W naszym kraju działają setki firm ochroniarskich, a ich pracownicy strzegą między innymi marketów i pubów. Gdzie kończą się ich uprawnienia i jakie działania mogą podejmować bez łamania prawa?

Aby zostać nielicencjonowanym ochroniarzem, wcale nie trzeba znać sztuk walki, ani kończyć odpowiednich kursów. Wystarczy… być osobą niekaraną. To zdecydowanie niewielkie wymogi, ale właśnie dlatego możliwe działania takiej osoby również są mocno ograniczone. Często zresztą przy wejściach do supermarketu widuje się mężczyzn w wieku wykraczającym poza stan „szczytowej formy”, co dodatkowo daje do zrozumienia, że nawet gdyby mieli takie uprawnienia, mogliby mieć problem z powstrzymaniem np. niebezpiecznego chuligana.

Należy rozróżnić dwa rodzaje ochroniarzy – licencjonowanych i nielicencjonowanych. Ci pierwsi mają prawo nas wylegitymować, a także wyprosić z obiektu, w którym dbają o porządek. Mogą także w uzasadnionych sytuacjach nas zatrzymać lub poprosić np. o pokazanie zawartości plecaka. Jednak te ostatnie czynności muszą wynikać z konkretnych przesłanek, jak na przykład zauważenie na monitoringu, że podejrzana osoba kradnie coś z półki sklepowej. Także środki przymusu bezpośredniego, w tym użycie broni, są dokładnie regulowane odrębnymi przepisami.

Nie można bez odpowiednich powodów np. uderzyć kogoś pałką lub użyć chwytu obezwładniającego. Zastosowanie ma to w przypadku, kiedy wandal dopuszcza się chociażby demolowania wyposażenia chronionego obiektu lub zagraża bezpieczeństwu innych osób. Pamiętajmy, że ochroniarz ma dbać o porządek i powstrzymywać działania agresywne, a nie samemu je prowokować. Do tego, zawsze zabronione jest uderzenie przez niego osoby niepełnosprawnej, dziecka poniżej 13-go roku życia, a także kobiety w ciąży. Każde złamanie przepisu powinno zakończyć się zgłoszeniem sprawy do firmy ochroniarskiej, które może skutkować odebraniem licencji i karą grzywny do 5000 zł.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Skąd wiedzieć czy ochroniarz jest licencjonowany? Oczywiście, powinien mieć specjalną imienną legitymację. Jeżeli jej nie posiada, może zrobić mniej więcej tyle samo, co każdy obywatel chcący powstrzymać osobę, popełniającą wykroczenie. W tym wypadku, powinien tylko niezwłocznie przekazać ją w ręce policji. Podejrzanego nie może natomiast legitymować, przeszukiwać, a w żadnym wypadku bić. Z reguły każda osoba pracująca w ochronie i nie posiadająca licencji, powinna móc wezwać przełożonego, który taką licencję posiada. To ułatwi dokonywanie dalszych czynności lub wyjaśnienie sporu z podejrzanym.

Jeśli więc zatrzyma Was ochroniarz i chce dokonywać czynności wykraczające poza prawnie nadane mu zezwolenia, poinformujcie go, że żądacie wezwania jego licencjonowanego przełożonego. Gdyby pracownik strzegący dany sklep czy klub dopuszczał się na przykład naruszania Waszej nietykalności, nie wahajcie się składać skarg. Mogą one skutkować zawieszeniem takiego pracownika lub w skrajnych przypadkach także odszkodowaniem. W przypadku skrajnych nadużyć, a nawet pobić, warto skontaktować się z prawnikiem. Nasi doradcy dostępni pod adresem kontakt@bezprawnik.pl przeanalizują każdą sytuację podpowiadając jak dochodzić swoich praw po niesłusznej interwencji pracownika ochrony.

Zdjęcia pochodzą z shutterstock.com