Bieńkowska przyznaje mi rację. Zróbmy coś, bo stare diesle zepsują nam klimat

Gorące tematy Moto dołącz do dyskusji (107) 09.10.2018
Bieńkowska przyznaje mi rację. Zróbmy coś, bo stare diesle zepsują nam klimat

Udostępnij

Jerzy Wilczek

Pisałem wczoraj, że Polskę zalewają stare, brudne diesle, którymi nie chcą już jeździć na przykład Niemcy. Okazuje się, że bardzo podobnie myśli komisarz Bieńkowska, która przestrzega przed tym, że brudne powietrze przeniesie się z Zachodu na Wschód. Mądrze prawi – prawie tak mądrze, gdy mówiła, że 6 tysięcy to absurdalnie niskie zarobki.

Sprowadzane diesle to taki odpowiednik klepanego Golfa z lat 90. – Niemcy się cieszą jak je sprzedają Polakom, bo u nich jest coraz więcej ograniczeń dla aut z wysokoprężnymi silnikami – pisałem wczoraj. Szybko się okazało, że Bieńkowska o dieslach ma bardzo podobne zdanie. – Coraz więcej starych, szkodliwych dla środowiska naturalnego samochodów z silnikiem diesla przerzuca się przez granicę i tam po niskich cenach sprzedaje – mówiła unijna komisarz ds. rynku wewnętrznego w wywiadzie dla berlińskiej gazety „Tagesspiegel”.

Bieńkowska o dieslach. Niemcy pozbywają się problemu kosztem Polaków. I Bułgarów

Eksport oznacza przesunięcie problemów z czystością powietrza z Zachodu na Wschód – powiedziała komisarz Bieńkowska o dieslach. Jak podkreśliła również, eksport „diesli-brudasów”, które nie mogą jeździć po niemieckich drogach, powinien być dopuszczalny tylko po zamontowaniu w nich katalizatorów.

Jak zauważyła Bieńkowska, problem jest widoczny w Polsce. Niemcy pozbywają się diesli, a Polacy je kupują wyjątkowo chętnie, bo nad Wisłą ciągle króluje cena. Tak samo zresztą chętnie jeszcze parę lat temu kupowaliśmy powypadkowe Volkswageny. Odrobiną pocieszenia może być fakt, że nie tylko my mamy taki problem. Jeszcze gorzej jest ponoć na Bułgarii.

Tam tylko w 2017 roku sprowadzono 100 tys. używanych aut, w tym 30 tys. „brudnych diesli”. Co drugi kupiony przez Bułgarów samochód z dieslem miał ponad 10 lat, a emisja szkodliwych substancji była dwunastokrotnie większa niż dopuszczalne w UE normy dla nowych samochodów – informuje „Tagesspiegel”

Bieńkowska o dieslach. To jej kolejny mądry cytat

Bieńkowska to jedna z najbardziej wpływowych Polek, jest jednak kojarzona głównie z powodu kilku cytatów. Oczywiście najbardziej znany jest ten o zimowych problemach PKP;

Cóż, to nie było zbyt fortunne, by nie powiedzieć – głupie. Natomiast drugi najbardziej znany cytat z Bieńkowskiej pochodzi z taśm „od Sowy”. Ówczesna minister wypowiadała się o znajomej mówiąc, że „tylko złodziej czy idiota jest w stanie pracować za 6 tys.”. Znowu – odsądzano ją od czci i wiary.

Problem w tym, że miała na myśli wiceministrów rządu. 6 tysięcy to może i dobra pensja, ale na pewno nie dla kogoś, kto decyduje o wydawaniu miliardowych środków i ma pod sobą często kilkanaście tysięcy osób. Do tego wiceminister zawsze ma świadomość, że może zostać ofiarą jakiś politycznych targów lub że może zapukać do niego CBA. Przy tym warto zauważyć, że wiceminister to nie jest stricte polityczna funkcja, jak na przykład minister. To raczej fachowiec, który musi zarządzać solidnym obszarem państwa, ale musi mieć do tego polityczne wyczucie. Czy 6 tys. to dla kogoś takiego wystarczająca wypłata? Oczywiście, że nie. Nie znaczy to oczywiście, że wiceministrowie są „idiotami czy złodziejami”. Ale przecież w prywatnych rozmowach często jesteśmy mniej dyplomatyczni.

Wypowiedzi Bieńkowskiej bywają więc udane, jak i, hmm, nieco mniej udane. Ale sparafrazujmy wszystko i wyjdzie naprawdę coś sensownego. Na przykład – „tylko idiota kupuje brudnego diesla od Niemca. Sorry, ale jak będziemy robić to dalej, to naprawdę będziemy mieli fatalny klimat”.

Fot. Lukasz Kobus/ EC – Audiovisual Service

107 odpowiedzi na “Bieńkowska przyznaje mi rację. Zróbmy coś, bo stare diesle zepsują nam klimat”

  1. O wysokości pensji nie decyduje wyłącznie to, ile osób ma się pod sobą, ale odpowiedzialność. Jaka jest odpowiedzialność wiceministra w Polsce? Żadna. Straci co najwyżej stanowisko :-)

      • Nie zgadzam się. Nawet definicja odpowiedzialności mówi wprost o obowiązku odpowiadania za swoje czyny. Weź lekarza – jeśli popełni błąd, pacjent umrze. To jest wielka odpowiedzialność. Odpowiedzialnością polityka są decyzje, które potem mogą kosztować kraj miliony złotych, a nieczęsto i czyjeś życie (dla przykładu – refundacje leków ratujących życie). Co to jednak za odpowiedzialność, kiedy za każdą, nawet najbardziej durną decyzję nie ma konsekwencji…

  2. Co widzą me piękne oczy?! Nawet tu to się zdarza: „ofiarą jakiś politycznych targów”? Ta zaraza się szerzy ostatnio… Jakiś to może być chłop – zarośnięty, wysoki lub pańszczyźniany, ale jw tym przypadku to liczba mnoga, więc już koniecznie „jakichś”! Razi zwłaszcza u osób, które chętnie czytam, dlatego apeluję o poprawienie bubla!

  3. Za samą wypowiedź o PKP ta pani powinna zostać zbanowana z życia politycznego. Nie dość, że wali farmazony zanim pomyśli, to jeszcze bywa bezczelna.

      • Bo mamy XXI w. Technologia jest chyba na takim poziomie że pociągi nie powinny się spóźniać z powodu śniegu, zimna czy o co tam jej chodziło z tym klimatem.

      • W Japonii (tak znowu się na to powołam) pomimo tajfunów pociągi jeżdżą punktualnie, więc na pewno i w naszych (dużo łagodniejszych) warunkach przewoźnicy są w stanie rzetelnie wykonywać swoje usługi i nie mają najmniejszego prawa usprawiedliwiać się klimatem
        Pani minister mogła co najwyżej powiedzieć „sorry, jesteśmy beznadziejni” i prosić wkurzonych obywateli o wybaczenie, zamiast wykazywać się cynizmem i arogancją na poziomie palacza z Misia „jak jest zima, to musi być zimno”

        • Jeśli dobrze pamiętam było oblodzenie, które przez noc uwaliło ileś linii trakcyjnych (kolej) i energetycznych. Jak sobie z tym radzić?

          • zapewne w pół dnia to ogarnęli i podstawili komunikacje zastępczą dla klientów, no ale oni potrafią w tydzień podnieść się po tajfunie, czy trzęsieniu ziemi… w takich warunkach Polska już dawno by nie istniała

          • Też bym chciał aby u nas tak było, ale porównywanie PL do Japonii jest nieadekwatne. Rozwój Japonii przed wojną, mniejsze zniszczenia wojenne (wiem, Nagasaki i Hiroshima zrównane z ziemią) z uwagi na to, że walczyli głównie na Pacyfiku. Potem u nas czasy komuny gdzie przed upadkiem spora część infrastruktury była niszczona/niszczała. Lata 90′ i dziki kapitalizm, zmiany. Japonia jako tako dobrze się z USA po wojnie ustawiła i dlatego tam to inaczej wygląda. Myślę, że bardziej powinniśmy porównywać nasze standardy z innymi państwami po tej stronie żelaznej kurtyny.

          • A może od razu z Etiopią, żebyśmy lepiej wypadli w statystykach?

            Skoro nie są w stanie sprostać napiętym rozkładom, to niech wydłużą czas przejazdu o te 2 godziny, ale niech pociąg jedzie punktualnie! Niech puszczą pociągi z połową maksymalnej dostępnej prędkości, żeby w razie obsuwy dało się przyśpieszyć i nadrobić.
            Niech od razu informują, że pociąg spóźni się o 2 godziny, zamiast co 10 minut podawać, że zwiększył opóźnienie o kolejne 10, żeby klienci czasem nie zrezygnowali i nie zwrócili biletów…
            Niech stale mają w pogotowiu zastępczy autobus i podstawiają go od razu, zamiast czekać jeden pociąg na drugi…
            I wreszcie niech zwracają 100% kosztów biletu za opóźnienia ponad godzinę i niech robią to od ręki w kasach na dworcach. Niech serwują wkurzonym klientom kawę i poczęstunek. Niech przepraszają, zamiast się dziwić, że jakiś frajer oczekiwał punktualnego przyjazdu…

  4. Ale wczoraj chyba wszyscy jasno powiedzieli co myślą o dieslach ?! Czyżby autor brnął dalej i do tego powołując się na hmm Panią z którą wstyd pokazać się na ulicy ?

