Płock i portfele jego mieszkańców bardzo wiele zawdzięczają temu, że po II Wojnie Światowej na jego terytorium wybudowano wielkie przedsiębiorstwo petrochemiczne, ale też nikt w Płocku nie ma złudzeń, że pewnego dnia to właśnie przedsiębiorstwo wszystkich mieszkańców miasta po prostu zabije. Ostatnie tygodnie dowodzą, że stanie się to raczej wcześniej, niż później.

Temat Płocka jest nam w redakcji Bezprawnika bliski. Redaktor naczelny serwisu pochodzi z Płocka, ja pochodzę z Płocka, w rezultacie nasi znajomi także pochodzą z Płocka, wielu z nich nadal tam zresztą mieszka. Nie dziwi zatem, że na Facebooku już od tygodni czytamy historie takie, jak na przykład bardzo emocjonalny facebookowy wpis Łukasza z dn 2. września 2016 roku:

Dziś w nocy z orlenu je***o tak, jak chyba jeszcze nigdy. A ja głupi szukałem czy mi gaz w restauracji się nie ulatnia gdzieś. Jak nie mieszkałem w Płocku to za każdym razem jak przyjeżdżałem czułem ten specyficzny zapach chociaż osoby mieszkające w Płocku na stałe nic nie czuły. My jesteśmy po prostu przyzwyczajeni. To powiedzcie mi jak bardzo musiało walić wczoraj skoro było to aż tak odczuwalne nawet dla mieszkańców? Po co mamy się bawić w akcje promocyjne, żeby przyciągać turystów? Żeby stwierdzili że u nas wali? Jak mamy namawiać mieszkańców do spędzania czasu na starym mieście skoro wczoraj około 23:30 nie dało się wytrzymać na powietrzu. Ten smród był aż duszący! To jest jakiś żart! Oczywiście żadne normy nie zostały przekroczone. A za benzynę dalej będziemy płacić najwięcej w Polsce bo przecież takie są prawa rynku. Mam w d* wasze prawa rynku.

Łukaszowi wtórowało w serwisie społecznościowym kilkudziesięciu znajomych, wskazując między innymi, że wcale nie jest odosobnionym przypadkiem, zaś sprawę przerażającego smrodu odnotowały także media lokalne. Portal Płock relacjonował jak dusili się mieszkańcy Płocka, jednakże tamtej nocy nie odnotowano jeszcze istotnego przekroczenia parametrów wskaźników.

Choć „przekroczenie parametrów wskaźników” brzmi raczej jak określenie ze ściśle utajnionego radzieckiego eksperymentu albo przynajmniej przywodzi na myśl historię Czarnobyla, mówimy o powiatowym mieście Unii Europejskiej, które w przypadku przeprowadzenia reformy administracyjnej ma spore szanse na zostanie stolicą województwa Mazowieckiego.

– Pragniemy poinformować, iż odnotowane dzisiejszej nocy uciążliwości zapachowe, które dotknęły mieszkańców Płocka związane są z przygotowaniem instalacji do wymaganego prawem postoju remontowego – informowało posypując głowę popiołem biuro prasowe Orlenu.

Narzekanie na smród było tylko preludium „afery benzenowej”. Warto przy tym nadmienić, że Płocczanie uskarżają się na PKN Orlen już od dłuższego czasu. Osobom spoza Płocka warto przy okazji nadmienić, że nie mówimy tutaj o niewielkiej fabryce z dwoma kominami, tylko o przedsiębiorstwie, które swoimi rozmiarami dubluje rozmiar całego sporego miasta. I od którego – warto mieć taką świadomość w tej dyskusji – zależą losy całego kraju. Za mapami Google (Płock na żółto, PKN Orlen na czerwono):

pkn orlen

Kiedy budowano Petrochemię, znajdowała się ona w zdecydowanie większej odległości od miasta, niż ma to miejsce teraz. Nie da się też ukryć tego, że wówczas rafineria była budowana w myśl standardów Związku Radzieckiego, a nie XXI-wiecznej Europy, w której ludzie mają jednak jakieś znaczenie. Jednak czy Orlen jest ważniejszy niż 130 000 mieszkańców miasta? I czemu problemy zaczęły się dopiero jakiś czas temu?

