Dane klientów Santander Bank Polska z likwidowanego oddziału w Pile trafiły do śmietnika zamiast do utylizacji
W Pile zlikwidowano tamtejszy I Oddział Santander Bank Polska, znajdujący się w centrum miasta. Na portalu Wykop.pl pojawiły się informacje, że archiwalne dokumenty zamiast do utylizacji trafiły po prostu do kontenera ze śmieciami. Mowa o całych segregatorach pełnych wrażliwych danych osobowych klientów. Na zdjęciach kontenerów można dostrzec także innego rodzaju śmieci. Większość widocznych odpadów wydaje się jednak mieć jakiś związek z działalnością banku.
To jeden z użytkowników Wykopu znalazł dokumenty zawierające dane klientów Santander Bank Polska: "Dziś w drodze do bankomatu natrafiłem na kontener wypchany jakimiś dokumentami bankowymi. Bank zmienia siedzibę i postanowił pozbyć się starych papierów. Nie musiałem grzebać w tym kontenerze, bo już na wierzchu natrafiłem na... dokumenty z peselemi, adresami itp".
Przedstawiciele banku wyrazili ubolewanie z powodu całego incydentu i deklarują chęć wyjaśnienia jak coś takiego w ogóle mogło się stać: "Niezwłocznie po zgłoszeniu zabezpieczyliśmy dokumenty. W tej chwili wyjaśniamy wszystkie okoliczności tego zdarzenia oraz analizujemy pod kątem ewentualnego naruszenia ochrony danych osobowych. Kolejne działania będziemy podejmować niezwłocznie po zakończeniu tych czynności".
Sprawdź polecane oferty
RRSO 21,36%
Przypadki wyrzucania dokumentów na śmietnik od lat przytrafiają się rozmaitym firmom i instytucjom
Dlaczego dane klientów Santander Bank Polska wylądowały w śmietniku? Stosunkowo łatwo można wskazać potencjalnych winowajców. Z jednej strony mogła to być wina pracowników banku, którzy nie przekazali ich do utylizacji. Zgodnie z wewnętrznymi procedurami, oraz przepisami o ochronie danych osobowych, tego typu dokumenty powinny zostać zniszczone.
Możliwe również, że zewnętrzna firma mająca zająć się likwidacją oddziału Santander Bank Polska nie zabezpieczyła kontenerów, do których trafiły dokumenty. Zgodnie z bankowymi procedurami powinny zostać zaplombowane i czekać na odbiór.
Sprawą zajmują się nie tylko przedstawiciele banku. Nad wyjaśnieniem jej okoliczności i ustaleniem winowajców pracują również policjanci z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą. Bardzo prawdopodobne, że zbada ją także Urząd Ochrony Danych Osobowych. W razie udowodnienia naruszenia przepisów RODO winne przedsiębiorstwo ryzykuje karę finansową do 20 mln euro lub do 4 proc. wartości rocznego światowego obrotu przedsiębiorstwa.
Warto wspomnieć, że dokumenty zawierające dane osobowe w ciągu ostatnich lat dość często trafiały do śmietników. Tego typu incydenty przytrafiają się zarówno przedsiębiorcom, jak i urzędom, czy nawet sądom. Nie należą one do spraw błahych, bo tego typu dokumenty stanowią gratkę dla przestępców - na przykład złodziei danych osobowych i cudzej tożsamości.