Ceny benzyny prędko się nie obniżą. Lepiej przyzwyczaić się do szóstki z przodu

Finanse Moto dołącz do dyskusji (61) 22.10.2021
Ceny benzyny prędko się nie obniżą. Lepiej przyzwyczaić się do szóstki z przodu

Jerzy Wilczek

Na stacjach jest coraz drożej, więc wszyscy zadają sobie pytanie, kiedy ceny choć trochę odpuszczą. Eksperci jednak radzą zaciskać pasa. Ceny benzyny w 2022 pozostaną prawdopodobnie wysokie – a przynajmniej na początku roku.


Podczas największych lockdownów ceny paliw były wyjątkowo niskie. Trudno się zresztą dziwić – kto mógł, zostawał w domach, więc popyt na benzynę był niewielki. Teraz gospodarka się rozkręca, a czwarta fala pandemii, póki co, za bardzo jej nie szkodzi. Do tego dochodzi wysoki kurs dolara i ogólna wysoka inflacja. Czy więc jest w ogóle szansa, że stawki na stacjach mogą się wreszcie zacząć oddalać od szóstki z przodu?

Ceny benzyny w 2022 będą wysokie. Wina Putina?

Większość analityków nie spodziewa się, że prędko sytuacja może się poprawić. Przyczyną jest dodatkowy czynnik, czyli wysokie ceny gazu na świecie, a przede wszystkim w Europie.

Główny ekonomista PKN Orlen Adam Czyżewski mówił PAP, że właśnie z tego powodu ci odbiorcy, którzy dotychczas korzystali z gazu przestawiają się na inne surowce – na przykład na ropę. Zwiększony jest na przykład popyt na olej opałowy. To wszystko więc wpływa na coraz wyższe ceny – także na stacjach.

Co może odwrócić te trendy? „Ceny spadną, jeśli Rosjanie dostarczą więcej gazu do Europy albo zima będzie łagodniejsza od oczekiwanej, albo OPEC podniesie wydobycie” – uważa.

W dużej mierze więc Europa stała się zakładnikiem polityki energetycznej, w dużej mierze zresztą na własne życzenie. Analitycy spodziewają się więc, że wysokie ceny paliw utrzymają się jeszcze przez długie miesiące, przynajmniej do wiosny 2022 roku. I potem zresztą nie musi być dużo lepiej.

No, chyba że pandemia nagle znowu przyspieszy i niezbędne okażą się kolejne wielkie lockdowny. Póki co jednak wizyty na stacjach będą raczej mocno stresujące. Serwis e-patrol prognozuje, że do końca października przeciętne ceny benzyny 95 na stacjach mogą dobić nawet do 6,10 zł, a oleju napędowego nawet do 6,12 zł. Rząd oczywiście o obniżkach akcyzy na paliwo słychać nie chce, w końcu utrzymanie państwa socjalnego kosztuje. Więc weekendowe wyjazdy coraz częściej będą traktowane jak luksus, a i dojazdy autem do pracy będą coraz bardziej dawały się we znaki.