Nieopłacenie już jednego rachunku za telefon może mieć poważne konsekwencje. Ale Polacy nie zdają sobie z tego sprawy

Finanse dołącz do dyskusji (86) 29.07.2019
Nieopłacenie już jednego rachunku za telefon może mieć poważne konsekwencje. Ale Polacy nie zdają sobie z tego sprawy

Edyta Wara-Wąsowska

Niestety, ale pewna beztroska finansowa Polaków jest niekiedy przerażająca. Okazuje się, że Polacy nie zdają sobie sprawy z tego, co grozi za nieuregulowanie rachunku – nawet jeśli jest to pojedynczy rachunek i to na kwotę kilkudziesięciu złotych. Wiele osób jest zdziwionych, że niezapłacenie małej kwoty może mieć jakiekolwiek większe konsekwencje.

Polacy mają problem z płaceniem rachunków. Jeszcze gorzej, że niespecjalnie zdają sobie z konsekwencji swojego postępowania

Całkiem niedawno pisaliśmy na łamach Bezprawnika, że Polacy mają problem z opłacaniem abonamentu telefonicznego. Wśród dłużników dominowały głównie młode osoby, a skala zadłużenia, podobnie jak beztroska finansowa Polaków, mogła szokować. Łącznie długi u operatora wynoszą na ten moment 1,3 mld zł.

To, że Polacy nie opłacają jednak swoich rachunków na czas, to tylko jeden z problemów. Drugi, może nawet poważniejszy, to fakt, że nie wiedzą również, jakie konsekwencje może nieść za sobą nieopłacenie nawet pojedynczego rachunku. O tym, że nieuregulowanie nawet jednego rachunku może być przyczyną uruchomienia procesu windykacyjnego, wie zaledwie 41 proc. Polaków. Nieco ponad 36 proc. uważa natomiast, że jest to niemożliwe, natomiast pozostali przyznają otwarcie, że właściwie to nie są pewni, czy tak faktycznie może się stać.

Nawyk odkładania opłacenia mniejszych rachunków. Beztroska finansowa Polaków jest przerażająca

Co Polacy opłacają w pierwszej kolejności? Zazwyczaj jest to czynsz, a jeśli ktoś wziął kredyt hipoteczny – także rata kredytu. Dla wielu Polaków jest to zdecydowanie najpoważniejsze zobowiązania, a także – zwyczajnie najwyższe. W następnej kolejności opłacamy np. raty leasingowe za samochód, jeśli takie są. Dopiero później spłacamy mniejsze kredyty, a na samym końcu – drobne rachunki i abonamenty. Oczywiście z jednej strony logiczne jest, że niektóre opłaty znajdują się „wyżej” na naszej liście priorytetów. Nie oznacza to jednak, że tych, które znajdują się na dole tej listy, możemy nie opłacać. A zdaje się, że część Polaków właśnie z tego założenia wychodzi.

Co w przypadku, gdy mamy problem ze spłatą zadłużenia?

Co jednak w momencie, gdy naprawdę mamy problemy ze spłatą zadłużenia i nie wynika to z naszej niefrasobliwości lub nawet lenistwa? Zawsze warto negocjować z wierzycielem (lub firmą windykacyjną). Otwarta i szczera rozmowa jest na pewno lepszym wyjściem niż unikanie wierzyciela. Dodatkowo można np. zaproponować rozłożenie długu na raty lub wydłużenie terminu spłacania. Na pewno należy dać wierzycielowi do zrozumienia, że interesujemy się naszym długiem i naprawdę chcemy go spłacić – chociaż w tym momencie, z różnych przyczyn, nie jesteśmy w stanie tego zrobić.

86 odpowiedzi na “Nieopłacenie już jednego rachunku za telefon może mieć poważne konsekwencje. Ale Polacy nie zdają sobie z tego sprawy”

  1. W latach 90-tych był przypadek, gdzie ludzie musieli płacić rachunki za telefon stacjonarny, którego nigdy nie mieli. Więc zawsze trzeba uważać.

