Czy transseksualna osoba może być w świetle prawa ojcem?

Prawo Rodzina dołącz do dyskusji (5) 03.03.2020
Czy transseksualna osoba może być w świetle prawa ojcem?

Justyna Bieniek

Sąd Najwyższy wydał uchwałę, w której wziął pod lupę sytuację osób transseksualnych, które uznały ojcostwo dziecka. Uchwała likwiduje fikcję prawną i dopuszcza uznanie ojcostwa za bezskuteczne. Nawet jeżeli ze względu na dobro dziecka nie powinno do tego dojść.

Sprawa uznania dziecka przez transseksualnego mężczyznę trafiła do Sadu Najwyższego na skutek pytania, jakie zadał Sąd Okręgowy w Szczecinie. Wniosek o uznanie ojcostwa za bezskuteczne skierował do sądu prokurator.

Ojcostwo osoby transseksualnej

Ojcem dziewczynki w świetle biologicznym był nieznany dawca nasienia. Matka w momencie poczęcia była związana z osobą transseksualną. Partner kobiety przeszedł terapię hormonalną, nigdy nie przeszedł chirurgicznej zmiany płci. Nie mógł być więc ojcem w sensie biologicznym. W świetle prawa był jednak mężczyzną, mógł więc zostać wpisany w akcie urodzenia jako ojciec.

Związek matki rozpadł się po kilku latach. Ojciec jednak w dalszym ciągu poczuwał się do ojcowskich obowiązków i utrzymywał regularne kontakty z dzieckiem. Matka zwróciła się do prokuratora z wnioskiem o wszczęcie procedury zakwestionowania ojcostwa mężczyzny. Prokurator zgodnie z art. 86 kodeksu rodzinnego może to uczynić, „jeżeli wymaga tego dobro dziecka lub ochrona interesu społecznego”.

Sprawa trafiła do szczecińskiego sądu, który w pierwszej instancji uwzględnił wniosek prokuratora. Pomimo argumentów mężczyzny o silnych więzach emocjonalnych z dzieckiem, sąd uznał, że nie może uznać dziecka mężczyzna, który jest świadom, że nie jest jego ojcem.

Fikcja prawna

Sprawa trafiła do sądu okręgowego, który z kolei powziął wątpliwość co do słuszności uwzględnienia powództwa ze względu na dobro dziecka. Sąd miał wątpliwość, czy prokurator powinien skupiać się na zgodności dokumentów z rzeczywistością. Czy też brać pod uwagę przede wszystkim kwestie emocjonalne dziecka. Takie też pytanie zadał Sądowi Najwyższemu. Ten z kolei uznał, że ocena zasadności tego typu powództwa leży po stronie sądu.

Powyższa uchwała co prawda bezpośrednio nie przekłada się na rozwiązanie pewnej fikcji prawnej, która jest tworzona na skutek tego typu uznań. Nie da się nie zauważyć, że uznanie ojcostwa przez osobę, która w świetle biologicznym nie jest mężczyzną, jest wykorzystaniem pewnej luki i nie powinna mieć miejsca. Uchwała jednak ukierunkowuje działanie organów na pewną indywidualność w rozpatrywaniu tego typu spraw.