Z okazji Dnia Kobiet: czy feminizm jest potrzebny?

Rodzina Społeczeństwo dołącz do dyskusji (80) 08.03.2019
Z okazji Dnia Kobiet: czy feminizm jest potrzebny?

Udostępnij

Emilia Wyciślak

Nikt nie lubi feminizmu poza samymi feministkami. Taki obraz kształtuje się w głowie przeciętnego liberała i konserwatysty, bowiem wobec ruchu narosło wiele mitów, a radykałowie (czy raczej radykałki) doprowadziły do wypaczenia wizerunku tego nurtu.

Przyjęło się, że feminizm oznacza nienawiść do mężczyzn i chęć wprowadzenia matriarchatu.

Co jest bzdurą wierutną i kłamstwem, ale bierze się właśnie od tych radykałów. Były bowiem takie panie, co pisały, że „PIV is always rape” (że seks mężczyzny z kobietą jest zawsze gwałtem, bo on swoimi plemnikami dominuje nad jej ciałem, okropny idiotyzm, przepraszam za sformułowanie), mity o tym, że niektóre feministki chciałyby abortować płód, bo jest męski.

Zastanówmy się przez chwilę, jakiego wstydu napędzą nam zawsze radykałowie albo śmieszne figury reprezentujące nasze własne poglądy polityczne. Korwiniści muszą tłumaczyć się z tego, że pan prezes wcale nie miał tego na myśli. Fani PiS-u cicho udają, że profesor Krystyna Pawłowicz nie istnieje. Liberałowie opuszczają wzrok, kiedy Ryszard Petru znowu zrobi coś śmiesznego. Przykłady można mnożyć.

Czy to oznacza, że radykałowie dojdą kiedyś do faktycznej władzy? Na 99% nie. Zawsze będą pokrzykiwać, zawsze będą głośno słyszane, zawsze będą psuć opinię. Ale nic poza tym.

Czy feminizm jest potrzebny?

Nurtów feminizmu jest kilka. Mamy do czynienia z feminizmem liberalnym, feminizmem marksistowskim, feminizmem czarnym, feminizmem chrześcijańskim, ekofeminizmem, feminizmem anarchistycznym, radykalnym feminizmem, feminizmem uwarunkowanym psychoanalitycznie, feminizmem globalnym… a jeden bardziej różni się od drugiego i często są konflikty pomiędzy nimi. Powiedzieć „feministka” to jak powiedzieć „polityk”.

Feministki mają ten sam problem. Ile ich jest, tyle jest nurtów. Każdy czerpie po trochę ze wszystkiego, ale ogólne zasady są mniej więcej te same:

(Na koniec artykułu powiem, jak te zasady pomagają mężczyznom!)

  • kobiety wykonujące swoją pracę równie dobrze i efektywnie co mężczyźni nie powinny być dyskryminowane ze względu na płeć (sama byłam ofiarą takiej dyskryminacji, kiedy odmówiono mi pracy, gdyż, jak powiedziano, mężczyzna z nią sobie lepiej poradzi – choć kwalifikacje miał niższe),

  • kobiety mają prawo imać się każdego zawodu, do którego mają predyspozycje. Jeśli kobieta jest silna i wytrzymała, może być górniczką, jeśli tego sobie życzy,

  • nie powinno się w języku dyskryminować kobiet – „nie bądź baba”, „pewnie kobieta jechała tym samochodem”, „kobiet nie zrozumiesz”,

  • ciągle próbuje się wymuszać tradycyjny podział ról i społeczeństwo oczekuje od kobiet, że to one porzucą karierę zawodową na rzecz wychowywania dzieci,

  • musimy zwalczać przemoc wobec kobiet, które nadal słyszą od policji, że mogły nie denerwować męża, bo dlatego je uderzył. Musimy jawnie potępiać sprawców gwałtów i wspierać zgwałcone kobiety,

  • musimy walczyć z uprzedmiotowieniem kobiet: pogwizdywaniem na nie, poklepywaniem po pośladkach, zmuszaniem ich, żeby się uśmiechały i ładnie wyglądały, bo sobie tego życzymy. Czy chcielibyśmy, by nas ktoś próbował zmusić do tego, na co akurat nie mamy ochoty?

Jeśli zgadzasz się z tymi postulatami, jesteś feministą lub feministką. Kobiety, które uważają, że są lepsze od mężczyzn (znam takie) to mizoandryczki, nie feministki. Same dyskryminują ze względu na płeć i bardzo szkodzą ruchowi, który ma zrównać mężczyzn i kobiety.