    • Tylko o czym my tu mówimy? Nie o płaceniu fikcyjnych abonamentów, a o wywiązywaniu się z umów, które się podpisało.

      • Przykład, który tutaj podałem to tylko przestroga. Przypadek, o którym wspomniałem, tez dotyczył podpisanej umowy, problem polegał na tym, że ktoś był nieostrożny, a inni ponosili tego konsekwencje.

        • Teraz też płacimy ogromne rachunki za abonament z telefonem, kiedy tak naprawdę jest to zdecydowanie za drogo. Wzięcie takiego samego telefonu na raty samodzielnie dodając do tego np. prepaida a2mobile daje oszczędność nawet 45-50zł miesięcznie, w zależności od tego jaki telefon bierzemy. To jest nawet 600zł rocznie na takiej prostej rzeczy. Za tyle mam 3 pełne tankowanie baku w tojocie. Wbrew pozorom to jest DUŻO

  2. Nie wiem, moze zalezy od wychowania, albo moze bagazu doswiadczen. Ja jestem nauczony ze jest rachunek to jest do zaplaty i nie udaje ze go nie ma. Jezeli nie zgadzam sie z naliczeniem trudno leci reklamacja i walcze o swoje, ale jak cos do zaplaty takiego jak mieszkanie, telefon, inne oplaty. Leci przelew.

    Moim zdaniem caly ten temat jest mocno powiazany z zarobkami w Polsce. Mlodzi ludzie nie zarabiaja kokosow. To jest zycie od wyplaty do wyplaty. Ledwo starczy na ogarniecie wszystkich oplat a co dopiero jakies oszczednosci czy rozrywka.

    Inna sprawa ze jestesmy rozrzutni i wydajemy na glupoty, sam cos o tym wiem.

  3. Ale przecież połowa osób celowo nie opłaca jakiegoś małego rachunku, żeby była w rejestrze dłużników, i tym samym unika ryzyka, że ktoś weźmie kredyt na nich.

      • A na co komu kredyt? Lepiej oszczędzać i kupić za gotówkę. Jeśli zaś chodzi o większe kwoty to lepiej się nie pakowac bo nie wiadomo co będzie jutro.

        • Żeby zastosować taki manewr, najlepiej być singlem i mieszkać z rodzicami, ewentualnie odziedziczyć po nich mieszkanie. Albo tułać się po wynajętych w oczekiwaniu ww.

          Jasne, kredyt hipoteczny jest ryzykiem, i to bardzo rozciągniętym w czasie. Jednak ponieważ 95% społeczeństwa nie dysponuje gotówką, za którą może kupić sobie choćby kawalerkę (o mieszkaniu dla większej rodziny nie mówiąc), to pozostaje im ryzykować albo wynajmować, nabijając kabzę komuś, kto miał więcej szczęścia w życiu.

        • Akurat kredyt hipoteczny to jedyny z kredytów który właściwie ma sens. Chyba wszystkie kredyty konsumenckie mijają się z celem.

        • Wariant 1. Oszczędzasz i po 2 latach kupujesz coś, czego bardzo potrzebujesz, niech to będzie powiedzmy samochód. Czyli przez ten czas, przez te dwa lata, traciłeś czas (który jest bezcenny) oraz kasę na publiczne środki transportu. Nie mogłeś jechać o dowolnej porze tam gdzie chciałeś. Byłeś strasznie ograniczony brakiem auta. Do tego co miesiąc odkładałeś kasę na auto, nie mając go. Owszem miało to swoje zalety ale miało masę wad. Wariant 2. Wziąłeś kredyt na auto. Musisz spłacić wartość auta + odsetki. Ale w zamian zaczynasz oszczędzać masę czasu i pieniędzy na dojazdy, jedziesz tam gdzie chcesz o dowolnej porze, jesteś niezależny, czujesz że żyjesz, rozwijasz się, nic cię nie ogranicza… A spłata kredytu to po prostu kolejny rachunek do zapłacenia…

  4. Może to dlatego, że pracodawcy nie mają konsekwencji, gdy na czas nie płacą wynagrodzenia? Ile razy mogło się tak zdarzyć, że przez brak wypłaty na czas, ktoś zostawał dłużnikiem lub mnożyły mu się długi.

    • Tak to prawda. Sama mam ten problem. Zakład upadł. Syndyk zanim coś oddał na poczet wynagrodzenia to i sprawa w sądzie o eksmisji. Ot cała nasza Polska. Nie bierzcie kredytów.

    • sory, ale jak ktoś ma problem z opłatą rachunku za telefon, to powinien zastanowić się nad sobą i swoimi finansami

      • Aż mi się przypomniały te artykuły chyba sprzed roku, czy dwóch o sprawozdaniach finansowych polityków z sejmu, którzy żeby nie mieć zera na koncie to brali kredyty. :D
        Bo nie ważne ile się zarabia, ważne jak się umie zarządzać swoimi pieniędzmi.

  5. No patrz, a ja od wielu osób podróżujących po europie i świecie, słyszałem, że nasza telefonia komórkowa ma się bardzo dobrze, zarówno pod kątem konkurencyjności, cen, pakietów danych, zasięgu itp.
    Co do roamingu, to jest oferta mająca ułatwić życie osobom podróżującym poza Polskę, a nie dawać potężne paczki danych „za darmo” dla osób mieszkających poza Polską. Operatorzy byli z początku hojni, ale życie wygląda tak, że te potężne koszty roamingu brali na siebie i byli stratni. A życie to biznes. Żaden operator nie będzie wiecznie dokładał pieniędzy do interesu, żeby zadowolić klientów, którzy mając tak duże paczki danych poczuli brak ograniczeń i nawet na stałe przebywając za granicą, kupowali sobie pakiet z Polski, bo cebula weszła mocno, gdy policzyli sobie ile mniej na tym stracą. Jak ktoś spędza dużo czasu za granicą, to niech kupi sobie kartę u tamtejszego operatora, albo nie ogląda netflixa, czy YT w 4K, a np. 360p. :) Bo nie oszukujmy się. Przy biznesowej komunikacji nie wykorzysta się nawet 5 GB danych na miesiąc. No chyba, że ktoś lubi skypa.
    Taka porada ode mnie. W tych czasach jest dual sim, więc i nie trzeba co chwila zmieniać kart. A przy powrocie do Polski doładować konto za jakieś 20zł i mieć nieograniczone rozmowy, smsy i jeszcze jakiś pakiet neta, a za granicą korzystać z identycznego rozwiązania u lokalnych dostawców neta.
    Zresztą za granicą przebywa relatywnie dużo mniej Polaków, niż jest bez przerwy na terenie kraju. Więc ich te dylematy nie dotyczą większości.

    I co do tych 80% zarobków to masz jakieś dane, czy tak sobie napisałeś liczbę, żeby ją sobie napisać i udawać, że umiesz w statystykę? :D Statystycznie wg danych z 2018r. średnia wartość zobowiązań finansowych wynosi na osobę około 1600zł, podczas gdy średnia pensja netto wynosi ponad 3000zł. W tym oczywiście poza kosztami życia, wliczają się w to wszystkie rozrywkowe abonamenty, które kupują sobie Polacy(więc zazwyczaj im bogatsza osoba, tym ma droższe zobowiązania). I to też licząc, że ktoś mieszka sam, bo jak mieszka się chociaż we dwie osoby(z partnerem/rodzicami) to koszta utrzymania domu, czyli te najwyższe, są dzielone na odpowiednio wiele osób ile jest w domu.

    Co do banków to też nie rozumiem z czym masz problem? Z jakiego rodzaju „ofertami”? Jeśli chodzi o posiadanie zwykłego konta, to koszta są prawie zerowe. Prowizji za bankomaty też większość banków nie ma. Cyfryzacja idzie bardzo dobrze. Jakoś do tej pory nie napotkałem na ani jednego problemu z funkcjonowaniem banku w którym mam konto od ponad 10 lat.

    Co do t-mobile to też mam z nimi umowę na całe osiem stron. Skąd ty wykombinowałeś te 60? Zresztą ich umowy można znaleźć w internecie i mają max 8 stron. (google-> „umowa t-mobile pdf”)
    Jeszcze taki mały pro tip. W aktualnych czasach nie opłaca się brać abonamentu, bo wychodzi on drożej, niż zwykła umowa na kartę, która na dodatek nie ma minimalnego czasu trwania i można się przenieść do konkurencji, jeśli będzie miała lepszą ofertę.

    Co do płacenia na czas. To może pora skończyć narzekać na wszystko i po prostu płacić rachunki w terminie?

    Cały ten komentarz mi przypomina takiego smutasa, któremu to nic nie pasuje, wiatr zawsze wieje w oczy, wszystko jest źle i oczywiście wszędzie indziej jest lepiej, choć to wcale nie jest prawdą, bo każdy kraj funkcjonuje na innych zasadach i tam część rzeczy z pewnością jest lepsza, ale kosztem innych. :)

    • Mam firmową która ma okolo 40 stron. 3000 to brutto, przy wydatkach 1600 zł moze to oscylować w granicach 80 %. Czasem ludzie pracują w innych krajach i porównując oferty do ofert np w Szwecji to już nawet nie oscyluje w granicach żartu (nie wspomne o stosunku ceny usług do tego ile zarabiają młodzi Polacy). Ja smutasem nie jestem, ale nie masz jak tego określić skoro się nie znamy, ja nie narzekam na zarobki wręcz przeciwnie, po prostu dziwi mnie to ogólne zdziwienie w artykule jak to jest, że Polacy nie płacą, skoro gospodarkę europejska próbuje sie dostosować do zarobków 10% europejskich, ludzie żyją od 10 do 10 na smieciowych umowach. Co do banków to mam na myśli to, jakie marne grosze płacą ludziom za lokowanie pieniędzy w banku i jak absurdalnie wysokie oprocentowania kosztów kredytu są udzielane w Polsce. Polowa naszych wnuków będzie zmuszona odrzucić spadek i oddac te wszystkie zadłużone mieszkania i nawet już tyle z Polskości tego kraju nie zostanie. 0 produktu krajowego, wszystko posprzedawane na zachód, nje ma co tu dyskutować nad faktami marności usług w Polsce.

  6. Co za bełkot. Firma windykacyjna nie może nic poza negocjowaniem z dłużnikiem, a jak ktoś ma dług kilkaset zł za telefon, albo nawet i kilka tysięcy, to do sądu sprawy nie podadzą, nie będzie im się to opłacało, bo więcej mogą na tym stracić jak zyskać. Jak dzwonią, to ich zlewać (choćby z tego powodu, że mimo prób kulturalnej rozmowy sami są bardzo często chamscy, bezczelni i kłamią w żywe oczy, a ich próba kontaktu najczęściej przybiera formę wręcz stalkingu, nękają nie tylko dłużnika, ale także i jego rodzinę, a na to są przewidziane paragrafy), a po 3 latach sprawa i tak się przedawnia i mogą skoczyć na pędzla. Mój brat miał ponad 3 tys zł długu za abonament telefoniczny, chyba ze 4 lata dzwonili i przysyłali mu jakieś bzdurne listy z prośbami o spłatę w dogodnych ratach, były nawet promocje typu jedna rata długu gratis jak zaczniesz spłacać. :P W końcu jak pewnego razu zadzwonili, to wprost im powiedział żeby się cmoknęli w pompkę, bo sprawa jest już przedawniona i jak dalej będą go nękać, to sprawę zgłosi na policję. Od tamtej pory cisza, a minęły już prawie 3 lata. :D

  7. Telefon na raty w Plus dostajesz z faktura która jest wymagana jak chcesz się telefonu pozbyć np: lombard a raty jeszcze nie spłacone i gdy przestajesz spłacać rat możesz mieć problemy karne bo na fakturce są twoje dane ;p więc lepiej spłacać

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *