Cambridge Analytica – czym jest firma, która pokazała Trumpowi i komuś z Polski twojego Facebooka?

Gorące tematy Technologie Zagranica dołącz do dyskusji (47) 21.03.2018
Cambridge Analytica – czym jest firma, która pokazała Trumpowi i komuś z Polski twojego Facebooka?

Udostępnij

Mateusz Madejski

Cambridge Analytica – ta nazwa nie schodzi z czołówek serwisów informacyjnych i pewnie zostanie tam przez pewien czas. Afera jest skomplikowana i wielowątkowa, więc łatwo się w niej pogubić. Dlatego postanowiliśmy ją nieco uporządkować. I postarać się odpowiedzieć na pytanie, jakie mogą być jej skutki. Czy może się okazać początkiem końca Facebooka? A może kłopoty przez nią będzie miał sam prezydent Trump? No i najciekawszy wątek – Cambridge Analytica a sprawa polska.

Cambridge Analytica – to musisz wiedzieć

Pamiętacie Edwarda Snowdena, który ujawnił, jak podsłuchuje tajemnicza amerykańska agencja wywiadowcza NSA? Teraz mamy nowego whistleblowera, który zapewne przyćmi niedawnego bohatera newsów. Tym „sygnalistą” jest Christopher Wylie, dawny pracownik i szef działu badań firmy Cambridge Analytica (CA). Ujawnił wiele niepokojących rzeczy, ale w skrócie – twierdzi, że poprzez aplikację mydigitallife (którą na Facebooka ściągnęło 270 tysięcy osób), brytyjska firma zyskała dostęp do danych użytkowników. Ktoś powie – nic szokującego. Jednak zdaniem „sygnalisty”, kupiona przez firmę Cambridge Analytica apka zapewniła dostęp do danych nie tylko ludzi, którzy ją ściągnęli, ale też wszystkich ich znajomych. I to mimo tego, że nikt nie wyraził na to zgody. Jednym słowem – CA uzyskała dostęp do danych niemal całej facebookowej populacji – i to za pomocą zwykłej aplikacji! W jednym z wywiadów, Wylie mówił, że CA miała dostęp nie tylko do lajków, ale nawet do prywatnych wiadomości.

Microtargeting w służbie propagandy

Po co CA te wszystkie dane? W skrócie, aby manipulować użytkownikami Facebooka. Cambridge Analytica tworzyła psychologiczne profile użytkowników, aby tworzyć odpowiednie przekazy, które mogą działać na pojedynczego człowieka. Na przykład – analitykom firmy wyszło, że ktoś się boi islamizacji – no to taka osoba była bombardowana wiadomościami, fake newsami i filmikami o tym, jak bardzo islamizacja mu zagraża – z delikatną sugestią, kto może tę islamizację zatrzymać.

Według samego Alexandra Nixa, do niedawna szefa CA (musiał odejść po wybuchu afery), największym sukcesem firmy była kampania Trumpa. Wygrał on wybory w USA, dostosowując swój przekaz do tych stanów, które miały największe znaczenie. To wszystko miało być przemyślane. Można powiedzieć, że mikrotargetowanie to nic takiego. Nix jednak został nagrany przez stację Channel 4 ukrytą kamerą – nie owijał w bawełnę, że to, co kolportuje technikami mikrotargetowania, to najczęściej totalne bzdury.

Cambridge Analytica – nie tylko Facebook

Kluczową częścią działalności Cambridge Analytica miało być manipulowanie opinią publiczną za pomocą mediów społecznościowych. Ale, nie wiedząc, że jest nagrywany przez kamerę Channel 4, Nix mówił, że zajmuje się też klasycznym czarnym PR-em. Chwalił się na przykład, że może do jakiegoś polityka wysłać piękne Ukrainki i nagrać ofiarę w niedwuznacznej sytuacji. Oczywiście w arsenale Nixa były też inne techniki skompromitowania polityków – na przykład udawanie wręczania łapówek.

Czy skandal pociągnie Facebooka na dno?

To jedno z najważniejszych pytań w tej sprawie. Wylie twierdzi, że Facebook o wszystkim wiedział – chociażby o tym, że CA pozyskała w nieuczciwy sposób dane 50 milionów internautów. Władze serwisu miały jednak po prostu uwierzyć CA na słowo, gdy firma powiedziała, że wszystkie dane skasowała.

Ta naiwność (zakładając dobrą wolę Facebooka) wywołała oburzenie w sieci, niektórzy wzywają nawet do bojkotu serwisu. Kurs FB na razie szybuje w dół, choć przecież nie jest to pierwszy w historii kryzys portalu. Zastanawiające jest jednak to, że kluczowi pracownicy serwisu, czyli Mark Zuckerberg oraz Sheryl Sandberg, w ogóle nie chcą się na temat sprawy wypowiadać. Niektórzy parlamentarzyści, na przykład z UK czy ze Stanów, wzywają jednak kogoś z serwisu do stawienia się przed odpowiednimi gremiami politycznymi. Jeśli się na nich stawią, to pewne jest, że czeka ich solidne grillowanie.

Za wcześnie jest jednak, by stwierdzić, jakie konsekwencje będzie miała afera dla Facebooka. A co z Trumpem? To on był przecież beneficjentem działań firmy CA. Mało tego, Steve Bannon, do niedawna prawa ręka prezydenta, był przez pewien czas wiceprezesem CA. Trump ma już kłopoty, bo działa specjalna komisja, która ma ustalić, czy Rosjanie wpłynęli na wynik amerykańskich wyborów. Ta afera na pewno więc dodaje problemów prezydentowi. Póki co jednak słowo „impeachment”, czyli odwołanie prezydenta z urzędu, jest wymawiane w mediach stosunkowo rzadko.

Cambridge Analytica a sprawa polska

Dla kogo pracowała firma CA? Ponoć miała klientów na całym świecie, na przykład w Brazylii czy Meksyku. Niewykluczone, że pracowała też przy Brexicie. A polscy klienci? Brytyjski dziennik „The Guardian” sugerował, że klientem brytyjskiej firmy mógł być sam Andrzej Duda, polski prezydent stwierdził, że takie informacje to „fake newsy”.

Jeden z szefów CA w nagranej z ukrycia rozmowie, wyemitowanej w Channel 4 chwalił się, że przeprowadził niedawno „bardzo udaną kampanię w jednym ze środkowoeuropejskich krajów”. – Wyprodukowaliśmy materiał i po prostu zniknęliśmy. Nikt nie wiedział, że to byliśmy my – chwalił się wysoko postawiony pracownik Cambridge Analytica. Czy mogło chodzić o aferę z nagraniami u Sowy? Kto wie…

Jedna rzecz mnie jeszcze zastanowiła. Chris Wylie, udzielając szeregu wywiadów dla zagranicznych mediów, miał na sobie pomarańczową koszulkę z napisem „Warszawa”. Czy chciał nam coś tym sposobem przekazać?