Cyrki nie są wpuszczane do miast z powodu cierpienia zwierząt, więc idą z ich władzami do sądu

Gorące tematy Państwo dołącz do dyskusji (8) 10.02.2016
Cyrki nie są wpuszczane do miast z powodu cierpienia zwierząt, więc idą z ich władzami do sądu

Udostępnij

Maciej Lewczuk

Cyrki, w których występują zwierzęta, nie są wpuszczane do coraz większej liczby miast, więc walczą o swoje w sądach.

Kilka miesięcy temu pisałem o tym, że obrońcy praw zwierząt mogą doprowadzić do tego, że w cyrkach zabraknie zwierząt.  Protesty i petycje do władz państwa i włodarzy miast, w których stawiane są areny, przyniosły skutek! Cyrki, w których występują zwierzęta, nie są wpuszczane do coraz większej liczby miast. Właściciele cyrków walczą o swoje prawa w sądach.

Cyrki nie są wpuszczane do miast

Bydgoszcz, Ciechanów, Kołobrzeg, Poznań, Słupsk, Warszawa, Wrocław, to tylko największe miasta, które nie zgodziły się na to, by w ich obrębie stanęły cyrki, a konkretniej ich namioty, jeśli tylko w pokazach będą uczestniczyły zwierzęta. Wielu ludzi twierdzi, że nie ma cyrku bez klaunów, akrobatów, ale też bez zwierząt. To je dzieciaki chcą zobaczyć. Lwy, słonie, konie przynoszą wiele radości gawiedzi.

Woltyżerkę konną, pokazy ujeżdżania pewnie jeszcze by przeszły, gdyż ujeżdżanie jest konkurencją olimpijską i raczej nie o konie chodziło obrońcom praw zwierząt. Lwy, słonie, żyrafy, foki i inne zwierzęta uznawane zazwyczaj w naszym kraju za egzotyczne, przetrzymywane są w niezbyt dużych klatkach i często przewożone w przyczepach. Między innymi to jest przyczyną walki o ich byt obrońców praw zwierząt.

Cyrki, które zostaną pozbawione możliwości operowania w obrębie dużych, miast mogą stracić na tyle sporo pieniędzy, że część z nich stanie się nierentownymi. Tylko duże miasta dają możliwość dotarcia do nich na tyle dużej ilości widzów, by wpływy pokryły wydatki poczynione na obsługę techniczną, gwiazdy występujące na scenie, a także na zwierzęta – ich zakup lub wypożyczenie, przewóz, opiekę weterynaryjną, wyżywienie dla wszystkich, opłaty za wynajem przestrzeni na namiot oraz parking dla wozów, druk plakatów i biletów, prąd, pozwolenia, etc.

Właściciele największych cyrków nie zamierzają się poddawać i walczą o swoje. Jeśli nie uda się porozumieć z władzami miast na wynajęcie od nich przestrzeni na ustawienie namiotów, to będą starali się dogadać z prywatnymi właścicielami gruntów. Jak donosi Gazeta Prawna, dyrektor Cyrku Zalewski, Ewa Zalewska złożyła pozew w związku ze zniesławieniem, którego według niej dopuścił się warszawski magistrat.

Czy cyrki zwiną swoje namioty na zawsze, czy może pozbędą się zwierząt lub dogadają z właścicielami prywatnych posesji, czas pokaże. Jedno wiadomo na pewno, obrońcy praw zwierząt nie dadzą za wygraną.

W każdej sprawie, dotyczącej problemów prawnych z zakazami lub ich nieprzestrzeganiem, znęcaniem się nad zwierzętami lub zniesławieniem i wszelkimi innymi, w których chciał(a)byś uzyskać poradę prawnika, możesz skontaktować się z redakcją Bezprawnik.pl. Współpracuje z nią zespół osób specjalizujących się w poszczególnych dziedzinach, który solidnie, szybko i tanio pomoże rozwiązać Twój problem. Opisz go pod adresem e-mailowym kontakt@bezprawnik.pl, a otrzymasz bezpłatną wycenę rozwiązania sprawy.

Zdjęcie z serwisu shutterstock.com

8 odpowiedzi na “Cyrki nie są wpuszczane do miast z powodu cierpienia zwierząt, więc idą z ich władzami do sądu”

    • Na wolności, czyli gdzie? Tam gdzie ogrodzono tereny i przegania się „szkodniki”, czy może tam gdzie kłusownicy polują na zwierzęta, czy może tam gdzie nie mają szans na przeżycie, bo nie są przyzwyczajone do „wolności”? Też wolałbym, by zwierzaki żyły tam, gdzie ich miejsce, ale niektóre są „na wymarciu”, inne jak napisałem wyżej, nie dostosują się, inne zostaną upolowane ;/ Jakoś trzeba im pomóc. Czasem uwalnianie nie pomaga ;/

      • jak są na wymarciu to w klatkach pozamykajmy na pewno im pomożemy.
        kangury powinny być w Australii, a lwy w Afryce.

        • Zapewnisz im spokój, dostatek jedzenia i to, że nie wyginą? przynajmniej niektóre? Popadasz w skrajność z klatkami. Są specjalne wydzielone przestrzenie dla takich zwierząt, pilnowane, a i tak ktoś je czasem dopada. Sporo zwierzaków już można tylko na filmach lub zdjęciach zobaczyć, bo wymarły, a część można oglądać żywych tylko dlatego, że ludzie pomagają im w rozmnażaniu, chorobach, etc. Nie ma idealnego rozwiązania. Wiele ludzkich rdzennych plemion też zanika. Wykańczają ich choroby, alkohol, etc. Wystarczy poszukać. Nie ma złotego środka ;/

          • jak wyginą na wolności to znaczy, że tak miało być, a jak człowiek się miesza to to już nie działania natury. żyjąc w swoim naturalnym środowisku powinny przeżyć, a nie w klatce w zoo lub cyrku. wypuszczajmy je do naturalnego środowiska, gdzie powinny same sobie radzić z jedzeniem i schronieniem. jak wyginą to trudno, taka była kolej rzeczy.

  1. A co z cierpieniem zwierząt w np. policji czy straży granicznej? Tresura to przecież tak straszna rzecz! Nie wolno tych organów wpuszczać gdziekolwiek bo przecież męczą biedne owczarki niemieckie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *