To, czy w dzisiejszych czasach opłaca się zawozić surowce do skupu, zawsze należy rozpatrywać indywidualnie
Średnie ceny, jakie można dostać za popularne rodzaje metali, w tym momencie wyglądają następująco:
- miedź 35–40 zł/kg,
- felgi aluminiowe 9 zł/kg,
- puszki aluminiowe 5 zł/kg,
- stal nierdzewna i czysty ołów 4 zł/kg,
- drobnica z domu lub budowy – 0,50–1 zł/kg.
Jeśli wymieniamy w domu instalację elektryczną, możemy mieć sporo zbędnej miedzi. Nieźle też płacą za felgi
Oddanie w skupie choćby kilograma miedzi może mieć sens. W przypadku innych metali wszystko zależy od tego, ile ich posiadamy. Zawożenie do składu niewielkich ilości taniego surowca najczęściej się nie opłaca – może poza sytuacjami, gdy wstępujemy tam po drodze.
Jeśli planujemy wymianę w domu lub mieszkaniu instalacji elektrycznej, po jej demontażu dobrym pomysłem nieraz okazuje się zawiezienie kabli do skupu.
W starym budownictwie często wykorzystywano do tego celu znacznie tańsze aluminium, ale obecnie demontażu wymagają już przewody miedziane, np. z połowy lat 90.
W przypadku średniej wielkości mieszkania wartość takich kabli można szacować na ok. 300 zł, a w domu jednorodzinnym na ok. 1000 zł. Żeby jednak otrzymać wskazaną sumę, przewody wymagają obróbki, tzn. oddzielenia miedzi od elementów izolacyjnych.
Zeskrobanie surowca ze zdemontowanej instalacji może nam zająć od kilku do kilkunastu godzin. Wszystko zależy od tego, jakiego sprzętu użyjemy.
Innym przykładem cennego surowca, który często posiadamy, są zbędne felgi aluminiowe. W zależności od rodzaju powinniśmy za nie dostać w skupie 200–300 zł (rzecz jasna w przypadku czterech sztuk).
Oddawanie do złomu drobnicy jest coraz mniej opłacalne dla osób w kryzysie bezdomności
Aby otrzymać w skupie choćby 50 zł, osoby w kryzysie bezdomności muszą przywieźć tam naprawdę sporo odpadów. Z tego powodu obecnie coraz częściej koncentrują się one na zbieraniu opakowań objętych systemem kaucyjnym.
Sprawę komplikuje dodatkowo to, że skupy surowców zwykle znajdują się na peryferiach i osobom bezdomnym trudno do nich dojechać. Tymczasem żeby zarobić 50 zł, wystarczy znaleźć zaledwie 100 butelek lub puszek z logo systemu, a sklepów, gdzie można je oddać, jest naprawdę sporo. Kaucja za butelkę PET lub puszkę wynosi 50 groszy, a za szklaną butelkę wielokrotnego użytku – już złotówkę, więc matematyka jest prosta.
Tego rodzaju opakowań w miejskich koszach znajduje się tak dużo, że ich zbieranie nierzadko przebiega błyskawicznie. Warto przy tym pamiętać, że butelki oddawane w ramach systemu kaucyjnego nie mogą być zgniecione – automat musi odczytać kod kreskowy z etykiety, więc opakowanie powinno zachować pierwotny kształt.
Stąd można przewidywać, że skupy złomu będą pozyskiwały coraz mniej taniej drobnicy. Jeśli tak się stanie, w ślad za tym pojawi się szansa, że zapłacą za nią więcej i wówczas wyjazdy bardziej się opłacą przeciętnemu Kowalskiemu. Nie da się też ukryć, że sam system kaucyjny budzi wiele kontrowersji – krytycy wskazują, że rozmontowuje on dotychczasowy model segregacji i de facto przenosi koszty na konsumentów.
Obserwuj nas w Google Discover
Podobają Ci się nasze treści?
Google Discover
Obserwuj