współpracowników Lewandowskiej długo nie trzeba było czekać.

Uważamy, że była to prowokacja mającą na celu zaszkodzenie wizerunkowi marki „Foods by Ann”. Chcemy zapewnić, że dokładamy wszelkiej staranności, aby nasze produkty spełniały najwyższe standardy jakościowe. Dokonujemy zakupów surowców z potwierdzonych źródeł dostaw od certyfikowanych producentów – powiedział Paweł Ciuraj z „Foods By Ann”.

Internet zaczął więc żyć plotkami, że może to nieczysta gra głównej konkurentki. Więc i Ewa Chodakowska poczuła się wywołana do tablicy.

Z całą mocą podkreślamy, że nigdy nie prowadziliśmy jakichkolwiek działań, które w sposób bezprawny i nieetyczny miałyby uderzać w markę działającą w tym samym sektorze oraz jej produkty. Mamy nadzieję, że sprawa wyjaśni się pozytywnie i bardzo prosimy nie łączyć nas z tym wydarzeniem – napisała trenerka na Facebooku.

Gdzie więc leży prawda? Na pewno nie może być wątpliwości do to tego, że obie trenerki mocno ze sobą konkurują. Czy jednak jedna z nich posunęłaby się do tego, by wykorzystać czarny PR? A nawet jeśli – to czy celebrytka takiej rangi jak Chodakowska wykorzystałaby to narzędzie w tak ordynarny i rodzący oczywiste wątpliwości sposób? Być może więc to wcale nie jest prowokacja, jak chcieliby tego przedstawiciele Foods by Ann. A może na rynku „energetycznych” batonów chce w ten sposób zaistnieć jakiś trzeci gracz, sprytnie wykorzystując całe zamieszanie?