  5. Może zamiast „WALCZYĆ” z dieslami zaczęto wprowadzać w polsce zarobki przy których te „marne” 6 tysięcy nie było by jałmużną… a dopiero gdy w polsce będą GODNE pensje – zajeliby się jakimiś duperelami …

    • Czy Ty właśnie postulujesz o płacę minimalną na poziomie 6000zł? Rząd nie może regulować płac w inny sposób (poza budżetówką). Tylko pracodawcy mogą ustalać stawki w swoich firmach.
      Tak czy inaczej w takim scenariuszu każda sprzątaczka czy pani na kasie będzie musiała zarabiać przynajmniej te 6k (urzędnicy opłacani z podatków zresztą też). Sklep zatrudniający pracowników będzie więc musiał zwalniać albo podnosić marże, żeby się utrzymać. A wszystkie towary (przynajmniej te polskie) już będą droższe, skoro na każdym etapie produkcji każdy pracownik będzie miał więcej płacone. Od wyższych cen oczywiście zapłacimy więcej VATu, ale to akurat będzie na rękę państwu, bo przecież trzeba będzie mocno podnieść socjal, bo inaczej wszyscy żyjący z rent, emerytur i zasiłków umarliby z głodu. Kasa od nich i tak wróci, kiedy będą kupować produkty obarczone VATem. Jeśli kwota wolna od podatku się przy tym nie podniesie, to każdy zarabiający niewiele ponad płacę minimalną będzie płacił 32% PIT. Czy w ten sposób ktoś faktycznie będzie bogatszy?

  6. Suwerenowi wolność chcecie odbierać? Suweren kocha smród, choroby i krótkie życie.
    Diesel to nie tylko smród, to także substancje rakotwórcze.

  7. Wiadomo, Pani Bieńkowska jest znanym i cenionym specjalistą od transportu i klimatu…

    Gdybym miał podobne dochody co pani minister to pewnie nie był bym zainteresowany jeżdżeniem starym dieslem. Poza tym nie diesel sobie winny ale durne wyśrubowane przepisy jeszcze bardziej durnych polityków/ekspertów. Do tego dochodzi lobbowanie na rzecz samochodów elektrycznych które też są jedną wielką niewiadomą w perspektywie czasu i „prąd” też trzeba jakoś wytworzyć, a nie zawsze jest on przyniesiony przez jednorożce. Niech się wezmą za proceder cofania przebiegów, niech zrobią badania techniczne z głową, niech ktoś wreszcie odpowie za takie przewały, a potem decyduje co jest złomem, a co nie. Aha i co istotne, mój znienawidzony stary diesel, złom europy regularnie przechodzi kontrolę emisji spalin i nikt nie ma zastrzeżeń. Ogólnie na przeglądzie technicznym nie ma zastrzeżeń, więc sugeruję tej pani się odp… i zająć się pomiarami ogórków, bananów lub też skierować się w kierunku palących śmieciami w piecach. Mój diesel na starym kaloszu nie pojedzie, ale na przejaranym słonecznikowym czy rzepakowym z MCdonalda już tak ;))).

      • Żeżot 3008, Cytryna DS5, Mietek E300 Blutec Hybrid i C300h, Kijanka Sportage 2018. Było też kilka TDI z elektrykiem ale nie licząc sportu na rynku cywilnym wielkiego sukcesu nie odniosły. Może nie ma wysypu ale da się trafić, choć samo połączenie nie do końca ma sens.

          • W sporcie, w wyścigach długodystansowych (LM24) tam połączenie ropniaka z elektrykiem sprawdzało się. Pamiętam nawet jak w ośce w rajdach startował Golf III diesel :P. Wtedy wszyscy się pukali w głowę ale jak widać to nie była ślepa uliczka i diesle wróciły w serii Lemans i ją zdominowały, tak jak teraz hybrydy. Obecnie faktycznie większość hybryd to raczej benzyna. Tu masz słuszność. Niemniej Mercedes wciąż stawia właśnie na to połączenie, no i póki co koncern PSA.

  8. powinien być dopuszczalny tylko po zamontowaniu w nich katalizatorów.
    A to spoko, katalizatory w dieslach montuje się fabrycznie od ponad 20 lat, więc o co ona się czepia?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *