Nieznajomy u drzwi może być oszustem lub naciągaczem. A co, jeśli jest ubrany w strój kominiarza – czy musimy go wpuszczać?

W ostatnich czasach coraz więcej słyszy się o rozmaitych metodach wyłudzania pieniędzy lub włamaniach. Szukające zarobku firmy przedstawiają nam tak naprawdę często niekorzystne oferty, jak obiecywanie tańszego prądu. Musimy mieć się na baczności także, gdy dowiadujemy się, że jest do nas w drodze kurier, chociaż niczego nie zamawialiśmy. Są jednak sytuacje, w których drzwi musimy otworzyć nieznajomemu, bo tego wymaga prawo.

Jedną z takich sytuacji jest obowiązkowa kontrola stanu technicznego instalacji gazowych oraz przewodów kominowych, o czym przypomniała ostatnio Gazeta Prawna. Tego typu wizyty mają na celu zapobiegnięcie nieszczęśliwym wypadkom, które mogą zagrażać naszemu życiu i zdrowiu. Gdy robiąc generalny remont, zamontujemy drzwi do kuchni lub do łazienki, w której jest piecyk gazowy i nie będą one miały kratki wentylacyjnej, narażamy się na groźne konsekwencje. Dlatego właśnie umożliwianie przeprowadzenia kontroli wymusza na nas prawo budowlane:

Art. 62. 1. Obiekty budowlane powinny być w czasie ich użytkowania poddawane przez właściciela lub zarządcę kontroli:
1) okresowej, co najmniej raz w roku, polegającej na sprawdzeniu stanu technicznego:
a) elementów budynku, budowli i instalacji narażonych na szkodliwe wpływy atmosferyczne i niszczące działania czynników występujących podczas użytkowania obiektu,
b) instalacji i urządzeń służących ochronie środowiska,
c) instalacji gazowych oraz przewodów kominowych (dymowych, spalinowych i wentylacyjnych);

Zazwyczaj jeśli mieszkamy w bloku, nie musimy sami dbać o to, aby umawiać termin wizyty. Zajmują się tym spółdzielnie czy wspólnoty mieszkaniowe. Zazwyczaj wcześniej pojawia się kartka z informacją o dacie i godzinach planowanych kontroli. Jeśli wtedy nie będzie nas w domu, często mamy opcję umówienia się z firmą dokonującą przeglądu na inny termin. Czasami jednak, gdy nie jesteśmy w stanie podporządkować się ustaleniom spółdzielni, będziemy musieli na własną rękę wzywać fachowców i – niestety – zapłacić za usługę (to zwykle koszt ok. 50-150 zł, zależnie od miasta i wybranej firmy).

Co grozi nam jeśli nie wpuścimy kominiarza i nie pozwolimy na inspekcję lub nie dostosujemy się do zaleceń (na przykład powiększając otwory wentylacyjne)? Przepisy przewidują za to mandat w wysokości do 500 zł. W przypadku, w którym nieprawidłowości mieszkania lub domu mogą być groźne dla zdrowia naszego albo sąsiadów, może nam zostać odcięty dopływ gazu. Pamiętajmy, że takie działania mają na celę poprawę bezpieczeństwa i często ratują życie. Dodatkowo, gdy dojdzie np. do wybuchu gazu w wyniku wadliwej instalacji, możemy nie otrzymać pieniędzy z ubezpieczenia.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Oczywiście, wciąż mamy podstawy do tego, żeby bać się oszustów, o czym wspominaliśmy na początku artykułu. W takiej sytuacji warto poprosić fachowca o podanie firmy dla której pracuje, a także wylegitymowanie się. Personalia można sprawdzić w miejscu, w którym specjalista jest zatrudniony, natomiast kwestię przeprowadzania kontroli przez taki podmiot – poprzez telefon do spółdzielni mieszkaniowej. Przypominamy, że być może także pracownicy Poczty Polskiej będą chcieli sprawdzić stan naszych instalacji.

Wątpliwości związane z prawem budowlanym lub mieszkaniowym, potrzebujesz pomocy prawnika? Z redakcją Bezprawnik.pl współpracuje zespół prawników specjalizujących się w poszczególnych dziedzinach, który solidnie, szybko i tanio pomoże rozwiązać Twój problem. Opisz go pod adresem e-mailowym kontakt@bezprawnik.pl, a otrzymasz bezpłatną wycenę rozwiązania sprawy.

Fot. tytułowa: shutterstock.com