Jeżeli zdarzało się Wam widzieć tabliczki „zakaz fotografowania” na sklepowych witrynach, musicie wiedzieć że to tylko nic nie znaczące obrazki. Natomiast ochrona, która prosi o wykasowanie wykonanych zdjęć dopuszcza się naruszania naszej własności.

W dobie zakupów internetowych wiele sklepów stanowi jedynie przymierzalnię, bądź nawet „poligon doświadczalny”. W najgorszej sytuacji są prawdopodobnie przedsiębiorcy zajmujący się sprzętem RTV i AGD. Każdy wypuszczany przez producenta egzemplarz tego samego modelu np. telefonu powinien być identyczny, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby obejrzeć go w jednym sklepie i kupić w innym, tańszym. Wiele osób przychodzi więc do stacjonarnego salonu, rozmawia z handlowcem, ogląda sprzęt, po czym wraca do domu i kupuje go wciskając Kup Teraz na Allegro. Ideałem jest sytuacja, w której sprzedawcy dopuszczają negocjacje w przypadku wskazania, że proponowana oferta nie jest najlepsza w porównaniu do konkurencji. Niestety, w naszej rzeczywistości wymyśla się sztuczne przepisy, które mają pomóc w handlu.

Szef działu prawnego Bezprawnik.pl podpowiada:

O ile w przypadku publicznego udostępniania elementów otoczenia mogą pojawiać się wątpliwości, tak z całą pewnością w polskim systemie prawnym nie istnieją przepisy, które wprost zabraniałyby fotografowania sklepu. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, póki co nieśmiało, w swoich działaniach krytycznie podchodzi do istnienia tego typu zakazów (na przykład w muzeach). Na pewno zaś ochrona lub obsługa sklepu żądająca wydania telefonu/aparatu lub usunięcia zdjęć będzie działała wobec nas bezprawnie.

Jednym z takich „samowolnych” praw jest zakaz fotografowania. Chociaż trwają spory, czy sklep jest miejscem prywatnym czy publicznym, to dotychczasowe orzeczenia sądu wskazują na tę drugą opcję. Zwłaszcza ze względu na to, że do takiego miejsca każdy może swobodnie wejść, a także może się w nim znajdować nieokreślona liczba niezidentyfikowanych osób. W związku z tym, nie istnieją takie prawa ochronne jak w przypadku przestrzeni prywatnej. Dodatkowo, każdy sprzedawany produkt jest wystawiony na widok publiczny, nie jest więc chroniony prawami prywatności. Jeżeli natomiast sprzedawca lub ochroniarz pouczy Was o ochronie wizerunku – miejcie świadomość, że dotyczy ona tylko osób, a przedmioty temu prawu nie podlegają.

Czego w zasadzie boją się sklepy? Oczywiście porównywania cen i skanowania kodów kreskowych za pomocą specjalnych aplikacji na smartfony. Na ich niekorzyść, są to dozwolone działanie wliczone w możliwość wyboru towaru i usługodawcy. Klient ma prawo porównać oferty i wybrać najkorzystniejszą. Jedyną bronią handlowców jest porównywanie cen i organizowanie promocji, czyli po prostu sprawienie, żeby klient wybrał właśnie ich towar.

Potrzebujesz pomocy? Zadaj pytanie...

Pomoc prawna w najtrudniejszej sytuacji już od 49 złotych!

Co jeżeli zrobiliśmy już zdjęcie i podchodzi do nas pracownik ochrony żądając usunięcia zdjęć lub przekazania aparatu? Nie ma on do takich działań podstaw prawnych, więc nie powinniśmy stosować się do tego typu zaleceń. Zarówno urządzenie którym utrwaliliśmy obraz, jak i same fotografie są naszą własnością. Poza tym, przeciwwskazań nie ma nawet w przypadku robienia zdjęć osób fizycznych, których wizerunek jest przecież znacznie lepiej chroniony niż sklepowych produktów. Kwestie sporne pojawiają się dopiero przy upublicznianiu takich materiałów. Ale tego przecież, jako ostrożni klienci, nie planujemy robić. Jeżeli naszym celem jest zachowanie zdjęć do własnej informacji i celów porównania – nikt nie może mieć pretensji odnośnie tego co konkretnie fotografujemy. Zwłaszcza, że argumentem ochroniarza może być „bo ja tak mówię” albo „bo na drzwiach jest informacja”. Jakakolwiek dyskusja powinna mieć podstawy dopiero w momencie, w którym odpowiednie obostrzenia zawiera regulamin sklepu, a nie stanowi o nich tylko znaczek przekreślonego aparatu dyndający nad klamką.

Jeżeli miewacie problemy ze sprzedawcami bądź sklepową ochroną, informujcie ich o swoich prawach. Próby egzekwowania nieobowiązujących przepisów mogą skończyć się w najlepszym przypadku odstraszeniem klienta. Jeśli wiecie, że konkretne sklepy nagminnie stosują opisywane praktyki, możecie bez obaw napisać odpowiednią skargę, aby zmienić ten stan rzeczy i być może po raz pierwszy uświadomić takich handlowców o tym, że działają niezgodnie z prawem. Jeśli nie wiecie na jakie prawa powoływać się w sytuacjach spornych, bądź czujecie się na tyle pokrzywdzeni, że chcecie przenieść sprawę do sądu, skorzystajcie z porady prawnej. Nasi doradcy dostępni pod adresem kontakt@bezprawnik.pl podpowiedzą jakie są uprawnienia klienta i jak walczyć z osobami, które nam je ograniczają.