Benzen w Płocku na poziomie 60 µg/m3. Średnia roczna norma? 5 µg/m3

W drugiej połowie września z mieszkańcami Płock zaczęły dziać się dziwne rzeczy, na dodatek na skalę do tej pory niespotykaną. Trudno było zrzucić te historie wyłącznie na przypadek czy zmiany aury pogodowej (zwłaszcza, że był to wyjątkowo ciepły wrzesień). W społecznościach lokalnych masowe stały się historie o złym samopoczuciu, senności, mieszkańcy miasta od dłuższego czasu narzekają na to, że są rozdrażnieni i boli ich głowa. Tu i ówdzie dało się słyszeć w sklepie, że jakaś sąsiadka zemdlała w sklepie, a ktoś inny zwymiotował.

Logiczne uzasadnienie tych okoliczności pojawiło się 22. września 2016 roku w komunikacie miejskich ośrodków monitorowania zanieczyszczeń powietrza. Stężenie benzenu wynosiło wtedy do 60 µg/m3, podczas gdy średnia roczna norma wynosi 5 µg/m3. To oczywiście oznacza, że w skali całego roku zanieczyszczenie wcale nie musi przekraczać dopuszczalnych norm… Ale są trzy rodzaje kłamstw, a jednym z nich niewątpliwie jest statystyka. Faktem jest bowiem, że od blisko miesiąca, co kilka dni, dawki benzenu w płockim powietrzu znacząco przekraczają dopuszczalne stężenie i płocczanie informują o tym doświadczając tych zjawisk organoleptycznie.

Jakie są objawy zatrucia benzenem?

Nie ma wątpliwości co do tego, że takie stężenie benzenu w powietrzu jest szkodliwe dla zdrowia. Dziwi więc, że odpowiednie organy sanitarne i samorządowe reagują na sprawę z… opóźnieniem. Płocczanie przeważnie mogą dowiedzieć się, iż benzen znowu zdominował płockie powietrze, owszem, ale mniej więcej dobę po fakcie. Zamiast więc zostać w domach przy szczelnie zamkniętych oknach, wdychają bardzo szkodliwe opary.

Na łamach archiwum Centralnego Instytutu Ochrony Pracy czytamy między innymi:

Benzen wchłania się głównie z dróg oddechowych, rzadko przez skórę i z przewodu pokarmowego. U ludzi wchłanianie par benzenu w płucach wynosi 62 – 75%, gdy stężenie benzenu w powietrzu wynosi 20 – 200 mg/m3. (…) Wyniki badań przeprowadzonych u zwierząt narażonych na działanie benzenu znaczonego izotopowo wskazują, że sam benzen, a zwłaszcza jego metabolity (np. fenol) wiążą się z białkami wątroby, szpikiem kostnym, białkami nerek, śledziony, krwi i mięśni.

Na pierwszy plan działania toksycznego benzenu wysuwa się jego działanie narkotyczne na ośrodkowy układ nerwowy. Benzen powoduje uszkodzenie układu nerwowego, uszkodzenie szpiku kostnego (u ludzi narażonych na benzen prowadzi to do wystąpienia białaczki). Jak wylicza CIOP:

  • Zatrucie inhalacyjne lub doustne przy niewielkim narażeniu przebiega z bólami i zawrotami głowy, ogólnym osłabieniem, euforią, nudnościami i wymiotami.
  • Znaczne narażenie na działanie benzenu zmienia obraz objawów, występują zaburzenia widzenia, szybki i płytki oddech, drżenie kończyn, pojawiają się zaburzenia rytmu serca, utrata przytomności, porażenie oraz śpiączka, podczas której mogą wystąpić majaczenia i gwałtowne pobudzenia.
  • Skażenie skóry powoduje jej podrażnienie, złuszczanie i pękanie.
  • Zatrucie przewlekłe, zwykle inhalacyjne, rozpoczyna się utratą łaknienia, bólami głowy, sennością lub pobudliwością oraz bladością powłok. Rozwija się niedokrwistość, która może przejść w aplazję szpiku. Obserwuje się krwawe wybroczyny, którym towarzyszy przedłużony czas krwawienia. Występujące białaczki są opisywane jako powikłania zatrucia benzenem (u pracowników narażonych na pary benzenu białaczki występują 5 – 10 razy częściej niż w populacji narażonej).
  • Zgony spowodowane przewlekłym zatruciem benzenem lub toluenem występują po ciężkiej aplazji szpiku, niedokrwistości, martwicy lub zwyrodnieniu tłuszczowym mięśnia sercowego, wątroby i nadnerczy oraz po rozległych wewnątrzustrojowych zmianach krwotocznych.
  • Działania odległe polega przede wszystkim na możliwości wystąpienia białaczki. U zwierząt istnieje możliwość wystąpienia, w późnym okresie po zatruciu, zmian nowotworowych wątroby lub płuc.

Warto dodać, że cytowany artykuł wyliczający następujące przypadłości pisany był pod kątem pracowników ośrodków przemysłowych pracujących na co dzień w trudnych warunkach. Niełatwo zatem wyobrazić sobie, że na podobne skutki oddziaływania narażeni są mieszkańcy dużego miasta w Polsce. Co gorsza, nie jedyni, gdyż w ostatnim czasie z podobnymi zagrożeniami stykają się w Kędzierzynie-Koźlu.

Benzen w Płocku z wielką polityką w tle

Mieszkańcy Płocka czy nawet media regionalne boją się stawać w otwarte szranki z Orlenem. Poza typową dla małych i średnich miast siecią licznych bezpośrednich powiązań mediów, władzy i przedsiębiorców, w mieście cały czas pokutuje przekonanie jeszcze z czasów minionego ustroju, że osoby, które zbyt blisko interesowały się zanieczyszczeniami petrochemicznymi, nie kończyły zbyt dobrze. Mieszkańcy mają ponadto ograniczone zaufanie do działań organizacji sanitarnych i trudno ich za to winić – podczas gdy nad miastem unoszą się kłęby białego dymu, a w powietrzu czuć powodujący wymioty smród, przez wiele lat organizacje utrzymywały, że to tylko para wodna. Niestety również miejscy radni sprowadzili spór dotyczący tej kwestii do przepychanek na linii PiS i PO, choć w tłumie daje się dostrzec kilka głosów rozsądku.

Prezydent Płocka wprawdzie zdecydował się na złożenie zawiadomienia do prokuratury, jednakże słaba, upolityczniona prokuratura podległa Ministrowi Sprawiedliwości może przedłożyć inne interesy nad dobro mieszkańców miasta. Niewykluczone zresztą, że na zmianę polityki Orlenu w ostatnim czasie, który smrodzi niemiłosiernie i coraz częściej pomija przestrzeganie norm sanitarnych, wpływ mogła mieć niedawna zmiana zarządu spółki, który być może przyjął inną wizję zarządzania koncernem.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Inna z teorii głosi, że fala zanieczyszczeń spowodowana jest większą niż do tej pory aktywizacją niższych kominów. Mówi się o możliwości wytoczenia powództwa zbiorowego przez mieszkańców miasta, jednakże dotąd nie znalazł się jeszcze zespól prawny, który pisałby się na batalię z największą firmą w tym rejonie Europy, a przy tym o bardzo niepewnym rezultacie. Niewykluczone więc, że pewnego dnia mieszkańcy Płocka, o ile dożyją, będą musieli poszukać swoich praw w instytucjach międzynarodowych.

Fot. tytułowa do art. benzen w Płocku, Shutterstock