Zauważcie, że znaczna większość wnioskowanych rzeczy ma już umocowanie w prawie, ale mimo to wykonanie jest ciągle kiepskie.

Ale może problemu nie ma?

Częstym argumentem w dyskusji jest: u nas, w Europie, tego problemu nie ma aż tak. Gorzej jest w Arabii Saudyjskiej!

To prawda. Tam jest gorzej. Należy wspierać i tamte kobiety, zachęcać do tego, by odezwały się głosem sprzeciwu. Ale u nas też parę rzeczy można poprawić, ciągle to się dzieje, ciągle można zmieniać to przestarzałe myślenie, że rola kobiety jest przy garach.

Porozmawiajmy teraz o tym, jak wzmiankowane zasady miałyby pomóc mężczyznom. Po kolei.

– równość płac pomiędzy kobietami i mężczyznami sprawia, że jest większa konkurencja na rynku pracy, przez co płace rosną

Wiecie, co mnie ostatnio oburzyło? Zobaczyłam czasopismo „Nauczycielka przedszkola”. NAUCZYCIELKA.

– równość płci pozwala mężczyźnie uczyć w przedszkolu. Mam kolegę, który bardzo dobrze dogaduje się z małymi dziećmi, świetnie wychodzi mu absorbowanie ich uwagi, jest empatyczny i opiekuńczy. Co z tego? Nie może zostać nauczycielem w przedszkolu. Wszyscy patrzą na niego krzywo i myślą, że jest pedofilem, bo lubi dzieci, ale lubi je całkowicie zwyczajnie,

– ustalenie ról i partnerstwa pozwala mężczyźnie bardziej zaangażować się w wychowanie swojego dziecka. To właśnie stary podział, że matka się zajmuje, a ojciec pracuje, sprawia, że dzieci tak często oddawane są matkom – ojciec ma problemy z wykazaniem, że też się przykładał,

– mężczyzn również krzywdzi słownictwo typu „bądź jak prawdziwy facet” w momentach, w których na przykład ma on ochotę się rozpłakać, bo ktoś go bardzo skrzywdził. Płacz jest naturalną reakcją organizmu i pozwala na psychiczne oczyszczenie, a mężczyznom się tego prawa odmawia,

– mężczyźni mogą być tak samo ofiarami przemocy domowej jak kobiety. Tyle, że im „nie wypada” się skarżyć, bo wtedy są wyśmiewani, że „baba cię bije”. Mężczyznom stawia się wygórowane oczekiwania,

– mężczyzna również może zostać uprzedmiotowiony. Koleżanka z pracy może narzucać się z niechcianymi amorami, komentować jego wygląd, opowiadać, co by z nim zrobiła. Jeśli się poskarży, widzi uniesienie brew: „mógłbyś zaliczyć, co się przejmujesz”. Mężczyzna to nie jest maszyna do seksu,

– mężczyzna również może być ofiarą gwałtu. Ze strony kobiety, ze strony innego mężczyzny. Może zostać wykorzystany po pijanemu, może być zmuszony psychicznym szantażem, może w jakikolwiek inny sposób zostać seksualnie wyeksploatowanym przez kogoś.

Mówię o tym również dlatego, że kiedy kobiecie dzieje się krzywda, często słyszy „a gdyby to był mężczyzna, to by nie było takiego oburzenia”. To trochę tak, jakbyście stracili kogoś bliskiego, a ktoś by wam powiedział „no hej, ludzie umierają, mi też sześćdziesiąt lat temu umarł prapradziadek”. Czy coś w tym rodzaju. To duża nieczułość i odbija się na wszystkich.

Feminizm, który mówi o równości, mówi również o mężczyznach. O tym, że nie powinno być seksizmu wobec żadnej płci. Przecież nie mamy wpływu na to, z czym się rodzimy, prawda? Każdy z nas może być kimś, kim tylko chce, o ile ma do tego predyspozycje.

Feminizm nie zakłada, że mężczyźni zostaną sprowadzeni do tych samych ról, co kobiety sto lat temu. Feminizm zakłada, iż obie płcie będą traktowane z takim samym szacunkiem. Czy miło by nam było, gdyby jakiś obcy mężczyzna klepnął naszą mamę w pośladek, czy raczej chcielibyśmy przemodelować jego twarz?

I właśnie dlatego feminizm jest nam potrzebny. Nie dlatego, żeby ktoś mógł udowodnić, że jego płeć jest lepsza, tylko dlatego, byśmy stworzyli społeczeństwo bazujące na naszych kompetencjach, nie walorach cielesnych.